Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TEENAGE HOOKER BECAME KILLING MACHINE IN DAEHAKROH

TEENAGE HOOKER BECAME KILLING MACHINE IN DAEHAKROH

Nastoletnia dziwka staje się zabójczą maszyną w Daehakroh

ocena:5
Rok prod.:2000
Reżyser:Gee-woong Nam
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Dae-tong Kim , So-yun Lee, Bae Soo-Baek, Kim Ho-Kyum, Yang Hyuk-Joon
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:5
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Według filmowej Księgi Rekordów Guinnesa najdłuższy w dziejach kina tytuł składał się z trzydziestu siedmiu słów (pochodząca z 1994 r. parodia trylogii o żywych trupach G.A. Romero). Koreański niezależny film „Teenage Hooker Became Killing Machine In Daehakroh” w reżyserii Nama Gee-woonga pod względem długości tytułu nieco ustępuje amerykańskiemu rekordziście, lecz kto odważy się szybko i bezbłędnie przeczytać go w oryginale? Zwłaszcza jeśli brzmi on następująco: „Daehakno-yeseo maechoon-hadaka tomaksalhae danghan yeogosaeng ajik Daehakno-ye Issda”. Czy jednak poza dziwacznym tytułem, obraz Nama ma coś jeszcze do zaoferowania widzom?

Główna bohaterka, określana w filmie dość szczególnie „teenage hooker” (co można przetłumaczyć jako „nastoletnia kur…”) jest uczennicą szkoły średniej, która po lekcjach zajmuje się prostytucją. Zostaje przyłapana na tym niecnym procederze przez swego nauczyciela, żywiącego wyjątkową odrazę do seksu. Troje ubranych w białe fartuchy mężczyzn, nasłanych przez nauczyciela, morduje dziewczynę, ćwiartując jej ciało. Szczątki dziewczyny zostają ponownie zszyte (na starej maszynie do szycia !), a następnie przerobione na ciało cyborga. Bohaterka staje się zabójczą maszyną zaprogramowaną na zabijanie. Wkrótce jednak dziewczyna kieruje swe kroki ku jej oprawcom oraz nauczycielowi.

Cóż zatem oferuje nam koreański reżyser w swym dziele? Po pierwsze produkcję jak najbardziej niezależną, undergroundową ze wszystkim tego konsekwencjami. Zanim o konsekwencjach, osobista dygresja. Trwający ledwie godzinę (z czego sześć minut trwa czołówka!) godzinę film stwarza rzadką możliwość obcowania z obrazem, sytuującym się na skrajnym biegunie mainstreamowego kina. A wiadomo, że uwolnione z przymusu masowej produkcji nastawionej na zysk kino niszowe przyciąga widzów pomysłowością twórców i poruszaniem tematów, które kino wielkich pieniędzy omija jako ryzykowne finansowe z daleka. I rzeczywiście! Choć problem prostytucji koreańskich uczennic pojawił się choćby w „Samarytance” Kim Ki-duka – twórcy o międzynarodowej renomie, to w gruncie rzeczy miał on pretekstowy charakter. W filmie Nama nie stanowi on może najważniejszego tematu, ale jest znacznie ostrzej ukazany. „Teenage Hooker…” nie ma bowiem ambicji publicystycznych, jest raczej fantasmagorią umysłu nauczyciela oszalałego od nienawiści do kobiet oraz pogrążonego w żądzy zemsty umysłu dziewczyny-cyborga. Od strony formalnej obraz jest stylistycznie konsekwentny i trudno odmówić mu sugestywnej psychodelicznej atmosfery uzyskanej przez zastosowanie obiektywu szerokokątnego (tzw. rybie oko) oraz przejaskrawionych kadrów, pełnych plam oślepiającego światła. Swoją rolę odgrywa też ścieżka dźwiękowa, na której obok muzyki elektronicznej pojawia się, hard rock oraz pieśni operowe. Dopełnieniem wizji filmowego świata, który wypadał z ram normalności, jest specyficzna, pełna przesady gra aktorska (kretyński rechot aktorów bywa wyjątkowo irytujący). No i wreszcie sam historia…

Podobieństwa do późniejszej o siedem lat japońskiej „The Machine Girl” są nieuniknione, wszak oba filmy opowiadają o krwawej zemście skrzywdzonej uczennicy. Łączy je także, że oba filmy uciekają się do skrajnej kreacji, oba zahaczają o stylistykę cyberpunku i campu i wreszcie w obu filmach nie brak surrealistycznych krwawych efektów, choć pod tym względem japoński splatter bije na głowę koreańską produkcje. Cóż jednak z tego porównania wynika? Ano to, że „The Machine Girl” posiada to czego brak „Teenage Hooker…” czyli błyskotliwą inteligencję i wulkaniczną wręcz energię. Film Nama, niestety, posiada całe mnóstwo ‘martwych punktów”, które nie są jednak świadomą strategią twórczą, charakteryzującą tzw. kino wyczerpania ( z jego największym mistrzem, tajwański reżyserem Tsai Ming-liangiem), lecz są po prostu efektem nieudolności lub artystowskiego podejścia. Koreański twórca sprawia swym filmem wrażenie, że nie za bardzo potrafił powstrzymać się przed opowiadaniem kilku rzeczy na raz. Bo poza wspomnianą prostytucją nieletnich, pojawia się problem przedmiotowego traktowania kobiet (może się mylę, ale odnajduję w „Teenage Hooker…” elementy japońskiej pinky violence), problem relacji nauczycielsko-uczniowskich oraz wielkomiejskiej samotności. Wszystko to ważne i doniosłe, ale ukazane w filmie w nieznośnej konwencji teatru absurdu. Oznacza to, że zachowanie postaci często jest niedostosowane do sytuacji, a poszczególne postaci pojawiają się znikąd, wątki rwą się jak nitki w łachmanach, a filmowe aluzje (m.im do „Nikity” Luca Bessona czy „Frankensteina”) mieszają bez składu i ładu. Jeśli reżyser przez ten fabularny galimatias chciał ukazać szaleństwo bohaterów i świata, to odsyłam go do Romana Polańskiego czy nawet Noboru Iguchiego, reżysera „The Machine Girl”.

Na koniec słów kilka o horrorze w tym gatunkowym misz-maszu, bo „Teenage Hooker…” to gatunkowa hybryda, niestety, nie stanowiąca udanej całości. Groza w tym filmie, obok science-fiction, komedii, filmu obyczajowego, dramatu, filmu młodzieżowego, przejawia się głównie w efektach gore. Wszystkich jednak zacierających z radości ręce muszę zmartwić, bo nie jest ich ani zbyt wiele ani też jakość ich wykonania nie zwala z nóg. Chyba najbardziej udaną sceną w tej materii jest scena z wyciągniętym z brzucha bohaterki płodem, zawieszonym w powietrzu. Przynajmniej ma w sobie coś z surrealistycznego, chorego uroku.

„Teenage Hooker…” to film-ciekawostka. Manieryczny, niezrozumiały, trudny w odbiorze, a jednocześnie bynajmniej nie zaskakujący oryginalnością czy odwagą. Raczej tylko dla zagorzałych fanów koreańskiego kina, ewentualnie miłośników niezależnych undergroundowych produkcji, którzy brzydzą się komercyjnym kinem. Choć po filmie Nama dochodzę do wniosku, ze chyba większym wyzwaniem jest realizacja dobrego mainstreamowego filmu niż niszowej produkcji.

Screeny

HO, TEENAGE HOOKER BECAME KILLING MACHINE IN DAEHAKROH HO, TEENAGE HOOKER BECAME KILLING MACHINE IN DAEHAKROH HO, TEENAGE HOOKER BECAME KILLING MACHINE IN DAEHAKROH HO, TEENAGE HOOKER BECAME KILLING MACHINE IN DAEHAKROH HO, TEENAGE HOOKER BECAME KILLING MACHINE IN DAEHAKROH HO, TEENAGE HOOKER BECAME KILLING MACHINE IN DAEHAKROH

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ koreańskie kino undergroundowe
+ stylistyczna konsekwencja
+ koreański camp
+ ostrość w poruszaniu tematu prostytucji nastolatek i przemocy wobec kobiet
+ podobny do The Machine Girl

Minusy:

-…ale pozbawiony energii tego filmu
- niezbyt udany gatunkowy misz-masz
- dramaturgiczno-narracyjny chaos
- manieryczny
- irytująca gra aktorów
- kiepskie efekty gore

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -