Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ROGUE

ROGUE

Zabójca

ocena:8
Rok prod.:2007
Reżyser:Greg McLean
Kraj prod.:Australia
Obsada:Radha Mitchell, , Michael Vartan, , Sam Worthington, , Stephen Curry, , Geoff Morrell, , Caroline Brazier, , Mia Wasikowska
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:5.45
Głosów:11
Inne oceny redakcji:

Pomimo otaczającej nas ultranowoczesnej techniki, cywilizacji wdzierającej się w najdziksze i niedostępne rejony świata, wreszcie broni, z której wielu ludzi nie wiedzieć czemu tak jest dumnych, boimy się natury, jej niszczycielskiego, groźnego dla człowieka charakteru. Przerażają nas nie tylko żywioły w całej jaskrawości ukazujące kruchość ludzkiego życia, lecz także flora i fauna, nie mające litości dla tego, kto wkraczając na zdominowane przez nie terytoria, nie rozumie praw na nich funkcjonujących. Człowiek bałwochwalczo zapatrzony w silę swojego rozumu zapomina nieraz, iż istnieją miejsca, w których wszystko co żywe od zarania świata rodzi się, egzystuje i umiera tylko i wyłącznie podlegając instynktowi przetrwania. Kiedy istota ludzka staje się zagrożeniem i przez to zostaje wyeliminowana, winnych szuka się nie pośród jej bezrozumnych często przedstawicieli, lecz zabija się zwierzę, które broniło swojego terytorium. Większość z nas jednak nie lubi ruszać tyłka z bezpiecznego kokonu czterech ścian domu lub mieszkania. Ale pewną satysfakcję sprawia nam patrzenie, często z politowaniem, znad zastawionego żarciem stołu na nieszczęśników pożeranych przez piranie, ślimaki, pszczoły, dzikie koty, ptactwo czy różnej proweniencji płazy i gady. W sposób niezwykle malowniczy, lecz przede wszystkim drapieżny i dynamiczny, skutki wtargnięcia całkowicie nieświadomych zagrożenia ludzi na terytorium dzikiego zwierzęcia przedstawił w swym filmie pt. „Rogue” Greg McLean.

I trzeba jasno i dobitnie powiedzieć, iż zrobił to znakomicie. Nakręcił bowiem film, w którym początkowo sugestywnie, za pomocą niezwykłych ujęć ukazujących piękno i nieskazitelność australijskiego krajobrazu, umiejętnie uśpił uwagę widza czekającego przecież na potwora zażerającego się ludzkim mięsiwem. Atak następuje niespodziewanie, kiedy bohaterowie uczestniczący w rzecznej wycieczce mają już wracać do swoich bezpiecznych autobusów i samochodów. W jednej chwili kilkanaścioro ludzi, przyzwyczajonych do luksusowego, niczym niezagrożonego życia, musi stanąć oko w oko z ogromnym krokodylem, który z zimną, gadzią zawziętością będzie bronił swojego terytorium. Myliłby się jednak ten, kto spodziewałby się w filmie „Rogue” tylko i wyłącznie pojedynku człowiek kontra zwierz. Każdy z grupy wycieczkowiczów musi przede wszystkim stoczyć pojedynek z własnym lękiem. Znajdując się w sytuacji ekstremalnej, w miejscu, gdzie nie działają ich telefony komórkowe i tego typu gadżety, muszą pokonać nie tylko strach, lecz także zdusić egoizm, który każe im walczyć tylko o swój tyłek. Odcięci od stałego lądu bohaterowie są zmuszeni do współpracy, jednak gdy dochodzi do sytuacji, kiedy wskutek bezpośredniego zagrożenia jeden musi pomóc drugiemu ryzykując, na wierzch niczym paskudny liszaj wyłazi ludzka głupota narażająca całą grupę na zagładę. Przez większość filmu wzbudzający paniczny strach krokodyl i zalewana przez przypływ wysepka służą jako instrument do badania ludzkich zachowań wobec sytuacji, z jakimi człowiek w przeszłości miał przecież do czynienia nagminnie. Paranoiczne wrażenie czyhającego zewsząd zagrożenia bardzo często ratowało słaby gatunek, jakim jest homo sapiens przed niebezpieczeństwem ze strony o wiele silniejszego często przeciwnika. Człowiek jednak, by walczyć i wygrywać, był zmuszony działać w grupie. Tylko tak pojęte funkcjonowanie dawało poczucie bezpieczeństwa i poniekąd stało się początkiem człowieka jako istoty społecznej. Aby przeżyć atak ze strony stwora, którego ewolucja zatrzymała się w okresie kredy, bohaterowie „Rogue” także muszą przypomnieć sobie o początkach funkcjonowania ludzkości i zacząć ze sobą współpracować, zarówno w ramach antycypacji zagrożenia, jak i sposobu jego przezwyciężenia.

Naprawdę ciężko jest się do czegokolwiek przyczepić w filmie McLeana. Od samego początku, kiedy obserwujemy wyelegantowanego bohatera przemierzającego zakurzone, australijskie bezdroża, widać, iż twórcy będą traktować stworzone przez siebie postacie bez żadnej taryfy ulgowej. Chwała mi za to, tym bardziej, że bohaterowie filmu zostali nakreśleni z dużą wprawą, dzięki czemu bardzo szybko widz przywiązuje się do nich i dopinguje im w najbardziej dramatycznych momentach. W tego typu produkcjach najuważniej patrzymy na ich reakcje w sytuacjach ekstremalnych, o których przeciętny obywatel dostatniego państwa zachodniego nie ma bladego pojęcia. W tej materii twórcy również wykazali się dużym wyczuciem realizmu. Część bohaterów bardzo szybko uświadomiła reszcie, że tylko przez kolektywne działanie mogą wyjść cało z opresji. Niektórzy albo sprzeciwiali się pomysłom przywódców, albo ze strachem, ale ochoczo szybko przystępowała do pracy. Jeszcze inni biernie czekali na dyspozycje, wyczekując, aż predestynowani do tego uratują ich skórę. Aktorzy, może nie wybitni i szczególnie rzucający się w oczy, świetnie i wiarygodnie zagrali ludzi widzących dotąd dzikie okazy fauny i flory jedynie z dokumentów Animal Planet czy Discovery.

McLeanowi z dużą wprawą udało się także stworzyć równowagę i harmonię między fragmentami ilustrującymi świat przedstawiony filmu (plenery, bohaterów, interakcje między nimi) a dynamiczną akcją, momentami znacznie podnoszącą u odbiorcy adrenalinę we krwi. Dzięki temu, gdy oglądamy „Rouge”, nie pojawiają się deprecjonujące obraz skojarzenia z rodzinnymi filmami przyrodniczymi emitowanymi w weekendowe przedpołudnia albo z idiotycznymi produkcjami gore epatującymi bezmyślną przemocą i ilustracjami wymyślnych tortur. Znakomite i zróżnicowane zdjęcia (od planów pełnych po zbliżenia i detale) fantastycznych plenerów dzikiej Australii mogą pokazywać naturę jako metaforę czegoś, co jednocześnie jest piękne i urzekające, lecz stanowić może śmiertelne niebezpieczeństwo. Kwintesencją takiej koncepcji przyrody w „Rouge” mogą być niezwykle malownicze wąwozy z płynącą leniwe w nich rzeką, zamieszkiwaną przez ogromnego krokodyla wyczekującego na odpowiedni moment, by zaatakować uczestniczących w rzecznej eskapadzie turystów.

Wielką satysfakcję sprawia obejrzenie od czasu od czasu solidnie zrobionego filmu rozrywkowego, w którym sięgając głębiej w jego warstwę znaczeniową, odnaleźć można trzeźwą oceną możliwości ludzkich wobec potrafiącej jeszcze pokazać drapieżny pazur (lub kieł) przyrody. Warto o tym pamiętać, bo miarę człowieczeństwa odnaleźć można nie tylko w kreowanej przez nas cywilizacji, lecz także w postawie wobec otaczającej nas fauny i flory, od której jesteśmy całkowicie uzależnieni.

Screeny

HO, ROGUE HO, ROGUE HO, ROGUE HO, ROGUE HO, ROGUE HO, ROGUE HO, ROGUE HO, ROGUE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ fantastyczne plenery
+ idealne rozplanowanie scen statycznych i dramatycznych
+ wiarygodne postacie, których losami można się przejąć
+ kilka ciekawych spostrzeżeń na temat skutków ludzkiej ingerencji w środowisko naturalne
+ parę bardzo elektryzujących scen
+ budzący grozę krokodyl
+ znakomite kino rozrywkowe

Minusy:

- biorąc pod uwagę specyfikę kina „zwierz kontra człowiek”, żadnych

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -