Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SPLINTER

SPLINTER

Cierń

ocena:5
Rok prod.:2008
Reżyser:Toby Wilkins
Kraj prod.:USA
Obsada:Shea Whigham, Paulo Costanzo, Jill Wagner, Charles Baker, Rachel Kerbs, Laurel Whitsett
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:5.25
Głosów:8
Inne oceny redakcji:

Młoda para, Seth i Polly, postanawiają uczcić rocznicę swojego związku na biwaku w lasach Oklahomy. Szybko jednak orientują się, iż jako przedstawiciele typowo miejskiego trybu życia nie nadają się do pobytu pod namiotem wśród wszechobecnego robactwa, bez bieżącej wody i wielokanałowej telewizji. Postanawiają więc poszukać najbliższego motelu i tam spędzić weekend oglądając filmy, pijąc alkohol i kochając się raz za razem. Pomysły te szybko jednak zostają skonfrontowane z brutalną rzeczywistością, kiedy ich podróż przerywa dwoje poszukiwanych przestępców. Uzbrojony i bezwzględny Dennis zmusza bohaterów do jazdy na granicę z Meksykiem, ponieważ tam razem ze swoją dziewczyną, Lacey, mają zamiar uciec amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Jednakże ich plany także zostają pokrzyżowane. Zaraz po przyjeździe na stację benzynową odnajdują jej zmasakrowanego pracownika, który pomimo potwornych ran próbuje zaatakować bohaterów. Udaje mu się dopaść Lacey. Pozostała trójka zabarykadowana w budynku stacji z rosnącym przerażeniem obserwuje monstrum, które z coraz większą furią stara się przedostać do wnętrza.

„Splinter” wykorzystuje jeden z najbardziej wyeksploatowanych motywów kina grozy, mianowicie osaczenie bohaterów przez nieznaną im, niezwykle groźną i zabójczą w swym działaniu istotę. W tym przypadku jest to pasożyt opanowujący ciało żywego organizmu i wykorzystujący je zarówno jako pożywienie, jak również sposób przenoszenia się z jednego żywiciela na drugiego. Bohaterowie dość szybko domyślają się, z czym mają do czynienia. Doskonale zdają sobie sprawę, iż każde wyjście z chroniącego ich budynku okupią potworną śmiercią w męczarniach. Jednak pozostanie w nim z każdą chwilą staje się coraz groźniejsze, ponieważ egzystujące na zewnątrz formy życia dość szybko uczą się i wykorzystują nieuwagę ludzi, by posłużyć się nimi jako kolejnymi nosicielami zarazy. Troje wrogo nastawionych do siebie bohaterów zostaje zmuszonych do ścisłej współpracy, bo tylko takie działanie daje im cień szansy na wyjście cało z opresji.

Toby Wilkins zaserwował nam obraz, który, moim zdaniem, idealnie pasuje do niezliczonej ilości współczesnych filmów grozy już nie tylko zainspirowanych innymi tego typu produkcjami, lecz garściami czerpiącymi z nich pomysły, motywy czy rozwiązania fabularne. Nie zauważyłem w „Splinter” nic, co mogłoby go wyróżnić spośród setek czy nawet tysięcy tego typu realizacji. Motyw osaczenia ludzi przez krwiożercze bestie czyhające na każdy błąd bohaterów widzieliśmy już u Carpentera, Romero czy ostatnio we „Mgle” Franka Darabonta. Podobnie rzecz się ma z początkowo skłóconymi bohaterami, którzy jednak w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa muszą zjednoczyć siły, by chociaż mieć nadzieję na uratowanie własnej skóry. Po chwilowym przerażeniu troje osamotnionych ludzi szybko znajduje wspólny język i już bez większych emocji, również u widza, starają przechytrzyć czyhające na zewnątrz bestie. Wreszcie jak to bywa w amerykańskich horrorach, a również coraz częściej w tych europejskich, naśladujących Hollywood, łownymi postaciami filmu są młodzi ludzie, którzy sami muszą sobie radzić na pełnym pułapek i niebezpieczeństw odludnym pustkowiu. Tak to już jest, że kino, na którym chce się zarobić, musi być kręcone dla ściśle określonego kręgu odbiorców. Zresztą końcówka filmu nie pozostawia złudzeń co do jego komercyjnego charakteru. Jeśli film się spodoba, a przede wszystkim przyniesie odpowiednie zyski, furtka do nakręcenia sequela zawsze jest otwarta.

Zamierzeniem Toby’ego Wilkinsa było nakręcenie emocjonującego horroru, który bez przydługich wstępów i zbędnych dialogów miał przejść do rzeczy, czyli pojedynku trójki bohaterów z nieznaną im zarazą. Rzeczywiście, reżyser postanowił nie zajmować się zbytecznymi szczegółami i co do natury monstrum poinformował, że ujrzało ono światło dzienne na skutek eksperymentalnych badań odkrywkowych. A później już akcja pomknęła do przodu, niczym bolidy na torze Formuły 1. Pomimo tego film spłynął po mnie jak po kaczce. Pierwszym tego powodem jest brak jakiegokolwiek zaskoczenia, czegoś, co mogłoby wstrząsnąć widzem, pokazać mu, iż twórcy mieli jakiś pomysł na film. Właściwie od momentu, kiedy dwie pary bohaterów spotykają się na opuszczonej drodze, wiadomo, kto zginie pierwszy, a kto przeżyje całą scysję. Drugi powód, to postacie i grający je aktorzy. Mam wrażenie, iż jeśli Wilkins zatrudniłby najlepszych dramatycznych artystów i tak wynikiem całego przedsięwzięcia byłyby postacie nijakie, papierowe i wręcz do bólu schematyczne. O głównych bohaterach można powiedzieć tylko tyle, że nie są małżeństwem i nie narzekają na brak pieniędzy. Znowu Denis to rozrabiaka, który spotykając Lacey w odruchu miłosierdzia postanowił zabrać ją do Meksyku i tam pomóc jej w odstawieniu narkotyków. I to tyle. Naprawdę.

Na koniec pozostawiłem sobie to, co w kinie grozy jest najistotniejsze, czyli czynnik mający wzbudzić w widzu lęk, strach, albo co najmniej niepokój. Twórcy poszli w tej materii po linii najmniejszego oporu. Pokazując atakujące bohaterów zarażone istoty posłużyli się nie tyle efektami specjalnymi, co niezwykle niewyraźnymi ujęciami oraz bardzo szybkim, agresywnym montażem. Duże zbliżenia jeszcze bardziej zamazują perspektywę, co sprawia, iż ani razu nie widzimy dokładnie, co tak naprawdę poluje na bohaterów. Rozumiem, że budżet filmu nie był wysoki, ale powyższe rozwiązania formalne sprawiają, iż widz może poczuć się najzwyczajniej w świecie zlekceważony.

Od filmu, który zdobył tyle nagród na festiwalu kina grozy można było oczekiwać więcej. Z drugiej strony film jest na tyle sprawnie zrobiony, iż może zadowolić niejednego, powiedzmy, mniej wybrednego, odbiorcę. Jednak na solidną dawkę strachu, nie mówiąc już o jakiejś głębszej refleksji czy wrażeniach artystycznych, w „Splinter” Toby’ego Wilkinsa nie ma co liczyć.

Screeny

HO, SPLINTER HO, SPLINTER HO, SPLINTER HO, SPLINTER HO, SPLINTER HO, SPLINTER HO, SPLINTER HO, SPLINTER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawna realizacja
+ niezłe tempo akcji

Minusy:

- papierowe i bezbarwne postacie
- nachalny montaż i niewyraźne zdjęcia przy pokazywaniu zarażonych istot
- film pozbawiony jakichś szczególnych emocji
- przewidywalny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -