Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEATH WATER a.k.a Mizuchi

DEATH WATER a.k.a Mizuchi

Woda śmierci

ocena:7
Rok prod.:2006
Reżyser:Kiyoshi Yamamoto
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Haruka Igawa, , Atsuro Watabe, , Nanase Hoshii, , Masatoshi Matsuo, , Mami Yamasaki
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:10
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Urywające stopy buty, duszące swe ofiary włosy, kaseta video z przynoszącym śmierć filmem, gazeta przepowiadająca tragiczną przyszłość, nawiedzona peruka, telefon komórkowy wieszczący rychłą śmierć, internetowe strony łączące z zaświatami czy demoniczne wiry przemieniające ludzi w wielkie ślimaki - to tylko niektóre przedmioty, z licznego grona rekwizytów grozy, którymi straszą widzów azjatyccy twórcy. Do tego swoistego inwentarza grozy można również dodać wodę, która po ogromnym sukcesie „Ringu” Hideo Nakaty oraz jego amerykańskiego remake`u, przestała kojarzyć się jedynie z niezbędnym środkiem, zapewniającym przetrwanie wszystkim żywym istotom. Stała się bowiem także źródłem zła, śmierci i strachu. Tak jak w pochodzącym z 2006 r. „Death Water” Kiyoshi Yamamoto.

Kyoko jest reporterką gazety Tokyo Metro Newspaper. Otrzymała właśnie sprawę dotyczącą tajemniczych zgonów, które wydarzyły się w domu spokojnej starości na przedmieściach Tokio. Na miejscu, rzeczywiście znajduje opuszczony budynek, ale w jednym z pokojów natrafia na nieżyjącego staruszka, który w zaciśniętej pięści trzyma świstek papieru, na którym napisano „mizuchi” (death water). Po powrocie do redakcji Kyoko dowiaduje się, że profesor z uczelni, którego była studentką popełnił niezwykłe samobójstwo - przedtem wykłuwając sobie oczy. W notatniku, który pozostawił wszystkie strony zapisane były jednym zdaniem: „Water for the dead, don't drink it”. Wkrótce do reporterki docierają kolejne informacje o tajemniczych samobójstwach osób, które znajdowano z wyłupionymi oczami. Wspólnie z pozostającym w separacji mężem Yuichim, naukowcem-hydrologiem rozpoczyna prywatne śledztwo. Nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo naraża życie swoje i najbliższych....

„Death water”, „water for dead”, czy „cursed water” - jak dowiadujmy się z fabuły filmu wiąże się z pewnym pradawnym rytuałem pogrzebowym, polegającym na tym, że rodzina zmarłego wlewa ustami wodę do trumny z ciałem nieboszczyka. Słowo „mizuchi” -oryginalny tytuł filmu Yamamoto - ma natomiast wiele znaczeń. Może być określeniem rzecznego-smoka lub ducha wody, albo rzecznego demona zwanego kappa. Mamy zatem kolejny horror z Kraju Kwitnącej Wiśni, który sięga do rodzimego folkloru i tradycji. A te okazują się niewyczerpanym rezerwuarem demonicznych istot i często niezwykłych zwyczajów. „Death Water” traktuje jednak japoński folklor jako punkt wyjścia do nastrojowej, wręcz elegijnej opowieści o umieraniu.

Debiut Yamamto pod pewnym względami przypomina wietnamsko-amerykańskie „Dusze”. Akcja toczy się leniwym rytmem, dramatycznych wydarzeń jest może więcej i ascetyzm też mniejszy, ale japoński reżyser podobnie jak jego wietnamski kolega, tworzą podobny nastrój wszechobecnego fatalizmu, atmosferę nieuchronności ludzkich losów, które kończy - mimo rozpaczliwych wysiłków bohaterów - nieubłagana śmierć. Japończycy do swojej historii o rozprzestrzeniającej się zarazie „martwej wody” dokładają jeszcze to, co dla ich kina grozy najbardziej charakterystyczne - elementy surrealistyczno-groteskowe (np. oczy z wbitymi w nie szpilkami). W filmie jednak zaserwowane z umiarem i wyczuciem powagi elegijnego nastroju. Sam nastrój budowany jest zresztą bardzo umiejętnie - zarówno przez fabularne wydarzenia (np. trzęsienia ziemi pojawiające się w tle, a stanowiące przejmujący leit motiv świata żyjącego w cieniu ciągłego zagrożenia i śmierci), jak posępne, utrzymane w ciemnych barwach zdjęcia, a nawet przez powolne tempo opowieści, które w tym przypadku sprawdza się znakomicie. Choć i tak na wielu widzów może podziałać usypiająco.

Godna pochwały jest również niemal całkowita rezygnacja z elementów ghost story. Bo choć pod ten nurt kina grozy podczepia się „Death Water”, to praktycznie nie pojawiają się w nim ani długowłose zjawy, nie pojawia się motyw zemsty zza grobu ani nie naprawionej krzywdy. Przynajmniej w sposób oczywisty. Bo tak naprawdę nie wiemy, dlaczego zło zamieszkało w wodzie. Pierwotna przyczyna samobójstw spowodowana przez „wodę zmarłych” również do końca nie jest jasna - znamy tylko jej skutki. Ludzie tracą zmysły, zaczynają widzieć rzeczy, których nie widzą inni, w końcu nie potrafią już od różnić co jest rzeczywistością a co efektem ich popadającego w szaleństwo umysłu. Postawienie na niejednoznaczność w genezie zła okazało się znakomitym posunięciem. Wspomina się co prawda coś o Krainie Zapomnienia, magicznej fontannie itp. ale twórcy nie konkretyzują tego tropu. I bardzo dobrze. Dzięki temu oś dramaturgiczna filmu, czyli „zła” woda zyskuje rangę metafory, wykraczającej poza konwencję opowieści o duchach. Metafory czego? Zła, śmierci, ludzkiej natury - w gruncie rzeczy nie to jest ważne. Istotne jest za to, że twórcy „Death Water” pozostawiając wiele momentów filmów niedopowiedzianych, zapraszają widza do intelektualnego uczestnictwa w swoim dziele. Wśród współczesnych horrorów to rzadkość.

Można zatem wybaczyć, że jako horror w czystej postaci czyli utwór zapewniający rozrywkę i dreszcz emocji debiut Yamamoto sprawdza się znacznie gorzej. Zresztą jest w „Death Water” kilka całkiem pomysłowo zaaranżowanych scen, które prezentują się zupełnie przyzwoicie (cała sekwencja w laboratorium Yuichiego). Dodajmy jeszcze, że także od strony aktorskiej nie można filmowi wiele zarzucić. Na dodatek odtwórczyni głównej roli Hazuka Igawa jest piękną aktorką, co znacznie podnosi wrażenia estetyczne.

Nie wróżę jednak obrazowi Yamamoto wielkiego powodzenia wśród miłośników grozy. Ten film zbyt wiele wymaga od widza, ale jeśli poświecimy mu cierpliwość, skupienie i wrażliwość, nie będziemy żałować. Ja nie żałuję.

Screeny

HO, DEATH WATER a.k.a Mizuchi HO, DEATH WATER a.k.a Mizuchi HO, DEATH WATER a.k.a Mizuchi HO, DEATH WATER a.k.a Mizuchi HO, DEATH WATER a.k.a Mizuchi HO, DEATH WATER a.k.a Mizuchi

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ elegijny nastrój
+ elementy surrealistyczno-groteskowe
+ rezygnacja ze zgranej konwencji ghost story
+ umiejętne budowanie atmosfery fatalizmu
+ nieliczne, ale pomysłowe sceny grozy
+ niedopowiedzenia jako zaproszenie do intelektualnego uczestnictwa w filmie

Minusy:

- powolne tempo
- niezbyt straszny
- wymaga cierpliwości od widza

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -