Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEAD SET

DEAD SET

Dead set

ocena:8
Rok prod.:2008
Reżyser:Yann Demange
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Jaime Winstone, , Andy Nyman, , Adam Deacon, , Kathleen McDermott, , Kevin Eldon, , Beth Cordingly, , Raj Ghatak, , Chizzy Akudolu, , Riz Ahmed
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:9.25
Głosów:8
Inne oceny redakcji:

„W Polsce Ludowej w roku 1984 było już prawie tak jak u Orwella. Dlatego z niepokojem przyjąłem rozpoczęcie u nas emisji programów telewizyjnych takich jak "Big Brother". Nazwa ta nieprzypadkowo nawiązuje do totalitaryzmu. Także w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej aparat partii komunistycznej - PZPR - dniem i nocą śledził życie poddanych swojej władzy obywateli: za pomocą donosicielstwa, rewizji w domu i na ulicy, podsłuchu i kontroli korespondencji. Nikt nie mógł liczyć na ochronną sferę prywatności. Dzisiaj w „Big Brother" bierze się udział dobrowolnie, organizatorzy kuszą chętnych pieniędzmi i rozgłosem. Programy te, przyciągając uwagę zaciekawionej publiczności, wyrabiają nałóg podglądactwa i osłabiają niedawno odzyskane poczucie prywatności. Może to doprowadzić do sytuacji, w której, gdy znów zagrozi nam totalitaryzm, społeczeństwo nie dostrzeże niczego złego w podobnych działaniach władzy. O ile można zrozumieć niewyrobioną moralnie część publiczności, o tyle naganny wydaje się udział w tym procederze osób skądinąd uważających się za poważnych dziennikarzy."
Jacek Kurczewski, Wprost

To, że dysponujące niezwykle nowoczesną techniką współczesne media kreują rzeczywistość, w której żyjemy, zakrawa już na banał. Żyjemy niczym szczury w klatce otoczeni przez ekrany zachęcające nas do bezkrytycznej konsumpcji. To macherzy do reklamy i trendsetterzy decydują o tym, co jemy, w co się ubieramy, wreszcie jakie filmy oglądamy i jakiej muzyki mamy słuchać. To oni manipulują nami podając mnóstwo „szybkich”, powierzchownych newsów, abyśmy dzięki tym ścinkom podstawianym nam do natychmiastowej strawienia wypowiadali „swoje” sądy i opinie. Współczesna rola mediów to również sprowadzenie idei demokracji do nędznej parodii, w której tak naprawdę decydując się pójść do urny, uczestniczymy w punkcie kulminacyjnym cyrkowego przedstawienia, jakim jest kampania wyborcza. Tak naprawdę bowiem nie mamy pojęcia kogo wybieramy, nie mówiąc już o uzasadnieniu naszego wyboru. Tylko nieliczni znają szczegóły programów wyborczych swoich kandydatów i na pewno wiedza ta nie pochodzi z mediów, ponieważ te jak ognia unikają bycia merytorycznymi.

Skrajnym przykładem kreowania rzeczywistości przed masowym widzem stały się programy „reality show”. Uczestnicy odgrywają naturalność, telewizja udaje, że ich podgląda, widzowie oglądając zmontowane scenki przyjmują, że obnażają czyjąś prywatność. A komentatorzy oburzają się, że uczestnik się obnaża, a widz podgląda. W tym totalnym spektaklu każdy ma swoją rolę, manipuluje i jest manipulowany. Okazuje się, że tego typu telewizyjne idiotyzmy w rękach inteligentnych filmowców mogą być doskonałym punktem wyjścia do emocjonującego filmu grozy. Udowodnił to Yann Demange brytyjskim mini-serialem „Dead Set”. Film składa się z pięciu odcinków, wśród których pierwszy liczy ok. 40 minut, pozostałe zaś są 20-minutowymi epizodami (wszystkie tworzą zamkniętą całość).

Akcja tego intrygującego obrazu rozgrywa się podczas realizacji brytyjskiej wersji „Big Brothera”. Trwa odliczanie do momentu, w którym kolejny uczestnik opuści dom Wielkiego Brata. Gorączkowe oczekiwanie na coś szczególnego panuje nie tylko wśród biorących udział w show, lecz także wśród jego realizatorów oraz rzeszy fanów zebranych wokół studia. Sztucznie wywołaną atmosferę napięcia zakłócają tylko doniesienia o rozruchach w wielu miejscach Wielkiej Brytanii. Kiedy podsycany przez producentów szał osiąga swe apogeum, do położonego na prowincji gigantycznego studia nagraniowego wkraczają niezwykle szybkie ludzkie monstra, siejąc wśród spanikowanych fanów reality show panikę. Wybucha prawdziwa orgia chaosu obficie podlana krwią i hurtowo wypruwanymi flakami. Najazd krwiożerczych zombie udaje się przeżyć tylko nielicznym. A to dopiero początek krwawej anarchii, jaka na skutek ataku niezwykle agresywnych martwych wybucha w Wielkiej Brytanii.

Inspiracje w „Dead Set” są aż nadto widoczne. Każdy fan gatunku znajdzie tu odwołania zarówno do cyklu „Żywych trupów” Georga A. Romero, jak również do dwóch brytyjskich filmów - „28 Days Later” Danny’ego Boyle’a oraz „28 Weeks Later” Juana Carlosa Fresnadillo. Od mistrza Romero Demange zapożyczył ideę, która zakłada, iż pod płaszczykiem krwawych horrorów film próbuje przemycić jakąś prawdę o otaczającym nas świecie. Każdy bowiem jego obraz krytykował jakieś zjawisko patologiczne, pod przemożnym wpływem którego ludzkość zatracała swoje najistotniejsze wartości. Romero zabierał głos w dyskusji zarówno o niewydolności amerykańskiego społeczeństwa pod wpływem nieznanego zagrożenia („Night of the Living Dead”), jak również o dewiacjach wynikających z poddania się istoty ludzkiej obłędowi konsumpcjonizmu („Dawn of the Dead”) oraz wpływie mediów na masowe wyobrażenie rzeczywistości („Diary of the Dead”). Boyle i jego epigon, Fresnadillo, przysłużyli się Demange’owi, kreując zombie nie jako powolne truposze bez sensu przemieszczające się tam i ówdzie, lecz jako niezwykle szybkie maszyny do zabijania, mogące w jednym momencie wywołać paniczny strach nawet u najlepiej uzbrojonego człowieka. Walka z nimi jest o wiele trudniejsza niż z hordami umarlaków z filmów Romero. W obu brytyjskich produkcjach podobny jest także sposób montowania filmu. Kiedy dochodzi do bezpośredniej konfrontacji między ludźmi a umarłymi, Demange rezygnuje z tradycyjnej kompozycji ujęć na rzecz bardzo chaotycznego filmowania „z ręki” oraz niezwykle szybkiego, by nie powiedzieć agresywnego, montażu. Dzięki temu poszczególne sekwencje stają się nie tylko bardzo dynamiczne, lecz także przez zsubiektywizowanie ujęć nabierają charakteru paradokumentalnego.

Angielskim twórcom udało się zrobić niezwykle elektryzujący i efektowny film. Początkowo bowiem jego akcja dzieje się w kilku miejscach, dzięki czemu możemy obserwować równolegle perypetie wszystkich bohaterów. Taki zabieg bardzo intensyfikuje szybkość następujących po sobie wydarzeń, ponieważ rwąca do przodu akcja przerywana jest tylko niezbędnymi przestojami. Intrygujące są również interakcje między bohaterami. Ocalali, zarówno mieszkańcy domu Wielkiego Brata jak i twórcy przedstawienia, nie reprezentują, delikatnie rzecz ujmując, wyżyn intelektualnych i moralnych. Jednak od pewnego momentu ich jedynym celem jest ocalenie z inwazji zombie. Niektórzy próbują się organizować i myśleć w kategoriach ogółu, ponieważ tylko wspólne działanie może przynieść jakieś wymierne korzyści zbliżające ich przeżycia w ekstremalnej sytuacji. Jak to jednak bywa w ludzkich społecznościach, znajdują się tacy, dla których działanie kolektywne tożsame jest z podporządkowaniem, a to zachowanie nie mieści się w ich chorym pojęciu godności. Zaczynają działać sami, co oczywiście sprowadza tragiczne w skutkach kłopoty na wszystkich ocalałych z rzezi.

Skąd wzięła się zaraza zmieniająca ludzi w głodne, mordercze w działaniu monstra? Bohaterowie filmu próbują spekulować co do istoty ich wrogów. Padają hipotezy o medycznych lub wojskowych eksperymentach, wreszcie o inwazji mającej na celu wytrzebienie wszystkich brytyjskich obywateli. Na szczęście Yann Demange nie wyjaśnia wszystkich tajemnic i daje nam, widzom, szansę do własnych przemyśleń i interpretacji. Jednak zestawienie ze sobą dwóch zjawisk – działających stadnie i pozbawionych osobowości zombie oraz odwołującego się do najniższych instynktów show – może sugerować, iż „żywi zmarli” to metafora współczesnego społeczeństwa godzinami przesiadującego przed telewizorem i gustującego w najbardziej prymitywnych, skrojonych dla ostatniego debila programach telewizyjnych. Odbiorca bowiem większości przekazów medialnych, przede wszystkim telewizyjnych, to człowiek niezdolny do refleksji, „łykający” wszystko co zostanie mu podsunięte do konsumpcji, skupiający się na rozrywce, która nie wymaga od niego najmniejszego wysiłku intelektualnego. Dla producenta taki zombie-odbiorca, przesiadujący godzinami przed taśmowo przygotowywanymi audycjami, to widz idealny, przyciągający do stacji reklamodawców a co za tym idzie, ich pieniądze. Odebranie takiej rozrywki postawiłoby go przed faktem zagospodarowania sobie, a wiec wykazania się minimum kreatywności i pomysłowości, nawet pięciu godzin dziennie co u większości stałoby się przyczyną pogłębiającej się frustracji i wynikającej z niej agresji.

Jak widać „Dead Set” sprawdza się nie tylko jako interesujący i momentami bardzo sugestywny straszak, lecz także, jak w najlepszych filmach Romero, punkt wyjścia do rozważań i analiz nad stanem coraz bardziej ogarniętego manią konsumpcji i partycypowania w ekstremalnie prymitywnej rozrywce zachodniego społeczeństwa. Może więc rację mają ci socjologowie, którzy wieszczą nastanie „nowego średniowiecza”, w którym niewielka grupa macherów od perswazji posiadających niezwykle wyrafinowane narzędzia do manipulacji będzie sprawowała władzę nad umysłami nieprzebranej tłuszczy pragnącej jedynie „chleba i igrzysk”.

Screeny

HO, DEAD SET HO, DEAD SET HO, DEAD SET HO, DEAD SET HO, DEAD SET HO, DEAD SET HO, DEAD SET HO, DEAD SET HO, DEAD SET HO, DEAD SET

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezwykle interesująca historia

+ znakomicie poprowadzona akcja bez dłużyzn i przestojów

+ źródła twórczych inspiracji

+ mnóstwo ciekawych refleksji na temat wpływu współczesnych mediów na społeczeństwo

+ trafna analiza rozbuchanego konsumpcjonizmu

+ świetne zakończenie

+ smoliście czarny humor

+ lektura obowiązkowa dla wielbicieli zombie movie

Minusy:

- nierówny poziom aktorstwa

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -