Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DIARY OF THE DEAD

DIARY OF THE DEAD

Kroniki żywych trupów

ocena:7
Rok prod.:2007
Reżyser:George A. Romero
Kraj prod.:USA
Obsada:Michelle Morgan, Joshua Close, Shawn Roberts, Amy Ciupak Lalonde, John Dinicol
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:4.82
Głosów:11
Inne oceny redakcji:

George Romero ma już taką pozycję w świecie horroru, że każda wiadomość o realizacji przez niego kolejnego filmu elektryzuje fanów na całym świecie. Szczególnie, jeśli w tytule pojawi się coś o żywych trupach. Problem w tym, że po pierwszej trylogii o zombie ludzie wciąż nie są gotowi na następną...

Grupa studentów szkoły filmowej planuje nakręcić horror na pracę zaliczeniową. Tematem oczywiście są zombie. W trakcie zdjęć docierają do nich dziwne informacje, z których wynika, że właśnie cały świat ogarnęła przerażająca epidemia. Ekipa postanawia wrócić do bliskich, z czasem, gdy odkrywają ogrom nieszczęścia, decydują się na jego udokumentowanie. Zostajemy w ten sposób świadkami tragedii obserwowanej okiem kamery.

Romero tradycyjnie już podjął się zadania trudnego i postanowił nie mierzyć się z własną legendą, tylko dalej kroczyć swoją artystyczną drogą. „Diary of the Dead” jest filmem kompletnie innym od wszystkich dotychczasowych jakie reżyser nakręcił poruszając tematykę zombie. Przede wszystkim ogromne różnice widać w realizacji. Po pierwsze, film nie jest powiązany czasowo z żadną z poprzednich odsłon. Po drugie, aktorstwo pozostawia nieco do życzenia, reżyser postawił na nowe, mało znane twarze; wreszcie po trzecie, dość ubogo wypada realizacja. Wszystko to jednak jest ewidentnie zabiegiem zamierzonym, trudno bowiem wymagać świetnej realizacji w przypadku filmu kręconego ręczną kamerą w biegu. Pomysł sam w sobie może niezbyt nowatorski, jednak sprawdzający się w tym momencie idealnie. Romero pokazuje również, że tak naprawdę, mimo środków i stylu jaki propaguje, nie zmieniło się nic. Ręczna kamera w tym momencie nie jest jedynie efektem dla efektu (jak było w „Blair Witch Project”), czy też nie służy zamaskowaniu niedociągnięć charakteryzacyjnych jak miało to miejsce w przypadku dobrego skądinąd [REC]. Romero po raz kolejny, tym razem za pomocą pseudo paradokumentu, przekazuje te same prawdy co zawsze. Ponownie krytykuje konsumpcjonizm, tym razem jeszcze agresywniej niż to miało miejsce w „Dawn of the Dead”, atakuje również media, ich brak etyki. Przede wszystkim zaś całe społeczeństwo, które uzależnione od informacji nie potrafi się odnaleźć w normalnym życiu. Nie bez powodu najbardziej pozytywną postacią epizodyczną jest niemy Amisz, a wojsko, które spotyka uciekinierów okazuje się być bandą złodziei. Romero nie epatuje w tych przypadkach skrajnymi zachowaniami, nie spotkamy tu scen gwałtu czy wyuzdania. Ludzie w „Kronikach Żywych Trupów” są zatraceni i bezbronni wobec zaistniałej sytuacji. Brak kontaktu z mediami, z serwisami informacyjnymi doprowadza ich do obłędu. Symboliczna jest scena, gdy kamerzysta nie potrafi rozstać się z kamerą, ryzykując życie swojej dziewczyny, czy wreszcie swoje. Ludzie ukrywają się za szklanymi ekranikami, odseparowują się od rzeczywistości, starając się wyprzeć to czego nie pojmują lub z czym się nie godzą. Romero po raz kolejny używając żywych trupów pokazał jak martwi jesteśmy, nie robiąc z tego przy okazji sensacyjnego filmu science-fiction jak miało to miejsce w przypadku „Land of the Dead”. Oczywiście, można ponarzekać, że film tak naprawdę nie straszy. Brutalność i drastyczne sceny choć zrealizowane na wysokim poziomie nie pokazują nic nowego i choć kilka scen zapadło mi w pamięć (oblewanie kwasem czy akcja z łukiem), to jednak nie ma tu nic nowego. Można narzekać, szczególnie w odniesieniu do współczesnego kina zombie, że za mało tu akcji a za dużo gadaniny i przestojów. Ale czy rzeczywiście poprzednie filmy Romero kipiały akcją? Czy rzeczywiście to ona była najważniejsza? Film dla mnie ma tylko jedną wadę, która znacznie wpłynęła na ostateczną ocenę. Niepotrzebnie zdecydowano się na komentarze z offu i muzykę do poszczególnych ujęć (nijaką poza tym). Wprawdzie na początku jest to wyjaśnione (znów z offu), ale większe wrażenie robiłby paradokument bez tej dodatkowej otoczki. Tym bardziej, że czasami komentarze wręcz na siłę narzucają interpretację wielu scen. Szkoda, że pozbawiono nas odczytywania wielu wątków i znaczeń, szkoda, że Romero bał się prawdziwej awangardy. Mogło wyjść kolejne arcydzieło, tak mamy tylko bardzo dobry film.

Screeny

HO, DIARY OF THE DEAD HO, DIARY OF THE DEAD HO, DIARY OF THE DEAD HO, DIARY OF THE DEAD HO, DIARY OF THE DEAD HO, DIARY OF THE DEAD HO, DIARY OF THE DEAD HO, DIARY OF THE DEAD HO, DIARY OF THE DEAD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kolejna odważna wizja Romero
+ krytyka mediów
+ przekaz całości
+ ciekawa realizacja...

Minusy:

- która nie każdemu przypadnie do gustu
- dla niektórych za mało akcji
- nie dla zwolenników nowoczesnych filmów o zombie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -