Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:EDEN LAKE

EDEN LAKE

Eden Lake

ocena:8
Rok prod.:2008
Reżyser:James Watkins
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Kelly Reilly, Michael Fassbender, Tara Ellis, Jack O'Connell, Finn Atkins, Jumayn Hunter
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7.95
Głosów:21
Inne oceny redakcji:

Zygmunt Freud powiedział kiedyś: „Dzieci nie są złośliwe, są złe”. Te zdawałoby się szokujące słowa znajdują, niestety, liczne potwierdzenie w rzeczywistości. Podczas trwającej nieprzerwanie od 1996 r. wojny domowej w Demokratycznej Republice Konga, w Afryce, największe przerażenie wśród cywilnej ludności (a zwłaszcza kobiet) wzbudzali nie dorośli, lecz oddziały dwunastoletnich żołnierzy, których okrucieństwo przekraczało ludzką wyobraźnię. Zresztą kilku czy kilkunastoletnich żołnierzy spotkać możemy także w Darfurze, w Sudanie czy w inny rejonach Czarnego Lądu ogarniętego wojną. Powie ktoś: ale to Afryka, wojna, chaos i anarchia - niczemu więc nie należy się dziwić. Ale przemoc, której dopuszczają się dzieci, nie jest ograniczona do krajów Trzeciego Świata. W 1993 r. w bogatej i sytej Wielkiej Brytanii doszło do dwóch wstrząsających zbrodni, które zaszokowały opinię publiczną. Pierwszą z nich popełnili dwaj dziesięciolatkowie, którzy zabili cegłą niemowlę. Druga dotyczyła porwania przez nastolatków dziewczyny, którą torturowano, a następnie żywcem spalono. To tylko kropla w morzu zbrodni popełnianych przez dzieci. Nic zatem dziwnego, że kino zainteresowało się zjawiskiem przemocy wśród nastolatków. Filmowych przykładów dotykających tego tematu można by wymieniać bardzo długo, lecz ja wciąż pamiętam o znakomitym debiucie Roberta Glińskiego, pt.: „Niedzielne igraszki”. Obraz opowiadał o grupce dzieci, które w dzień śmierci Stalina, bawią się na podwórku, naśladując zachowania dorosłych. Zabawa kończy się tragicznie - pogrzebaniem żywcem dziewczynki w piaskownicy. Warto też przypomnieć tytuły dwóch innych filmów, tym razem zaliczanych do kina grozy - „Who Can Kill A Child?” Cicho Ibaneza-Serradora oraz francuski „Ils” Davida Moreau i Xaviera Palud. W tym pierwszym obrazie para bohaterów przybywa na wyspę, na której pozostały tylko dzieci - dorośli bowiem zostali przez nie wymordowani. Z kolei w „Ils”, również para bohaterów, zamieszkująca w położonym w odludnej okolicy domu staje się obiektem terroru ze strony grupki nastolatków. Ktoś zapyta: co łączy dzieci-żołnierzy z Afryki, zbrodnie młodych Brytyjczyków, film Glińskiego oraz dwa wspomniane horrory z debiutanckim filmem Jamesa Watkinsa, pt. „Eden Lake”? Odpowiedź jest prosta: bezlitosna, szokująca przemoc tych, których zwykliśmy traktować jako symbol niewinności, bezbronności i uroku - dzieci.

Jenny i Steve są młodą zakochaną w sobie parą, która postanawia spędzić weekend na łonie natury, a konkretnie nad brzegiem jeziora Eden Lake. Idylla nie trwa długo - okoliczni mieszkańcy nie budzą sympatii a pozbawione nadzoru dorosłych miejscowe dzieciaki, którym przewodzi Brett, syn alkoholika i człowieka niestroniącego od przemocy, najwyraźniej mają zamiar zabawić się kosztem „mieszczuchów’. Początkowo poprzestają na wulgarnych wyzwiskach i obscenicznym zachowaniu, ale w końcu kradną samochód Steve`a. Tego jest już za wiele dla mężczyzny - dochodzi do otwartej konfrontacji, w wyniku której uroczy wyjazd za miasto przemienia się w bezwzględną walkę o przetrwanie.

Fabuła filmu Watkinsa, który znany jest głownie z scenariuszy do horrorów „My Little Eye” oraz „Gone” (obydwa filmy z 2002 r.), nie brzmi specjalnie zachęcająco. Ile razy widzieliśmy podobne historie o miastowych, którzy narażają się miejscowym i ściągają na siebie nieszczęście? Zwłaszcza ostatnie lata obrodziły w obrazy ukazujące krwawą i brutalną konfrontację bohaterów - współczesnych mieszkańców wielkich miast, prowadzących wygodne, lecz nieco puste życie z nieokrzesanymi dzikusami z prowincji, uosabiającymi pierwotne siły natury. Przykłady? Norweskie: „Rovdyr” oraz „Cold Prey”, wspomniany francuski „Ils”, amerykański „Timber Falls”(2007), czy brytyjsko - hiszpański „Backwoods”(2006) z Gary`m Oldmanem to filmy, które w większym lub mniejszym stopniu czyniły zadość formule survival horroru. Fabuła „Eden Lake” również skrojona jest na miarę schematu tej odmiany kina grozy. Watkins nie stara się wywrócić dobrze znanej konwencji do góry nogami, rzecz jednak w tym, że w jego debiucie nie jest istotne „co”, lecz „jak”.

Fabuła większości survival horror`ów opiera się na kilku stałych elementach. Sielankowy wstęp, konfrontacja antagonistów, walka o przetrwanie, pozorne ocalenie, finał - tak najkrócej przebiega akcja w tego rodzaju filmach grozy. Nie od dziś wiadomo jednak, że trzymanie się konwencji nie przekreśla wartości filmu, o niej tak naprawdę decyduje talent twórców oraz sposób wykorzystania dramaturgiczno-narracyjnych zabiegów. Przyjrzyjmy się zatem jak poradził sobie z nimi debiutant.

Powiedzmy od razu - znakomicie. Najbardziej konwencjonalny wydaje się wstęp, w którym poznajmy bohaterów, ale już w nim zwracają uwagę sceny przedstawiające kilkuletnie dzieci w przedszkolu, w którym Jenny pracuje jako nauczycielka. Dzieciaki są urocze, milutkie i przywodzą najprostsze skojarzenia jakie wywołuje słowo „dziecko” - urok, niewinność, ciepło. W dalszej części filmu dowiemy się jak mylące bywają tego rodzaju stereotypy - dzieci są co prawda znacznie starsze, ale zasadnicza odmienność polega nie na oczywistej różnicy wieku, lecz na otoczeniu i warunkach w jakim przyszło im żyć. Kto wie, być może te milusie grzeczne dzieci o twarzach aniołków, gdyby przyszło im żyć nie w bogatym mieście, lecz na zapyziałej prowincji, wyrosłoby na zaniedbane, pozbawione opieki, a nade wszystko miłości dorosłych, dzieciaki z „gangu Bretta”? Tło społeczne jest w „Eden Lake” niezwykle istotne - nie tylko umiejscawia historię w konkretnym tu i teraz (choć w filmie nie poznajmy nazwy okolicy - zdjęcia kręcono w hrabstwie Buckinghamshire), lecz uprawdopodobnia motywację i zachowania sprawców.

Wróćmy jednak do prologu, ponieważ w sposób pośredni określona zostaje w nim para głównych bohaterów, Jenny i Steve oraz wyznaczona linia podziału, której przekroczenie w następnych scenach, oznaczać będzie konfrontację. Bohaterów, a raczej ich status majątkowy określa samochód - ważny dla rozwoju dalszej akcji rekwizyt. Duży, szpanerski landrover, wyposażony w GPS - kosztujący pewnie fortunę. Gdy więc Steve i jego dziewczyna zjawiają się w wiosce, kontrast jest wyrazisty. Warto zwrócić uwagę, ze zaraz po pojawieniu się w wiosce, Steve omal nie wpada na pędzące na BMX-ach dzieciaki, z którymi później bohaterowie spotkają się nad brzegiem jeziora. Tę scenę można potraktować jako zapowiedź „zderzenia” postaw i charakterów, do których w końcu dojdzie. Można nawet dodać, że musi dojść. Steve i Jenny oraz ich szpanerski wóz są zbyt rażącymi elementami w tej okolicy by nie zwrócić na siebie uwagi. Zwrócenie na siebie uwagi oznacza w tym przypadku ostentacyjne, wyzywające wyróżnienie się z prowincjonalnego tła nie tylko swym majątkowym statusem, lecz także wyglądem. Steve i Jenny są młodzi, piękni, zakochani - mieszkańcy osady brzydcy, zaniedbani, jakby skażenie złem napiętnowało ich wygląd. Oczywiście rozpoznajemy w tym element dobrze znanej konwencji - miejscowi od czasów kultowego „Deliverance" są - by przytoczyć fragment tytułu jednego z westernów Sergio Leone - źli i brzydcy. Na dodatek doskonale orientują się w terenie, wszyscy w okolicy to ich rodzina lub znajomi oraz rzecz jasna, są niezwykle brutalni, bezwzględni i uwielbiają polować na obcych, którzy nie tylko panoszą się po ich terenie, lecz na każdym kroku, choćby nieświadomie, podkreślają swoją wyższość. To wszystko mamy również w „Eden Lake”, ale reżyser wprowadza w ten schemat element rzadko spotykany.

Oprawcami okazują się bowiem nastolatkowie, a nie zdegenerowana rodzinka kanibali. Warto zauważyć, że „czarne charaktery” nie stanowią jednolitej grupy. W gruncie rzeczy, kiedy sprawy przybierają naprawdę nieobliczalny obrót, wykraczając poza głośne słuchanie muzyki, obelgi, obsceniczne zachowania czy kradzież samochodu „dla jaj”, tylko Brett jest zdeterminowany sięgnąć po ostateczne środki, czyli dopuścić się bezpośredniej przemocy wobec Steve`a i Jenny. Brett, niezwykle sugestywnie zagrany przez Jacka O`Conella, jest zresztą interesującą postacią. Charyzmatyczny przywódca gangu imponuje nie tylko zimną krwią i tym, że jest najsilniejszy w grupie, ale także znajomością, pewnie intuicyjną, ludzkiej psychiki. Wymusza na swoich kolegach by zadali pojmanemu Steve`owi ciosy tapicerskim nożem - wszystko zaś jedyna w grupie dziewczyna Paige nagrywa na komórkę. Po co? To rodzaj inicjacji, ale także swoiste zabezpieczenie się na przyszłość, że wszyscy członkowie gangu mają ręce splamione krwią. Brett, kiedy przyjdzie ku temu odpowiednia chwila, nie zawaha się wykorzystać nagranie, by zaprowadzić porządek w grupie. Postać przywódcy byłaby z pewnością interesująca dla psychologów społecznych, którzy na jej przykładzie mogliby zobrazować zgubny wpływ autorytetu, czy po prostu charyzmatycznej jednostki. Ale Brett jest interesujący, ponieważ jego bohater jest najbardziej szczegółowo osadzony w „społecznym tle”. Samotnie go wychowujący ojciec - pijak i brutal, odnoszący się do syna krzykiem i pięścią, stanowi idealny przykład łańcucha przemocy. Brutalność ojca, która skupia się na synu, syn wyładowuje znęcając się nad Adamem - nieśmiałym chłopakiem. A gdy nadarza się okazja dąży do konfliktu ze Steve`m, choć tak naprawdę, rzucając mu rękawice, podejmuje walkę z ojcem. Steve jest dorosłym, jest mężczyzną, no i na dodatek obcym, bogatym i zarozumiałym - naturalne zatem, że na niego kieruje swą nienawiść, której nie potrafi lub boi się ukierunkować na ojca-brutala.

Interesująco w filmie Watkinsa wypadają jednak także ofiary. Imponuje grą zwłaszcza Kelly Reilly, którą niektórzy widzowie mogą pamiętać z roli rewiowej tancerki w „Pani Henderson’, gdzie wystąpiła u boku Judi Dench i Boba Hoskinsa. W „Eden Lake” zagrała postać zupełnie odmienną. Dla Reilly rola u Watkinsa była z pewnością ogromnym wyzwaniem - nie tylko ze względu na związaną z nią fizyczną trudność, lecz przede wszystkim na psychiczne obciążenia, jakie musiała znosić na planie. Reilly miała bowiem za zadanie nie tylko pozyskanie sympatii widza - z jej dziewczęcą, eteryczną uroda nie było to trudne. Trudniejsze było wiarygodne ukazanie przemiany bezbronnej kobiety w kierującą się instynktem, rozpaczliwie, desperacko walczącą o życie bohaterką, która nie zawaha się zabić, by przeżyć. Reilly zagrała z prawdziwą pasją i przekonaniem. To także dzięki jej kreacji „Eden Lake” jest filmem tak głęboko emocjonującym

A skoro mowa o emocjach to Watkins niemal bezbłędnie przeprowadził bohaterów przez koszmar, który zgotowali bohaterom sfrustrowani, niekochani, pozbawieni celu w życiu nastolatkowie. Jest owszem, klika momentów, które stawiają we wątpliwość największe zalety filmu - realizm i wiarygodność opowieści - lecz nie psują one ogólnego wrażenia. Wrażenia, ratuje bowiem tempo filmu, wyrazistość postaci, umiejętne wpisanie ich w społeczne tło, wiarygodna gra aktorów ( pochwały należą się także młodym aktorom - nie ma w ich grze tak często spotykanej wśród dziecięcych odtwórców sztuczności) oraz porażająco przedstawiona, choć nie odkrywcza wymowa, że agresja rodzi agresje. Oczywiście na osobną uwagę zasługuje postać Bretta oraz Jenny - pełnokrwistych bohaterów, których motywacje i zachowania, mogłyby posłużyć za temat naukowych rozpraw pt. „Wpływ autorytetu na grupę” oraz „ Zmiana postaw w sytuacjach ekstremalnych”. Lecz bogactwo ukrytych treści filmu na tym się nie kończy. Ważne wydaje się też inne pytania: dlaczego dzieciom tak łatwo jest dopuszczać się potwornych czynów? Czy „dzieci są złe” - jak chciał Freud, czy to raczej dorośli zarażają je złem? Ale można też postawić jeszcze inne pytania: co człowiek jest w stanie zrobić by przeżyć? Jaką cenę ma ludzkie życie?

„Eden Lake” jednak nawet jako film tylko rozrywkowy broni się doskonale. Choć trzeba uczciwie przyznać, że nie jest to rozrywka dla ludzi nadwrażliwych. Obraz Watkinsa jest niewątpliwie brutalny, lecz najbardziej przeraża w nim fakt, że przemocy dopuszczają się w nim dzieciaki. Że zło nie jest już pilnie strzeżoną enklawą zastrzeżoną wyłącznie dla dorosłych. Mimo jednak prowokującej wymowy fani mocnego kina będą zadowoleni. Prosty pomysł, prosta historia a wrażeń tyle, że wystarczyło, żeby obdzielić kilka filmów. Dla mnie zdecydowanie najlepszy nieazjatycki film grozy 2008 roku (wzbraniałbym się, mimo potężnej dawki przemocy i anatomicznego ukazywania obrażeń, nazwać go horrorem). Cieszę się, że nakręcili go właśnie Brytyjczycy, bo od jakiegoś czasu gorąco im kibicuje a horror z Wysp uważam za jedno z najważniejszych i niosących nadzieję na wartościowe kino zjawisk we współczesnej światowej kinematografii.

Screeny

HO, EDEN LAKE HO, EDEN LAKE HO, EDEN LAKE HO, EDEN LAKE HO, EDEN LAKE HO, EDEN LAKE HO, EDEN LAKE HO, EDEN LAKE HO, EDEN LAKE HO, EDEN LAKE

Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden z najlepszych filmów grozy 2008 r.
+ emocjonujący
+ tempo
+ napięcie
+ brutalny, ale nie sadystyczny
+ wyraziste postaci
+ postać Brett`a
+ gra aktorów, zwłaszcza Kelly Reilly
+ tło społeczne
+ realizm i wiarygodność historii
+ przejmujący finał
+ zadaje wiele skłaniających do refleksji pytań

Minusy:

- kilka momentów poddających w wątpliwość wiarygodność zachowań bohaterów
- więcej tu thrillera niż horroru
- konwencja survival movie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -