Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:END OF THE LINE

END OF THE LINE

End Of The Line

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Maurice Devereaux
Kraj prod.:Kanada / USA
Obsada:Ilona Elkin, Nicolas Wright, Joan McBride, Robin Wilcock, Tim Rozon, Robert Crooks
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:3
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Noc. Samotna, młoda kobieta czeka na ostatni kurs metra. Peron przeraża ją pustką i ciszą. Lęk jest tym dotkliwszy, iż ciągle w pamięci ma śmierć swojej pacjentki, która zginęła pod kołami pociągu. Bohaterka pamięta także jej rysunki, apokaliptyczne wizje zniewolenia gatunku ludzkiego przez nieznane istoty.

Gdzieś w oddali, pod którąś z kolumn peronu, stoi młody chłopak całkowicie pochłonięty lekturą książki. To on ratuje kobietę przed nagle pojawiającym się napastnikiem, którego gwałtowność nie pozostawia złudzeń co do zamiarów. Ratuje ją też hamujący z potężnym hukiem skład, do którego bohaterowie pośpiesznie wsiadają. Kiedy podczas jazdy oszołomieni wydarzeniem na peronie i wieczornym zmęczeniem zapadają w letarg, skład nagle zaczyna gwałtownie zatrzymywać się. Zdezorientowani bohaterowie szybko orientują się, iż wpadli w śmiertelną pułapkę. W większości wagonów bowiem znajdują się członkowie tajemniczej sekty, którzy dostali sygnał od swojego guru, by za pomocą rytualnych noży pozbywać się z całą bezwzględnością wszystkich tych, którzy do grupy religijnej nie należą. Kilkoro uciekinierów z pociągu zaczyna szukać schronienia w ciemnych labiryntach tuneli metra. Zamiast ratunku znajdują piekielny koszmar zgotowany im przez fanatyczną tłuszczę wyznawców Głosu Wiecznej Nadziei.

Posiadająca ogromne wpływy sekta, pragnąca pod wpływem mającej apokaliptyczny charakter ideologii wyprawić na tamten świat jak najwięcej ludzi to nie mrzonka, którą wymyślili sobie scenarzyści „End Of The Line”. W 1995 roku w tokijskim metrze grupa religijna o nazwie Najwyższa Prawda (Aum) używając środka bojowego o nazwie sarin dokonała zamachu gazowego. Śmierć poniosło 12 osób, a około 6 tys. do dzisiaj zmaga się z powikłaniami bezpośrednio wynikającymi z działania toksycznego gazu. Pomimo aresztowania założyciela i guru formacji, Shōkō Asahary, Najwyższa Prawda rozrasta się w ogromnym tempie. Jej wpływy we wszystkich warstwach japońskiego społeczeństwa uznano za zagrożenie obronności kraju. Podobieństwo wydarzeń z Tokio do pomysłu na film autorstwa Maurice Devereauxa jest aż nazbyt widoczne. Jednak twórcom obrazu nie chodziło tylko i wyłącznie o przedstawienie koszmarnego dramatu ludzi ściganych przez religijnych szaleńców po ciemnym i pełnym zakamarków labiryncie tuneli miejskiego metra. Stworzyli oni obraz świata, w którym apokalipsa dokonuje się w imię religijnych przekonań, na czele których stoi bezgraniczna i bezinteresowna miłość. W imię miłości wybrańcy, elita wskazana przez duchowego mistrza w okrutny sposób poluje na zdezorientowaną pozostałą część społeczeństwa. Podobnie jak w rzeczywistości członkowie Najwyższej Prawdy wierzą, iż po zadaniu światu ostatecznego ciosu zostaną awangardą ludzkości, tak samo filmowi czciciele Głosu Wiecznej Nadziei są przekonani, iż objawienie boskie dokona się w innej, pośmiertnej rzeczywistości, a oni sami będą stanowili czołówkę wśród wszystkich zmartwychwstałych. Jak nietrudno się domyślić, członkowie zarówno jednej jak i drugiej sekty w niezwykle wyszukany i sprytny sposób, poddani silnej psychomanipulacji i mechanizmowi zbiorowej hipnozy, zostali wmanewrowani w pułapkę kłamstw i terroru wewnętrznej dyscypliny. Za zbrodniczą ideologią kultu Aum stał finansowo ugruntowany przez niemałe często majątki wiernych Shōkō Asahara i jego zaufani poplecznicy. Ktoś zaś tak naprawdę stoi za apokalipsą dokonaną rękami bezgranicznie oddanych czcicieli Głosu Wiecznej Nadziei?

Za niewielkie pieniądze udało się stworzyć dwóm filmowcom niezły, momentami nawet intrygujący film grozy. Na szczególną uwagę zasługuje początek „End Of The Line”, a więc zarysowanie fabuły i wprowadzenie widza w klimat. Poznajemy w nim zarówno głównych bohaterów akcji będących ofiarami religijnych fundamentalistów, jak również działających w mniejszych lub większych grupach katów. Szybko orientujemy się również, że ich celem jest globalna apokalipsa, a środki, jakich użyją do jego realizacji, nie będą miały nic wspólnego z jakimkolwiek kompromisem. Nie znaczy to jednak, iż członkowie Głosu Wiecznej Nadziei to jednolita masa fanatyków z pianą na ustach kolektywnie mordująca wszystko, co stanie na ich drodze. Taki obraz formacji religijnej nie tylko stanowiłby duże rozminięcie się z realizmem świata współczesnego, ale gdzieś zahaczałby o parodię współczesnych, często pogrążonych w wewnętrznej izolacji sekt. Reprezentują oni całą paletę postaw wobec wyznawanej przez siebie ideologii oraz posłuszeństwa naczelnemu guru. Jedni z rewolucyjnym wręcz zapałem doszukują się wrogów nie tylko w ludziach z poza sekty, lecz także w samej organizacji. Zabijając wierzą jednocześnie, iż są narzędziem w rękach Najwyższego. Mnóstwo jest również żołnierzy nowej wiary, którzy bez emocji posłusznie wypełniają powierzoną im misję. Jeszcze inni boją się, widząc, iż przyczyniają się do masakry dziesiątek niewinnych ludzi. Wierzyli bezkrytycznie swojemu guru w momencie, gdy ten posługiwał się tylko słowami. Kiedy doszło do realizacji wielkiego planu, patrząc na cierpienie mordowanych, nagle dostrzegli ideologiczną pułapkę, w jakiej się znaleźli. Ostatnia grupa sekciarzy to ludzie mający gdzieś światopoglądowe pryncypia. Dla nich, nie uznających żadnych wartości i wypełnionych duchową pustką, liczy się chwilowa przyjemność. Władza nad ludzkim życiem to w ich mniemaniu zabawa, w której realizować się można najpełniej pozbywając się wszystkich możliwych hamulców moralnych.

„End Of The Line” to świetny początek oraz równie zaskakujące i emocjonujące zakończenie. Większość filmu jednak tonie w kliszach i schematach znanych z innych horrorów, jak chociażby z zombie-movies, w których ocalała z jakiegoś kataklizmu czy epidemii grupa bohaterów co jakiś czas sukcesywnie „uszczuplana” jest przez monstrum o kolejnego towarzysza niedoli. Nie inaczej jest w filmie Devereauxa. Na próbujących się ukryć w ciemnych tunelach miejskiego metra ocalałych co rusz wyskakują członkowie Głosu Wiecznej Nadziei z błyskiem religijnego obłędu w oczach. Wiemy także, iż w samej grupie uciekających znajdują się aktywiści sekty. Wcześniej czy później i oni, niczym Czechowowska strzelba, będą musieli ujawnić się i w obliczu ideologicznego terroru opowiedzieć się po którejś ze stron. Kto widział podobne rozwiązania fabularne w dziesiątkach horrorów, ten szybko zorientuje się, kto z kim ocaleje, by w finale ujrzeć rozwiązanie tajemnicy członków Głosu Wiecznej Nadziei.

Inny problem to bohaterowie filmu. Zdecydowana większość z nich jest po prostu nijaka. Boją się, krzyczą, cierpią, wspierają się wzajemnie dobrym słowem, starają się wzajemnie chronić – nic z tego jednak nie intryguje, nie sprawia, iż przejmujemy się losami bohaterów, dopingując ich w kolejnym krwawym pojedynki z sekciarzami. Ci drudzy także zostali potraktowani schematycznie. Pomimo zróżnicowania postaw wobec wyznawanej przez siebie religii, nie ciekawią ani nie wzbudzają lęku. Ot, szaleńcy, mniejsi i więksi, biegający z nożami za wszystkim, co jeszcze dyszy i rusza się. Czy powyższa sytuacja wynika ze słabego scenariusza, czy z braku talentu występujących w filmie aktorów, nie ma to większego znaczenia.

Kino rozrywkowe powinno widza wciągnąć i po seansie pozostawić z satysfakcjonującą myślą, iż przez jakiś czas doskonale się bawił. Nawet po obejrzeniu horroru na twarzy filmożercy powinien gościć uśmiech zadowolenia, będący wynikiem zabawy, dość specyficznej trzeba przyznać, jaką na ekranie zaserwowali mu twórcy filmowi. „End Of The Line” kojarzy mi się jednak nie z satysfakcją, a rozczarowaniem tym, iż po obiecującym wstępie dostałem dość nudnawy obraz z lekko podnoszącym poziom adrenaliny zakończeniem. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby komuś ten film spodobał się bardziej niż mnie, ponieważ jak na produkcję nisko budżetową został zrobiony nad wyraz sprawnie i profesjonalnie.

Screeny

HO, END OF THE LINE HO, END OF THE LINE HO, END OF THE LINE HO, END OF THE LINE HO, END OF THE LINE HO, END OF THE LINE HO, END OF THE LINE HO, END OF THE LINE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezły klimat osaczenia i izolacji
+ kilka podnoszących adrenalinę scenek
+ świetny początek i ...
+ ... zakończenie
+ jak na tanią, niezależną produkcję ogląda się dość dobrze
+ ukazanie zróżnicowanych postaw fanatyków

Minusy:

- jednak bardzo schematyczny film
- papierowe postacie przeciętnie zagrane
- dłużyzny w środkowej części filmu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -