Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LOST BOYS: THE TRIBE

LOST BOYS: THE TRIBE

Lost Boys: The Tribe

ocena:6
Rok prod.:2008
Reżyser:P.J. Pesce
Kraj prod.:USA / Kanada
Obsada:Corey Feldman, Autumn Reeser, Tad Hilgenbrink, Tom Savini, Angus Sutherland
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Chyba wszyscy się zgodzicie, że większość sequeli nigdy nie powinno powstać. To prawda stara jak świat, choć na pewno znajdą się wyjątki, które potwierdzają tą regułę. Zwykle jest tak, że widząc kolejne numerki przy danej serii filmowej, klniemy na czym świat stoi, zarzucając tym produkcjom miałkość tematu, powielanie schematów i bijący po oczach komercyjny cel. Lecz gdy w końcu trafi się sequel, który obala mit „złej kontynuacji”, dla widza jest to niczym cios obuchem w głowę. Takim ciosem jest poniekąd „Lost Boys: The Tribe”.

Po śmierci rodziców, nastoletnie rodzeństwo, Chris (Tad Hilgenbrink) i Nicole Emerson (Autumn Reeser), przeprowadzają się do Luna Bay, gdzie ich ciotka Jillian (Gabrielle Rose) ma otoczyć ich opieką. Nic nie jest jednak takie, jak wyobrażali sobie Chris i Jillian. Ciotka nie wydaje się zbytnio przejęta losem rodzeństwa, a Chris szybko popada w konflikt z lokalnymi surferami, na których czele stoi charyzmatyczny Shane Powers (Angus Sutherland). Wkrótce, Chris będzie musiał stawić czoła bandzie zdegenerowanych wampirów, aby uratować własną siostrę.

„Lost Boys: The Tribe” to sequel kultowego i bardzo ciepło przyjętego filmu wampirycznego Joel’a Schumacher’a, nakręconego ponad dwadzieścia lat wcześniej, pt. „Lost Boys”. Szkic fabuły wydaje się być bardzo podobny do tego z produkcji Schumachera. Oto pojawia się obcy, który odkrywa, że mieścina jest zamieszkana nie tylko przez zwykłych ludzi, ale również żądne krwi bestie, które urządzają sobie hulanki w najlepsze. Ale wampiry u P.J. Pesce’a, twórcy „Lost Boys: The Tribe”, specjalizującego się na co dzień w produkcjach telewizyjnych i sequelach, są znacznie bardziej nowoczesne. Tutaj nie ma facetów z nażelowanymi włosami, wciśniętych w nabijane ćwiekami skórzane kurtki i słuchających ostrego rocka. U Pesce’a wampiry to nasiłkowani goście, których ciała pokrywają plątaniny wymyślnych tatuaży, a ich ulubionym źródłem lokomocji są kolorowe ścigacze, które w kilka sekund osiągają wręcz niewyobrażalne prędkości.

Wbrew pozorom i wszystkim opiniom, nie pozostawiającym suchej nitki na kontynuacji „Lost Boys”, film P.J. Pesce’a to naprawdę przyzwoity sequel. Jego siła tkwi w postmodernistycznej żonglerce tematami popkultury i nawiązaniami do nieśmiertelnego dzieła Schumachera. Aby je wszystkie wyłapać i zrozumieć, niezbędna jest nie tylko znajomość oryginalnego „Lost Boys” z 1987 roku, ale również szersza perspektywa, która pozwala ogarnąć te puszczanie oka postmoderny (swój epizod ma nawet Tom Savini!). I niech nikogo nie zwiedzie fakt, że „Lost Boys: The Tribe” przeznaczony został od razu na rynek DVD i video, bo taki los często spotyka wiele horrorów, które nie mogą się pochwalić chwytliwymi nazwiskami, czy swą A-klasowością. Nie zmienia to oczywiście faktu, że „Lost Boys” Schumachera to film zdecydowanie lepszy, choć jego młodzieżowy klimat udziela się również obrazowi Pesce’a. Zresztą „Lost Boys: The Tribe” należy traktować w dokładnie ten sam sposób, jak jego poprzednika z roku 1987. Bo to właśnie taki horror z przymrużeniem oka, dozą humoru i młodzieżowym podejściem do tematu na miarę „Buffy: Postrach wampirów”. Jedynie razić mogą dość skostniałe efekty specjalne, które dla widza wychowanego na współczesnym kinie, mogą trącić lekką prehistorią. Natomiast na wyjadaczach kina klasy B, zaprawionych w boju z gumą, plastikiem i kiczem, na pewno nie zrobią złego wrażenia.

Do teraz nucę sobie w głowie przeróbkę „Cry Little Sister”, która pojawia się w sequelu „Lost Boys”. A jakby tego było mało, z ekranu macha do nas również sympatyczny Edgar Frog (Corey Feldman), znany dobrze z pierwszej części łowca wampirów, który swą wiedzę czerpie z… komiksów. Wątek z Frogiem to strzał w dziesiątkę, a gdy facet tylko pojawia się na ekranie, wręcz nie sposób powstrzymać uśmiechu, oglądając człowieka, który dwadzieścia lat wcześniej bawił nas niemal w tym samym stylu.

Filmowi Pesce’a można wiele zarzucić i nie da się tego ukryć. Począwszy od kalki fabularnej, poprzez słabe efekty, a skończywszy na utartych schematach, ale to wszystko się nie liczy w obliczu naprawdę przyzwoitego faktoru rozrywkowego, który posiada „Lost Boys: The Tribe”. Jeśli zatem jesteś maniakiem filmu Schumachera z 1987 roku, nie możesz tego przegapić!

Screeny

HO, LOST BOYS: THE TRIBE HO, LOST BOYS: THE TRIBE HO, LOST BOYS: THE TRIBE HO, LOST BOYS: THE TRIBE HO, LOST BOYS: THE TRIBE HO, LOST BOYS: THE TRIBE HO, LOST BOYS: THE TRIBE HO, LOST BOYS: THE TRIBE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Corey Feldman jako Edgar Frog
+ żonglerka tematami popkultury
+ liczne nawiązania do oryginału z 1987 roku

Minusy:

- powielanie schematów z oryginału
- słabe efekty specjalne

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -