Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BANGKOK HAUNTED, THE

BANGKOK HAUNTED, THE

The Bangkok Haunted

ocena:5
Rok prod.:2001
Reżyser:Oxide Pang Chun/ Pisut Praesangeam
Kraj prod.:Tajlandia
Obsada:Pimsiree Pimsee , Pramote Seangsorn, Dawan Singha-Wee , Kalyanut Sriboonrueng , Pete Thong-Jeur ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:5
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Z dwojga słynnych braci Pang, znacznie bardziej cenię sobie, starszego - Oxide Chuna. Bo to on jest twórcą ponurego„Ab-Normal Beauty” i znakomitego „Diary”. Wydaje się też, że znacznie bardziej lubi i lepiej rozumie kino grozy, choć jego filmy oscylują między mrocznymi thrillerami a horrorami. Niestety, jego pierwszy film, „The Bangkok Haunted”, zrealizowany bez braterskiego wsparcia Danny`ego Panga, wspólnie za to z Pisutem Praesangeam, nie potwierdza tej tezy… Oxide Chuna usprawiedliwia jedynie fakt, że jest twórcą tylko jednej z trzech nowel składających się na omawiany obraz. No i że początki niemal zawsze bywają mało chwalebne...

Trzy koleżanki spędzają miło czas w przytulnej kawiarence, racząc się niesamowitymi opowiastkami. Pierwsza z nich, pt „Legend of The Drum” jest historią młodej dziewczyny imaniem Jieb, która otrzymuje niezwykłą przesyłkę – stary, pięknie zdobiony bęben. Bohaterka kontaktuje się ze swoim dawnym profesorem, który po inskrypcjach poczynionych na bębnie, rozpoznaje jego prawowitego właściciela. Opowiada Jieb związaną z nim legendę o pięknej tancerce Padze i zakochanym w niej, zazdrosnym bracie, Gnodzie, którzy pewnego dnia zginęli w tajemniczych okolicznościach. Legenda, jak się okaże, będzie miała swe dramatyczne konsekwencje w teraźniejszości, w życiu bohaterki. Druga historia, „The Black Magic Women”, przedstawia losy Pam, młodej, niezbyt atrakcyjnej kobiety, która otrzymuje od sąsiadki flakonik z tajemniczymi perfumami. Perfumy mają niezwykłą moc – potrafią przemienić każdą kobietę w seksownego wampa, a każdego mężczyznę w spragnionego kobiety używającej tych pachnideł. Dziewczyna nie zna jednak upiornego sekretu perfum – produkuje się je z krwi martwych kobiet. Wkrótce Pam przekonuje się, że cena, jaką będzie musiała zapłacić za powodzenie u płci brzydkiej okaże się przerażająca. Bohaterem trzeciej opowieści – „Revenge” jest policyjny detektyw Nop, który prowadzi sprawę tajemniczego samobójstwa młodej dziewczyny Gunyi. Policjant jest przekonany, ze wbrew oficjalnej wersji, ofiara została zamordowana. Wśród podejrzanych znajduje się sadystyczny mąż Gunyi, który regularnie ją bił oraz były chłopak, prowadzący nie do końca legalne interesy. Okaże się wkrótce, że także Nop, niespodziewanie wiele ma wspólnego ze śmiercią dziewczyny.

Lubię filmowe antologie. Zamiast jednej historii otrzymujemy kilka, w dodatku rozmiary każdej z opowieści wymuszają na twórcach pewną artystyczną dyscyplinę. Historia, jeśli ma zainteresować widza, powinna być zwarta, pomysłowa i posiadać zaskakującą puentę, by widz nie pomylił jej z pozostałymi opowiastkami. Takimi cechami odznaczają się najlepsze filmowe antologie grozy – „The Twilight Zone”, 'Tales from the Crypt" a z azjatyckich „Three…extremes”, „The Dark Tales Of Japan” czy „Three…”. Jednak „The Bangkok Haunted” nie możemy dopisać do list największych osiągnięć w tej odmianie kina grozy. Ale zacznijmy od tego co się udało.
Najlepiej ogląda się opowieść trzecią „Revenge”. Jest najklarowniej opowiedziana, poszczególne wydarzenia układają się w przyczynowo-skutkowy ciąg, zmierzający do zgrabnego, choć raczej niezbyt zaskakującego finału. Interesujące w tej noweli jest również sposób na powieszenie się bez używania krzesła oraz innego przedmiotu, na który można się wspiąć. Na przeciwnym biegunie, pod względem precyzji fabuły, znajduje się historia o przeklętych perfumach. Choć scenariuszowe dziury stara się rekompensować posępnym nastrojem i kilkoma mocniejszymi scenami ekranowego strachu, pozostaje wrażenie chaosu i niespójności. „The Legend of The Drum” natomiast jest najbardziej wyrafinowana. Zastosowano w niej, z całkiem niezłym skutkiem, narrację szkatułkową – jedna opowieść zawiera w sobie kolejne. Pod względem fabularnym jednak bardziej przywodzi na myśl romans grozy niż klasycznego straszaka, choć wydarzenia rozgrywające się w czasie teraźniejszym posiadają pewien potencjał horrorowych emocji. Najsłabiej wypada jednak historia ramowa, która zamiast błyskotliwego podsumowania trzech opowieści serwuje nam banalną prawdę, że duchy są wśród nas (a na pewno w Bangkoku).

Mimo ulubionego repertuaru miłośników ghost story – długowłosych zjaw, przedmiotów obłożonych klątwą, ludzkich namiętności prowadzących do tragedii itp.„The Bangkok Haunted” jest obrazem bardzo przeciętnym. Można wręcz odnieść wrażenie, że twórcom zależało bardziej na realizacji „horrorowej” wizytówki tajlandzkiej kultury, ewentualnie niektórych dzielnic Bangkoku, niz. rasowej ghost story. Może dlatego film straszy marnie. Scen grozy nie jest zbyt wiele, a te które się pojawiają nie wzbudzają większych emocji, bo albo są zainscenizowane bez inwencji, albo widzieliśmy je już tyle razy, że o zaskoczeniu nie ma mowy.

O wiele więcej dobrego można napisać o stronie realizacyjnej filmu Oxide Chuna i Praesangeama. Za zdjęcia odpowiadało aż trzech autorów - Vichien Ruengvichayakun, Decha Srimunta, Nuttawut Kittikun – i trzeba przyznać, że każdy z nich spisał się bez zarzutu. Muzykę przygotował dobrze znany fanom filmów braci Pang, zespół Orange Music, wywiązując się z powierzonego zadania w sposób jak najbardziej poprawny. Poprawnie zagrali też aktorzy, choć role nie były szczególnie wymagające. Na wyróżnienie zasługuje Pete Thong-jeur w roli nieustępliwego detektywa Nopa oraz urodziwa, jak zresztą, pozostałe tajlandzkie aktorki, Pimsiree Pimsee, w podwójnej, a właściwie potrójnej roli.

Niestety, przyzwoita realizacja, piękne aktorki i stylowe, wysmakowane zdjęcia, to ledwie połowa drogi do pełni artystycznego sukcesu. Bo sukces komercyjny „The Bangkok Haunted” swego czasu odniósł w Tajlandii – film obejrzało ponad dwa miliony widzów. Przyzwoity wynik, ale jego wytłumaczenie, wydaje mi się tkwi nie w rozrywkowym potencjale filmu, lecz w czasie produkcji. „The Shutter” – wciąż największe osiągnięcie tajlandzkiego kina grozy w dziedzinie filmowego straszenia - miał się pojawić dopiero za trzy lata. Na razie więc Tajlandczycy trzęśli się ze strachu na „The Bangkok Haunted”.

Screeny

HO, BANGKOK HAUNTED, THE HO, BANGKOK HAUNTED, THE HO, BANGKOK HAUNTED, THE HO, BANGKOK HAUNTED, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przyzwoita realizacja
+ zdjęcia
+ muzyka
+ solidna gra aktorska
+ uroda aktorek

Minusy:

- bardzo przeciętny
- kiepsko straszy
- wiele fragmentów filmu przyprawi nas o nieprzyjemne wrażenie deja vu
- niewiele emocji
- jedną ze słabszych filmowych analogii grozy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -