Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LET'S SCARE JESSICA TO DEATH

LET'S SCARE JESSICA TO DEATH

Let's Scare Jessica To Death

ocena:7
Rok prod.:1971
Reżyser:John D. Hancock
Kraj prod.:USA
Obsada:Zohra Lampert, Barton Heyman, Kevin O'Connor, Gretchen Corbett, Mariclare Costello
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7.8
Głosów:10
Inne oceny redakcji:

“I sit here and I can’t believe that it happened and yet I have to believe it. Dreams or nightmares…madness or sanity…I don’t know which is which”
/cytat z filmu/

Jessica, młoda kobieta po przejściach, wyjeżdża wraz z mężem i przyjacielem na peryferie, by odpocząć od wielkomiejskiego chaosu Nowego Jorku i nabrać sił. W domu, gdzie się zatrzymują, zastają tajemniczą kobietę, z którą nawiązują kontakt. Jessica zaczyna słyszeć głosy, a jej umysł nawiedzają upiorne wizje. Czy ma to coś wspólnego z lokalną legendą wampiryczną? I co ma z tym wspólnego nowa znajoma ? A może to zwykły obłęd?

Klimat kontra gore to chyba jeden z najbardziej aktualnych dylematów współczesnego dyskursu grozy. To, co kiedyś udawało się bez użycia efektów specjalnych, a nawet dźwięku, dziś potrzebuje wiader krwi, łamania tabu i przekraczania kolejnych granic obrzydliwości. Za ten klimat, czy nastrojowość pewnie niejeden odbiorca dałby się pokroić. Jednak z drugiej strony, szczególnie na młodszego widza, potrzeba mocniejszych bodźców. W gruncie rzeczy, ten dylemat prowadzi do prostego pytania: pokazać potwora w całej krasie, czy tylko jego cień? „Let's Scare Jessica to Death” to zdecydowanie ta druga opcja.

„Let’s Scare Jessica to Death” to film niemalże ascetyczny i jednocześnie bardzo sugestywny. Świdrując psychikę widza, zalewa go wizjami lęku, panicznego strachu, a nawet paranoi. Horror Johna D. Hancocka nieodparcie kojarzy mi się z takimi obrazami, jak „Dziecko Rosemary”, czy „Wstręt”. Bo, gdy przyjrzymy się bliżej, Jessica ma podobny problem, co Rosemary, czy Carole. Mówiąc wprost, dręczą ją koszmary ludzkiego umysłu. Czy to, co widzi, to efekt jej fiksacji, czy może dzieje się to naprawdę? Patrząc przez pryzmat głównej bohaterki, można tylko wzruszać ramionami. Tu nie ma takich pewników, jak u Polańskiego. Tak naprawdę, zagadka, dotycząca poczytalności Jessici ciągnie się aż do ostatniej minuty.

Niskobudżetowy „Let’s Scare Jessica to Death” zrobił swego czasu prawdziwą furorę. Stephen King, w swoim naczelnym dziele, poświęconym gatunkowi horroru, „Danse Macabre”, zaliczył nawet produkcję Johna D. Hancocka do grona ulubionych filmów grozy. „Let’s Scare Jessica to Death” może się podobać z kilku powodów. Po pierwsze, bazuje na osławionym lęku przed nieznanym, posiłkując się przy tym dźwiękami, dobywającymi się z muzycznych instrumentów, które raz za razem zadają widzowi kolejne ciosy. Do tego ładne ujęcia amerykańskiej przyrody stanu Connecticut ze słońcem odbijającym się w tafli jeziora, przykuwają wzrok do ekranu. Z filmu wyziera nie do końca określony klimat szaleństwa, ułudy, co chwila zarzucając odbiorcę nowymi pytajnikami. Co ciekawe, „Let’s Scare Jessica to Death” jest również jednym z pierwszych filmów grozy, który pokazuje na ekranie subkulturę hippisów. Nie jest to żaden istotny komentarz społeczny, ale reżyser sygnalizuje tu już ruch „flower power”.

Film jest bardzo subtelny i malowniczy, a przy tym traktuje ludzką psychikę jak worek treningowy. Krzyżówka praktycznie niespotykana, jeśli chodzi o kino grozy. Zresztą Zohra Lampert, grająca Jessicę, na ekranie jest doskonała. Jej grymasy, huśtawki nastrojów, ambiwalencja i delikatność tylko utwierdzają widza w przekonaniu, że oto mamy do czynienia z kobietą po przejściach. W związku z tym nasuwa się fundamentalne pytanie: wierzyć jej, czy też nie? Lambert po mistrzowsku stawia przed odbiorcą ważny dylemat, wciągając go w „grę ze strachem”. Tutaj nie ma miejsca na neutralność. Trzeba się opowiedzieć po którejś ze stron. Szaleństwo, czy prawda? Prawdziwą sztuką jest to, że horror Johna D. Hancocka angażuje widza w ten konflikt przekonań.

Sam nie wiem, czym jest do końca „Let’s Scare Jessica to Death”. Opowieść o szaleństwie? Być może. O duchach, wampirach? Niewykluczone. Faktem jest, że Hancockowi udało się stworzyć prawdziwego filmowego dziwoląga, który intryguje, przyciąga, choć momentami odurza powolnym tempem akcji. I gdy tylko pomyślę, że początkowo produkcja ta miała być komedią, to wtedy dopiero zbiera mi się na śmiech. A teraz zła wiadomość dla filmowych konserwatystów. Amerykanie przymierzają się do remake’u. Krzyż na drogę.

Screeny

HO, LET'S SCARE JESSICA TO DEATH HO, LET'S SCARE JESSICA TO DEATH HO, LET'S SCARE JESSICA TO DEATH HO, LET'S SCARE JESSICA TO DEATH HO, LET'S SCARE JESSICA TO DEATH HO, LET'S SCARE JESSICA TO DEATH HO, LET'S SCARE JESSICA TO DEATH HO, LET'S SCARE JESSICA TO DEATH

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nastrojowość
+ efekty dźwiękowe
+ subtelna groza
+ Zohra Lampert

Minusy:

- to nie jest film dla młodych ludzi

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -