Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LEGEND OF THE BOG

LEGEND OF THE BOG

Legend of the Bog

ocena:2
Rok prod.:2009
Reżyser:Brendan Foley
Kraj prod.:Irlandia
Obsada:Vinnie Jones, Jason Barry, Nora-Jane Noore, Adam Fogerty, Gavin Kelty
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:5
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Pomysł na film może mieć wielu z nas, może nawet każdy. To może być całkiem dobry pomysł, ba, nawet całkiem oryginalny. Pomysł ów może być nowatorski, a może także korzystać z gotowych patentów i rozwiązań w sposób twórczy. Można podeprzeć się historią, książkami, innym filmem, czym tam chcecie. Można mieć niezły budżet, idealne miejsce do filmowania, cudowną porę roku oraz trzy tony zapału. Nawet koniunkcja planet może być po naszej stronie. Cóż z tego, jeśli wszystko to można spieprzyć w sposób tak wzorcowy, że jedynym honorowym wyjściem jest seppuku. I to właśnie zalecam panu Foleyowi, a może także części obsady aktorskiej „Bagiennej legendy”, bo w oczy to oni swoim dzieciom nie zdołają raczej spojrzeć…

Czy w filmie może o nic nie chodzić? Czy scenariusz może być tak miałki, że streści się w 2-3 zdaniach? Czy już w trakcie oglądania filmu można wątpić nie tylko w ludzkość jako taką, ale także we własną konstrukcję psychiczną? Trzy razy „tak”! Co nam zatem pan Foley usmażył? Sześcioro osób, podzielonych na trzy pary, snuje się po odludnych terenach Irlandii w pobliżu Dublina, każda w swoim własnym celu. Niemal wszyscy są tu obcy, nie czują się dobrze w głuszy i chcą wrócić na łono cywilizacji. Jak na zawołanie, wszyscy utykają w dziczy, ponieważ figlarne samochody postanowiły ich zawieść. Zdani na własny los i łut szczęścia, szukają miejsca, gdzie można wezwać pomoc. Wszyscy trafiają do jednej i tej samej chatki, która okazuje się należeć do osobliwego myśliwego (tragiczna rola Vinniego Jonesa, który po raz kolejny pokazuje, że aktor z niego żaden). Otóż pan myśliwy nie poluje na zwierzynę, a na ludzi z epoki brązu, którzy co jakiś czas powstają z bagien i łażą bez celu po lesie, szukając zemsty za swą krzywdę. Jeden z takich dzielnych zawadiaków zagiął parol na naszą wesołą gromadkę i… już wiemy, co będzie dalej. Gonitwy, mordowanie, może nawet trochę tortur? Nie! Pudło!

W filmie nie dzieje się w zasadzie nic. Nasi dzielni, pozbawieni cywilizacji rozbitkowie w głuszy pod wodzą dzielnego myśliwego o skomplikowanym pseudonimie Mr Hunter, podejmują wprawdzie próbę wydostania się z pułapki, ale jest ona powolna i bezsensowna. Wracają więc do chatki, gdzie oddają się rozmowom i nicnierobieniu. W toku rozmów na jaw wychodzi, że prawie każdy z naszych bohaterów ma na sumieniu ludzkie życie i logicznym wnioskiem wydaje się konkluzja, że to, co ich spotyka, to kara za przewiny popełnione drzewiej. I tak dostajemy przypowieść o odkupieniu, gdzie narzędziem zmazującym winy okazuje się prymitywny jegomość, który uważa, że krew można odkupić tylko krwią. Macie dość absurdu i groteski? A to nie koniec! Ślamazarne tempo filmu powoduje otępienie już po kwadransie spektaklu, brak napięcia i elementarnej grozy nie stanowi pożywki dla pustego śmiechu, a palec sam zaczyna szukać przycisku przewijania. O aktorstwie nie ma w zasadzie co wspominać, o nakreśleniu psychologii postaci również. Niejakie politowanie może budzić horrendalnie karykaturalna postać bezwłosego wojownika z epoki brązu, nazwijmy go „Łysy”, którego ekspresja mimiczna oraz kwestie dialogowe, ograniczone do porykiwania i pomruków, kojarzą się z „Walką o ogień” i przekomicznymi zachowaniami Rona Perlmana. Zaprawdę, jak nisko można upaść, grając w takim filmie. Pomiędzy całą uwięzioną szóstką nie nawiązują się żadne bliższe relacje. Wręcz przeciwnie, scenariusz został tak napisany, że postaci od razu się nie lubią i nie ma możliwości, aby choć przez moment ktokolwiek zmienił swoje zachowanie. Prym wiedzie w tym niejaka Val, Amerykanka, która zachowuje się jak wściekła osa, kłócąc się o wszystko ze wszystkimi. Widocznie taki jej charakter. Naturalnie, zważywszy drewniane aktorstwo i brak osi dramatyzmu, także dialogi wołają o pomstę do nieba. Poza kłótniami słyszmy tylko banalne kwestie, czasem zupełnie nietrafione, albo tandetne opowieści pana archeologa, który jest za młody na to, żeby być autorytetem, ale zachowuje się tak, jakby miał za sobą 30 lat praktyki w zawodzie. W chwili, gdy 3 cm pod ściółką leśną znajduje kawałki drewna sprzed 2000 lat, które mają jakoby być dawnym szlakiem ludzi z epoki brązu, tracimy resztki złudzeń, że wytrwamy do końca. Tak, zgadliście. Teraz naciskamy klawisz przewijania.

Sposób pokazania filmu i praca kamery kojarzyły mi się od samego początku z konwencją pornograficzną. Śliski obraz, dużo zbliżeń, bardzo naturalistyczne kręcenie, pozbawione filtrów. I aż żałuję, że reżyser nie zechciał zaczerpnąć nieco więcej z tej stylistyki, bo może rozpacz i pustkę scenariusza powetowalibyśmy sobie urywkami nagich ciał i postękiwań pośród leśnych ostępów? Nie wiem, czym miał być ten film, bo horrorem nie jest z całą pewnością. Może miała być to jakaś absurdalna komedia, może jakaś groteska. Reżyser był tak niezdecydowany, że zaserwował nam zlepek scen, który w kupie trzyma tylko tytuł filmu. A dla fanów historii dawnej mamy jeszcze skróconą historię epoki brązu, z której wynika, że 2000 lat temu po Irlandii latali łysi brutale o aparycji przeciętnego fana Westham United, mordowani rytualnie przez innych sympatycznych dżentelmenów w sobie tylko znanym celu. Trzymajcie się więc z dala od irlandzkich bagien, a już na pewno strzeżcie się łysych, porykujących i zwalistych facetów, którzy noszą na sobie stroje, jakie niedawno widzieliście w muzeum. Jeśli takiego zobaczycie, dzwońcie niezwłocznie do pana Foleya! Będzie sequel jak obszył!

Screeny

HO, LEGEND OF THE BOG HO, LEGEND OF THE BOG HO, LEGEND OF THE BOG HO, LEGEND OF THE BOG HO, LEGEND OF THE BOG HO, LEGEND OF THE BOG HO, LEGEND OF THE BOG HO, LEGEND OF THE BOG HO, LEGEND OF THE BOG HO, LEGEND OF THE BOG HO, LEGEND OF THE BOG HO, LEGEND OF THE BOG

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dla lubiących naprawdę tandetne kino maniaków, którym nie przeszkadza, że ich komórki mózgowe właśnie popełniają samobójstwo
+ drugi plus dla tych, którzy dotrwali do końca bez przewijania

Minusy:

- ślamazarność akcji i absurdalność scenariusza
- wieśniacka muzyka, która nijak nie pasuje do pokazywanych scen
- aż do samego końca nie wiadomo właściwie, o co w filmie chodzi
- nuda, nuda, nuda…
- bodaj najgorszy film roku

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -