Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DIABOLIQUES, LES

DIABOLIQUES, LES

Widmo

ocena:9
Rok prod.:1955
Reżyser:Henri-Georges Clouzot
Kraj prod.:Francja
Obsada:Simone Signoret, Véra Clouzot, Paul Meurisse, Charles Vanel, Michel Serrault
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:8.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Osoba francuskiego reżysera, Henri Georges`a Clouzota miłośnikom kina z pewnością skojarzy się z dwoma głośnymi filmami: „Ceną strachu” (1953) oraz „Widmem” (1955). Obydwa filmy Clouzot wyreżyserował, napisał scenariusz i wyprodukował. „Cenę strachu” nagrodzono, jako drugi francuski film w dziejach festiwalu w Cannes, Złotą Palmą, Clouzot zaś za reżyserię tego filmu wyróżniono Złotym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie Zachodnim. Były to czasy wielkiego triumfu, ale dziesięć lat wcześniej, urodzony w 1907 r. w Niort, francuski twórca przeżywał chwile załamania. Po dobrze przyjętym debiucie fabularnym „Morderca mieszaka pod 21” (1942), Clouzot zrealizował swój pierwszy głośny obraz – „Kruk (1943). Historia tajemniczego donosiciela, który burzy spokój mieszkańców małej francuskiej mieściny spotkała się z ostrą reakcją. Zrealizowany przez niemiecką wytwórnię na terenach Francji okupowanych przez hitlerowskich Niemców odczytany został jako zachęta do pisania donosów na kolaborantów. Miejscowy Ruch Oporu z kolei odebrał film jako antyfrancuski, przedstawiający mieszkańców kraju nad Sekwaną jako bandy donosicieli. Zaraz po wyzwoleniu „Kruka” zdjęto z ekranów, a reżyser otrzymał dwuletni zakaz wykonywania zawodu. Gdy jednak ponownie stanął za kamerą szybko stał się jednym z najważniejszych przedstawiciel francuskiego „filmu czarnego” („Kto zabił”, 1947; „Manon”, 1948). „Cena strachu” oraz „Widmo” nie tylko ugruntowały pozycję Clouzot jako mistrza egzystencjalnego kryminału, lecz ukazały jego niezwykły talent do tworzenia znakomitych thrillerów, których mógłby Francuzowi pozazdrościć sam Alfred Hitchcock. Pochodzące z 1955 r. „Widmo” jest tego najlepszym przykładem.

Christine oraz Nicole łączy dość szczególny związek. Obie panie nie tylko pracują w szkole jako nauczycielki, ale kiedyś kochały tego samego mężczyznę – Michela Delassale, dyrektora szkoły. Christine jako jego żona, Nicole jako kochanka. Ceniący sobie jednak swobodę Michel już dawno stracił zainteresowanie zarówno chorującą na serce, delikatną Christine, jak i pełną temperamentu Nicole. Co gorsza, Delassale ujawnił też swój paskudny charakter. Poniżanie, a nawet uciekanie się do przemocy fizycznej wobec obu kobiet stało się dla niego normą. Christine oraz Nicole postanawiają pozbyć się tyrana i sadysty, zastawiając pułapkę na męża jednej i kochanka drugiej. Połączonym mroczną tajemnicą, kobietom udaje się zwabić, a następnie otruć Michela. Jego ciało zostaje wrzucone do szkolnego basenu. Po kilku dniach, obie zabójczynie odkrywają, że w basenie nie ma zwłok zamordowanego dyrektora. Niebawem ślady obecności Michela w szkole zaczynają się mnożyć. Czyżby duch dyrektora szukał zemsty na swych morderczyniach? A może kobiety popadają w szaleństwo?

Znakomity film! Seans „Widma” sprawia niemal fizyczną przyjemność obcowania z dziełem pod każdym względem doskonałym. Po nieco rozwlekłym, przegadanym początku fabuła nabiera tempa, by przez ostatnią godzinę filmu do reszty pochłonąć widza i wgnieść go w fotel. Clouzot tego rodzaju intensywność osiąga prowadząc umiejętny slalom między filmowymi gatunkami. „Widmo” zaczyna się jako obraz obyczajowy, rozgrywający się w szkolnym środowisku, następnie skręca w stronę kryminału (morderczy spisek kobiet), potem przemienia się thriller w najlepszym hitchcockowskim stylu (długa sekwencja podróży samochodem z ciałem Michela przypomina nieco ucieczkę Marion z pieniędzmi w „Psychozie”), by końcowe partie filmu rozegrać w duchu nastrojowego horroru i zakończyć niepokojącym, choć typowy dla filmu grozy otwartym zakończeniem.

Umiejętne lawirowanie między różnymi filmowymi gatunkami było możliwe dzięki niezwykle precyzyjnemu scenariuszowi Clouzot opartym na powieści Pierre`a Boileau i Thomas Narcejac pt. „Celle Qui N’Etait Pas”. Warto w tym miejscu dodać, że Hitchcock zabiegał o kupno praw do powieści Francuzów, lecz Mistrza suspensu ubiegł Clouzot. Pisarze zobowiązali się jednak, że prawa autorskie do ich drugiej powieści, „D’Entre Les Mortes” sprzedadzą angielskiemu reżyserowi. W ten sposób Hitchcock zdobył prawa do historii, na podstawie której kilka lat później zrealizował słynny „Zawrót głowy”.

W filmie Clouzota uderza precyzja fabuły. Struktura opowieści podporządkowana jest – jak miało to miejsce choćby w „Harry Angel” Alana Parkera – szokującej finałowej puencie. To dlatego po napisie „koniec” pojawia się prośba twórców, by nie zdradzali osobom, które filmu nie widziały, istotnych elementów fabuły. Nie wiadomo czy apel poskutkował, wiadomo jednak, że Clouzot z wielkim talentem myli tropy i stara się wpuścić widza w przysłowiowe maliny. Do końca, ze sprawnością doświadczonego linoskoczka, balansuje między racjonalnym odczytaniem sensu filmowych wydarzeń a ich irracjonalnym, nadprzyrodzonym, rozszyfrowaniem. To dzięki tej strategii intryga wciąga i skłania widza do śledzenia z ciekawością rozwoju akcji. Kto lub co prześladuje, nie mające czystego sumienia bohaterki? Jednocześnie Clouzot w mistrzowski sposób kreśli sytuację osaczenia, które zwłaszcza mniej odpornie psychicznie Chriistine, daje się we znaki. Ktoś przynosi kobiecie garnitur męża, na zdjęciu w oknie majaczy twarz mężczyzny, najwyraźniej należąca do Michela, jeden z uczniów zostaje ukarany za rozbicie szyby przez dyrektora. Atmosfera gęstnieje niczym londyńska mgła, by na rozgrywający się w łazience finał, zostawić dla widzów największą niespodziankę. Z pewnością, finał „Widma” nie wszystkich widzów zaskoczy, daję jednak głowę, że przestraszy. Szkoda tylko, że rozwiązanie tajemnicy, okaże się nieco rozczarowujące.

„Widmo” nie jest jednak jedynie popisem wirtuozerskiej reżyserii Clouzot, lecz także pesymistyczną (choć niepozbawioną akcentów humorystycznych) wizją świata, w którym takie wartości jak miłość, przyjaźń, zaufanie budzić mogą jedynie uśmiech politowania, zaś cyniczna manipulacja zagubionymi, słabymi jednostkami jest nienaturalnie „naturalną” normą postępowania. Człowiek bowiem ze swej natury jest zły i gdy tylko nadarza się okazja (np. możliwość zdobycia pieniędzy), zrzuca maskę życzliwego, sympatycznego, przeistaczając się w wyrafinowanego manipulatora a nawet mordercę. To dlatego krucha i delikatna Christine (w tej roli piękna żona reżysera, Vera Clouzot), gdy tylko po raz pierwszy pojawia się na ekranie, skazana jest na klęskę. Po zamordowaniu Michela.Christine ma wyrzuty sumienia, nie może zasnąć, reaguje przesadnie na tajemnicze ślady obecności, rzekomo zmarłego męża – krótko mówiąc zachowała w sobie wrażliwość. Wrażliwość, która jest jak kamień u nogi. Jest to niewątpliwie smutna konstatacja, która u progu XXI wieku brzmi jeszcze bardziej dosadnie niż w roku 1955.

Wartość obrazu Clouzot polega na tym, że w sposób harmonijny łączy w sobie z jednej strony najlepsze cechy kina komercyjnego: zajmującą opowieść, niezłe tempo (jak na owe czasy), liczne zwroty akcji oraz zaskakujące zakończenie (docenione przez ponad 3,5 milionową francuską widownię). Z drugiej zaś – dosadnie brzmiący moralitet, który choć pozbawiony wyrafinowanej formy, ogląda się z wielką przyjemnością. Przyjemność płynie bowiem z tego elementu filmu, który we współczesnym kinie grozy, zaniedbywany jest na rzecz efektownego opakowania, doraźnego, szokującego efektu. Chodzi oczywiście o w pełni wiarygodną i wciągającą historię – wspaniale, choć oszczędnie sfilmowaną oraz z przekonaniem zagraną przez Simone Signoret (Nicole), Vere Clouzot, Paula Meurisse`a (Michel) oraz Charlesa Vanela – jednego z ulubionych aktorów Clouzota, grającego w „Widmie” dociekliwego, emerytowanego komisarza policji (prototyp postaci porucznika Columbo ze słynnej telewizyjnej serii).

„Widmo” doczekało się dwóch telewizyjnych remake`ów: “Reflections of a Murder” (1974) z Joan Hackett oraz “House of Secrets” (1993) z Melissa Gilbert oraz jednego kinowego z 1996 r., w reżyserii Jeremiah S. Chechika z Sharon Stone oraz Isabelle Adajni. Amerykański „Diabolique” okazał się jednak filmem tak nieudanym, że obie aktorki niechętnie przyznają się do udziału w nim.

Hitchcockowski w duchu film Clouzota, stał się wzorcowym thrillerem psychologicznym, łączącym elementy suspensu i grozy, które pięć lat po premierze „Widma” znajdą swe najdoskonalsze ekranowe wcielenie w „Psychozie” Hitchcocka – filmie, który bez wątpienia nie powstałby, gdyby angielski twórca nie zachwycił się dziełem Francuza. Z "mistrzem suspensu" oraz filmem Clouzota związana jest także pewna anegdota, o której pisze Roger Ebert, znany amerykański krytyk filmowy. Pewien zrozpaczony widz napisał do Hitchcocka: ”Sir, po obejrzeniu „Widma” moja córka bała się wziąć kąpiel w wannie. Teraz po seansie pana „Psychozy” boi się prysznica. Co mam zrobić?” Hitchcock z właściwym sobie poczuciem humoru odpowiedział: ”Proszę posłać córkę do pralni”.

Screeny

HO, DIABOLIQUES, LES HO, DIABOLIQUES, LES HO, DIABOLIQUES, LES HO, DIABOLIQUES, LES HO, DIABOLIQUES, LES HO, DIABOLIQUES, LES HO, DIABOLIQUES, LES HO, DIABOLIQUES, LES

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden z najlepszych psychologicznych thrillerów z elementami grozy w dziejach kina
+ błyskotliwy, „hitchcockowski” w stylu scenariusz
+ mistrzowska reżyseria H.G.Clouzota
+ liczne zwroty akcji
+ wciągająca intryga
+ atmosfera osaczenia
+ zaskakujący finał
+ sceny grozy
+ umiejętne łącznie kina komercyjnego z artystycznym
+ wyrazisty moralitet
+ inspiracja „Psychozy” Hitchcocka

Minusy:

- trochę przegadany początek
- rozwiązanie zagadki może niektórych rozczarować - nie jest to typowy horror

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -