Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SEVENTH VICTIM, THE

SEVENTH VICTIM, THE

Siódma ofiara

ocena:6
Rok prod.:1943
Reżyser:Mark Robson
Kraj prod.:USA
Obsada:Tom Conway, Kim Hunter, Jean Brooks, Erford Gage, Hugh Beaumont, Ben Bard
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Siódma ofiara” Marka Robsona to w powszechnej opinii trzeci z najważniejszych horrorów, które w latach czterdziestych ubiegłego wieku wyprodukował legendarny producent Val Lewton. Pierwsze dwa to „Ludzie-koty” oraz „Wędrowałam z zombie” - oba wyreżyserowane przez Jacquesa Tournera. Rzeczywistym twórcą tych filmów oraz sześciu pozostałych, które historycy kina grozy określają mianem „horrorów poetyckich”, był jednak urodzony na Krymie, Val Lewton. Lewton nie tylko opracowywał szkic scenariusza, dla którego punktem wyjścia był zawsze „chodliwy tytułu”, lecz także jego ostateczny kształt. Nadzorował film na każdym etapie produkcji, prowadził reżyserów i przemycał na ekran swój smak literacki i malarski, wrażliwość oraz rodzaj wyobraźni. A czasem też swój pesymizm. To właśnie przypadek „Siódmej ofiary”.

Młoda dziewczyna, Mary Gibson, wychowanka sierocińca, zostaje powiadomiona o tajemniczym zaginięciu jej starszej siostry Jacqueline. Bohaterka wyrusza zatem do Nowego Yorku, a konkretnie na Manhattan, gdzie jej siostra prowadziła nieźle prosperującą firmę kosmetyczną. Na miejscu dowiaduje się, że Jacqueline nie jest już właścicielką firmy - została nią niebudząca sympatii pani Redi. Poznaje również Gregory`ego, który z niejasnych powodów ukrywa przed Mary, że jest mężem jej siostry. Dziewczynę niepokoi także psychiatra dr Judd, który przez jakiś czas opiekował się Jacqueline. Bohaterka postanawia z pomocą detektywa Augusta odnaleźć siostrę, lecz detektyw wkrótce zostaje zamordowany. Mary dowiaduje się, że morderczynią była Jacqueline. Tymczasem siostrze Mary grozi poważnie niebezpieczeństwo. Swego czasu przyłączyła się do sekty Palladystów - czcicieli Szatana, których zdradziła, opowiadając o nich swemu psychoanalitykowi, dr Judd`owi. Palladyści nie tolerują zdrady - Jacqueline musi umrzeć. Stać się siódmą ofiarą sekty.

Pierwotna wersja scenariusza, której autorem był etatowy scenarzysta Lewtona, DeWitt Bodeen opowiadała o dziewczynie z sierocińca, która zostaje wplątana w sprawę w mordercy, którego sieć intryg skierowana jest przeciw otoczeniu kompanii naftowej. Jeśli w porę nie odkryje, kto jest zabójcą, sama stanie się jego siódmą ofiarą. Lewton nie był jednak zadowolony i zlecił drugiemu scenarzyście, Charlesowi O'Neal`owi, przeróbkę skryptu. Tak powstała ostateczna wersja scenariusza filmu, którego znakiem rozpoznawczym - podobnie jak „Ludzi-koty” i „Wędrowałam z zombie” - stała się atmosfera niepokoju. W „Siódmej ofierze” dostrzec możemy także inne elementy „szkoły Lewtona” - realistyczne tło, fatalizm losów bohaterów, zagrożenie czyhające w codziennym życiu, niepokojąca tajemnica, a także wątek romansowy oraz wyważony, elegancki (dziś powiedzielibyśmy: „staroświecki”) styl filmowania. Cechą horrorów poetyckich Lewtona była też pewna pretekstowość fabuły, z którą również mamy do czynienia w przypadku obrazu Robsona. Dość szybko bowiem okazuje się, że najważniejsi są bohaterowie uwikłani w pozbawioną nadziei walkę ze śmiercią. Najbardziej wyrazistego przykładu dostarcza Jacqueline. Jej ponura, nigdy nie uśmiechająca się twarz, której dopełnieniem są czarne włosy oraz czarny ubiór, żyje z wyrokiem śmierci. Jej śmierci chcą Palladyści, lecz i ona sama pragnie zakończyć swój żywot. Ale w „Siódmej ofierze” paraliżującym marazmem, obojętnością, niestałością - oznakami śmierci, skażeni są niemal wszyscy, choć w różnym stopniu. Naiwna i zagubiona w wielkim mieście Mary z biegiem czasu traci zapał do poszukiwania siostry. Jason, zakochany w niej poeta, od dziesięciu lat nie jest w stanie napisać niczego co równałoby się wartości jego debiutanckiego tomiku. Gregory z łatwością zmienia obiekt miłości z Jacqueline na Mary. Dr Judd pod maską cynika ukrywa pustkę. Jest także sąsiadka starszej z sióstr Gibson, Mimi, która umiera na raka. Nie lepiej przedstawiają się także członkowie sekty, która skupia bogatych, lecz poza tym przeciętnych i raczej nieszczęśliwych ludzi

Skażenie śmiercią dotyka także otoczenie bohaterów, które wspaniale oddają czarno-białe zdjęcia i ekspresjonistyczne oświetlenie kadrów. Większość akcji filmu rozgrywa się nocą lub w posępnych mrocznych wnętrzach. Uwagę zawraca także gorzko ironiczny finał, w którym śmierć ostatecznie triumfuje, unicestwiając wszystkie ludzkie wysiłki. Nic zatem dziwnego, że w tak nakreślonej wizji świata przedstawionego jedyną niezaprzeczalną wartością okazuje się wolna wola człowieka, który może wybrać zarówno dobro, jak i zło, życie i śmierć. To dlatego sekta palladystów, nota bene istniejąca ponoć w rzeczywistości (założona przez amerykańskiego generała Alberta Pike’a, w Charleston, w 1870 r.), składa się z osób, którzy wolną wolę uczyniło orędziem swego stowarzyszenia. Przywódca sekty formułuje nawet coś w rodzaju motta:„Jeśli chcę wierzyć w szatański majestat i potęgę, kto mi tego odmówi?”.

„Siódma ofiara”, na co warto zwrócić uwagę, jest pierwszym znaczącym przedstawicielem nurtu satanistycznego, który pod koniec lat 60. i w pierwszej połowie lat 70. zdominuje kino grozy. Jednak w przeciwieństwie do słynnego „Egzorcysty” zupełnie pozbawiony bluźnierczej wymowy i szokującej dosłowności. Niestety, także pozbawiony chwytającej za gardło grozy i trzymającej w napięciu gry z widzem, której dostarczało fabularnie dość bliskie obrazowi Robsona „Dziecko Rosemary”. „Siódma ofiara” jak pozostałe dzieła Lewtona dość boleśnie się zestarzały, ząb czasu nie nadgryzł jedynie kilku stylowo i pomysłowo zainscenizowanych scen, lecz jako całość filmy te nie budzą, niestety, najmniejszej grozy. Warto jednak pamiętać, że scena z „Siódmej ofiary”, w której Mary bierze prysznic a cień pani Reid majaczy na mokrej zasłonie, znalazła rozwinięcie w słynnej sekwencji z „Psychozy” Hitchcocka. Natomiast scena samotnego spaceru Jacqeline pustym chodnikiem, która przerywa nagły hałas spowodowany przez bezpańskiego psa, szukającego pożywiania w kuble na śmieci, została prawie dosłownie zacytowana przez Carola Reeda w „Trzecim człowieku”. To właśnie w tych scenach najpełniej dochodzi do głosu subtelność grozy, której na próżno szukać we współczesnym horrorze pełnym anatomicznej przemocy lub komputerowych efektów. Być może właśnie nostalgia za poezją niepokoju, a nie mrożące krew w żyłach sceny czy trzymająca w napięciu akcja, jest największą wartością „szkoły Lewtona” oglądanej z perspektyw współczesności? Warto sięgnąć po te nieco zapomniane filmy by uświadomić sobie, że horror nie zawsze musi ogłuszająco krzyczeć do widza, ale także przejmująco szeptać.

Screeny

HO, SEVENTH VICTIM, THE HO, SEVENTH VICTIM, THE HO, SEVENTH VICTIM, THE HO, SEVENTH VICTIM, THE HO, SEVENTH VICTIM, THE HO, SEVENTH VICTIM, THE HO, SEVENTH VICTIM, THE HO, SEVENTH VICTIM, THE HO, SEVENTH VICTIM, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ trzeci z najważniejszych horrorów poetyckich Val Newtona
+ nie pozbawiona głębi fabuła
+ fatalizm
+ kilka wciąż sprawiających wrażenie scen
+ gra aktorska
+ subtelność grozy
+ gorzko-ironiczne zakończenie

Minusy:

- zestarzał się
- nie różni się od pozostałych filmów „szkoły Lewtona”
- niestraszny
- brak w nim trzymającego za gardło napięcia
- wątek romansowy
- widzowie wychowani na współczesnym kinie grozy zanudzą się na śmierć

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -