Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FENG SHUI

FENG SHUI

Feng Shui

ocena:7
Rok prod.:2004
Reżyser:Chito S. Roño
Kraj prod.:Filipiny
Obsada:Kris Aquino, Jay Manalo, Lotlot De Leon, Ilonah Jean
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Do trzech razy sztuka – pomyślałem sobie podczas seansu filipińskiego horroru Chito S. Roño, pt. „Feng Shui”. Pierwszy kontakt z tą egzotyczną kinematografią zawdzięczam bodaj najsłynniejszemu przedstawicielowi filipińskiego kina grozy – „The Echo” („Sigaw”) Yama Larnasa (który w ubiegłym roku doczekał się amerykańskiego remake`u). Opowieść o nawiedzonym apartamencie mimo niezłej realizacji i interesującej zabawy filmowym czasem, okazała się rozczarowującą ghost story. Drugi z filipińskich horrorów, który miałem okazję obejrzeć, „The Sign” („Signos”) to miejscowa wersja amerykańskiego filmu „Przepowiednia” z Richardem Gere. Nastrojowy horror, opowiadający o tajemniczych zjawiskach poprzedzających zejście wielkiej lawiny błotnej, która w 2006 r. zmiotła z powierzchni ziemi kilkanaście wiosek, był filmem godnym uwagi, lecz mało strasznym. Dopiero pochodzący z 2004 r. „Feng Shui” S. Roño okazał się obrazem w pełni udanym. Bo jest w nim zarówno niegłupia fabuła, autentyczna groza i emocje oraz morał. Całkiem więc sporo jak na horror.

Joy jest młodą matką dwójki dzieci oraz żoną Inteona. Pewnego razu znajduje w autobusie tajemniczy przedmiot: ba gua- ośmiokąt z małym lusterkiem w środku. Znalezione lustro wkrótce znajduje miejsce na froncie pięknego luksusowego domu Joy, znajdującego się w bogatej strzeżonej dzielnicy. I zaczyna objawiać swą magiczną moc. Do bohaterki i jej męża uśmiecha się szczęście: powodzi się im w pracy, powodzi finansowo, cieszą się zdrowiem i nawet przypadkowa loteria w sklepie przynosi Joy główną nagrodę. Bohaterka przeczuwa jednak, że za ten nieoczekiwany uśmiech losu trzeba będzie zapłacić. Nie zdaje sobie jeszcze sprawy jak wysoka będzie to cena…Tymczasem pasażer, który porzucił ba gue w autobusie ginie w tajemniczym wypadku, sprzedawczyni z ulicznego baru, którym Joy pokazała lustro umiera na rzadką chorobę. Wkrótce w domu Joy i Inteona zaczynają się dziać dziwne rzeczy… Umierają kolejne osoby, a do okien domu Joy zaglądają zmarli…

Gdyby spróbować znaleźć filmowe podobieństwa między „Feng Shui” a innymi horrorami, to najbardziej po drodze byłoby do trylogii „Oszukać przeznaczenie”, ale jeszcze bliżej do serialu „Zagubieni”. Na czym polega wspólny mianownik dla wymienionych produkcji z filmem Chito S. Roño? Najłatwiej go dostrzec na przykładzie amerykańskiego serialu. Zarówno bowiem i w „Zagubionych” i „Feng Shui” pojawia się tajemniczy ośmiokąt ba gua (w serialu jeden z symboli Inicjatywy Dharma) oraz motyw nieoczekiwanego trafu szczęścia, który pociąga za sobą całą serię nieszczęśliwych wydarzeń ( wątek związany z postacią Hugo „"Hurley`em" Reyesem).

Najważniejszym bohaterem horroru Chito S. Roño jest jednak niezwykły ośmiokąt z małym lusterkiem po środku. Ba gua to podstawa planowania w feng shui, feng shui zaś to starochińska praktyka polegająca na kształtowaniu otoczenia człowieka w celu osiągnięcia zgodności ze środowiskiem naturalnym. Ba gua, ma szersze zastosowanie niż tylko w chińskiej sztuce aranżacji otoczenia, dlatego mówi się o niej, że jest koncepcją filozoficzną wykorzystywaną w taoistycznej filozofii i magii, sztukach walki (Bagua Zhang), nawigacji itd. W filipińskim horrorze ten pełen symboliki przedmiot powiązany został z klątwa Stopy Lotosu, podkreślając przede wszystkim mroczny aspekt ba gua. Filmowa ba gua przynosi zatem szczęście jego właścicielowi, natomiast wszystkim innym osobom, które przejrzały się w jego malutkim lusterku okrutną tragiczną śmierć.

Na pierwszy rzut oka filipiński horror to kolejna opowieść o nawiedzonym przedmiocie sprowadzającym na osoby, które się z nim zetknęły nieszczęście. Widzieliśmy to już nie raz: począwszy od klasycznego „Helleraisera” a skończywszy na koreańskim „The Wig”. A jednak obraz filipińskiego twórcy, jednego z najbardziej zasłużonych dla tamtejszej kinematografii filmowca (m.in. Nagroda Jury za dramat „Lea's Story” na Asia-Pacific Film Festiwal), nie jest podobny do wymienionych ( i nie wymienionych) horrorów o obłożonych klątwą przedmiotach. Różnica pojawia się już w pomyśle by ba gua odznaczała się zabójczą mocą wybiórczo: zabija tylko niektóre osoby, które miały z nią kontakt. Bardzo dobrym pomysłem okazało się umiejętnie wplecenie w fabułę wątku obyczajowego oraz zaakcentowanie wagi szczęścia w ludzkim życiu.

Bo „Feng Shui” w istocie jest opowieścią o szczęściu, o tym co sprawia, że niektórzy rodzą się w czepku a innych pech nie odstępuje na krok. Film zadaje też poważniejsze pytanie: o to czym jest szczęście (pieniądze, zdrowie?) oraz czy i jaką cenę trzeba zapłacić za uśmiech losu. Co by nie powiedzieć, tego rodzaju pytania skłaniające do refleksyjnej zadumy nie pojawiają się często w horrorze.

Ale „Feng Shui” sprawdza się także jako film grozy. Ta jest wprowadzana do filmu bez pospiechu i stopniowo, kiedy trzeba twórcy sięgają po mocniejsze akcenty ( wykorzystujące konwencje zombie movies) i choć niektóre sceny wydadzą się znajome, a wyczucie grozy czasem zawodzi reżysera, na brak horrorowych emocji nie można narzekać. Największą zaletą jest jednak wciągająca intryga oraz fabuła, która choć posługuje się prosta metodą eskalacji grozy, nie jest łatwa do przewidzenia. Całość wieńczy być może nie zaskakujący, ale zgrabny i konsekwentny finał.

Rzecz jasna, nie wszystko poszło gładko. Kilka scenariuszowych dziur sprawia, ze jak najbardziej słusznie widz zaczyna się zastanawiać jaki związek z klątwą Stopy Lotosu i ba gua mają zamarli nawiedzający dom Joy oraz chiński kalendarz. Wydaje się również, że nie w każdej scenie grozy sprawdza się konwencja filmów o żywych trupach, które błąkają się po domu bohaterki bez większego uzasadnienia (chyba, że za takie uznamy pragnie „zwiększenia dawki” strachu). Tempo filmu jest jednak bez zarzutu, wiec refleksje nad tymi szczegółami przychodzą dopiero po seansie.

Na koniec warto napisać słów kilka o odtwórczyni głównej roli kobiecej, Kris Aquino, nieczęsto bowiem zdarza się okazja oglądania na ekranie córki pierwszej kobiety-prezydent w historii Azji, Corazon Aquino. Najmłodsza z pięcioroga rodzeństwa, Kris Aquino jest osobistością w filipińskiej branży rozrywkowej, choć doskonale radzi sobie w świecie biznesu i polityce. Na dodatek jest urodziwą i zdolną aktorką, o czy można przekonać się, oglądając Aquino w „Feng Shui”. Rola w horrorze nie jest szczególnie dużym aktorskim wyzwaniem, ale aktorka gra z zaangażowaniem i wypada przekonująco jako młoda matka, która zmuszona jest zmierzyć się nie tylko z nadprzyrodzonymi istotami, ale także też z niewiernym mężem. Dobry występ w dobrym filmie!

Screeny

HO, FENG SHUI HO, FENG SHUI HO, FENG SHUI HO, FENG SHUI HO, FENG SHUI HO, FENG SHUI

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nietypowa ghost story
+ realizacja
+ fabuła
+ wciąga
+ niezłe tempo
+ kilka udanych momentów grozy
+ Kris Aquino
+ skłania do refleksji

Minusy:

- dziury w scenariuszu
- zgrzytające elementy zombie movies
- kolejny horror o nawiedzonym przedmiocie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -