Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MARSH, THE

MARSH, THE

Bagno

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Jordan Barker
Kraj prod.:USA
Obsada:Gabrielle Anwar, Justin Louis, Forest Whitaker, Peter MacNeill, Niamh Wilson, Joe Dinicol
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:5
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

W wielu przekazach kultury, filmach, malarstwie, a przede wszystkim literaturze, artysta ukazywany jest jako ktoś posiadający szczególne umiejętności predestynujące go do miana przewodnika, moralnego autorytetu, a nawet sumienia narodu. Cechuje go specjalna nadwrażliwość, pozwalająca nie tylko spojrzeć na rzeczywistość z perspektywy innej niż przeciętny człowiek, lecz nade wszystko przeniknąć ją i wydobyć na światło dzienne wszystkie mechanizmy składające się na jej istotę. Wrażliwość i ów dodatkowy zmysł, nazywany często talentem albo iskrą bożą, pozwala artyście badać obszary, o których „nawet filozofom się nie śniło”. Wreszcie „patrząc sercem”, a nie „szkiełkiem i okiem” może posiąść wiedzę o istocie ludzkiej, która niedostępna jest rzeszom uniwersyteckich specjalistów od analizowania i interpretowania ludzkich zachowań. Na przestrzeni wieków zdarzało się jednak, iż artysta przez swą inność postrzegany był przez ogół jako dziwak, odmieniec, ktoś, kto w zamian za talent zaprzedał duszę diabłu. Niejednokrotnie także sam „mistrz słowa czy obrazu” widząc w ludziach tłuszczę goniącą li tylko za dobrami materialnymi, skazywał się na banicję, podsycając tym samym pogłoski o swej odmienności czy wręcz nienormalności.

Dla Claire Holloway, bohaterki filmu Jordana Barkera „Bagno”, źródło pomysłów i inspiracji do artystycznej działalności jest zarówno darem, jak i przekleństwem. Swoje idee, przelewane później na karty książek dla dzieci w formie słów oraz ilustracji, bohaterka czerpie z koszmarów, jakie nawiedzają ją każdej nocy. Historie są na swój sposób przerażające, jednak Clarie opowiada je tak, aby dzieci oprócz małej dawki strachu mogły poczuć satysfakcję z czytania interesującej opowieści. Jednak ona sama jest coraz bardziej zmęczona, bowiem nocne mary z każdą nocą stają się straszniejsze. Bezowocne okazują się być starania psychologa. Również środki farmakologiczne przestają być skuteczne. Wreszcie pewnego dnia bohaterka przypadkiem znajduje ofertę wypoczynku w domku położonym na rubieżach cywilizacji, w jakiejś oddalonej od metropolii wsi. Szybko postanawia jak najszybciej skorzystać z propozycji, która dla niej może być szansą na zmierzenie się ze wszystkimi dręczącymi ją demonami. Dom bowiem, w którym pisarka ma zażywać relaksu, położony wśród rozległych, okrytych mgielnymi oparami bagnach, jest najczęściej występującym elementem w jej sennych koszmarach. Jednak nawet najbardziej makabryczne sny okazują się dziecinną igraszką w porównaniu z grozą, jakiej Claire Holloway będzie musiała stawić czoła w naznaczonym tragiczną przeszłością domostwie.

Już z powyższego streszczenia wynika, że obcując z filmem Barkera nie zostaniemy uraczeni ani oryginalną, ani szczególnie odkrywczą historią. Jej najważniejsze motywy – dręczoną traumatyczną przeszłością bohaterkę, nawiedzony dom, noc, demonicznego stracha na wróble, bagna pełne upiorów, wreszcie dziwaka-specjalistę od zjawisk paranormalnych – widzieliśmy już w niejednym horrorze. Jednak nowatorstwo nie musi być najistotniejszym wyznacznikiem stanowiącym o wartości produkcji grozy. To, co wyróżnia „Bagno” spośród kręconych ostatnio horrorów, to równowaga między dramatem cierpiącej bohaterki, a scenami, mającymi wywołać w odbiorcy efekt niepokoju. Barkerowi nie jest spieszno do pokazywania okrucieństwa na ekranie. Powoli wprowadza widza w historię Claire Holloway, podsycając delikatnie atmosferę krótkimi, dynamicznymi, podnoszącymi poziom adrenaliny scenami. Reżyser uznał, iż kluczem do sukcesu w tego typu produkcjach jest wiarygodność bohaterów uzyskana przede wszystkim dzięki solidnemu aktorstwu. Role Gabrielle Anwar oraz Foresta Whitakera nie są co prawda szczytem aktorskiej wirtuozerii, jednak wykreowane prze nich postacie intrygują i przykuwają uwagę. Z każdym podrzucanym przez twórców tropem, widz z coraz większym zainteresowaniem próbuje wraz z bohaterami rozwikłać zagadkę tonącej w mrokach niepamięci przeszłości Clarie i nawiedzonego domu.

Mam wrażenie, iż Jordan Barker kręcąc „Bagno” próbował stworzyć horror w dawnym stylu, kiedy najważniejszym elementem takiej produkcji nie były hektolitry posoki wylewającej się z ekranu, lecz niezwykła, tajemnicza, pełna zagadek i, co najistotniejsze, mroczna atmosfera filmu. Stąd niezbędny, ale dla wielu zapewne oklepany, sztafaż, na tle którego rozgrywa się opowieść – ogromny dom na rubieżach cywilizacji z budzącą grozę przeszłością, niebezpieczne, wiecznie zamglone mokradła i pobliskie miasteczko z milczącymi, niezbyt przyjaźnie nastawionymi od obcych mieszkańcami. Okazuje się jednak, iż świadome wykorzystanie pozornie ogranych już dekoracji i rekwizytów w połączenie z niezłym aktorstwem oraz sprawnie skonstruowanym scenariuszem może po raz kolejny zaciekawić widza, który niejedno już w konwencji kina grozy widział.

Wnikliwszy odbiorca, lubujący się w szukaniu kontekstów, w jakich można umieszczać historie bohaterów filmowych fabuł, może oczywiście znaleźć w obrazie Barkera odwołania do symboliki bagna, lustra czy widziadła sennego. Wątpię jednak, czy scenarzysta albo reżyser świadomie mieli zamiar nadać swojemu dziełu wymiar symboliczny. Popkultura bowiem sama z siebie jest chaotycznym konglomeratem toposów, mitów, symboli, metafor oraz alegorii. Współcześni twórcy, będący swojego rodzaju postmodernistycznymi kucharzami, traktują je niczym składniki określonej potrawy i w kulturowym tyglu mieszają wedle własnego uznania. Wynikiem tego procesu ma być apetyczne, zjadliwe danie, nie aspirujące jednak do miana wykwintnego ani wytwornego. Jeśli więc ktoś poszukuje opowieści z dreszczykiem, która nie epatuje okrucieństwem, a bazuje na mrocznym klimacie, „Bagno” w reżyserii Jordana Barkera będzie doskonałą propozycją na wieczorny seans.

Screeny

HO, MARSH, THE HO, MARSH, THE HO, MARSH, THE HO, MARSH, THE HO, MARSH, THE HO, MARSH, THE HO, MARSH, THE HO, MARSH, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ interesująca historia
+ niespieszne, ale wciągające tempo akcji
+ priorytetowe potraktowanie atmosfery filmu, a nie efektów gore
+ ciekawe wykorzystanie dekoracji widzianych już w niejednym horrorze

Minusy:

- zero zaskoczenia
- dla łaknących krwi i wylewających się zewsząd flaków film może być niestrawny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -