Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:COLD PREY 2 a.k.a Fritt vilt 2

COLD PREY 2 a.k.a Fritt vilt 2

Fritt vilt 2

ocena:4
Rok prod.:2008
Reżyser:Mats Stenberg
Kraj prod.:Norwegia
Obsada:Ingrid Bolsø Berdal, Marthe Snorresdotter Rovik, Kim Wifladt, Fridtjov Såheim, Johanna Mørck, Mats Eldøen
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:6
Głosów:7
Inne oceny redakcji:

Znane przysłowie mówi, aby kuć żelazo póki gorące. Jego sens do serca wzięli sobie zapewne twórcy Mats Stenberg i Thomas Moldestad, którzy po znacznym sukcesie filmu „Fritt vilt” postanowili jak najszybciej nakręcić jego kontynuację. Tak już jest skonstruowany świat show bussinesu, iż sukces danego dzieła należy komercyjnie wycisnąć niczym cytrynę bez oglądania się na walory artystyczne czy etyczne takiej decyzji. Każdy fan kina grozy doskonale zdaje sobie sprawę, iż film osiągający sukces natychmiast obrasta w sequele, prequele i remake’i, niczym drzewo hubami. Najczęściej stanowią one tylko cień pierwowzoru, jednak widzowie uwielbiają przenosić się w świat, który za pierwszym razem zrobił na nich ogromne wrażenie. Z artystycznego punktu widzenia nakręcenie satysfakcjonującej odbiorców i krytykę kontynuacji horroru jest dość trudne, ponieważ poszczególne dzieła z tegoż gatunku bazują bardzo często na zaskoczeniu. A jak można kogokolwiek zaskoczyć serwując po raz wtóry te same elementy, które lepiej lub gorzej wprawiły w zdumienie za pierwszym razem?

W jaki sposób wybrnęli z tego problemu twórcy „Fritt vilt 2”? Najprościej byłoby napisać, iż całkowicie pogrążyli się w schematach i idiotyzmach wynikających z braku dobrego scenariusza. Jednak jednym kategorycznym zdaniem nie wypada podsumowywać czyjejś pracy twórczej.

Pierwsza część była co prawda wtórną, ale świetnie opowiedzianą i bardzo dobrze sfotografowaną opowieścią o grupie przyjaciół, którzy postanowili poszaleć na snowboardzie z dala od uczęszczanych przez turystów szlaków. Na skutek wypadku jednego z uczestników, zostali zmuszeni do szukania schronienia pośród licznych górskich dolin. Postanowili spędzić noc w opuszczonym hotelu, który jak się później okazuje, skrywa w swoich wnętrzach mroczną tajemnicę. Mieszka w nim bowiem psychopata polujący na wycieczkowiczów, którzy nieopatrznie zbyt daleko wypuszczają się poza wytyczone trasy narciarskie. Rozpoczyna się mordercza walka z łatwym do przewidzenia finałem, w którym główna bohaterka w efektowny sposób pozbawia życia „złego pana”.

„Fritt vilt 2” jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej historii. Jannicke po zabiciu oprawcy udaje się dostać na jedną z dróg, skąd do pobliskiego szpitala zabiera ją pracownik służb miejskich. Bohaterka otoczona troskliwą i fachową opieką pielęgniarską opowiada zaszokowanym policjantom swoją historię. Ci, nie dowierzając zbytnio, postanawiają jednak sprawdzić doniesienia dziewczyny. Ich trwoga staje się jeszcze większa, kiedy w lodowej rozpadlinie znajdują zwłoki nie tylko mordercy i czwórki przyjaciół Jannicke, lecz także dziesiątki innych zamarzniętych ciał. Podczas identyfikacji przewiezionych do szpitalnej kostnicy zwłok nagle ciało mordercy zaczyna dawać oznaki życia. Pomimo rozpaczliwego protestu głównej bohaterki, lekarze postanawiają ratować podejrzewanego o morderstwa osobnika. Ten jednak niedługo po akcji reanimacyjnej odzyskuje świadomość i zarzyna rzeź w szpitalnej izbie przyjęć.

Już ze streszczenia wynika, że film „Fritt vilt 2” film to jakieś piramidalne nieporozumienie. Dostaliśmy bowiem to samo, co w pierwszej części (a już tamta historia do świeżutkich i oryginalnych nie należała), ale w jakimś koszmarnie głupim i fatalnie wykonanym opakowaniu. Pomijam już to, że nowy reżyser zrezygnował z chwytającego za gardło w poprzedniej odsłonie klimatu odosobnienia oraz metafory przyrody jako bytu pięknego i urzekającego, lecz jednocześnie śmiertelnie niebezpiecznego, zilustrowanej pięknymi ujęciami ośnieżonych szczytów górskich. Lecz serwowanie widzom historyjki o dziwnej przypadłości czarnego charakteru, jakoby ten mógł zawieszać akcję serca, dzięki czemu przeżył nie tylko cios kilofem w klatkę piersiową, ale również upadek w niezwykle głęboką szczelinę lodowca, uważam za bezczelny cios poniżej pasa. Już sam fakt pociągnięcia akcji bezpośrednio po finałowej scenie z części pierwszej uznałem za pójście po linii najmniejszego oporu, lecz to okazało się tylko początkiem perfidnej pułapki zastawionej na tych, którym podobał się film Roara Uthauga.

W „Hotelu zła” mieliśmy kilku bohaterów nakreślonych nielicznymi i dość grubymi, lecz charakterystycznymi kreskami. Dzięki temu aktorzy stworzyli niezłe, przynajmniej na chwilę wpadające w pamięć postacie. Z racji zmiany miejsca akcji nowy reżyser postanowił rozszerzyć paletę bohaterów, jednak beznadziejny scenariusz spowodował, iż mamy do czynienia z kartonowymi, pośpiesznie i bez pomysłu nakreślonymi, by nie powiedzieć zupełnie nijakimi osobowościami. Nawet Jannicke jest parodią swojego wcielenia z pierwszej części, postępującą według absurdalnych i nic niemających wspólnego z realizmem motywacji. Nikt bowiem obdarzony nawet rozumkiem Kubusia Puchatka nie uwierzy w kogoś, kto dwukrotnie sponiewierany przez bezwzględnego sadystę, terroryzowany przez niego dniami i nocami, nagle postanowi wyruszyć na samotną krucjatę w celu jego ostatecznego unieszkodliwienia.

Niedobrze jest również z konstrukcją fabularną najnowszej odsłony „Fritt vilt”. Przez pierwsze kilkadziesiąt minut obserwujemy nudne jak flaki z olejem perypetie pracowników niewielkiego szpitala położnego w jednym z uroczych górskich kurortów. Kiedy w szpitalnej kostnicy pojawiają się ciała byłych bohaterów z części pierwszej, można zacząć podejrzewać, iż zaraz coś się wydarzy. I dzieję się, a jakże. „Zły pan” znany z poprzedniego odcinka zmartwychwstaje i zaczyna ganiać pielęgniarki po ciemnych korytarzach norweskiego zakładu zdrowotnego. Dalej jest nie lepiej. Bo kiedy Jannicke bierze sprawy w swoje ręce i zabija „faceta z oskardem”, ten wstaje i jak gdyby nigdy nic ucieka do swojej siedziby mieszczącej się w opuszczonym, na wpół spalonym hotelu położonym głęboko w górach. Co dzieje się dalej, już wiemy.

Najgorsze jednak jest to, iż reżyser próbuje nas przestraszyć środkami, na które żaden fan horroru nie da się już nabrać. Psychopatę biegającego z kilofem już widzieliśmy wcześniej. Gasnące nagle światła też widzieliśmy już w dziesiątkach filmów grozy. Ciężka i narastająca dudnieniem muzyka jest już wręcz sięganiem tonącego po brzytwę w celu wywołania jakiegoś efektu grozy. Wreszcie mnóstwo zupełnie nieuzasadnionych „jump scenek”, sprawia, iż zamiast gryźć z przejęcia kłykcie palców ziewamy i coraz bardziej oddajemy się rozmyślaniom o nadchodzącym posiłku.

Nic w tym filmie ani się nie składa, ani nie układa. „Fritt vilt 2” to zlepek motywów, które po wielokroć już widzieliśmy w najróżniejszych filmach grozy. Podczas seansu miałem wrażenie, że początkujący reżyser, Mats Stenberg, mający tylko wyobrażenie jak powinien wyglądać dobry horror, wziął niemały szmal i tę swoją imaginację nieudolnie zrealizował. A co do pieniędzy, to parafrazując jeden z tekstów Kuby Wojewódzkiego można powiedzieć, iż „Fritt vilt 2” to nic więcej, jak po prostu chamski skok na kasę.

Screeny

HO, COLD PREY 2 a.k.a Fritt vilt 2 HO, COLD PREY 2 a.k.a Fritt vilt 2 HO, COLD PREY 2 a.k.a Fritt vilt 2 HO, COLD PREY 2 a.k.a Fritt vilt 2 HO, COLD PREY 2 a.k.a Fritt vilt 2 HO, COLD PREY 2 a.k.a Fritt vilt 2 HO, COLD PREY 2 a.k.a Fritt vilt 2 HO, COLD PREY 2 a.k.a Fritt vilt 2

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ to ciągle piękna Norwegia

Minusy:

- fatalny scenariusz
- nieciekawe, płaskie postacie
- brak napięcia, nie mówiąc już o strachu
- mnóstwo fabularnych idiotyzmów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -