Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BROKEN, THE

BROKEN, THE

Odbicie zła

ocena:8
Rok prod.:2008
Reżyser:Sean Ellis
Kraj prod.:Wielka Brytania / Francja
Obsada:Lena Headey, Richard Jenkins, Asier Newman, Michelle Duncan, Melvil Poupaud, Ulrich Thomsen
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:6.45
Głosów:11
Inne oceny redakcji:

„Wielu boleje nad tym, Brutusie, że nie masz zwierciadeł, które mogłyby ci stawić przed oczy twą ukrytą wartość”
Juliusz Cezar, William Shakespeare

UWAGA! RECENZJA ZAWIERA SPOILERY
W wielu kulturach lustro uważane jest za przedmiot magiczny, dysponujący wieloma, nie do końca poznanymi mocami. Bardzo często wiązane jest z wróżbami oraz jasnowidzeniem zdarzeń przeszłych, teraźniejszych oraz przyszłych. Próbowano za jego pomocą kontaktować się ze światem niematerialnym, wielu dzięki niemu przywoływało duchy oraz zadawało im pytania. Jednak w bogatej i skomplikowanej symbolice lustra niezwykle ważne miejsce zajmuje znaczenie tłumaczące dwoistość, rozdwojenie czy ambiwalencję rzeczywistości. Lustro bowiem jest także zwierciadłem, jednak odzwierciedlając rzeczywistość w pewien sposób ją przekłamuje. Odbicie jest tylko na pozór tym samym co oryginał. Zamienia przecież prawą stronę z lewą. Dlatego Alicja Lewissa Carolla odnajduje po drugiej stronie lustra odwrócony świat. Dlatego patrząc na autoportret van Gogha z obciętym uchem zastanawiamy się, które właściwie sobie odjął? Wreszcie koniecznie trzeba wspomnieć, iż lustro w folklorze wielu krajów odbija wszystkie troski człowieka, jego emocje i uczucia. Według wierzeń różnych ludów, zwierciadło nie tylko odbija emanacje człowiecze, lecz także pochłania je, zatrzymuje i w szczególnych warunkach ukazuje na nowo. Czyżby więc lustro mogłoby być bramą do świata na pozór identycznego z naszym? Jeśli my, nawet tylko deklaratywnie, dążymy ku jasności, oświeceniu, dobru, ku czemu zmierzają istoty zamieszkujące „po drugiej stronie lustra”?

Nie bez kozery poświęciłem tyle miejsca symbolice lustra, ponieważ w niezwykle intrygującym filmie „The Broken” Seana Ellisa odgrywa ona kluczową rolę. Zwierciadło, znajdujące się praktycznie w każdym ludzkim domu, w powyższym obrazie stanowi nie tylko źródło namacalnego zła, nieodzownego elementu konwencji grozy, lecz przede wszystkim jego odbicie jest próbą wizerunku współczesnego, coraz bardziej oddalającego się od siebie, wielkomiejskiego społeczeństwa. Społeczna atomizacja w kulturze zachodniej nie jest nowym zjawiskiem. Człowiek, wpędzony w kierat konsumpcji oraz pojmujący wolność jako całkowity brak odpowiedzialności, przestaje czuć cokolwiek do innej istoty ludzkiej, przestaje jej być potrzebny, za to coraz bardziej zadowala się wirtualnym światem, efektownym, jednak będącym tylko imitacją prawdziwego przeżywania.

Atrapą, niewątpliwie, stało się z czasem życie rodziny McVey. Mieszkają w Londynie, betonowej dżungli, w której każdy pragnie żyć swoim samotniczym, wyzutym z niespodzianek, żywiołowości i empatii życiem. Do pierwszego nieszczęścia dochodzi podczas rodzinnego spotkania, na którym dwoje rodzeństwa - pracująca w klinice Gina i zajmujący się malarstwem Daniel – urządzają skromne przyjęcie z okazji urodzin ojca. Niespodziewanie pęka lustro odbijające przez cały czas trwania imprezy świętującą rodzinę. Po tym wydarzeniu goście szybko się rozchodzą. Zaczynają znowu żyć własnym, wypełnionym pracą życiem. Między Giną a jej chłopakiem, Stefanem, nie widać uczucia, gorących namiętności czy pożądania. Spotykają się wieczorem, rozmawiają, ale ich relacje temperaturą przypominają wymuszone, pełne formalizmu kojarzone związki brytyjskiej arystokracji. Podobnie rzecz się ma z Danielem. Artysta wstydzi się przed ojcem przyznać do tego, iż za jakiś czas będzie miał wystawę. Czuje jego rezerwę, by nie powiedzieć niechęć, do czynności stanowiącej jego pasję. Wstrząsem dla wszystkich okazuje się wypadek Giny. Podczas jazdy po londyńskich ulicach jej samochód zderza się czołowo z angielską taksówką. Zaraz po wypadku bohaterka nie potrafi przypomnieć sobie szczegółów kraksy. A nawet nie tyle nie potrafi, co nie chce, bowiem czuje, iż nieliczne fragmenty zachowane w jej pamięci kryją jakąś przerażającą tajemnicę. Ów sekret, wyjawiony dopiero podczas wizyty u psychologa zajmującego się urazami powypadkowymi, to własny sobowtór, którego Gina zobaczyła na ulicy niedługo przed kolizją. Jednak jak się później okazuje przypadek głównej bohaterki nie jest odosobnionym, bowiem wokół pozostałych członków rodziny McVey także zaczynają dziać się coraz bardziej zagadkowe wydarzenia. Tym, co przeraziło Ginę jeszcze bardziej niż wypadek, jest odkrycie, iż podczas jej pobytu w szpitalu Stefana stał się zupełnie kimś innym - zimną, bezwzględną i zachowującą się odmiennie niż człowiek istotą. Uciekając od niego bohaterka uświadamia sobie, iż tylko konfrontacja z traumatycznymi wydarzeniami z niedawnej przeszłości pozwoli jej zrozumieć charakter grozy, która coraz bardziej zacieśnia wokół niej swoje palce.

„The Broken” to wyciszony, kameralny, momentami nawet ascetyczny horror, który pod przykrywką opowiadania o istotach z innego wymiaru, traktuje o pogłębiającej się alienacji współczesnego człowieka, jego coraz większej samotności w tłumie. Żyjąc wśród licznych znajomych, z towarzyszącą nam na co dzień rodziną, przestajemy się rozumieć, wspierać i pozytywnie na siebie oddziaływać. Interakcjom międzyludzkim w gigantycznych metropoliach towarzyszy dojmujący brak emocji, obojętność wobec cierpienia innych, wreszcie rozpad silnych przez tysiące lat więzów rodzinnych. Całkowicie pochłonięci materialną stroną życia coraz mniej pragniemy kontaktu z drugim człowiekiem, a te, które utrzymujemy tylko z nakazu konwenansów, stają się płytkie, niekiedy sztuczne i powierzchowne. Nie potrafimy się cieszyć z czyjejś spontanicznej radości, stajemy się coraz bardziej niewrażliwi na ludzkie nieszczęście czy śmierć. Stykając się z nią na co dzień w otaczającym wszystkich chaosie informacji, nie potrafimy zgłębić jej tajemnicy, zrozumieć, iż nas również czeka kiedyś koniec, przez co tak naprawdę każdy dzień powinien być tym wyjątkowym, najważniejszym. Nawet tragedia w gronie najbliższych wzbudza tylko chwilowe emocje, szybko jednak przechodzimy nad nimi do porządku dziennego. Znowu zatapiamy się w płynnej codzienności unoszącej nas w odmęcie banału, materializmu i totalnej bezrefleksyjności. Może gdzieś pod wpływem filmu, sztuki teatralnej czy fragmentu koncertu dociera do nas, iż przeżywanie, sens życia to inni ludzie, nowa jakość wynikająca z silnych więzów pomiędzy jednym człowiekiem a drugim. Później jednak, może patrząc w lustro, zdajemy sobie sprawę, iż taka egzystencja będzie musiała wiązać się z zaangażowaniem, wyrzeczeniem, a przede wszystkim bezinteresownym wysiłkiem. Wtedy u większości z nas znowu budzi się obojętność ze stale towarzyszącym pytaniem: po co?

Od pewnego momentu wiemy już, iż bohaterowie filmu „The Broken” stopniowo zostają zastępowani przez swoje sobowtóry. Już na początku filmu, Gina, zajmująca się radiologią omawia ze swoim kolegą z pracy coraz liczniejsze przypadki lustrzanego odwrócenia narządów wewnętrznych w ciałach pacjentów. Później domyślamy się, iż ofiarą sobowtóra pada chłopak głównej bohaterki. W kapitalnym ujęciu obserwujemy materializację sobowtóra ojca Giny. Wiemy także, iż „wymianie” podlegają inni – lekarze ze szpitala, sąsiedzi, prawnicy. Rzeczywistość jednak nie zmienia się przez to. Nie obserwujemy wybuchów niepokoju, czy symptomów zbliżającej się rewolucji. Media nie donoszą o żadnym niebezpieczeństwie, nie ma najmniejszych oznak paniki. Świat jest dokładnie taki sam, jak zawsze.

Największym atutem filmu Seana Ellisa jest konsekwencja twórcza w jego realizacji. Reżyserska wizja artystyczna pozbawiona jest jakiegokolwiek efekciarstwa. Akcja „The Broken” rozwija się bardzo powoli, bez forsowania tempa. Nie dynamizują jej ani zdjęcia, ani montaż. Reżyser jest bardzo oszczędny również w dialogach. Rozgadani bohaterowie (tak charakterystyczni dla amerykańskiego kina popularnego) nie pasowaliby do zimnego, pozbawionego emocji świata przedstawionego „The Broken”. Ellis nie boi się stosować w swoim filmie długich ujęć. Zdaje sobie sprawę z tego, iż mogą one znużyć niejednego widza, lecz konsekwentnie pokazuje Londyn z lotu ptaka, prawdziwy, majestatyczny betonowy labirynt, w którym ludzie są tylko bezwolnymi trybikami w gigantycznej miejskiej maszynerii. Jednak taki sposób prowadzenia narracji w żadnym wypadku nie sugeruje błędu twórców, ani ich chybionego zabiegu warsztatowego. Film bowiem ogląda się znakomicie, reżyser bardzo umiejętnie dozuje napięcie, powoli, z wprawą podsuwając widzowi tropy niezbędne w rozszyfrowaniu tajemnicy otaczającej bohaterów.

„The Broken” można nazwać ewenementem we współczesnym horrorze. Z jednej strony nie wnosi niczego do konwencji, bo bazuje na znanych już, często wykorzystywanych i sprawdzonych chwytach. Z drugiej zaś strony nie próbuje przypodobać się tanim efekciarstwem, ani bezsensownymi aktami przemocy. Oferuje kino co prawda rozrywkowe, ale niebanalne i niejednoznaczne, mogące stanowić dla niejednego widza intrygującą intelektualną przygodę.

Screeny

HO, BROKEN, THE HO, BROKEN, THE HO, BROKEN, THE HO, BROKEN, THE HO, BROKEN, THE HO, BROKEN, THE HO, BROKEN, THE HO, BROKEN, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygujący sposób prowadzenia narracji
+ świetne zdjęcia
+ wiarygodnie wykreowany świat przedstawiony filmu
+ sugestywna wizja współczesnego społeczeństwa wielkomiejskiego
+ wykorzystanie bogatej i wieloznacznej symboliki lustra
+ inteligentne i niebanalne kino

Minusy:

- sposoby straszenia – znane i po wielekroć już wykorzystywane

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -