Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:UNINVITED, THE

UNINVITED, THE

Nieproszeni goście

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Charles Guard Tom Guard
Kraj prod.:USA
Obsada:Emily Browning, Arielle Kebbel, David Strathairn, Elizabeth Banks
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6.69
Głosów:13
Inne oceny redakcji:

Padły już niemal wszystkie bastiony narzekające na brak pomysłowości Amerykanów i wykorzystywanie ciągle pomysłów z Europy, czy przede wszystkim z Azji. Dziś to już standard i czy się to komuś podoba, czy nie, remake goni remake. Nie zamierzam jednak osądzać stosowności tego zabiegu, niemniej staram się na bieżąco śledzić te przeróbki z obcego i nam kręgu kulturowego, by przekonać się czy choć raz amerykanie choć zbliżą się do pierwowzoru. Przy takim założeniu, remake genialnej skądinąd „Opowieści o dwóch siostrach” nie mógł się spodobać. Tymczasem...

Anna wraca do domu ze szpitala psychiatrycznego. Spędziła tam ostatnie dziesięć miesięcy po nieudanej próbie samobójczej, której podjęła się gdy jej ciężko chora matka zginęła w pożarze. Dziewczyna nie potrafi zaakceptować, że jej ojciec ułożył sobie na nowo życie, co gorsza, z byłą pielęgniarką matki, Rachel. Niechęć do kobiety zwiększa jeszcze Alex, jej starsza siostra. Uświadamia dziewczynie, że związek ojca z pielęgniarką trwał jeszcze za życia matki i przyczynił się prawdopodobnie do jej śmierci. Tymczasem Rachel próbuje zdobyć zaufanie Anny, budząc tym samym coraz więcej podejrzeń obu sióstr. Nasilający się konflikt i walka o ojca nabiera dramaturgii, gdy Annę zaczyna nawiedzać duch matki, który mówi jej, że...

Muszę przyznać, że początkowo film zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Fabularne zagmatwanie, z obowiązkowymi zwrotami akcji, szczególnie kilkoma pod koniec robi wrażenie, czyniąc z obrazu naprawdę niezły thiller z elementami horroru. Zadbano o kilka dobrze zaprojektowanych „jump scene”, kładąc jednak nacisk na napięcie i niepewność, nie na epatowanie przemocą czy efektami. Jest to bardzo duży plus tej historii, szczególnie, że niemal do samego końca pozostawia widza w skupieniu by nadążyć za akcją, bowiem na brak zdarzeń i efektownych wolt fabularnych nikt narzekać nie może. Świetnie sprawdzają się aktorzy, szczególnie śliczna Arielle Kebbel w roli stanowczej Alex i jak zwykle urocza Elizabeth Banks w roli Rachel, która po raz kolejny (po „Robalach”) pokazuje, że lubi tego typu kino, a także, że jest aktorką potrafiącą o wiele więcej niż sądzą znający ją z przeróżnych seriali widzowie. Wielce istotny jest również fakt, że scenarzyści nie poszli na łatwiznę i podobnie jak w przypadku remake „Mirrors” jedynie wykorzystali zarys fabularny i kilka scen by opowiedzieć własną historię.

Zdaje się więc być pięknie, prawda? Niestety, jest i łyżka dziegciu. David Strathairn jako ojciec rodziny może i byłby świetny, gdyby scenariusz przewidział co w ogóle ma zagrać. Rola ta została bowiem tak okrojona, że zasadniczo zdaje się być zbędna. Niezbyt dobrze radzi sobie również Emily Browning jako Anna, która operując pojedynczymi zestawami min próbuje odegrać całą złożoność i dramatyzm swojej bohaterki. Niemniej w kontekście całości oba te niuanse nie mają znaczenia, a cały film jawi się jako bardzo dobre kino z pogranicza horroru i thillera. Nawet psychologicznego.

Nie mogę jednak nie wspomnieć o najważniejszej kwestii. Po obejrzeniu całości miałem tylko żal, że jak zwykle w amerykańskich przeróbkach trzeba było wszystko wyjaśnić do końca, by przypadkiem widz się nie zgubił i aby na pewno wyłapał wszystkie przesłanki. Niemniej rozważania na temat filmu, który naprawdę mnie się podobał, sprowadziły się do tego, że musiałem zaraz odświeżyć sobie oryginał. I tu wszystko się zmieniło.

„Nieproszeni goście” (naprawdę, tłumacze do dziś mnie nie przestają zadziwiać) to film dobry, mogący nawet co niektórych zachwycić, nie umywający się jednak do złożoności i głębi oryginału, której po prostu nie ma! Amerykanie pointują film wydarzeniem, które u Koreańczyków było tylko jednym ze zwrotów akcji i swobodnie starczyło im sił by dalej pociągnąć film przez kolejną godzinę. Remake został również pozbawiony niedomówień, czyniąc jedne postacie demonicznymi, inne niewinnymi, oczywiście co chwilę myląc tropy, jednak nie pozostawiając żadnej luki na dwuznaczność jaką cechowały się bohaterki oryginału. Cały dramat i tragedia zostały tu sprowadzone do kilku klasycznych w sumie rozwiązań. Nie jest to oczywiście zabieg zły, ale nie przestanę się zastanawiać, czemu mając możliwość opracowania na nowo filmu genialnego stworzono jedynie film dobry? Czemu po „Opowieści o dwóch siostrach” byłem autentycznie wstrząśnięty a po „Nieproszonych gościach” jedynie usatysfakcjonowany? Zaręczam, że nie chodzi tu o kolejność seansów, bowiem remake oglądałem mając jedynie mgliste wspomnienie oryginału. Ciśnie się na usta zdanie z „Gran Turino” Clinta Eastwooda, wyrażające zdziwienie bohatera na temat jego podobieństw do azjatów i własnej rodziny...

W zalewie remake’ów i nowych horrorów „Uninvited” prezentuje się naprawdę dobrze. Niestety, pozostaje przeróbką, która przegrywa na każdym polu z oryginałem.

Screeny

HO, UNINVITED, THE HO, UNINVITED, THE HO, UNINVITED, THE HO, UNINVITED, THE HO, UNINVITED, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ napięcie

+ twórcze podejście do remake'u

+ kreacje aktorskie

Minusy:

- brak tu całej głębi i piękna oryginału

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -