Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:QUARANTINE

QUARANTINE

Kwarantanna

ocena:8
Rok prod.:2008
Reżyser:John Erick Dowdle
Kraj prod.:USA
Obsada:Steve Harris, Jennifer Carpenter, Columbus Short, Johnathon Schaech, Jay Hernandez, Marin Hinkle
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:5.69
Głosów:13
Inne oceny redakcji:

„Quarantine” jest remake’m rewelacyjnego hiszpańskiego horroru „[REC]” wyreżyserowanego przez Jaume Balagueró i Paco Plazę. Napisanie scenariusza i reżyserię amerykańskiej wersji powierzono Drew i Johnowi E. Dowdle, duetowi filmowców, którzy zadebiutowali intrygującym „The Poughkeepsie Tapes”. Nie będę tu roztrząsał moralnych aspektów filmowego procederu uprawianego ostatnio przez Amerykanów w dziedzinie kina grozy, mianowicie tworzenia w hurtowej ilości przeróbek horrorów, które odniosły sukces w Europie, bądź w Azji. Fakt jest faktem, a jego interpretacja zawsze będzie zależała od postawienia się po którejś ze stron dyskusji. Dla Amerykanów kinematografia jest bardzo dochodową gałęzią przemysłu, więc na pewno nie widzą niczego zdrożnego w kopiowaniu filmów z innych regionów geograficznych. Oryginały zaś nie miałyby szans zaistnieć w amerykańskich kinach, chociażby z powodu dialogów w innym języku niż angielski. Tamtejszy widz nie wyobraża sobie czytania napisów podczas seansu, bo to najzwyczajniej w świecie groziłoby zakłóceniem najważniejszej dla Amerykanów czynności w czasie wizyty w kinie, to znaczy konsumpcji gigantycznych ilości popcornu/ chipsów/ coli/ batonów/ hamburgerów (niepotrzebne skreślić). Narzekanie na taki stan rzeczy nie ma sensu, ponieważ mieszkając w Europie możemy najczęściej zobaczyć obie wersje filmu i porównać je ze sobą.

Fabuła „Quarantine” właściwie niczym nie różni się od hiszpańskiego pierwowzoru. Główną bohaterką jest Angela, początkująca dziennikarka mająca za zadanie nakręcić reportaż o nocnej pracy jednego z posterunków straży pożarnej. Po kilku godzinach spędzonych na zwiedzaniu posterunku oraz mniej lub bardziej wybrednych żartach ze strażakami i sanitariuszami, kobieta ma wreszcie szansę zobaczyć swoich nowych znajomych w akcji. Razem z funkcjonariuszami policji mają zbadać dziwne i tajemnicze zachowanie kobiety mieszkającej w jednej z kamienic w Los Angeles. Podczas próby jej uspokojenia nieznajoma rzuca się do gardła policjantowi. Szybka pomoc rannemu możliwa jest tylko i wyłącznie w specjalistycznej klinice. Okazuje się jednak, iż wyjście z budynku jest niemożliwe. Cała kamienica objętą została kwarantanną, ponieważ wśród jej mieszkańców odpowiednie służby stwierdziły występowanie nieznanej odmiany wścieklizny. Jakakolwiek próba wydostania się ze strefy skażenia kończy się interwencją snajperów. Dla uwięzionych w kamienicy ludzi największym niebezpieczeństwem okazują się jednak nie znajdujące się na zewnątrz jednostki wojskowe, lecz lokatorzy budynku zamieniający się w agresywne, krwiożercze monstra.

Jakkolwiek by nie oceniać moralnych aspektów kopiowania przez Amerykanów europejskich czy azjatyckich produkcji grozy, trzeba przyznać, iż w remake „[REC]” udał się braciom Dowdle nadzwyczaj dobrze. Dla znających hiszpański pierwowzór jego hollywoodzka przeróbka w żadnym stopniu nie będzie zaskoczeniem, lecz dla tych, którzy nie znają filmu Balagueró i Plazy, „Quarantine” może być nie lada przeżyciem. Najistotniejszym zabiegiem formalnym, będącym jednocześnie największą zaletą filmu, jest zastosowanie subiektywnej narracji, czyli ukazanie rzeczywistości tylko i wyłącznie z punku widzenia kamery dzierżonej przez Scotta Percivala, operatora Angeli. Dzięki temu reżyserzy obu wersji horroru bardzo zbliżyli się do granicy dzielącej fikcję filmową od rzeczywistości ukazywanej w filmach dokumentalnych. Nie mamy więc do czynienia z narratorem wszechwiedzącym, siłą rzeczy narzucającym odbiorcom dystans do świata przedstawionego, a tym samym świadomość obcowania z fikcją filmową, lecz z człowiekiem „na gorąco” zdającym relację z miejsca, w którym dzieją się sensacyjne wydarzenia. Celem twórców było zniwelowanie fikcyjności filmu fabularnego na rzecz wiarygodności i realizmu filmowego dokumentu. Przyznam się, że w obu obrazach, i w tym hiszpańskim i amerykańskim, zrobiło to na mnie wielkie wrażenie. Od momentu, kiedy budynek z bohaterami w środku zostaje odcięty od świata, szybko ulatnia się świadomość obcowania z fikcyjnym filmem fabularnym, a pozostaje sugestywna atmosfera „gorącego” reportażu telewizyjnego rejestrowanego z pozycji nie tylko świadka, ale i uczestnika dramatycznych wydarzeń.

Jednak, aby taki „reportaż” był wiarygodny, jego bohaterowie, jak i relacje między nimi, powinny zostać stworzone w sposób prawdopodobny. Uważam, że i w tym punkcie film braci Dowdle zrobiony jest z rzemieślniczą precyzją. Nie ma mowy o oryginalności i nowatorstwie względem hiszpańskiego pierwowzoru, ale w zachowaniu zarówno mieszkańców budynku, jak i ludzi, którzy znaleźli się w nim na skutek przypadku nie znalazłem fałszywych nut na tyle mocno wybrzmiewających, by zdyskredytować film jako całość. Początkowo bohaterowie w obliczu zagrożenia zarówno zewnętrznego, jak i wewnętrznego próbują się jakoś organizować i tworzyć hierarchię społeczną ad hoc, czują bowiem, że chaos i samowładztwo jeszcze szybciej niż monstra doprowadzą ich do zagłady. Kiedy jednak niebezpieczeństwo w postaci bestii i czyhających na zewnątrz snajperów radykalnie wzrasta, błyskawicznie stworzona struktura rozpada się i ludzkimi poczynaniami zaczyna kierować totalny zamęt. Główna bohaterka, początkowo wietrząca szansę na sensacyjny materiał, później chcąca wykorzystać go jako dowód okrucieństwa i niekompetencji władz, w momencie bezpośrednio zagrażającego jej niebezpieczeństwa z dziennikarki przemienia się w krzyczącą i bezwładnie uciekającą przerażoną kobietę. Jej pragnienia już nie oscylują wokół reporterskiego fachu, lecz zapewnienia sobie za wszelką cenę elementarnego bezpieczeństwa. Angela staje się uciekającą przez drapieżnikami zwierzęco przestraszoną ofiarą szukającą schronienia.

Amerykańską wersję „[REC]” można wpisać w pewien szczególny kontekst, który został jej nadany przez rzeczywistość pozafilmową. Mam tu na myśli wydarzenia, które miały miejsce w Nowym Jorku 11 września 2001 roku. Kilka tygodni po zamachach, w atmosferze ogromnego zagrożenia terrorystycznego Kongres USA uchwalił Patriot Act, zapisy nadające specjalne uprawnienia śledcze FBI. Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych praktycznie bez szemrania zgodzili się z potrzebą ograniczenia niektórych wolności obywatelskich, aby zwiększyć skuteczność walki z terroryzmem. Jak pokazuje historia z wąglikiem, amerykańskie służby medyczne bardzo poważnie traktowały niebezpieczeństwo zarażenia mieszkańców kontynentu nieznanym szczepem bakterii. Dlaczego więc dowiadując się o realnym epidemiologicznym zagrożeniu, nie miałyby zareagować tak, jak przedstawiono to w „Quarantine”? Może jest w tym nuta przesady, jednak warto mieć w pamięci, iż już nie raz i nie dwa najróżniejsze amerykańskie agencje w imię mglisto pojętego bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych podejmowały działania jawnie stojące w opozycji z prawem międzynarodowym.

Okazuje się, iż amerykański remake wcale nie musi być gorszy od swojego europejskiego czy azjatyckiego pierwowzoru. Co prawda sama tendencja ma charakter zdecydowanie negatywny i na wskroś komercyjny, jednak „Quarantine” udowadnia, iż mogą istnieć wyjątki odbiegające od reguły.

Screeny

HO, QUARANTINE HO, QUARANTINE HO, QUARANTINE HO, QUARANTINE HO, QUARANTINE HO, QUARANTINE HO, QUARANTINE HO, QUARANTINE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ trzymająca w napięciu historia
+ akcja filmu ukazana okiem kamery jednego z bohaterów
+ zarażone wścieklizną bestie
+ dynamizm filmu
+ umiejętne rozłożenie akcentów dynamizujących akcję
+ zakończenie filmu
+ wiarygodni bohaterowie i interakcje zachodzące między nimi
+ kilka zapadających w pamięć ujęć

Minusy:

- to tylko remake

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -