Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MAGIC

MAGIC

Magia

ocena:7
Rok prod.:1978
Reżyser:Richard Attenborough
Kraj prod.:USA
Obsada:Anthony Hopkins, Ann-Margret, Burgess Meredith, Ed Lauter
Autor recenzji:Katarzyna Sawicka
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Już sama czołówka „Magii” wzbudza ciekawość i spore oczekiwania. Reżyseria – Richard Attenborough, główna rola – Anthony Hopkins, scenariusz – William Goldman, muzyka – Jerry Goldsmith. Nie trzeba nawet interesować się kinem, aby wiedzieć jak znaczące to postacie. Efekt ich współpracy po prostu musiał być co najmniej dobry.

Corky Withers (Hopkins) jest niezwykle utalentowanym iluzjonistą. Brakuje mu jednak scenicznej charyzmy, toteż jego debiut wypada tragicznie. Mężczyzna porzuca na jakiś czas marzenia o karierze. Gdy powraca po dłuższej przerwie, nie występuje już sam. Towarzyszy mu lalka brzuchomówcy – wygadany i wulgarny Fats. Dzięki Fatsowi cały występ zmienia się w błyskotliwe, oryginalne show. Corky odnosi ogromny sukces. Wkrótce dostaje szansę podpisania intratnego kontraktu z telewizją. Ale z zawarciem umowy wiązałoby się obowiązkowe badanie lekarskie. A tego Corky wolałby uniknąć… Withers ucieka do rodzinnej miejscowości. Nawiązuje tam romans ze swą dawną miłością, Peg (Ann-Margret). Jednak nawet poza sceną Corky nie przerywa rozmów z Fatsem. Co więcej, lalka zaczyna nim sterować. Coraz bardziej. Kiedy natomiast sprawy toczą się nie po jej myśli, staje się bardzo agresywna…

„Magia” jest dość wierną ekranizacją książki autorstwa… Williama Goldmana. Jednak Goldman nie umieścił w scenariuszu pewnych istotnych elementów obecnych w powieści. Tak więc widz nie dowiaduje się nic o dzieciństwie i dorastaniu zakompleksionego Corky’ego; o bracie-gwieździe sportu; o ojcu, który usilnie wpaja synom, że duma z samego siebie jest najwyższą wartością; wreszcie o nadużywającej alkoholu matce, która zostawia rodzinę dla kochanka. Związek Corky’ego z mistrzem-iluzjonistą, Merlinem, ogranicza się w filmie właściwie do kilku początkowych minut, podczas gdy w książce poświecono mu sporo uwagi. A przede wszystkim, brakuje w filmie punktu zwrotnego w życiu Corky’ego: próby samobójczej po debiucie-porażce a jednocześnie momentu narodzin Fatsa.

Można jednak przeboleć tak okrojony scenariusz, bo – zgodnie z oczekiwaniami – film okazuje się naprawdę dobry. Niewątpliwie, duży potencjał tkwił już wyjściowo – obok utalentowanej ekipy – w samym pomyśle na fabułę. Chociaż mieszanka brzuchomówstwa i szaleństwa jest motywem przewodnim paru zarówno wcześniejszych jak i późniejszych produkcji, a zatem nie poraża oryginalnością, niezmiennie budzi niepokój i fascynację. W „Magii” wspomniana mieszanka została zaserwowana bardzo sugestywnie. Film koncentruje się na warstwie psychologicznej i w zdumiewająco przekonujący sposób portretuje walkę człowieka z pożerającą go chorobą psychiczną. Ogromne brawa należą się przede wszystkim Hopkinsowi, jego kreacja jest po prostu mistrzowska! W zasadzie nie kreacja, a kreacje. Hopkins to w końcu nie tylko Corky, ale również jego alter ego, Fats. Obie postacie są zupełnie różne, obie bardzo wyraziste.. Corky jest pełen obaw, niepewności, zahamowań, Fats mówi i robi to, na co ma ochotę. Początkowo mordercze pomysły Fatsa są Corky’emu właściwie na rękę, potrafi on dostrzec ich sensowność. Prawdziwy dramat rozpoczyna się, gdy lalka zaczyna żądać rzeczy, których Corky zaakceptować nie chce, ale których nie może NIE wykonać. Bo tak naprawdę to brzuchomówca jest lalką w rękach Fatsa. Hopkins odgrywa walkę i cierpienie Corky’ego całym ciałem. Udręka bohatera zdaje się niemal namacalna, dotyka nie tylko strefy psychicznej, ale i fizycznej, choroba wyraźnie niszczy mężczyznę jako całość.

Attenborough współtworzy głębię postaci i wzmacnia sugestywność przedstawionych zdarzeń kunsztowną, przemyślaną, a niejednokrotnie również symboliczną kompozycją scen. Szczególną uwagę zwraca rewelacyjna scena, w której Corky dostaje od swojego agenta (Burgess Meredith) banalne z pozoru zadanie, mające na celu zweryfikować stan jego psychiki: Fats ma zamilknąć na pięć minut. Scenie nie towarzyszy żadna muzyka, słychać tylko cykanie świerszczy, co wzmaga podenerwowanie widza. Oko kamery wędruje pomiędzy agentem a Corkym, w końcu zatrzymuje się na tym drugim. W kadrze powoli pojawia się twarz siedzącej obok Corky’ego lalki, obie postacie są umieszczone bokiem do widza. Kamera sunie dalej, aż twarz lalki zakrywa twarz Corky’ego i wypiera go tym samym z kadru. Chyba nie ma już wątpliwości, jaki będzie rezultat testu? Tego typu scen w „Magii” nie brakuje.

Niektórym widzom może nie przypaść do gustu mocno rozbudowany wątek romantyczny, który spowalnia tempo filmu. Gdyby poświęcono trochę mniej czasu romansowi Corky’ego z Peg, a za to wprowadzono wspomniane ważne, a pominięte w scenariuszu punkty z biografii powieściowego Corky’ego, „Magia” nabrałaby dodatkowej dynamiki, a i portret iluzjonisty byłby pełniejszy.

„Magia” to nieco zapomniany film, który zdecydowanie warto zobaczyć. Głównie ze względu na niezwykły popis aktorski Hopkinsa, który błyszczy na tle sugestywnej, sprawnie zrealizowanej całości.

Screeny

HO, MAGIC HO, MAGIC HO, MAGIC HO, MAGIC HO, MAGIC HO, MAGIC HO, MAGIC HO, MAGIC

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ motyw brzuchomówcy „opętanego” przez swą lalkę, który już wyjściowo intryguje i niepokoi
+ wspaniały Hopkins, który tworzy mięsisty, sugestywny portret człowieka pożeranego przez chorobę psychiczną
+ kunsztownie zrealizowane, niejednokrotnie symboliczne sceny

Minusy:

- pominięcie istotnych elementów obecnych w książkowym pierwowzorze
- nie każdemu przypadnie do gustu mocno rozbudowany wątek romansowy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -