Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ANGKERBATU

ANGKERBATU

Angkerbatu

ocena:8
Rok prod.:2007
Reżyser:Jose Poernomo
Kraj prod.:Indonezja
Obsada:Mieke Amalia, Nuri Maulida, Susilo Badar, Yama Carlos, Imelda Therinne
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:8.5
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Jest coś przerażającego, ale jednocześnie fascynującego w obrazach wyludnionego miasta, na ulicach, którego zalegają rozbite samochody i śmieci rozwiewane przez wiatr. Martwe miasta, pozbawione ulicznego gwaru oraz tłumu ludzi są jak cmentarze. Cmentarze cywilizacji. Tego rodzaju wizje często pojawiają się w filmach grozy, bo też miasta-widma nie tylko symbolizują cywilizacyjną apokalipsę, lecz najzwyczajniej w świecie wyglądają efektownie. Tak na przykład prezentuje się opuszczony przez mieszkańców: Londyn („28 Days Later”), Tokio („Kairo”), czy Nowy Jork („I`Am Legend”). Efektownie, bo niepokojąco prezentuje się miasteczko z indonezyjskiego horroru, „Angkerbatu” Jose Poernomo. W przeciwieństwie jednak do wielu filmów grozy, wymarłe miasto nie jest rezultatem panoszącego się wirusa czy plagi samobójstwo. Jest symbolem zemsty Natury na chciwych ludziach.

Angkerbatu to leśny obszar, według miejscowych legend, uznawany za wrota do królestwa duchów. Obejmuje także teren, na którym znajduje się pradawna świątynia bogini Nyai Roro Bidul. To szczególne i dziewicze miejsce koreańska korporacja budowlana zamierza przemienić w największe w Azji Wschodniej pola golfowe. Okoliczni mieszkańcy żarliwie protestują. Obawiają się, że prace nad wycinaniem drzew, mogą wywołać z lasów okrutne duchy, „strażników” Angkerbatu . Te zaś mogą zagrozić życiu mieszkańców. Na protesty jest jednak za późno. Jakaś potężna siła, nie z tego świata, zmierza ku położonemu w pobliżu miasteczku. Tymczasem ekipa filmowa koreańskiego programu telewizyjnego Voice of Korea relacjonuje gorącą atmosferę wokół budowy pól golfowych. W czasie jednej z relacji dziennikarki Mandy, nagle urywa się prowadzona na żywo transmisja. Przerażona twarz reporterki wskazuje, że zobaczyła coś porażającego. Inna grupa dziennikarzy Voice of Korea na czele z Yudha ( producentką), Kanaya (reporterem) oraz Warno (kierowcą), dowiaduje się o zaginięciu grupy Mandy. Wyrusza zatem w rejon Angkerbatu, by odnaleźć zaginionych. Trafiają do miasteczka, które wydaje się opustoszałe. W rzeczywistości opanowały je duchy. „Strażnicy” Angkerbatu.

Wyjaśnijmy to od razu. Nie, to nie jest indonezyjska wersja „Silent Hill”, lecz jak na poziom rodzimego kina grozy zaskakująco oryginalna ghost story. Ale film Jose Poernomo (reżyser m.in. horroru, „The Univited” z 2001 r.) prezentuje się nadzwyczaj dobrze także na tle innych azjatyckich produkcji, choć, rzecz jasna, skojarzeń z wymienionymi we wstępie filmami: brytyjskim “28 Day Later…” czy japońskim „Pulse” („Kairo”) nie można się ustrzec. Absolutnie nie przeszkadzają one jednak w oglądaniu filmu, bo twórcy indonezyjskiego horroru pokazują własną wizję zmierzchu cywilizacji i człowieka. Zmierzch nie ma zresztą rozmiarów apokalipsy, niemniej jednak oglądamy wymarłe miasto oraz bezbronnych i bezradnych bohaterów w konfrontacji z ogarniętymi żądzą zemsty duszami zmarłych. Porzucone przez ludzi miasteczko sprawia przygnębiające wrażenie. Nagle okazuje się, że sygnalizatory nie mają komu pokazywać świateł, leżące na półkach towary nie znajdują nabywców, a klucze od hotelowych pokoi nie otwierają drzwi. Wszystkie budynki i przedmioty okazują się zupełnie bezużyteczne, puste i martwe. Ale jednocześnie niepokojąco groźne.

Pierwsza część filmu rozgrywająca się w wyludnionym miasteczku wydaje się z początku mało emocjonująca. Ekipa Yudhy błąka się po opustoszałych budynkach, szukając ocalałych z dziwnej katastrofy, która najwyraźniej musiała nawiedzić miasteczko. Ale ten okresy „niedziania się” lub dość anemicznego „dziania się” są konieczne by przygotować najlepsze i najstraszniejsze momenty grozy. Poernomo po mistrzowsku buduje atmosferę niewidzialnego zagrożenia osaczającego bohaterów. Wprowadza postać tajemniczej dziewczyny-mieszkanki miasteczka, którą Yudha oraz jej ekipa znajduje. Nie wiemy kim jest. Czy rzeczywiście pochodzi stąd? Czy jest duchem? Czy grozi z jej strony niebezpieczeństwo? Atmosferę potęgują też upiorne koszmary dziennikarza, Kanyi o pozbawionej oczu dziewczynie oraz odnalezienie kamerzysty zaginionej ekipy, który sfilmował ducha, zanim stracił przytomność z przerażenia. Dzięki tym wszystkim nastrojowym elementom scena robienia zakupów w opustoszałym hipermarkecie przez Yudhe, która najwidoczniej nie jest sama, sprawia niesamowite wrażenie. Bardzo dobra ścieżka dźwiękowa z mądrym wykorzystaniem prostych, ale budzących grozę odgłosów idealnie sprawdza się w scenie w hipermarkecie. Poernomo straszy subtelnie: z sufitu nie spada na Yudhe żaden długowłosy upiór ani żadna ręka nie chwyta za dłoń bohaterki, a mimo tego przerażenie filmowej postaci udziela się także widzom. Ale scena w hipermarkecie to ledwie przygrywka do scen na hotelowym korytarzu. A są to sceny autentycznie przerażające.

Bo właśnie największa wartość indonezyjskiego horroru polega na mądrym, pomysłowym i prawdziwie poruszającym straszeniu. Znać, że Poernomo lubi horrory, ale nie tylko lubi, lecz doskonale wie na czym polega filmowa groza. Na pewno nie polega ona na nużącym, mechanicznym wyskakiwaniu upiora z każdego kąta ani na dosłowności, a taki sposób na widza jest, niestety, niemal normą w indonezyjskim kinie grozy. Poernomo wie, że aby dotrzeć do pierwotnego lęku odbiorcy trzeba uruchomić wyobraźnię widza. Dlatego w jego filmie nawet jeśli pojawia się twarz upiora, to tylko na krotką chwilę. Indonezyjski reżyser niezwykle sprawnie operuje niedopowiedzeniami, udanie unika dosłowności i mądrze gospodaruje mocniejszymi efektami (jak grupka dzieci bez twarzy). „Angkerbatu”, zwłaszcza gdy porównamy go z takimi „hitami” kina grozy z Indonezji jak „Suster Ngesot” czy „The Casablanca Tunel”, jest obrazem budzącym faktyczną grozę, a nie tylko założoną.

Cóż jeszcze poza straszeniem oferuje horror Poernomo? Przede wszystkim w pełni profesjonalną realizację, stylowe zdjęcia, rozsądnie wykorzystaną muzykę i przyzwoitą grę aktorów. Ale najmocniejszym punktem filmu jest scenariusz, który wspólnie z reżyserem napisał, Hilman Matusi. W interesującym skrypcie nie ma miejsca na głupie zachowania bohaterów, rażące nielogiczności i kiepskie, kiczowate efekty specjalne. Twórcy filmu zgrabnie wybrnęli też z najtrudniejszego pomysłu – ukazania co dzieje się w umysłach ludzi zaatakowanych przez duchy lasów. Zastosowano tu tę samą receptę co przy scenach z upiorami. Żadnej dosłowności, żadnego taniego efekciarstwa, za to seria ekspresjonistycznych nie powiązanych obrazów udanie naśladujących umysł zakażony niewyobrażalnym strachem, paraliżującym kobiety i doprowadzającym mężczyzn do szału.

Poernomo zrealizował nie tylko horror, który starszy (a na pewno zasiewa nieprzyjemny niepokój), ale też zdołał umieścić proste, bezpretensjonalne przesłanie o ekologicznym wydźwięku. Niszcząc naturalne środowisko, niszczymy także siebie. Jeśli w porę nie powstrzymamy dewastacji przyrody, to ponury (i zgrabny) finał „„Angkerbatu” może się okazać złowieszczą przepowiednią.

Obraz Jose Poernomo nie jest jednak filmem wybitnym, ale wśród horrorów osiągnąć absolutne mistrzostwo udaje się tylko największym reżyserom w dziejach kina. Poernomo nie jest Stanley1em Kubrick`iem ani Romanem Polańskim, dlatego też w jego filmie filmowe postacie wypadają nieco blado. Nie brak też kilku, na szczęście drobnych zgrzytów w intrydze, ona sama zaś nieco ślamzarnie rozkręca się, lecz zastrzeżenia te nie psują w sposób znaczący odbioru filmu. A jest to obraz, obok „Kuntilanka” („The Chanting”) Rizala Mantovaniego kilku jeszcze innych, stanowiący ścisłą czołówka indonezyjskiego kina grozy. Warto obejrzeć, by przekonać się, że można jeszcze niegłupio straszyć widzów.

Screeny

HO, ANGKERBATU HO, ANGKERBATU HO, ANGKERBATU HO, ANGKERBATU HO, ANGKERBATU HO, ANGKERBATU

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ znakomita realizacja
+ zdjęcia, muzyka
+ sceneria wyludnionego miasta
+ interesująca fabuła bez kuntilanków i pocongów
+ atmosfera niewidzialnego zagrożenia
+ naprawdę straszy
+ przyzwoita gra aktorska
+ nie narzucające się ekologiczne przesłanie

Minusy:

- nie jest to film szczególnie głęboki
- trochę wolno się rozkręca
- trochę nijakie postaci bohaterów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -