Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WOODS, THE

WOODS, THE

Mroki lasu

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Lucky McKee
Kraj prod.:USA
Obsada:Bruce Campbell, Ivana Shein, Rachel Nichols, Elizabeth Marleau, Patricia Clarkson
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:4
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

We wszelakich opracowaniach dotyczących mitologii słowiańskiej, germańskiej czy celtyckiej, dotrzeć można do konstatacji, iż plemiona pogańskie las i drzewa nie tylko darzyły ogromną estymą, lecz także bały się ich, wyczuwając w kniejach groźną tajemnicę przerastającą wyobrażenie prostych ludzi, stale walczących o przetrwanie kolejnego dnia. Leśne ostępy symbolizowały to wszystko, co mieściło się w sferze magicznej, a więc obce jakiejkolwiek cywilizacji czy porządkowi. W wielu utworach literackich czy filmowych, korzystających z motywów mitologicznych, lasy zamieszkiwała cała menażeria istot proweniencji nadnaturalnej. Śmiertelnie groźnymi stworzeniami były nie tylko dziki, wilki czy niedźwiedzie. Przede wszystkim bano się utopców, rusałek, duchów czy wszelkiego autoramentu demonów. Pomimo tego, iż las bezpośrednio graniczył z ludzkimi siedzibami, na jego teren bardzo często wkraczali albo ci, którym dane było posiąść niektóre z tajemnic leśnych uroczysk albo desperaci szukający schronienia lub zaginionych bliskich. Nawet w dzisiejszych czasach, wśród współcześnie żyjących ludzi pozostało echo owego magicznego myślenia o amorficzności lasu i jego mocach czyhających na nieświadomych niczego przypadkowych turystach. W nocy, przekraczając granicę wyznaczoną przez pierwszą linię drzew, rzadko który człowiek zachowa spokój ducha. Byle szmer, trzask czy krzyk nocnego drapieżcy wywoła w nim może nie paniczny strach, lecz na pewno podskórny lęk każący non stop oglądać się za siebie w poszukiwaniu potencjalnego zagrożenia.

Lęk drzemiący w nas przed grozą czyhającą na człowieka w leśnych ostępach postanowił wykorzystać Lucky McKee w swoim filmie zatytułowanym „The Woods”. W swoich dwóch innych produkcjach reżyser ten udowodnił, iż potrafi w niebanalny sposób podejść do tematów, które już nieraz gościły na naszych ekranach. W „May” w lekko żartobliwy, trochę groteskowy i na pewno przerażający sposób pokazał, jak młoda, mająca problemy psychiczne wynikające z niedopasowania się do otaczającej jej społeczności dziewczyna potrafi przemienić się w zimną, bezwzględną i konsekwentną w działaniu morderczynię. W arcyciekawym „Red” McKee wraz z Norwegiem Trygve Allisterem Diesenem w sposób niezwykle sugestywny i przejmujący ukazał, jak bezmiar głupoty wynikający z człowieczej pychy może stać się zarzewiem ludzkiej tragedii. W „The Woods” posłużył się konwencją grozy, by opowiedzieć historię młodej dziewczyny zamkniętej w elitarnej żeńskiej szkole położonej w środku gęstego, złowróżbnego lasu.

Heather Fasulo została tam umieszczona za namową matki, która w żaden sposób nie mogła trafić do zamkniętej w sobie, chodzącej własnymi ścieżkami córki. Zbuntowana, stwarzająca problemy wychowawcze dziewczyna była balastem dla chcącego robić furorę w towarzystwie państwa Fasulo. Poza tym kobieta bała się żyjącej w swoim świecie Heather, ponieważ czuła od niej moc stanowiącą dla niej śmiertelne zagrożenie. Czarę goryczy przelała próba podpalenia przez dziewczynę rodzinnego domu.

Nowa szkoła zrobiła na nieprzyzwyczajonej do dyscypliny Heather jak najgorsze wrażenie. Z odrazą patrzyła na jednolite dla wszystkich uczennic mundurki oraz oschły, pozbawiony pasji styl życia nauczycielek. Nie podobały jej się prowadzone w monotonny sposób zajęcia lekcyjne oraz sposób prowadzenia szkoły ze swymi ściśle przestrzeganymi regułami przypominającymi klasztor. Najgorsze jednak wydały się tajemnice związane z wydarzeniami, o których uczennice ze strachem w oczach opowiadały sobie szeptem podczas wieczornych rozmów. Oprócz tego krnąbrna Heather szybko zdobyła sobie wrogów, zarówno wśród ciała pedagogicznego, jak również spośród innych uczennic nieprzychylnie do niej nastawionych z powodu otrzymania stypendium.

Jednak powyższe niedogodności okazują się niczym w porównaniu z odkryciem, jakiego dokonała bohaterka. W trakcie jej pobytu bowiem ze szkoły zniknęły dwie dziewczyny, w tym Marcy Turner, najbliższa przyjaciółka Heather. To staje się bodźcem do poszukiwań odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę za zasłoną działalności edukacyjnej dzieje się w prestiżowej uczelni. Prawdę o tajemnicach tkwiących w murach szkoły, jak również o tragediach, jakie miały miejsce wokół niej, bohaterka poznaje jednak zbyt późno. Sieć intryg oplatających dziewczynę oraz inne uczennice okazuje się zbyt potężna, by można było wyrwać się z niej i uciec z opanowanej przez nadnaturalne moce placówki dydaktycznej.

„The Woods” to kino, które można skwitować kolokwializmem „ani grzeje, ani ziębi”. Z jednej strony bowiem McKee pokazuje się jako reżyser, który potrafi zrealizować przyzwoity film, cieszący oko zarówno poprawną realizacją, jak i niezłą historią. Zadbał o to, abyśmy mogli „wejść” w świat przedstawiony dzieła za pomocą dobrze dobranych plenerów, starannej scenografii oraz aktorów potrafiących nadać ciekawy rys granym przez siebie postaciom. Twórca „Red” doskonale rozumie również funkcję montażu jako narzędzia filmowego, dzięki któremu można nadać obrazowi dynamiki i odpowiednio dawkując napięcie zmierzać do punktu kulminacyjnego. Bardzo podobały mi się również dłuższe ujęcia, dzięki którym nie tylko mogłem „wczuć” się w klimat miejsca akcji, lecz także pozwolić sobie na jakąś refleksję podczas seansu. Przez większość współczesnych twórców horrorów, dbających o to, aby widz miał jak najwięcej „mięsnych momentów”, zabieg taki jest raczej unikany jako niepotrzebne dłużyzny.

Pomimo niewątpliwych zalet, „The Woods” reprezentuje kino polegające na niczym więcej jak tylko na żonglowaniu po wielokroć już wykorzystywanymi w kinie grozy tematami, motywami i pomysłami fabularnymi. Główna bohaterka filmu, Heather, to figura „innego”, outsidera, który nie posiada nikogo, z kim mógłby szczerze porozmawiać. Dom rodzinny dla takiego osobnika jest pułapką skonstruowaną z krzyków, wyrzutów, niezrozumienia i frustracji. Dojmująca samotność staje się katalizatorem wybuchu, który może skutkować nienawiścią i odrzuceniem. Skutkiem odrzucenia przez rodzinę staje się pobyt w szkole, położonej na krańcach cywilizacji, w miejscu, które znajduje się we władaniu sił natury. Siedliskiem zła okazuje się nie tylko „szacowna” uczelnia, lecz przede wszystkim okalający ją gęsty las kryjący w sobie mroczną tajemnicę z przeszłości. Na koniec wreszcie obserwujemy bohaterkę, która musi stoczyć pojedynek nie tylko z prześladującym ją złem, lecz także z całym światem traktującym ją niczym szaleńca zagubionego w swoich fantazmatach.

Jestem przekonany, iż „The Woods” został nakręcony tylko dla fanów horroru, którzy pomimo wtórności filmu, docenią wykreowany w nim klimat oraz smaczki w postaci nawiązania choćby do „Evil Dead” (zło czające się w konarach drzew czy drugoplanowa rola Bruce’a Campbella). Dla innych będzie to kolejna sprawie zrealizowana historyjka, jakich wiele można znaleźć na półkach z płytami DVD.

Screeny

HO, WOODS, THE HO, WOODS, THE HO, WOODS, THE HO, WOODS, THE HO, WOODS, THE HO, WOODS, THE HO, WOODS, THE HO, WOODS, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dość dobrze oglądające się patrzydło
+ niezłe zdjęcia
+ kilka dość oryginalnych postaci

Minusy:

- kolejna mało oryginalna historia
- wykorzystanie znanych już schematów i motywów
- film z cyklu „znacie? to obejrzyjcie raz jeszcze”

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -