Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SAY YES a.k.a Sae-yi yaeseu

SAY YES a.k.a Sae-yi yaeseu

Powiedz tak

ocena:8
Rok prod.:2001
Reżyser:Sung-Hong Kim
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Joong-hoon Park, Sang-mi Choo, Ju-hyuk Kim, Ju-bong Gi, Chan-young Lee
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

I told you to stop me or else you'll die.
/cytat z filmu/


Jeong-hyun i Yun-hie są młodym małżeństwem. On próbuje sił w pisarstwie i właśnie podpisał kontrakt z wydawcą na pierwszą powieść. Aby uczcić to wydarzenie, a także pierwszą rocznicę ślubu, Jeong-hyun zabiera swoją śliczną małżonkę na trzydniową wycieczkę, nad morze. Podróż samochodem mija im w promieniach słońcach i doskonałej atmosferze. Po drodze zatrzymują się w przydrożnym barze, żeby coś przekąsić. Gdy Jeong-hyun rusza z parkingu potrąca niegroźnie tajemniczego mężczyznę. Aby wynagrodzić nieznajomemu ten przykry incydent proponują mu podwiezienie. W samochodzie milczący mężczyzną odzywa się nagle beznamiętnym głosem: „Jak długo chcecie jeszcze pożyć?”. Małżonkowie są zszokowani. Na nic zdają się zapewniania nieznajomego, że tylko żartował. Jeong-hyun wyrzuca mężczyznę z auta, małżonkowie ruszają w dalszą podróż. I starają się szybko zapomnieć o nieznajomym. Ale mężczyzna nie da o sobie zapomnieć. Stanie się ich najgorszym koszmarem.

Prawda, że brzmi znajomo? „Say Yes” Kim Sung-honga można śmiało określić mianem koreańskiej odpowiedzi na „Autostopowicza” Roberta Harmona. Schemat fabuły jest bowiem niemal identyczny. Beztroska przejażdżka samochodem przeradza się w bezwzględną walkę o przetrwanie, gdy kierowca samochodu wpuszcza do auta sadystycznego psychopatę. Pomijając charakterystyczną konstrukcję fabularną filmów o prześladowcach (stalker movie), treść wypełniająca tę konstrukcję jest zupełnie odmienna od kultowego obrazu Harmona. Może tylko jeszcze postać psychopaty-mordercy, czyhającego na drogach na nieświadomych zagrożenia kierowców, wpisuje się w stworzoną przez twórców ”Autostopowicza” i Rutgera Hauera konwencję, choć też nie do końca.

Czym zatem chce nas zaskoczyć reżyser „Say Yes”? Zaskakuje przede wszystkim znakomicie dawkowanym napięciem. Intryga w obrazie Sung-honga jest bowiem prowadzana wedle zasady śnieżnej lawiny. Początkowe sygnały zapowiadające nadciągający koszmar, który stanie się udziałem Jeong-hyun i Yun-hie, sprawiają wrażenie przypadkowych i niegroźnych, co najwyżej dziwnych. Tajemniczy pasażer, kamień rozbijający szybę w pokoju małżonków, samochód zajeżdżający drogę – ot, sytuacje, którą mogą zdarzyć się każdemu podróżującemu. Ale mała śnieżka już toczy się z góry ogromniejąc z każdą następną chwilą, by w finale filmu przemienić się w potężną lawinę, rujnującą doszczętnie życie bohaterów. Właśnie sceny, w których psychopata-morderca (zwany w filmie Em) stopniowo osaczając małżonków i pozostawiając im coraz bardziej dramatyczne wybory, są najbardziej emocjonującym fragmentami obrazu Sug-honga. Emocje wyzwala nieustannie wymykająca się z rąk bohaterów nadzieja, że uda im się umknąć psychopacie. Ale ten jest zawsze o krok do przodu przed małżonkami. Jest też coraz bardziej niebezpieczny i nieprzewidywalny, ale nie szalony. Ani na moment nie traci zimnej krwi i ani na moment nie traci z oczu młodej pary bezradnie starającej się wydostać z zastawionych przez niego sideł.

Em jest nie tylko bezwzględny i sprytny, jest przede wszystkim inteligentny, wykorzystując słabość swoich ofiar – porywczość Jeong-hyuna i strach Yun-hie. Najbardziej jednak w postaci mordercy przeraża jego nieustępliwość, jest niczym John Ryder z „Autostopowicza” albo Terminator z „Terminatora”. Nikt i nic nie jest go w stanie powstrzymać: ani policja, ani ból i poważne rany na ciele, ani tym bardziej przerażony Jeong-hyun. Ale właśnie dlatego Em pragnie by ten doprowadzony na skraj psychicznej i fizycznej wytrzymałości mężczyzna dotarł do najmroczniejszego zakątka swej duszy i udaremnił dalszy rozlew krwi dokonywany przez mordercę. Czy prześladowca małżonków jest symbolem zła?

Na pozór wydaje się, że tak, lecz w istocie motywuje go zazdrość – zazdrości młodej parze szczęścia. Ale nie tylko z tego powodu nie można uznać go za symbol czystego zła. Psychopata jest bowiem raczej lustrem przed, którym przegląda się Jeong-hyun – kochający mąż, który nie udaje przed sobą, że nie byłby w stanie nikogo skrzywdzić. Sens filmu poznajemy w zaskakującym, przytłaczającym i niezwykle krwawym finale. Okazuje się, że podróż przez koszmar, którą zafundował morderca, jest podróżą ku samopoznaniu. I Jeong-hyun rzeczywiście dociera do przerażającej prawdy o sobie. Czy staje się dzięki niej lepszym człowiekiem? Ostatnie sceny sugerują chyba jednak inna odpowiedź.

Scenarzysta „Say Yes”, Yeo Hye-young zasłużyłby na gromkie brawa, gdy tak bardzo nie zapatrzył się w jak najefektowniejsze i trzymające w napięciu przedstawienie wątku małżonków prześladowanych przez Ema. Zapatrzył się bowiem tak bardzo, że w niektórych momentach zapomniał choćby o pozorach prawdopodobieństwa. Pomijam już postać niezniszczalnego psychopaty, bo przynależy on do konwencji wykreowanej przez „Autostopowicza”, „Joy Ride” czy „Riding the Bullet” , ale chodzi o zachowanie małżonków (np. scena w stodole) czy policji (sceny w szpitalu). Czy te chwile „odwieszenia niewiary” są szczególnie rażące? Do zależy od indywidualnego odbioru, mnie jednak wydały się niepotrzebnymi rysami na gładkiej i wiarygodnie zaprezentowanej historii. Na szczęście emocje towarzyszące zmaganiom sympatycznych bohaterów (do czasu) z nieobliczalnym mordercą są tak wielkie, że nie wpływają one znacząco na ocenę całości.

Tę wyznacza także znakomita realizacja, ale każdego kto poznał choć kilka koreańskich produkcji fakt ten nie powinien ani trochę dziwić. Zdjęcia Lee Dong-sama, muzyka Jo Sung-woo idealnie współgrają z pełną napięcia opowieścią o podróży szczęśliwych małżonków do kresu człowieczeństwa. Wspaniale spisali się także aktorzy: targany wściekłością, rozpaczą Kim Ju-hyuk ( w roli Jeong-hyuna), zdeterminowana i śliczna Choo Sang-min (znana z roli w horrorze „The Soul Guardians”), a także przerażający Park Joong-hoon jako Em.

Twórcy „Say Yes” zgotowali widzom prawdziwą ucztą. Jest bowiem emocjonująco, krwawo, zaskakująco i na dodatek niegłupio. A że nie wszystkie dania są pierwszej świeżości? No cóż, w nowoczesnej kuchni inspiracja innymi smakowitymi potrawami nie jest grzechem, zwłaszcza, że przyprawione są one wyśmienicie. Dlatego mówię tak.

Screeny

HO, SAY YES a.k.a Sae-yi yaeseu HO, SAY YES a.k.a Sae-yi yaeseu HO, SAY YES a.k.a Sae-yi yaeseu

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ znakomita realizacja
+ fabuła wedle najlepszych wzorców opowieści o psychopatycznych autostopowiczach
+ wciąga
+ mistrzowsko dawkowane napięcie
+ dużo emocji
+ momentami krwawy
+ postać psychopaty
+ zaskakujący, przytłaczający finał

Minusy:

- „Autostopowicz” był pierwszy
- niezniszczalny psychopata
- kilka nieprawdopodobieństw

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -