Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SAMURAI REINCARNATION a.k.a Makai tenshô

SAMURAI REINCARNATION a.k.a Makai tenshô

Samurai Reincarnation

ocena:5
Rok prod.:1981
Reżyser:Kinji Fukasaku
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Kenji Sawada, Ken Ogata, Sonny Chiba, Akiko Kana, Tomisaburo Wakayama
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:6
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Nie ma chyba takiego mądrego, co potrafiłby stworzyć wyczerpującą, niebudzącą wątpliwości definicję horroru jako gatunku filmowego. W swej klasycznej i najbardziej rozpowszechnionej postaci uważa się, że charakterystyczną cechą horroru jest obecność w fabule wątku/ów nadprzyrodzonych, których nie można wytłumaczyć odwołując się do racjonalnej, empirycznej sprawdzalnej wiedzy. Każdy w miarę zaawansowany miłośnik kina grozy wie doskonale, że to nieprawda (albo niecała prawda) a argumentów dostarcza cały potężny nurt horrorów gore: slahsery, zombie movie, filmy eksploatacji itp. Ale co jest chyba ostatecznym gwoździem do trumny definicji akcentującej charakter nadprzyrodzony horroru to filmy, które choć pojawiają się w niej istoty nadprzyrodzone, tylko przy wyjątkowej pobłażliwości można nazwać horrorem. To przypadek omawianego „Samurai Reincarnation” Kinji Fukasaku z 1981 r.

Shiro Amaksu, charyzmatyczny przywódca chrześcijan, którzy w liczbie 37 tys. polegli w trwającej 90 dni bitwie z wojskami szoguna, traci wiarę w Boga. Przeklina go i oddaje się pod opiekę Władcy Ciemności. Otrzymuje od niego nadludzką moc oraz moc wskrzeszania grzeszników. Z ich pomocą zamierza okrutnie zemścić się na szogunie. Wędruje po Japonii i werbuje spośród zmarłych w grzechu śmiertelników grupę duchów-demonów. Jest 1)sród nich tęskniąca za mężem lady Hosokawa, pożądający kobiet morderca Izumori, zazdrosny o tytuł najlepszego w kraju wojownika Musashi, zapalczywy młodzieniec Kirimaru oraz Yasui – mistrza miecza, który pragnie zmierzyć się ze swym synem. Shiro zaczyna wcielać swój plan zemsty. Posyła na dwór szoguna, lady Hosokawę, które rozkochuje w sobie władcę. Doprowadza do buntu chłopów, sprowadza na kraj klęski naturalne oraz zabija najlepszych wojowników szoguna. Przed Shiro i zastępem jego demonów szoguna może uchronić tylko Jubei oraz magiczny miecz.

Kinji Fukasaku, reżyser filmu to w Japonii prawdziwy człowiek instytucja. Reżyser ponad sześćdziesięciu pięciu filmów, które w większości cieszyły się ogromną popularnością w wśród publiczności (np. „Crest of Betrayal” z 1994 r.), a także producent, scenarzysta oraz prezes (od 1996 r.) Gildii Japońskich Reżyserów – znany jest miłośnikom kina grozy za sprawą mrocznej dystopii „Battle Royale” . Obraz nie bez powodu uważany za kultowy i jeden z najlepszych w karierze Japończyka doczekał się nawet hołdu złożonego przez samego Quentina Tarantino. „Samurai Reincarnation” jednak tych wszystkich, którzy spodziewaliby się po nim równie wysokiego poziomu, poważnie rozczaruje. Rozczarowanie bierze się głownie z faktu, że wyjściowy pomysł by opowiedzieć o zemście wezwanych na pomoc sił ciemności dość szybko skręca w kierunku niezbyt porywającego jidai-geki – filmu historycznego, a dokładniej jej odmiany czyli chambary (chanbary) . Ta odmiana japońskich filmów samurajskich oznacza po prostu „walki na miecze”. I tych rzeczywiście w filmie jest sporo. A Fukasaku wie jak je efektownie pokazać: zwłaszcza finałowa sekwencja – jeśli przymkniemy oko na dość siermiężnie nakładane na walczących aktorów płomienie- wypada nie najgorzej. Problem jednak w tym, że widz oczekujący horroru miałby ochotę na atrakcje bardziej właściwe dla horroru. A tych jest jak na lekarstwo. Duchy są blade, wokół nich latają jakieś marnie animowane światełka, srebrzyste kręgi i że są groźne dowiadujemy się głównie na podstawie groźnych min, które stroją aktorzy oraz „demonicznej” charakteryzacji. A tymczasem kompletnie nie są straszne! Zresztą momentami obraz Fukasaku zahacza o elementy fantasy – siły ciemności, tajemnicze moce, magiczny miecz itp. Może nawet z nastawieniem, że obejrzymy chanbare podlaną sosem fantasy, film ten ma szanse na lepszy odbiór?

A przecież w tej mało odkrywczej fabule pojawia się rzadko obecny wątek prześladowania chrześcijan, którym w feudalnej Japonii nie było łatwo żyć. Rzeź chrześcijan , o której mowa w filmie rzeczywiście miała miejsce w 1637 r. na Półwyspie Shimbara. Szkoda jednak, że Fukasku z tego faktu historycznego wyprowadza mało wciągająca opowieść o zemście, której finał bez trudu można przewidzieć. Jest owszem w filmie też inny wątek, który mógłby być interesujący. To motyw złej karmy, którą na skutek reinkarnacji mają szanse odmienić wskrzeszeni przez Shiro śmiertelnicy. Niestety, ponieważ większość bohaterów jest papierowa, nie za bardzo przejmujmy się ich losem i zmarnotrawieniem szansy na kolejne lepsze wcielenie.

Dla wszystkich fanów „Battle Royale” pochodzący z 1981 r. film ( nieco przypomina tandetne „kopane” horrory ze studia braci Shaw) będzie raczej przykrym doświadczeniem. No, ale Fukasaku miał prawo nakręcić słabszy film. Natomiast miłośnicy kina samurajskiego nie powinni grymasić – „Samurai Reincarnation” to wprawdzie nie „Siedmiu samurajów”, lecz całkiem przyzwoity przedstawicie tej odmiany kina japońskiego. Pozostaje tylko pytanie: ilu miłośników chanbary lubi horrory?

Screeny

HO, SAMURAI REINCARNATION a.k.a Makai tenshô HO, SAMURAI REINCARNATION a.k.a Makai tenshô HO, SAMURAI REINCARNATION a.k.a Makai tenshô HO, SAMURAI REINCARNATION a.k.a Makai tenshô HO, SAMURAI REINCARNATION a.k.a Makai tenshô

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przyzwoity film samurajski
+ efektowne walki na miecze
+ kilka wątków, które mogłyby być interesujące

Minusy:

-…ale nie są, bo liczy się konwencja chanabry
- incydentalna groza
- kiepskie efekty
- jeśli nie lubicie okładania się mieczami, będziecie się nudzić
- elementy kiepskiej fantasy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -