Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:AUTOPSY

AUTOPSY

Autopsy

ocena:6
Rok prod.:2008
Reżyser:Kelsey T. Howard
Kraj prod.:USA
Obsada:Robert Patrick, Michael Bowen, Ross McCall, Jessica Lowndes, Ashley Schneider
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:4
Głosów:5
Inne oceny redakcji:

Mroczna, pełna bagien i niedostępnych lasów Luizjana. Samochód z pięciorgiem młodych ludzi wracających z imprezy wpada w poślizg i uderza w drzewo. Na szczęście nikt nie zostaje poważnie ranny. Dopiero po chwili bohaterowie z przerażeniem dostrzegają, iż pod autem leży zakrwawiony człowiek. W trakcie udzielania mu pierwszej pomocy nadjeżdża karetka pogotowia. Sanitariusze sprawnie zajmują się rannym mężczyzną i nalegają, by poturbowani uczestnicy wypadku udali się razem z nimi do szpitala, gdzie otoczeni zostaną fachową opieką. Na miejscu okazuje się, iż bohaterowie muszą trochę poczekać, ponieważ ordynator ośrodka zdrowia ma mnóstwo pracy z innymi pacjentami. Wreszcie jednak dr David Benway znajduje czas, by zająć się piątką rannych przyjaciół. Przywołuje ich pojedynczo do swojego gabinetu, po czym każdego z nich poddaje potwornym eksperymentom.

Fabuła filmu Kelsey’a T. Howarda jest „skomplikowana” niczym konstrukcja widelca. Bez zbędnych ceregieli i wdawania się w psychologiczne niuanse, reżyser szybciutko sprowadza swych bohaterów do położonego pośród bagien szpitala, by tam zarżnąć ich w niezwykle spektakularny sposób. Sens „Autospy” sprowadza się do festiwalu niezwykle krwawych i brutalnych scen gore, przy których wypruwanie flaków jest dziecinną igraszką rodem z lekko nieszablonowej lekcji przyrody. Szalony doktor przy użyciu dostępnego instrumentarium z niezwykłym zacięciem zgłębia tajemnice anatomii piątki imprezowiczów. Korzystając z pomocy trojga pozbawionych skrupułów asystentów, urządza niezwykle krwawą jatkę, traktując przypadkowych pacjentów jako króliki doświadczalne w, delikatnie rzecz ujmując, kontrowersyjnych badaniach. Jednak postępowanie doktora nie sprowadza się tylko do uczynienia z placówki zdrowotnej rzeźni z piekła rodem. Jego działania podporządkowane jest określonemu celowi – za wszelką cenę próbuje ratować umierającą na raka żonę.

Jak widać więc, po raz kolejny wykorzystany został w anglosaskim horrorze nieśmiertelny chyba już motyw doktora Frankensteina, wykorzystującego potężną moc sprawczą nauki do rywalizacji z Bogiem. Oczywiście obraz Howarda pozbawiony jest jakichkolwiek inklinacji filozoficznych. W przeciwieństwie do Mary Shelley i niektórych adaptatorów jej powieści, reżyser „Autopsy” nie rości sobie prawa do dyskusji o granice eksperymentów naukowych, nie interesują go też dywagacje na temat istoty człowieczeństwa oraz charakterystycznego dla człowieka igrania życiem i śmiercią. Za to wplatając w swój film wątek szalonego naukowca, zaproponował widzowi banalnie prosty, pozbawiony ambicji, lecz dynamiczny, bezpretensjonalny i niezwykle krwawy horror, w którym znowu ofiarami jest hedonistycznie nastawiona do życia amerykańska młodzież.

Widzowie lubujący się w tego typu kinie zapewne nawet nie zwrócą uwagi na jego łopatologiczną fabułę i średniej jakości aktorstwo. Przede wszystkim z wytężoną uwagą będą wypatrywali „momentów”, czyli wymyślnego patroszenia kolejnych ofiar. W tym elemencie film Howarda powinien usatysfakcjonować nawet najbardziej wybrednych. Ani razu bowiem kamera nie „ucieka” od rozrywanego ludzkiego mięsa, tym samym nie pozostawia widzom miejsca na wyobraźnię i domysły. W scenach tortur i sekcji zwłok królują długie ujęcia najczęściej zbudowane na zbliżeniach i detalach.

Co bardziej obeznanemu z gatunkiem odbiorcy nie umkną także elementy komediowe zawarte w „Autopsy”. Wszak horror, zwłaszcza ten epatujący krwawymi bitkami z ludzkiego ciała, by uniknąć śmieszności i zadęcia, zmuszony jest na flirt ze slapstickiem, absurdem czy groteską. Na potwierdzenie owego zjawiska wystarczy podać takie klasyki filmowego horroru jak „Evil Dead” Sama Raimi’ego czy „Re-Animatora” Stuarta Gordona. W filmie Howarda komediową przyprawą do krwawego befsztyka jest postać dr Benwaya. Jego zacięta, kamienna twarz oraz poważne perory na temat doniosłości własnego odkrycia naukowego wręcz same narzucają skojarzenia z Herbertem Westem, słynnym bohaterem cyklu o lekko szalonym reanimatorze. Nie inaczej rzecz się ma z asystentami ordynatora, którzy wcześniej byli złodziejami tablic rejestracyjnych. Niesamowita jest scena, kiedy jeden z nich z natchnionym wyrazem twarzy, za pomocą dziwacznej myjki czyści stos odciętych i zalanych posoką ludzkich kończyn. Tego typu scen w „Autopsy” jest naprawdę sporo.

Dla widza szukającego w kinie przede wszystkim krwawej jatki, film „Autopsy” Kelsey’a T. Howarda będzie jak znalazł. Nie ma w nim bowiem nic, co przeszkadzałoby żądnemu wrażeń fanowi horroru w delektowaniu się patroszeniem kolejnych ofiar – ani finezyjnej, skomplikowanej fabuły, ani bohaterów prowadzącym naszpikowane filozofią dysputy.

Screeny

HO, AUTOPSY HO, AUTOPSY HO, AUTOPSY HO, AUTOPSY HO, AUTOPSY HO, AUTOPSY HO, AUTOPSY HO, AUTOPSY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ prosta, bezpretensjonalna rozrywka
+ profesjonalnie wykonane efekty gore
+ sprawnie opowiedziana historia
+ smoliście czarny humor

Minusy:

- widzieliśmy to już po wielokroć
- film sprowadza się tak naprawdę jedynie do krwawej rzeźni
- słabe aktorstwo

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -