Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:THEY CAME BACK a.k.a Les Revenants

THEY CAME BACK a.k.a Les Revenants

They Came Back

ocena:7
Rok prod.:2004
Reżyser:Robin Campillo
Kraj prod.:Francja
Obsada:Géraldine Pailhas, Jonathan Zaccaï, Frédéric Pierrot, Victor Garrivier, Catherine Samie
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Postaciami złaknionych ludzkiego mięsa zombie szczuł nas George Romero, Lucio Fulci, a nawet tacy undergroundowcy, jak Jean Rollin, Robert Scott, czy Andrew Currie. Od momentu, kiedy pierwszy zombie puszczał do nas z ekranu oko, minęło już ładnych parę lat. Wraz z upływem czasu, zombie stały się jakby bardziej nowoczesne. Zaczęły wyłazić z telewizora, „ciąć” na konsoli, dostając przy tym przyspieszenia niczym Struś Pędziwiatr. Owi poczciwi nieumarli, zamiast straszyć, coraz częściej nas rozśmieszają. Francuzi postanowili pójść jeszcze inną drogą, dodając do tego wszystkiego porządną dawkę dramatu i refleksji.

Pewnego pięknego dnia, francuskie nekropolie zamieniają się w istny jarmark. Z grobów wyłażą zmarli, jednak ich ciała nie są naznaczone fizycznym rozkładem. Morze nieumarłych zalewa ulice miast, a oni sami, jakby nigdy nic, wracają do dawnych domostw. Zaskoczone społeczeństwo francuskie nie wie, jak się ma zachować i co zrobić z „nowymi obywatelami”.

„Les Revenants” to jeden z filmów-eksperymentów, w którym więcej jest pytań niż sensownych odpowiedzi. Nieprzypadkowo, obraz ten był jednym z najgłośniej dyskutowanych i omawianych francuskich filmów w roku 2004. Posiłkując się wariacją na temat filmowego mitu zombie, Robin Campillo, reżyser tej produkcji, stworzył niemalże nową kategorię filmową. Tu nie ma zdziczałych istot, w podartych łachach, z robakami wijącymi się w oczodołach, cuchnących wonią rozkładu i złaknionych ludzkiego mięsa. Tutaj nieumarli, jeśli możemy ich tak nazwać, to normalni ludzie o wygładzonych twarzach, wciśnięci w spodnie w kant i modne polówki, którzy na pierwszy rzut oka niczym szczególnym się nie wyróżniają od reszty społeczeństwa. Są może nieco bardziej otępiali i mają niższą temperaturę ciała, co pozwala jedynie na ich łatwiejszą identyfikację.

To francuskie działo trudno nazwać pełnowartościowym horrorem, choć groza przemyka po ekranie w finale tej filmowej opowiastki. Tutaj ważniejsze wydają się problemy natury społecznej i egzystencjalnej. Czy ludzie powracający z „tamtej strony”, mimo że wyglądają zupełnie jak ludzie, są jeszcze ludźmi? I na jakim szczeblu drabiny społecznej ich usytuować? Przyjąć ich z otwartymi rękoma, jak dawno niewidzianego przyjaciela, czy może zamknąć ich w getcie i zrobić z nich króliki doświadczalne?

Pytań jest wiele. I chyba o to przede wszystkim chodziło. Ale jest jeszcze coś, co łączy „Les Revenants” z horrorem, oprócz korzystania z rekwizytorni gatunkowych postaci. Otóż znaczna część filmów spod znaku grozy silnie akcentuje zaburzenie obowiązującego ładu społecznego, rozkład dotychczasowych więzi, zachwianie wartości, etc. „Les Revenants” uderza w podobne tony. Bo wyobraźmy sobie, że nagle liczba ludności naszego kraju zwiększa się o kilka milionów osób. Czy system państwowy jest w stanie ich przyjąć i zapewnić im godziwy byt? Ani państwo, ani gospodarka, ani nawet prawo nie są przecież przygotowane na tego rodzaju niespodzianki, co podkreśla przewijający się na ekranie chaos. Wątek dramatyczny pojawia się właśnie w momencie zderzenia świata ludzi, którzy powracają zza grobu ze światem zwykłych Francuzów. Rozstania, powroty, dawne przyjaźnie i miłości nagle na nowo buchają gorącym płomieniem, a z ludzkich serc wylewa się potok zapomnianych uczuć. Nic to, że ludziom przychodzi się bratać niemalże z duchami przeszłości, bo to nie ma tutaj większego znaczenia. Sama struktura rządowa i siły bezpieczeństwa, niemal jak zwykle uciekają się do siły i przemocy, zakopując się w tym, co robią aż po same uszy.

Po „Les Revenants” nie należy oczekiwać horroru, w którym odpychające zombie wcinają ociekające krwią ludzie narządy. Robin Campillo pod płaszczykiem wariacji na temat jednego z najbardziej charakterystycznych mitów dla gatunku horroru, przemyca subtelną symbolikę współczesnej Francji, pękającej w szwach od nielegalnych imigrantów, którzy destabilizują ład społeczny, równocześnie sami będąc poza nawiasem społeczeństwa. To francuskie dzieło można potraktować nawet jeszcze szerzej – jako próbę namysłu nad społecznymi mechanizmami wykluczenia i kategoryzacją na „swoich i „obcych”. Zdecydowanie ku refleksji.

Screeny

HO, THEY CAME BACK a.k.a Les Revenants HO, THEY CAME BACK a.k.a Les Revenants HO, THEY CAME BACK a.k.a Les Revenants HO, THEY CAME BACK a.k.a Les Revenants HO, THEY CAME BACK a.k.a Les Revenants HO, THEY CAME BACK a.k.a Les Revenants HO, THEY CAME BACK a.k.a Les Revenants HO, THEY CAME BACK a.k.a Les Revenants

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ oryginalność
+ plastyczne zdjęcia
+ bogata warstwa symboliczna

Minusy:

- gatunkowych konserwatystów film może rozczarować
- to nie jest horror w tradycyjnym ujęciu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -