Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KISSED

KISSED

Zimny Pocałunek

ocena:7
Rok prod.:1996
Reżyser:Lynne Stopkewich
Kraj prod.:Kanada
Obsada: Molly Parker, Peter Outerbridge, Jay Brazeau, James Timmons
Autor recenzji:Katarzyna Sawicka
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:8
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

„Kiedy miłość zmienia się w nienawiść, zawsze pojawiają się iskry. Ale kiedy życie przemienia się w śmierć, następuje eksplozja. Strumienie światła… magiczne i elektryzujące. Każdy wyczuwa wtedy obecność jakiejś energii, pewien rodzaj iluminacji. Ale ja to widzę. Widziałam ciała, które świeciły jak gwiazdy.”

(cytat z filmu)



Chociaż „Zimny pocałunek” horrorem nie jest, z pewnością przypadnie do gustu niejednemu miłośnikowi kina grozy. Ten oparty na opowiadaniu kanadyjskiej pisarki film eksploruje bowiem temat taboo często goszczący właśnie w horrorach. Motywem przewodnim obrazu Lynne Stopkewich jest fascynacja śmiercią, a właściwie chyba najbardziej ekstremalna forma tejże fascynacji: nekrofilia.

Nekrofilem w „Zimnym pocałunku” jest kobieta, Sandra Larson. Jako dorastająca dziewczynka, zaintrygowana jest rytuałami; wyprawia pogrzeby znalezionym martwym zwierzętom. Ale, rzecz jasna, to nie sam obrzęd magnetyzuje ją najbardziej. Małoletnia Sandra potrzebuje kontaktu, również cielesnego, intymnego, z tym, co nieżywe. Szybko odkrywa też, iż zachowanie jej nie jest uznawane za typowe czy zdrowe. Dorosła Sandra (sugestywna rola Molly Parker) znajduje pracę w domu pogrzebowym, gdzie może urzeczywistniać swoje pragnienia bez żadnych przeszkód. Dziewczyna zaczyna również zgłębiać tajniki balsamowania zwłok. Pewnego dnia poznaje studenta medycyny, Matta (Peter Outerbridge). O dziwo, kiedy chłopak dowiaduje się o jej upodobaniach, nie tylko nie czuje odrazy, ale zdaje się być zaintrygowany, oczarowany. Zauroczenie przeradza się w miłość i poczucie niespełnienia w związku z kobietą, zdolną do kochania tylko martwych ciał. Aby zmusić Sandrę do głębszego uczucia, Matt decyduje się na desperacki, drastyczny krok.

Nekrofilia kojarzy się – zwłaszcza po obejrzeniu obrazów w stylu „Nekromantika” - z czymś odrażającym, odczłowieczającym, krańcowo niemoralnym. Nekrofil to dewiant, potwór, uprawiający seks z rozkładającymi się zwłokami albo biorący kąpiel w nadgniłych wnętrznościach. Ale w „Zimnym pocałunku” dewiacja ta została ukazana zupełnie inaczej. No właśnie, chyba nie do końca nawet jako dewiacja. Raczej odmienność, która nie budzi wstrętu, a intryguje. Dla niestandardowo pięknej Sandry nekrofilia to nie sam seks, zaspokajanie instynktów. Jest to przede wszystkim przeżycie duchowe, wiążące się z przekraczaniem barier, wychodzeniem poza granice swojego ciała, zbliżaniem się do czegoś nienamacalnego, mistycznego; to „patrzenie prosto w słońce bez bycia oślepionym”. Intymne obcowanie z nieboszczykami – tylko „świeżymi”, młodymi i płci męskiej – pozwala Sandrze na kontakt z energią, którą określa ona mianem „światła”. Co więcej, dziewczyna nie postrzega zwłok jako mięsa, przedmiotu; zdaje się traktować je o wiele bardziej emocjonalnie, darzy je szacunkiem, tak jakby martwe ciało nie traciło emocji, uczuć, zmysłów. Przeciwieństwem Sandry jest właściciel domu pogrzebowego, również dający upust swoim nekrofilskim skłonnościom w zaciszu zakładu, ale traktujący zwłoki stricte przedmiotowo.

Warto wspomnieć, iż o ile większość czynności mogących wywołać w widzu obrzydzenie (głównie proces balsamowania zwłok) jest jedynie zasugerowana poprzez ruch i dźwięki, a nie ukazana bezpośrednio, o tyle kontakty Sandry ze zwłokami przedstawione są w pełnej krasie, chociaż nie jest ich tutaj za wiele. Pojawia się więc pocieranie się nieżywymi zwierzakami, całowanie ich; ale przede wszystkim scena seksu z martwym ciałem ludzkim. Jednak, jak i cały film, scena ta nie budzi zgorszenia czy obrzydzenia; jest zrealizowana subtelnie, artystycznie, ale bezpretensjonalnie. Bije z niej dokładnie to, czego rzekomo doświadcza Sandra: mistycyzm i delikatność, jakkolwiek dziwacznie by to nie brzmiało.

„Zimny pocałunek” skupia się na taboo, jakim jest śmierć, z powiązanymi z nią zabiegami, rytuałami i parafiliami, ale porusza też kwestię siły równie potężnej i jak się okazuje destrukcyjnej – miłości, oraz poświęceń i transformacji, których to miłość jest napędem. Tym samym staje się opowieścią o przekraczaniu granic, niezależnie, czego one strzegą i od czego dzielą. Matt początkowo traktuje Sandrę jak przedmiot badań, eksperymentu. Z czasem, zakochuje się w niej i eksperymentowi poddaje samego siebie – stopniowo przemienia się w trupa. Zaczyna od leżenia bez ruchu, upiornego makijażu, zakładania garnituru, kończy czymś o wiele bardziej ekstremalnym. Wszystko z miłości. Co ciekawe, mimo kontrowersyjnej tematyki, mimo momentów potencjalnie dramatycznych, film nie tryska emocjami. Jest raczej stonowany, utrzymany w powolnym tempie, gdzie akcja nie tyle toczy się, co sączy.

Stopkewich zrealizowała film nietypowy i wyjątkowy; film, który przedstawia zjawisko budzące wstręt i strach jako intrygującą inność. Choć amatorom ekstremalnych wrażeń obraz ten może wydać się przesadnie delikatny, to mimo wszystko zdecydowanie warto go obejrzeć. Ot chociażby po to, aby uzyskać szersze spojrzenie na kwestie śmierci i destrukcyjnej miłości.

Screeny

HO, KISSED HO, KISSED HO, KISSED HO, KISSED HO, KISSED HO, KISSED HO, KISSED HO, KISSED HO, KISSED HO, KISSED

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+nietypowe, intrygujące podejście do tematu śmierci i nekrofilii

+skłania do refleksji: nad naturą śmierci, miłości i przemian nią napędzanych, przekraczania granic

+artystyczny, ale pozbawiony irytującej pretensjonalności

+przekonujący, dobrze dobrani aktorzy

Minusy:

-brak

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -