Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SHEITAN a.k.a Satan

SHEITAN a.k.a Satan

Sheitan

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Kim Chapiron
Kraj prod.:Francja
Obsada:Nico Le Phat Tan, Vincent Cassel, Olivier Bartélémy, Leïla Bekhti, Alexandre Borrel, Leïla Bekhti, Oxmo Puccino
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kino gatunków to pewien obszar sztuki filmowej, którego zadaniem jest dawać rozrywkę jak najszerszej publice. Widzowie idąc do kina, wiedzą z grubsza, w jaki sposób będą zabawiani. Silne skonwencjonalizowanie, czyli tworzenie dzieła filmowego według utartego schematu zadowala rzesze kinomanów, którzy oczekują, aby ich ulubione filmy stale odwoływały się do znanych im motywów. Filmowcy, a zwłaszcza zawiadujący pieniędzmi producenci, bardzo często wykorzystują gusta kinomanów i dla finansowych zysków tworzą dziesiątki obrazów już nie tylko mieszczących się w danej konwencji, lecz do złudzenia wręcz do siebie podobnych. Pasożytnicze najczęściej zjawisko remake’ów, sequeli czy prequeli tyczy się przecież nie kina pozostającego poza ramami jakichś gatunkowych reguł, lecz filmów jak najbardziej mieszczących się w kręgu kina gatunków. Wielu reżyserów czy scenarzystów próbuje zerwać z reżimem reguł gatunkowych i wykorzystując je w przewrotny, nieraz autorski sposób, tworzy dzieła wnoszące coś nowego w skostniałą, do cna już wyciśniętą konwencję. Jeszcze inni, oddychający powietrzem przesiąkniętym postmodernizmem dającym artyście wolność totalną, stylizują swoje kino na filmowy patchwork, w którym wykorzystanie dowolnych elementów gatunkowych ma przynieść nową jakość. Niewątpliwie jest to droga usiana mnóstwem artystycznych pułapek, lecz kto jak nie artysta ma szukać nowych dróg twórczych czy formalnych rozwiązań?

W 2006 roku gatunkowy miszmasz z diabłem w tle przygotował Francuz, Kim Chapiron, w filmie o wiele mówiącym tytule „Sheitan”. Młody reżyser w swoim debiucie filmowym opowiedział historię wykorzystując w niej wątki zarówno występujące w horrorze jak również w kinie gangsterskim. Powyższy „zadziorny” melanż francuski twórca podlał jeszcze humorem o wręcz smoliście czarnej barwie. Jak więc widać, ryzyko podjął wręcz karkołomne. Czy opłacało się?

Ponad połowa filmu opisuje perypetie czworga bohaterów, którzy po rozróbie w jednym z klubów postanawiają wyjechać na weekend do wiejskiej posiadłości dziewczyny poznanej w tymże lokalu. Niezwykle rozwirowani goście o mentalności bardziej żuli niż gangsterów wraz z dwiema laskami najpierw okradają stację benzynową, by po dzikim rajdzie miejskimi ulicami udać się na prowincję. Tam trafiają do prawdziwego, lecz niezwykle zaniedbanego dworu, którym opiekuje się wzbudzający konsternacje swym prostackim zachowaniem Joseph. Tubylec oprowadza przyjezdnych nie tylko po samej posiadłości, lecz także pokazuje im wieś znajdującą się niedaleko domu. Bohaterowie mają tam okazję poznać całą menażerię przedziwnych postaci o dość odpychającym wyglądzie i niezbyt przyjaznych zamiarach wobec wszelakich przyjezdnych. Początkowo młodzi ludzie mający w głowę zabawę, picie i palenie skrętów nie widzą niczego dziwnego w sposobie zachowywania się ani Josepha, ani jego znajomych. Dopiero noc z 24 na 25 grudnia przynosi częściowe rozwiązanie tajemnicy mieszkańców posiadłości, w której tak naprawdę dość przypadkowo znaleźli się bohaterowie. Ów przypadek nie do końca okazuje się być zbiegiem okoliczności, a wydarzenia z wigilijnej nocy staną się preludium do koszmaru, z jakim dotąd nie spotkali się nawet w najgorszych spelunach miejskiej dżungli.

Jak napisałem powyżej Kim Chapiron w swoim debiucie swobodnie żongluje konwencjami i schematami, z jakimi do czynienia mamy w kinie gatunków. Duża część filmu to średniej jakości film sensacyjny z małoznaczącymi gangsterami czy chuliganami w roli głównej. Obserwujemy ich prostackie, aroganckie i agresywne zachowania wobec czy to bywalców nocnego klubu, czy pracownika stacji benzynowej. Do kobiet odnoszą się tylko i wyłącznie w sposób wulgarny, gustując w wyrażeniach mających charakter erotycznego rynsztoka. Nie ma w tym powagi z prawdziwego kina gangsterskiego znanego chociażby z „Kasyna” czy „Chłopców z ferajny”. Tu mamy do czynienia z młodymi, drobnymi rzezimieszkami non stop grającymi wyluzowanych macho. Muszę przyznać, że nie wyszło to najgorzej, a przynajmniej postacie wydały mi się wiarygodniejsze i o wiele lepiej zagrane niż w podobnych produkcjach pochodzących ze Stanów Zjednoczonych. Tym bardziej, że czyniąc z młodych ludzi najważniejsze postacie filmu, reżyser wykorzystał bardzo modny obecnie nurt w kinie grozy, opowiadający o niebezpieczeństwach czyhających na nastoletnich bohaterów ze strony najróżniejszego rodzaju szaleńców, psychopatów czy dewiantów najczęściej czyniący swój morderczy proceder na jakimś totalnym odludziu.

W przypadku filmu „Sheitan” mamy do czynienia z grupą ludzi związanych ze sobą kultem Szatana. Pod przywództwem odrażającego, lecz charyzmatycznego Josepha czynią starania, aby w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia na świat przyszedł Antychryst. Do niezbędnego rytuału potrzebne są jednak ofiary z ludzi. Jak widać mamy tu do czynienia nie tylko z nawiązaniami do amerykańskich opowieści o nastolatkach-ofiarach, lecz także motyw satanistyczny, podobny do tego, jaki w fenomenalny sposób wykorzystał Roman Polański w „Rosemary's Baby”.

Od strony technicznej bardzo ciężko jest coś temu filmowi zarzucić, jak również za coś szczególnego pochwalić. Kim Chapiron potrafi nakręcić zarówno trzymającą w napięciu sekwencję scen z emocjonującym punktem kulminacyjnym, lecz także nie można mu odmówić poczucia humoru, ponieważ „Sheitan” nie jest horrorem zrobionym do końca na poważnie. Groza sąsiaduje w nim z czasami knajacką komedią, makabra z rubasznym żartem, a dramat osoby izolowanej i ubezwłasnowolnionej szybko potrafi przejść w nie do końca zabawne rozmowy o naturze damsko-męskich kontaktów erotycznych.

Myślę, że znajdą się widzowie, którym ten film przypadnie do gustu. Choćby ze względu na klimat bezprawia, zadufania i luzactwa, który zostaje w dość brutalnie sposób zakłócony przez zachowanie wiejskiego satanisty. Mnie ten zbyt lekki nastrój wraz z intelektualną dezynwolturą całego wywodu filmowego trochę zraził do obrazu jako całości. Nie żebym się nudził podczas projekcji, ale jakichś szczególnych emocji i wrażeń również nie pamiętam. Chociaż nie, było coś, co mnie jednak urzekło – rola Vincenta Cassela (Joseph) pokazała, iż Francuz ma niesamowity dystans nie tylko do tego filmu, ale również do siebie. Facet zagrał naprawdę z werwą i dużą dozą ekspresji, przez co jego aktorstwo na granicy szarży nadało postaci wymiar niepokojącej nieprzewidywalności.

Screeny

HO, SHEITAN a.k.a Satan HO, SHEITAN a.k.a Satan HO, SHEITAN a.k.a Satan HO, SHEITAN a.k.a Satan HO, SHEITAN a.k.a Satan HO, SHEITAN a.k.a Satan

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dynamicznie opowiedziany film
+ kapitalna rola Vincenta Cassela
+ dwuznaczne zakończenie
+ scenografia, zwłaszcza wnętrza dworku
+ niektóre sceny, np. kolacja wigilijna

Minusy:

- mało pociągający, choć dobrze zagrani bohaterowie
- zbyt dużo gangsterki, a za mało horroru
- momentami niezbyt interesujące dialogi
- trochę toporne żonglowanie konwencjami i gatunkami

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -