Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BIRTH IN THE GRAVEYARD a.k.a Beranak dalam kubur

BIRTH IN THE GRAVEYARD a.k.a Beranak dalam kubur

Birth in the Graveyard

ocena:4
Rok prod.:2007
Reżyser:Fredy A. Lingga Adjie Saputra
Kraj prod.:Indonezja
Obsada:Adhitya Putri, Dinda Kanyadewi, Revandita T.N., Shalvynne Chang, Julia Pérez
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:10
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Wyroby czekoladopodobne to jedna z „ikon” czasów świetności PRL-u. Czekolada udająca czekoladę nieoczekiwanie przyszła mi na myśl po obejrzeniu pochodzącego z 2007 r. indonezyjskiego horroru „Birth in the Graveyard”. Analogia być może odległa, ale obraz Adije Saputry i Freddy`ego Lingga to horror, który tylko udaje przynależność do kina grozy. Z tej jest bowiem kompletnie wyzuty, podobnie jak z choćby jednego zaskakującego elementu fabuły czy scen „grozy”, choć te duet reżyserów mnoży na potęgę. Czy mamy zatem do czynienia z porażającym przykładem twórczej pustki czy cynizmem?… A jednak „Birth in the Graveyard” nie jest najgorszym dziełem stworzonym przez indonezyjskie kino grozy. Raczej marne pocieszenie…

Jes oraz jej pięcioro przyjaciół to studenci medycyny. Pewnej nocy zakradają się do zamkniętej od lat kostnicy, cieszącej się złą sławą nawiedzonego miejsca. Pośród pokrywającego się kurzem wyposażenia prosektorium i porzuconego sprzętu medycznego, znajdują zwłoki młodej kobiety. Przez przypadek zakłócają jej spokój, zrzucając martwe ciało z wózka. Odkładają wprawdzie zwłoki kobiety na miejsce, ale jest już za późno, by powstrzymać obudzone zło. Wkrótce tajemnicza długowłosa kobieta o sinej twarzy zaczyna prześladować beztroskich studentów, sprowadzając na nich okrutną śmierć.

Obraz Adije Saputry i Freddy`ego Lingga to niestety chleb powszechni miłośników kina grozy z Indonezji. Pod tym względem fan polskiego horroru może połączyć się w głębokim żalu ze swym żyjącym w egzotycznym kraju kolegą. Wprawdzie Indonezyjczycy lubią się bać znacznie bardziej niż Polacy a indonezyjscy twórcy z większą odwagą i chęcią sięgają po gatunek horroru niż Polacy, to bynajmniej ilość nie przechodzi w jakość. Choć powstają w tym wyspiarskim kraju filmy grozy (np. „Kuntilanak”, 2006), o poziomie, póki co, nieosiągalnym przez polskich filmowców, to codzienność horroru z Indonezji zdecydowanie nie jest tak różowa. Najogólniej mówiąc indonezyjskie kino grozy to rezerwuar kiczu w wszystkich jego odmianach. Klasyczne już „dzieła” takie jak „Queen of Black Magic” (1979), „Mystic In Bali” (1981), „Hungry Snake Woman” (1986), czy „Lady Terminator” (1988) to zaskakująca mieszanka egzotyki i kiczu, obecna także w nowszych produkcjach („The Uninvited” z 2001 r., „Suster Ngesot” z 2007 r.). „Campowy” prolog posiada „Birth in the Graveyard”, w którym przy wtórze głośnych ponad miarę efektów dźwiękowych możemy podziwiać na przykład śmierć zadaną przy pomocy latającego… szpitalnego łóżka.

Prolog okazuje się ważny, ponieważ twórcy serwują nam próbkę tego co czeka nas przez najbliższe 90 minut. Na szczęście właściwa część filmu wolna jest od idiotycznych pomysłów w rodzaju ganiającego za bohaterem po szpitalnym korytarzu łóżka, ale za to otrzymujemy niekończącą się listę zapożyczeń, przede wszystkim z japońskich ghost story, choć i nieszczęsny tajlandzki „The Shutter” nie został oszczędzony. „Birth in the Graveyard” to do bólu sztampowa fabuła, której schematyzm i wtórność twórcy starają się wynagrodzić wszechobecnością filmowej zjawy. Wyskakujący z każdego kadru upiór dość szybko ulega dewaluacji i najzywczajniej w świecie zaczyna nużyć. Widocznie twórcy filmu albo nie mają pojęcia na czym polega straszenie widzów, albo w prymitywny, pozbawiony składu i ładu, sposób starają się uatrakcyjnić historię, która już na etapie scenariusza nadawała się do kosza. Obraz Saputry i Lingga przypomina ghost story na sterydach. Rozrośnięte do granic absurdu sceny i wątła historyjka o duchu prześladującym niezbyt rozgarniętych studentów medycyny (swoją drogą wciąż zachodzę w głowę dlaczego upiór mścił się na Bogu ducha winnych bohaterach?) niemal ociera się o niezamierzoną parodię. Parodią jednak nie jest, bo jak wówczas określić na przykład „Terowongan Casablanca” (2007)?

Właśnie. Z indonezyjskimi horrorami jest tak, że rozpatrywane osobno, bez tła w postaci innych przedstawicieli rodzimego kina grozy, wypadają – z nielicznymi wyjątkami – dość mizernie. Dlatego też film Saputry i Lingga oceniany z punktu indonezyjskich produkcji, mimo swej kłującej w oczy wtórności, nużącego braku inwencji, banalnego sztampowego scenariusza dziurawego jak szwajcarski ser nie jest film złym. Plusy jakieś? Owszem, przede wszystkim od strony filmowego rzemiosła „Birth in the Graveyard” jest jak najbardziej solidną produkcją, która w niczym nie ustępują od strony warsztatowej tajlandzkim czy niektórym koreańskim horrorom. Historia, jako się rzekło, nie grzeszy oryginalnością a i wiele w niej momentów, które każą się zastanowić nad jej sensem, ale mimo tych wad posiada zaletę w postaci w miarę zwartej, logicznie rozwijającej się opowieści o zemście zza grobu. Nie dzieje się co prawda nic zaskakującego, lecz tempo następujących po sobie wydarzeń jest zupełnie przyzwoite i przynajmniej z założenia nudno być nie powinno (a że jest nudno? nie trzeba było oglądać aż tylu azjatyckich ghost story). Co więcej, jakby się uprzeć a twórcom filmu dać na wstrzymanie w nierozważnym szastaniu na prawo i lewo filmową zjawą, to znalazłyby się może ze dwie całkiem przyzwoite sceny grozy. Do plusów zaliczyłbym też urodę Adhitya Putri (filmowa Jes) i pozostałych aktorek. Aż żal, że „Birth in the Graveyard” jest horrorem a nie filmem erotycznym. Żarty jednak na bok! Panie są ładne, ale też bez większej kompromitacji poradziły sobie ze swoimi rolami.

Niestety na tym kończą się dobre słowa, jakie można pod adresem filmu Saputry i Lingga skierować. Nie ma więc dna, ale wmawianie, że nie są to okolice nieodległe byłoby samooszukiwaniem. Seans zatem dla najbardziej wytrwałych i wyrozumiałych miłośników opowieści o długowłosych klonach Sałako. Dla reszty – niepowetowana strata czasu.

Screeny

HO, BIRTH IN THE GRAVEYARD a.k.a Beranak dalam kubur HO, BIRTH IN THE GRAVEYARD a.k.a Beranak dalam kubur HO, BIRTH IN THE GRAVEYARD a.k.a Beranak dalam kubur HO, BIRTH IN THE GRAVEYARD a.k.a Beranak dalam kubur HO, BIRTH IN THE GRAVEYARD a.k.a Beranak dalam kubur HO, BIRTH IN THE GRAVEYARD a.k.a Beranak dalam kubur HO, BIRTH IN THE GRAVEYARD a.k.a Beranak dalam kubur HO, BIRTH IN THE GRAVEYARD a.k.a Beranak dalam kubur

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ solidna realizacja
+ w miarę zwarta historia
+ dużo się dzieje
+ przy oceanie dobrej woli z dwie godne uwagi sceny grozy
+ uroda Adhityi Putri i pozostałych aktorek
+ na tle innych indonezyjskich horrorów nie wypada najgorzej

Minusy:

- wtórny do bólu
- sztampowa do bólu fabuła
- jedyne zaskoczenie, że nie ma w nim kompletnie nic zaskakującego
- nużące straszenie długowłosą zjawą
- brak grozy
- scenariuszowe dziury jak leje po bombach
- momenty, chyba nie do końca, zamierzonego kiczu
- fatalnie zastosowane efekty dźwiękowe
- dla najbardziej wytrwałych i wyrozumiałych miłośników ghost story

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -