Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CHILDREN, THE

CHILDREN, THE

Dzieci

ocena:7
Rok prod.:2008
Reżyser:Tom Shankland
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Rachel Shelley, Stephen Campbell Moore, Eva Birthistle, Hannah Tointon, Raffiella Brookes, Eva Sayer
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:5.71
Głosów:7
Inne oceny redakcji:

Dzieci nie są złośliwe, są złe.
Zygmunt Freud

Elanie wraz z mężem i trojką dzieci przyjeżdża do położonego w lesie domku należącym do jej siostry Chloe. Zamierza spędzić razem z nią i jej bliskimi Święta Bożego Narodzenia. Atmosfera tych szczególnych świąt pełnych radości i ciepła udziela się zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Ale nie wszystkim. Paulie, synek Elanie wymiotuje, sprawia wrażenie osowiałego i nad wyraz drażliwego. Z kolei jego starsza siostra Cassey (najstarsza spośród dzieciaków) myśli tylko jak wyrwać się z pułapki nudnego świątecznego święta. Nikt jednak nie zwraca uwagi na dwoje malkontentów. Dorośli raczą się alkoholem, żartują, dzieci biegają po dworze i obrzucają się śnieżkami. Świąteczna idylla trwa w najlepsze. I żaden z dorosłych nie dostrzega niepokojących objawów dziwnego przeziębienia, które w szybkim tempie rozprzestrzenia się wśród najmłodszych. Dopiero gdy dochodzi do tragicznego wypadku pochłonięci sobą dorośli reagują na coraz bardziej niezrozumiałe i przerażające zachowanie ich pociech. Ale wtedy jest już za późno.

Tom Shankland, reżyser "The Children", realizuje filmy od 1998 r., ale na dużym ekranie zadebiutował dopiero dwa lata temu. Jego debiut, „W Delta Z” („WAZ”), niezwykle interesująca mieszanka kryminału i horroru, zwrócił uwagę widzów i krytyków. Twórca udowodnił, że w tak skonwecjonalizowanym gatunku jak filmowa groza można opowiadać niebanalne historie, na dodatek stylowo i pomysłowo zrealizowane. Gdy więc w 2008 r. reżyser zaprezentował publiczności swój drugi film, apetyty widzów były ogromne. Czy zostały zaspokojone?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie. „The Children” jest bowiem obrazem, którego fabuła wręcz ugina się pod ciężarem filmowych klisz i konwencji. Nie ma w niej bodaj ani jednego elementu, który błysnąłby choć słabym światełkiem oryginalności. Czas akcji – Święta Bożego Narodzenia jak tło koszmaru, który spotyka bohaterów. Miejsce – położony w odludnej okolicy domek, w którym, rzecz jasna, telefony komórkowe nie łapią zasięgu. Bohaterowie – mordercze dzieciaki jako źródło zła w czystej postaci. Nawet intryga jest zaskakująco prosta, by nie powiedzieć prymitywna. Oglądamy po prostu coraz bardziej narastającą agresję dzieci i jej krwawe skutki. Oczywiście, każdy z wymienionych elementów fabuły ciągnie za sobą ogon niezliczonej ilości horrorów, których wspominanie zajęłoby zbyt wiele miejsca. Czy zatem „The Children” jest obrazem, tak bardzo wtórnym, że jego treść można przewidzieć jeszcze przed jego seansem? Odpowiedź brzmi: „nie”. I co więcej jest to film zaskakująco dobry.

Jak reżyserowi i jego ekipie udało się dokonać takiej sztuczki? To nie sztuczka, to prostu dobry scenariusz. A ten w „The Children”, poza reżyserem, stworzył Paul Andrew Williams (twórca m.in. horroru „The Cottage”). Intryga choć rzeczywiście jest prosta, nadrabia tę prostotę ( i przewidywalność) niezwykle precyzyjnie dawkowanym zagrożeniem ze strony dzieciaków i nie do końca (choć w zakończeniu jednak zasugerowanym) wyjaśnieniem przyczyny tajemniczego wzrostu agresji u dzieciaków. Szczególnie udanie wypada na ekranie powoływanie zła do działania. Z początku jest ono kompletnie ignorowane, później bagatelizowane, a gdy w końcu zostaje przyjęte do wiadomości, zostaje pomylone z „nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności”. Nawet śmiertelne ofiary wśród dorosłych nie są w stanie skierować podejrzenia na jeszcze nie tak dawno kochane i słodkie dzieciaczki. Głównym podejrzanym okazuje się Cassey, choć to ona najwcześniej rozpoznała źródło niebezpieczeństwa (może właśnie dlatego staje się główną podejrzaną). Wszystkie te narracyjne zabiegi i fabularne twisty znakomicie sprawdzają się w filmie. Napięcie w „The Children” jest jak śnieżna lawina: zaczyna się niepozornie by z każdą następną sceną rosnąć na sile aż po końcowe sceny.

Drugim elementem sukcesu filmu są bohaterowie. Każdy horror, jeśli marzy mu się wyjść, poza przeciętność, powinien straszyć widzów „czarnym charakterem”, który rzeczywiście budzi emocje. Pod tym względem tytułowe dzieci w filmie Shanklanda zdają egzamin na piątkę. Zasada co do kreacji „zabójczych dzieciaków” jest prosta i znana. Łączymy skrajności – niewinność i okrucieństwo - w jedną postać. Rzecz w tym, że ta metoda nie zawsze skutecznie wypada na ekranie. Twórcy „The Children” zatrudnili jednak grupkę wyjątkowo zdolnych dziecięcych aktorów, które z niezwykłą naturalnością oddały przemianę swych bohaterów z niewiniątek w potwory. Mnie w pamięci zapadała szczególnie Leah (Raffiella Brookes). Spojrzenie jej wielkich smutnych oczu, w których skrywa się autentyczne szaleństwo dosłownie wgniata w fotel. Niestety obecność w tym towarzystwie ponętnej dwudziestojednolatki, Hannah Tointon, udającej zbuntowaną nastolatkę należy uznać za ewidentny błąd obsadowy. I bynajmniej nie dlatego, że Tointon jest słabą aktorką, ale że udawanie przez nią o wiele młodszej niż wygląda jest, mówiąc delikatnie, mało poważne

Wreszcie horrorowe atrakcje. Są one w filmie niezwykle mądrze zagospodarowane i z wielkim wyczuciem zrealizowane. Niektóre sceny grozy, gwarantuję, napsują wiele nerwów widzom (mam na myśli m.in. scenę w namiocie, gdy Chloe odkrywa kto się w nim znajduje). Reżyser stosuje zarówno straszenie niepokojącym, pełnym napięcia nastrojem, jak również szokującym scenami, zwłaszcza uśmiercania dzieci. Są one gwałtowne, krwawe i śmiało obalają ekranowe tabu zakazujące pokazywania przemocy wobec najmłodszych. Tylko, że w „The Children” dzieci tylko fizycznie przypominają swoich milusińskich rówieśników. Dla dzieciaków z obrazu Shanklanda wbić ołówek w oko matki to drobiazg.

Zdawałoby się zatem, że wtórność filmu, nad którym aż zanadto wyraźnie unosi się duch takich filmów jak: „The Village of Dammned” czy „Who Can Kill The Child?”, udało się twórcom filmu skutecznie zneutralizować znakomitym scenariuszem oraz realizacją. I rzeczywiście tak jest. Lecz nie uchroniło to obrazu brytyjskiego reżysera przed jednym, ale znaczącym potknięciem. Chodzi o końcowe sceny w lesie. Przez prawie cały film reżyser nie odpowiada czy agresywne postępowanie dzieciaków jest wynikiem jakieś zakaźnej choroby czy zło tkwiło w nich od dawna, czekając tylko, żeby się wyzwolić? Niejednoznaczność dobra rzecz, bo można uczynić z niej pojemną metaforę, w tym przypadku natury zła. Ale finał tę niejednoznaczność niepotrzebnie komplikuje. Pojawia się bowiem sugestia odpowiedzi na pytanie o przyczynę zła, które ogarnęło dziecięce serduszka. Sugestia brzmi niestety bardzo konwencjonalnie, a zarazem bełkotliwie. Czyżby to miejsce, w którym położony był dom Chloe tak negatywnie oddziaływał na dzieci? Niestety zgrzyta też w samej końcówce sugerującej, że nie wystarczy opuścić nieszczęsny dom i las by powstrzymać zarazę zła. Finał miał być zaskakujący, ale zamiast zaskoczenie jest bełkot, skrywający chyba jednak brak pomysłu na zgrabne zwieńczenie całości.

Mimo tych niedoskonałości „The Children”, które być może nie zaspokoi wybrednego podniebienia wszystkich widzów, dowodzi, że Tom Shankland potrafi nawet najbardziej zgranej opowiastce nadać osobistego, niepokojącego charakteru. Dowodzi także, że renesans brytyjskiego kina grozy nie jest zjawiskiem przejściowym, lecz że na Wyspach pojawiała się rzeczywista siła, która narodziła się w światowym horrorze i która jeszcze nie raz sprawi miłośnikom filmowego strachu wiele radości.

Screeny

HO, CHILDREN, THE HO, CHILDREN, THE HO, CHILDREN, THE HO, CHILDREN, THE HO, CHILDREN, THE HO, CHILDREN, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ realizacja bez zarzutu
+ prosta i wtórna fabuła przedstawiona jednak tak, że ani przez moment te niedoskonałości nie rażą
+ bezbłędnie prowadzona intryga
+ wciąga
+ kilka momentów autentycznie przerażającej grozy
+ kilka mocnych scen, w tym także przemocy wobec dzieci
+ ekranowe dzieci jeszcze nigdy nie były tak przerażające!

Minusy:

- bełkotliwy finał
- wiele, niekoniecznie, pożądanych skojarzeń z innymi filmami o dzieciakach-mordercach
- dorosła Hannah Tointon w roli nastolatki

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -