Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HEAD OF THE FAMILY

HEAD OF THE FAMILY

Head of the Family

ocena:5
Rok prod.:1996
Reżyser:Charles Band
Kraj prod.:USA
Obsada:Blake Bailey, Jacqueline Lovell, Bob Schott, James Jones, Gordon Jennison Noice
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:9
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Niektóre filmy rodzą się złe. Nieważne, ile by w nie wpakować pieniędzy, zapału, czy jak bardzo naszprycować je efektami specjalnymi. One po prostu są złe z natury. Tak po prostu. To się wyczuwa już z daleka. Gdy pomyślę sobie o takich produkcjach, od razu w mym umyśle zapala się neon z napisem Bad Moon. Już chyba wiecie, na co się zanosi, a jeśli nie, to lojalnie uprzedzam: chwyćcie się czegoś, co macie pod ręką, bo nie obejdzie się bez filmowych turbulencji.

Lance (Blake Bailey) i Loretta (Jacqueline Lovell) mają namiętny i pełen uniesień romans. Jedyną przeszkodą jest Howard (Gordon Jennison Noice), aktualny partner Loretty, typ twardziela, lokalnego gangstera i barowego zabijaki. Aby pozbyć się niewygodnego przeciwnika, Lance obmyśla chytry plan. Wchodzi w układ z miejscową rodziną Stackpoole, dziwolągami oraz wybrykami natury, którzy mają usunąć Howarda. Nie wszystko jednak idzie tak, jak zaplanował to Lance.

Jaka jest najprostsza recepta na kino grozy z przymrużeniem oka? Wrzuć potwora (jeśli akurat nie masz go pod ręką, może być dziwoląg), dodaj dwie uncje seksu, dokładnie wymieszaj… i dodaj jeszcze trochę seksu. Voila! „Head of the Family” zrobiony jest właśnie według tej receptury. Ten komedio-horror jest tak B-klasowy, że mógłby być jedną ze sztandarowych wizytówek wytwórni Bad Moon. Fabuła to jeden wielki absurd do kwadratu, że aż wydaje się, jakby ktoś nam się śmiał prosto w twarz. O aktorstwie nie ma wręcz mowy. Bo i w sumie po co, skoro najważniejsze kwestie wypowiadają kształtne piersi Jacqueline Lovell. Sporo tutaj rubasznego i czarnego humoru, a akcję co chwilę przerywają, parzący się jak króliki, Lance i Loretta. Robią to kiedy tylko mogą i gdzie tylko mogą. A jakby tego było mało, potrafią ucinać sobie przy tym pogawędki, niby przy porannej kawie. O dziwo, w „Head of the Family”, makabra jest tylko w niewielkich, śladowych ilościach. Prawdziwy cios w żołądek następuje w momencie, gdy tytułowa głowa rodziny wysuwa swój oślizły, odrażający, długi jak u gada język, by owinąć nim sterczący dumnie sutek Loretty. To jest naprawdę zagranie poniżej pasa, nawet dla największych wyjadaczy gatunku!

„Head of the Family” można obrzucać błotem z zaciętością godną szczura złapanego w pułapkę. Bo w zasadzie opluwać można tu wszystko, począwszy od kiepskiego scenariusza, poprzez upadłe aktorstwo, a skończywszy na dialogach, przypominających teksty knajpianych komików. Logika została wyprana tu ze swych kolorów, a ja osobiście odsunąłem najdalej jak się da wszelkie pytania w rodzaju: „dlaczego on/ona to robi tak, a nie siak”. W końcu niedorzeczność przyklejona jest do „Head of the Family” jak znaczek Poczty Polskiej do poleconego listu. Z tego rodzaju filmami jest zawsze problem, bo na trzeźwo zupełnie inaczej się je odbiera, niż podczas seansu zakrapianego procentami. A wydaje się, że pewna grupa produkcji filmowych robiona jest niemal wyłącznie pod kufel piwa i zakąskę. Podobnie jest z obrazem Charlesa Banda (nota bene słynącego z B-klasowych horrorów), który oglądany nawet zupełnie na trzeźwo, odurza swą prostodusznością, campowymi zagraniami i całą otoczką kina potępionych. W „Head of the Family” wmieszane jest trochę kryminału, trochę komedii, grozy i nawet morał się znajdzie. Przypomina to wręcz któryś z odcinków „Twillight Zone” lub „Opowieści z Krypty”.

Z pewnością należy dwa razy się zastanowić przed seansem „Head of the Family”, bo jeśli filmy Tromy, Bad Moona, czy seria „Opowieści z Krypty” powodują u Ciebie niekontrolowaną traumę, to nawet nie wymieniaj tytułu produkcji Charlesa Banda na głos. Jeśli się natomiast wahasz i masz pewne obawy, na wszelki wypadek uzbrój się w czteropak i coś na ząb. Wyznawcom religii „bad movies” nie muszę pisać, co mają robić, bo wiedzą to lepiej ode mnie. Na koniec post scriptum: niedawno Charles Band zapowiedział, że to nie koniec perypetii rodziny Stackpoole i powstanie sequel „Bride of the Head of the Family”.

Screeny

HO, HEAD OF THE FAMILY HO, HEAD OF THE FAMILY HO, HEAD OF THE FAMILY HO, HEAD OF THE FAMILY HO, HEAD OF THE FAMILY HO, HEAD OF THE FAMILY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Jacqueline Lovell
+ w kategorii serów, może się podobać

Minusy:

- scenariusz
- aktorstwo
- gagi
- słowem: prawie wszystko

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -