Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MARTYRS

MARTYRS

Martyrs. Skazani na strach

ocena:7
Rok prod.:2008
Reżyser:Pascal Laugier
Kraj prod.:Francja
Obsada:Morjana El Alaoui, Mylene Jampanoi, Patricia Tulasne, Robert Toupin, Mike Chute, Xavier Dolan-Tadros
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6.78
Głosów:27
Inne oceny redakcji:
M@rio - 6

-- UWAGA! TEKST ZAWIERA SPOILERY --
Ostatnimi czasy Francja zaskoczyła wielu fanów kina grozy niesamowitymi, bardzo intensywnymi i niezwykle brutalnymi horrorami, które szokowały nie tylko olbrzymią dawką sadyzmu i scen gore, lecz także intrygowały bardzo ciekawymi scenariuszami, niezłym, aktorstwem oraz staranną i nad wyraz profesjonalną produkcją. „Inside” w reżyserii Alexandre Bustillo, Juliena Maury rzesza widzów okrzyknęła najlepszym horrorem 2008 roku. Ogromne wrażenie zrobiły także „Frontier(s)” oraz „Dead End”. Taki stan rzeczy na pewno podsycił bardzo wyczekiwanie na kolejną produkcję z Francji, „Martyrs” Pascala Laugiera. Gorączka oczekiwania podniesiona została również przez doniesienia z festiwalu filmowego w Cannes, gdzie francuski obraz nagrodzony został wieloma pochlebnymi recenzjami, w których szczególnie podkreślono zawartą w nim, niespotykaną dotąd w kinie, dawkę okrucieństwa. Dla kogoś, kto w miarę krytycznie ogląda filmy, w tym i horrory, ten wyznacznik poetyki grozy ma moim zdaniem o tyle sens, jeśli zawarta w obrazie filmowym kaźń ma jakiś cel. Nie trudno go było dostrzec w „Inside”, trochę gorzej z jego uzasadnieniem było we „Frontier(s)”. Co ma „Martyrs” do zaoferowania w tej materii? Czy szokuje tak samo jak film Gansa i paraliżuje z równą siłą jak dzieło duetu Alexandre Bustillo & Julien Maury?

Jako że produkcja Pascala Laugiera na pewno trwale zapisze się w historii konwencji, warto przyjrzeć się naprawdę blisko temu filmowi. Wiąże się to jednak z daleko idącą niedyskrecją recenzenta związaną z analizą kilku tajemnic zawartych w obrazie. Jeśli więc ktoś nie chce sobie psuć zabawy i wrażeń wynikających z zaskakujących zwrotów akcji, na tym akapicie powinien zakończyć lekturę tejże recenzji.

„Martyrs” zbudowany jest z dwóch wątków, których łącznikiem jest postać Anny. Poznajemy ją jako małą dziewczynkę, wychowywaną w domu dziecka pół sierotę. Jako pierwszej udaje jej się zbliżyć do Lucie, nastolatki, która uciekła z miejsca kaźni, gdzie przez dłuższy czas była zamknięta i torturowana. Początkowo nie może przyzwyczaić się do nowego świata, jednak cierpliwość i oddanie Anny przełamuje jej lęk przed ludźmi. Przyjaciółka broni jej także przed monstrum, które prześladuje Lucie od czasu jej ucieczki z więzienia. Po kilkunastu latach dziewczyny, z inicjatywy charyzmatycznej byłej zakładniczki, postanawiają odnaleźć jej katów. Okazuje się, iż są nimi ludzie wychowujący dwoje wspaniałych, utalentowanych dzieci. Kochające się małżeństwo w średnim wieku całkowicie nie pasuje do szczątkowego portretu ludzi przez jakiś czas potwornie znęcających się nad Lucie. Jednak dziewczyna całkowicie ogarnięta żądzą zemsty w brutalny i bezceremonialny sposób zabija czteroosobową rodzinę. Pod wpływem widoku gwałtu zadanego czworgu nieznanych ludzi, Anna zaczyna powątpiewać w zdrowe zmysły swojej przyjaciółki. Kocha ją jednak i nie tylko próbuje zatrzeć ślady zbrodni prze nią wyrządzonej, lecz także pomaga walczyć z bestią, która z coraz większą bezwzględnością próbuje pozbawić życia Lucie. Ta coraz gorzej radzi sobie z potwornościami, których musi być uczestnikiem. Kiedy na dodatek dostrzega w oczach Anny, a więc jedynej bliskiej osoby, zwątpienie i rodzącą się odrazę, popełnia samobójstwo podcinając sobie gardło.

W tym momencie widz ma prawo czuć się zaskoczony, ponieważ Lucie to główna bohaterka filmu, która kończy swój żywot w połowie seansu. Na placu boju zostaje samotna Anna, która na skutek przypadku odnajduje wejście do korytarza, będącego początkiem rozległych piwnic znajdujących się pod domem rodziny zabitej przez jej towarzyszkę. Podziemia okazują się doskonale zorganizowanym i wyposażonym kompleksem, w którym w sposób zaplanowany poddaje się najwymyślniejszym torturom młode kobiety. Nagle Anna zaczyna rozumieć, iż wszystko, co opowiadała jej Lucie było tylko czubkiem góry lodowej, na potęgę której w chwili obecnej natrafiła bohaterka. Jej przerażenie rośnie, kiedy w jednym z pomieszczeń odkrywa żyjący połeć mięsa, kiedyś będący kobietą, teraz przypominający monstrum przez długi czas poddawany niewyobrażalnie wyrafinowanym sadystycznym praktykom. Jeszcze większym przeżyciem jest dla niej wtargnięcie na teren posesji zespołu uzbrojonych ludzi, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tajemnicy ukrywanej w podziemiach kompleksu mieszkalnego. Anna szybko i sprawie zostaje zakuta w kajdanki i umieszczona w celi, która stanie się dla niej piekłem. Tam poddana najwymyślniejszym torturom psychicznym i fizycznym ma przekroczyć granice bólu i ludzkiej wytrzymałości, by umysłem wolnym od cielesnych ograniczeń przeniknąć prawdziwa naturę rzeczywistości, niedostępną dla człowieka posługującego się naturalnym, a tym samym dalekim od doskonałości instrumentarium zmysłów.

Nie bez przyczyny wcześniej pisałem o podziale filmu na dwie części. Jeśli reżyser założył sobie taką konstrukcję obrazu filmowego, recenzent również ma prawo ocenić produkcję w oparciu na taki podział. Pierwsza część robi wręcz piorunujące wrażenie, zarówno swym sytuacyjnym realizmem, jak i dynamiczną, przemyślaną i zaskakującą widza formą. Mamy bowiem bohaterkę, która jako młoda dziewczyna została straszliwe skrzywdzona. Po piętnastu latach, nie mogąc sobie poradzić z traumą gehenny, jaką przeszła, postanawia zemścić się na swoich oprawcach. Wraz z przyjaciółką (najprawdopodobniej i kochanką) Lucie znajduje złoczyńców i wymierza im karę. Dostajemy więc dramat cierpiącej przez lata ofiary, która aby przezwyciężyć ciągle żywe koszmary i sprawiające cierpienie wyrzuty sumienia (stale ją prześladujące monstrum będące kobietą, której w momencie ucieczki bohaterka nie udzieliła pomocy) postanawia dokonać krwawej zemsty. Z wielkokalibrowej broni strzela do starszego małżeństwa i ich skrajnie przerażonych nastoletnich dzieci. Trudno uwierzyć, iż dwoje zgodnych, zdystansowanych i stale dowcipkujących dojrzałych już ludzi mogło w przeszłości nieludzko znęcać się nad młodą dziewczyną. Później jednak, już po śmierci głównej bohaterki, dowiadujemy się, iż rzeczywiście należeli do zorganizowanej grupy oprawców porywających i znęcających się nad ludźmi.

Kiedy w pierwszych minutach filmu widzimy potwornie okaleczoną Lucie, która ucieka z miejsca kaźni, przypominają się obie części „Hostelu” Eli Rotha. Tam również zorganizowana międzynarodowa grupa zwyrodnialców w najbardziej wymyślny sposób torturowała porwanych, niewinnych ludzi. Echa innego filmu pobrzmiewają w sekwencjach, w których obserwujemy poranek francuskiej rodziny nagle zmącony wtargnięciem żądnej zemsty bohaterki. W „Funny Games” Michaela Haneke dwóch młodzieńców zakłóca familijną sielankę, by bez żadnego pretekstu poddać troje ludzi niewyobrażalnemu terrorowi. W „Martyrs” członkowie na pozór idealnej, wzorcowej rodziny okazują się potworami świadomie gotowymi do popełniania najgorszych zbrodni na drugim człowieku. Lucie zabija ich nie dla kaprysu czy zabawy, lecz w imię elementarnej sprawiedliwości, z którą tak naprawdę nigdy nie miał do czynienia. Za pomocą filmowego, niezwykle silnego kopniaka widz zostaje uświadomiony przez reżysera, iż potwory w ludzkiej skórze żyją wokół nas. Nikt przecież podając rękę Austriakowi Josefowi Fritzlowi nie mógł wiedzieć, iż ten przez szesnaście lat więził i gwałcił córkę oraz jej potomstwo zrodzone z kazirodczego związku.

Struchlały widz, nie ochłonąwszy jeszcze po dokonaniach „pani zemsty” i odkrycia przez Annę „kompleksu grozy”, zaatakowany zostaje przez wtargnięcie nieznanych, lecz zdecydowanych i świetnie zorganizowanych ludzi w celu naprawienia szkód wyrządzonych przez niezwykle emocjonalne działania Lucie i jej przyjaciółki. Szybciutko orientujemy się, jaki los pisany jest Annie. Historia zatacza koło i dziewczyna staje się królikiem doświadczalnym, na którym testowana będzie wytrzymałość na fizyczne i psychiczne cierpienia w celu wywołania w niej stanów mistycznych.

Kiedy pierwsze emocje opadają i na polu walki zostają tylko szefowa grupy oraz jej metafizyczne teorie dotyczące wpływu bólu na postrzeganie pozazmysłowe, gdzieś w kąciku umysłu odpowiedzialnego za krytyczne myślenie zapalają się pierwsze lampki ostrzegawcze. Pomimo całego męczeństwa, jakiemu poddana jest Anna, jej dramat nie wzrusza, nie powoduje tego, czego zapewne pragnęli twórcy, iż widz będzie kulił się pod każdym razem spadającym na twarz uwięzionej dziewczyny. Metafizyczny bełkot, jak każda łopatologicznie wyłożona ideologia, na punkcie której co jakiś czas grupa ludzi dostaje pierdolca, wysysa z filmu całą siłę prostej jak drut tezy, iż tak naprawdę człowiek osadzony nagle w ekstremalnej sytuacji zachowa się jak zwierzę, gotowe w imię kilku podstawowych instynktów zrobić dosłownie wszystko. Dlatego pierwsza cześć filmu miała taką moc oddziaływania, ponieważ opierała się na nienawiści i chęci zemsty, a więc bardzo silnych uczuciach tkwiących w ludziach od początków jej istnienia.

Pascal Laugier chciał pójść dalej niż Eli Roth w „Hostelach” i nadać swojemu filmowi nadnaturalny, jednak pozostający w sferze rozważań każdego człowieka, poziom, dotyczący bytu ludzkiego po biologicznej śmierci. Wszak miliony ludzi znajdujących się pod wpływem najróżniejszych formacji religijnych wierzy, iż żywot ludzki nie ogranicza się tylko do kilkudziesięciu lat funkcjonowania w świecie materialnym. Są oni przekonani, iż owo życie to tylko etap przejściowy, którego pełnia przejawia się dopiero w innej przestrzeni ontologicznej. Jednak w „Martyrs” Laugier. chciał zbyt wiele powiedzieć, a za mało zaufał widzom. Nie obrał drogi Barkera, który w pierwszej części „Hellraisera” to, czym są Cenobici i w jaki sposób oddziałują na życie poszczególnych ludzi, opowiedział albo za pomocą obrazu, albo w formie skrótu myślowego, będącego często metaforą jakiegoś zjawiska. Widząc sposób działania kostki LeMarchanda lub skutki odkrywania tajemnic nieprzeznaczonych dla ludzi, nietrudno zbudować sobie zawierającą dozę metafizyki interpretację tychże wydarzeń.

„Matryrs” jest więc dziełem ułomnym, pękniętym, przypominającym twarz o dwóch profilach, z których jeden wzbudza zachwyt swą wyrazistością i oryginalnością, drugi na skutek deformacji psuje cały efekt jaki mogłaby wywrzeć całość.

Screeny

HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS HO, MARTYRS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ znakomita pierwsza część filmu
+ motyw zemsty ofiary na swym kacie
+ doskonała realizacja
+ świetna kreacja Mylene Jampanoi
+ dynamika i moc w sposobie opowiadania
+ umotywowana brutalność

Minusy:

- zakrawająca o absurd druga część filmu
- metafizyczne bajędy dla średnio rozgarniętych nastolatków
- momentami bardzo mało wiarygodna historia

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -