Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:P

P

P

ocena:8
Rok prod.:2005
Reżyser:Paul Spurrier
Kraj prod.:Wielka Brytania/Tajlandia
Obsada:Suangporn Jaturaphut, Dean Barret, Shaun Delaney, John Kathrein, Chartchai Kongsiri
Autor recenzji:Wojciech Kulawski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:4.33
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Aby przyciągnąć widza na salę kinową, twórcy coraz częściej odgrzewają stare i sprawdzone pomysły, coraz mniejszą uwagę przykładając do oryginalności scenariusza czy ciekawie opowiedzianej historii. Bardziej ambitni scenarzyści, szukając inspiracji, sięgają między innymi po kino azjatyckie, w którym historie oparte na lokalnych legendach i wierzeniach ludności, wprowadzają na ekrany nowy powiew świeżości. Pozycje takie jak „The Eye” czy „Ringu” mają dziś spore rzesze wielbicieli. Jednak horrory pochodzące z Tajlandii to nadal w Europie i Stanach rzadkość, pomimo, iż w tym położonym na Półwyspie Indochińskim kraju, kręci się ich ponad dwadzieścia rocznie. Produkcja Paula Spurriera, pod krótko brzmiącym tytułem „P”, (po Tajsku phii/phi/p oznacza ducha) jest pozycją o tyle nietuzinkową, że jest to jeden z pierwszych filmów, zrealizowanych w Tajlandii przez angielskiego reżysera.

WYRÓŻNIENIE W KONKURSIE GROZY HO

Obraz opowiada historię dziewczyny imieniem Dau, która zamieszkuje wraz z babką w małej Tajskiej wiosce, blisko granicy z Kambodżą. Z braku pieniędzy młoda kobieta zmuszona jest opuścić dom i udać się do Bangkoku na zarobek. Trafia do jednego z klubów go-go, urządzonego dla zachodnich gości. Początkowo bardzo nieśmiała, stopniowo oswaja się z wielkim miastem i rolą ekskluzywnej prostytutki. Przy pomocy czarów, których nauczyła ją babka sprawia, że mężczyźni wprost nie mogą oderwać od niej wzroku. Staje się najbardziej pożądaną damą do towarzystwa w całym klubie. Igranie z czarami ma jednak swoją granicę po przekroczeniu której, nie ma drogi odwrotu. Dziewczyna łamie odwieczne zasady magii, przez co staje się żądnym krwi i ofiar demonem. Wyrusza na polowanie w ciemne i zatłoczone uliczki Bangkoku.

Anglik Paul Spurrier to twórca mało znany. W jego dorobku jest zaledwie kilka pozycji między innymi film Underground, który na Wyspach Brytyjskich zdołał zyskać sobie miano kultowego. Zanim w 2000 roku reżyser na stałe zamieszkał w Tajlandii, w ojczystym kraju był aktorem. Nakręcenie horroru w Azji, nie było dla niego rzeczą prostą. Realizacja filmu trwała ponad trzy lata, głównie ze względu na problemy finansowe, z jakimi borykał się Spurrier. Dzięki kredytom oraz pomocy osób prywatnych ostatecznie udało się dokończyć realizację.

Kino grozy w Tajlandii dzielone jest często na dwie szkoły. Jedną z nich jest nurt wiejski, czerpiący garściami z lokalnych legend i baśni, opowieści o duchach i potworach. Do drugiej kategorii należy nurt miejski, który umieszcza zwykle swych bohaterów w betonowych murach obskurnych mieszkań i blokowisk. Znacznie rzadziej kinematografia azjatycka sięga po motyw czarów i opętania. Tym bardziej pomysł Spurriera mimo, że nie odkrywczy, przynosi pewną nowość i świeżość.

Kręcąc „P” twórcy nie nastawiali się na realizację horroru. Pragnęli opowiedzieć historię młodej, wiejskiej dziewczyny, zmuszonej do radzenia sobie w miejskiej dżungli, pośród niebezpieczeństw cywilizacji. Z tego również powodu, tylko przez ostatnie pół godziny film straszy. Widz może z przerażeniem obserwować, opętaną przez demona dziewczynę, która krwawo rozprawia się napotkanymi na drodze ofiarami.

Na uwagę zasługuje fakt, że Spurrier realizując „P”, podjął się ogromnego wyzwania. Był zarówno współproducentem, reżyserem, scenarzystą, skomponował muzykę a nawet zagrał w filmie niewielką rolę. Zresztą postać odtwarzana przez Anglika, chociaż pojawia się na ekranie dosłownie na kilka minut, jest jedną z najważniejszych w całym obrazie. To dzięki niemu młoda Dau przechodzi metamorfozę z nieśmiałej wiejskiej dziewczyny, w demona seksu i pożądania.

„P” ogląda się świetnie i to nie tylko ze względu na egzotyczne krajobrazy wsi i atrakcyjne Azjatki, prezentujące na ekranie swoje wdzięki, ale również z powodu doskonałego klimatu, przesyconego tajemniczością, ezoteryką i czarami. Akcja filmu rozkręca się powoli. Widz obserwuje, jak główna bohaterka poznaje realia pracy w klubie go-go. Pierwsze kontakty z klientami są dla niej ogromnym stresem. Później wkracza do akcji magia i Dau stopniowo zamienia się w krwiożerczą, wyuzdaną i głodną mięsa swoich ofiar wampirzycę. Oczywiście nie zabraknie, jak zwykle w tego typu filmach, czarownika, próbującego upolować demona.

Wizualnie obraz prezentuje się znakomicie. Doskonała, jak zwykle w azjatyckim kinie, efektowna charakteryzacja potwora oraz jump-scenes, ukazujące Dau w akcji, to bez wątpienia elementy na długo zapadające w pamięć. Na uwagę zasługują ujęcia, nakręcone w zwolnionym tempie, które niespodziewanie przyspieszają, co u nieco mniej odpornych widzów, może spowodować nagły przypływ adrenaliny. Nie należy również zapominać o urodziwych, skąpo odzianych aktorkach, nad wyraz często prezentujących swoje walory na ekranie. Nie grzeszą one, co prawda umiejętnościami aktorskimi, ale w Tajskim kinie jest to niestety norma.

W tym niekrótkim filmie (105 min) udało się twórcom zbudować odpowiedni nastrój i duszny ezoteryczny klimat. Reżyser sięgnął po dosyć ciekawy zabieg, polegający na tym, aby przez pierwszą część obrazu uśpić czujność widza, pokazując spokojne sceny, jednak posiadające w sobie magię, niepozwalającą odejść od ekranu. Dopiero później Spurrier wprowadza szybkie, dynamiczne i krwawe sceny, które odbiorca przyswaja z podwójną intensywnością. Po początkowych sennych minutach, wszystko dzieje się jakby ze zdwojoną siłą. Dzięki temu po seansie pozostaje poczucie obcowania z czymś ciekawym i oryginalnym.

Reżyser postanowił zmierzyć się również z warstwą muzyczną filmu. Szło mu to bardzo ciężko. Przez sześć tygodni, po dziesięć godzin dziennie, komponował poszczególne kawałki linii melodycznej. Z powodu braków w muzycznym wykształceniu oraz z racji skromnych doświadczeń w komponowaniu, płyta z utworami do „P” prezentuje poziom najwyżej przeciętny. Niemniej jednak, jeśli umieścić fragmenty kompozycji w filmie, to mimo wszystko zdają one egzamin. Muzyka może nie zapada w pamięć, jednak jest na tyle dobrym dopełnieniem opowiadanej historii, że nie przeszkadza w odbiorze obrazu.

„P” to całkiem udana próba zmierzenia się z Tajskim mitem opętanej dziewczyny, która igrając z czarami, doprowadza do nieszczęścia. Zdarzają się w filmie dłużyzny, aktorstwo nie stoi na najwyższym poziomie, jednak podchodząc do obrazu całościowo, jest to pozycja godna uwagi i bez wątpienia warta obejrzenia. W zalewie komercyjnej tandety rodem ze Stanów Zjednoczonych „P” pozostawia po sobie ślad w psychice widza. Czyż nie o to właśnie chodzi?

Screeny

HO, P HO, P HO, P HO, P HO, P HO, P HO, P HO, P HO, P HO, P HO, P HO, P HO, P HO, P HO, P

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ tajemniczy ezoteryczny klimat
+ egzotyczne krajobrazy
+ atrakcyjne, skąpo odziane aktorki
+ ciekawe sceny z demonem w roli głównej

Minusy:

- zdarzają się nudne momenty
- kiepskie aktorstwo

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -