Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow

DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow

Dzwonią do mnie demony

ocena:5
Rok prod.:2000
Reżyser:Hin Sing "Billy'" Tang
Kraj prod.:Hong Kong
Obsada:Yee-Man Man, Alice Chan, Jordan Chan, Ann Lee, Winnie Leung, Terence Yin
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Sing 'Billy' Tang, podobnie jak wielu reżyserów z Hongkongu, nie jest w Polsce zbyt znany. Wielu fanów Jeta Li i Stephena Chowa zapewne kojarzy go z „Siłą smoka” („Dragon Fight”), czyli filmem nastawionym na wartką akcję, podrasowaną efektownymi walkami. Jednakże maniacy azjatyckiej grozy skojarzą go jako twórcę horrorów, i to tych brutalnych, ociekających gwałtem i przemocą przede wszystkim względem kobiet. Ponurą sławę na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia zawdzięcza trzem obrazom: „Dr Lamb”, „Run and Kill” oraz „Red to Kill”. W nowym tysiącleciu reżyser porusza się już po nieco innych terytoriach, a dobrym przykładem są recenzowane „Dzwonią do mnie demony” z 2000 roku, będące produktem swoich czasów, w którym azjatycką grozę zdominowały długowłose, przerażające niewiasty. Czy obraz wyróżnia coś ponadto, co przyniosły inne „ringo-podobne” horrory?

Sześcioro młodych ludzi, w większości pracowników tej samej firmy postanawia spędzić weekend w willi, położonej niedaleko plaży. Dom wydaje się wspaniały, pełen wolnego miejsca i różnych wygód. Pobyt, pomimo różnych niesnasek, rozpoczyna się całkiem przyjemnie, wspólną zabawą piłką w sąsiedztwie wody. Dzień upływa beztrosko, ale wieczorem pojawiają się pierwsze problemy. Jeden z mężczyzn, Bully, pośród znajomych znany ze swoich dziwnych historii dotyczących zjaw, usilnie stara się przekonać pozostałych, iż grozi im niebezpieczeństwo ze strony duchów. Współwakacjowicze przekonani, że mężczyzna stara się popsuć im zabawę, ignorują ostrzeżenia. Na rezultaty nie trzeba długo czekać. Późnym wieczorem odnajdują Bully'ego martwego łóżku, a jego wcześniejsze obawy uzasadnione. Dom jest nawiedzony. Ucieczka samochodem nic nie daje, bowiem jaką drogą by nie uciekali i tak zawsze doprowadza ich do wynajętej przez nich willi...

Duchy pojawiły się w kinie już przeszło sto lat temu. Mimo tego, do dzisiaj historie nawiedzonych budynków cieszą się niezmierną popularnością. Dlaczego? Na to pytanie nie ma zapewne jedynie słusznej odpowiedzi. Przecież prawie wszystkie „Ghost Stories” zbudowane są na podstawie bardzo podobne schematy. Opanowany przez duchy dom, do którego trafiają bogu ducha winne osoby. Oczywiście prawie tak samo popularnym wzorcem jest nawiedzenie mieszkańców jakiejś posesji. Różnych szablonów można znaleźć jeszcze przynajmniej kilka. Czy dzisiaj zatem można wymyślić coś oryginalnego? Zapewne tak. Choć to czynność niewątpliwie bardzo trudna. Zbyt trudna dla na pewno Billy Tanga. Recenzowany horror nie przynosi właściwie nic, czego nie widzielibyśmy już wcześniej. Zazwyczaj wakacje i pobyt młodych ludzi w domkach letniskowych kojarzą się ze slasherem i nieprzejednanym, okrutnym mordercą. Brak oryginalnego zamysłu fabularnego nie jest jednak wielką wadą, gdyż w tak oklepanym temacie, w którym już wszystko zostało chyba nakręcone, nikt raczej nie spodziewa się totalnie nowych koncepcji. Co najwyżej dobrze opowiedzianej historii i może odrobinę innowacji. Tych elementów nie brakuje w „Dzwonią do mnie demony”.

Fabuła jest stosunkowo ciekawa i mało skomplikowana. Już na prawie od początku wiadomo, skąd bierze się zło, i gdzie się czai. Rozwój filmowych wypadków ma nam odpowiedzieć jedynie na pytanie – „dlaczego”. Twórcy rodem z Hongkongu często nie przejmują się filmowymi konwencjami, czasem je przekraczając. „Dzwonią do mnie demony” to typowa opowieść o duchach, jednak Billy Tang wplótł w nią czarny humor, często nadmiernie go podsycając. Dzięki czemu recenzowany obraz to połączenie groteski z mrokiem. Obok typowych dla gatunku „jump scenes” znajdują się również fragmenty oparte o żarty słowne, takie jak np. zabawne kłótnie pomiędzy uczestnikami wycieczki, czy też komizm sytuacyjny, który w większości dotyczy scen, w których bohaterowie obrazu byli przerażeni, a widz rozbawiony. Niewątpliwie humor jest jedną z zalet horroru, jednak sposób jego budowy nie każdemu przypadnie do gustu. Właśnie ze względu na pewną przesadę i groteskę. Bywa, że sceny, które z początku wyglądają na przerażające, są nadmiernie wydłużane, dzięki czemu przeobrażają się w efekcie w żart, a widz, jeżeli zaakceptuje tego typu konwencję, raczej uśmiecha się pod nosem niż podskakuje przerażony.

Billy Tang dosyć szczególnie zbalansował komizm z grozą. Osiągnął to za pomocą kilku elementów. Warto zwrócić uwagę na pracę kamer, scenografię i oświetlenie. Willa początkowo przypomina zwykły dom, po to by w późniejszych scenach przeobrazić się w rasowy nawiedzony budynek. Wszystko dzięki nie tylko wymienionym wcześniej elementom, ale również odpowiednio podłożonej muzyce. To, co za dnia jest zwykłe, codzienne dla bohaterów, nocą ich przeraża.

„Dzwonią do mnie demony” nie można odmówić pewnego zamysłu reżyserskiego. Nie tylko na sposób rozwijania akcji, pza pomocą humoru, ale również specyficznej grze aktorskiej. Głównymi bohaterami jest sześcioro młodych ludzi, pośród nich cztery dziewczyny niewątpliwej urody. Właściwie przez cały czas dochodzi między niemi do różnego typu interakcji, takich jak m.in. czułość, miłość, ale również gniew, złośliwość. O grze aktorskiej można powiedzieć jedno – ona właściwie nie istnieje. Odtwórcy głównych ról, przez większość czasu, bazują tylko na wytwarzaniu różnych emocji, czyniąc to przy tym z dużą przesadą. Dlatego nie mogą dziwić sceny, w których przerażeni bohaterowie piszczą, skaczą, biegają, kręcą się do okoła i z pełną powagą wypowiadają słowa: „przecież pager nie może zabić”. Taki sposób gry, czy też jej braku z pewnością nie wszystkim przypadnie do gustu, tylko brak akceptacji dla tego typu konwencji uniemożliwi obejrzenie filmu.

„Dzwonią do mnie demony” to obraz o stosunkowo wartkiej i wciągającej fabule. Nie oznacza to jednak, że zbudowane na bazie dobrego scenariusza. Oczywiście można wybaczyć twórcą pewną wtórność. Atutem jest rozwój fabuły, która nie jest całkowicie przewidywalna. Niestety scenariusz zawiera rozliczne błędy. Jednym z nich, tych bardziej zauważalnych, jest sposób komunikacji duchów z ludźmi, polegający na braku konsekwencji i odejściu od pierwotnych założeń. Warto na to zwrócić uwagę, chociaż z drugiej strony konwencja powoduje, że nie powinny zbyt irytować.

Billy Tang z pewnością wiedział, co robi, reżyserując recenzowany horror. Przy całym komizmie i grotesce, co ciekawe, starał się uniknąć popadnięcia w pastisz. Choć nie całkowicie. We wstępie recenzji zaznaczyłem, że to kolejny obraz „ringo-podobny”. Właśnie tutaj można doszukać się prawdopodobnie nie do końca zamierzonego, aczkolwiek nieuniknionego parodiowania „Ringu” Hideo Nakaty. W obu obrazach kontakt świata materialnego z niematerialnym następuje za pomocą urządzeń elektronicznych. W japońskim obrazie jest to kaseta video, w recenzowanym horrorze pagery i telefony. Kolejnym już bardziej bezpośrednim nawiązaniem jest długowłosa zjawa, która tym razem potrafi przestraszyć również widza, a nie tylko bohaterów horroru.

„Dzwonią do mnie demony” horror ze wciągającą, intrygującą i przede wszystkim nienużącą fabułą. Chociaż sztampowe zakończenie może nieco irytować. Widza, dla którego groteskowa konwencja i sposób gry aktorskiej nie będzie przeszkodą nie do pokonania., czeka półtorej godziny dobrej zabawy.

Screeny

HO, DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow HO, DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow HO, DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow HO, DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow HO, DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow HO, DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow HO, DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow HO, DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow HO, DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow HO, DIAL D FOR DEMONS a.k.a Taan shiu hung chow

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ reżyseria
+ czarny humor
+ groteska
+ urodziwe aktorki
+ gra aktorska

Minusy:

- scenariusz
- błędy fabularne
- nadmiar groteski
- gra aktorska
- zakończenie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -