Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:99.9

99.9

99.9

ocena:8
Rok prod.:1997
Reżyser:Agustí Villaronga
Kraj prod.:Hiszpania
Obsada:María Barranco, Terele Pávez, Ruth Gabriel, Ángel de Andrés López, Gustavo Salmerón, Juan Márquez
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W życiu każdego kinomaniaka (horroromaniaka) pojawiają się filmy i ich twórcy, którzy głęboko zapadają w pamięć. Pośród wielu obrazów dla mnie sporym przeżyciem był seans „Hellraisera” z 1987 roku w reżyserii Cliva Barkera oraz powstałej dziesięć lat później „Zagubionej autostrady” Davida Lyncha. Oczywiście uznanych produkcji przypisanych pod te daty można znaleźć więcej. Dlaczego zatem akurat je wybrałem? Czy jakikolwiek szanujący horroromaniak może nie znać tych filmów? Na drugie pytanie odpowiedź będzie przecząca. Rozwiązaniem pierwszego z nich jest osoba Augusti Villaronga oraz jego pełnometrażowy debiut z 1987 roku - „W szklanej pułapce” i kolejny horror młodszy o dziesięć lat, recenzowany „99.9”. Obydwa obrazy hiszpańskiego twórcy poznałem stosunkowo niedawno. Zapewne dlatego, że jego nazwisko i filmy nie są szerzej znane poza Półwyspem Iberyjskim, a szkoda. Dlaczego? Właściwie we wspomnianych czterech tytułach, choć prawie wszystko je dzieli, to ich bohaterowie, w przybliżeniu, poszukują prawdy, a jej ujawnienie budzi grozę. W ten oto przewrotny sposób odkryłem, że poszukując ciekawych produkcji, wraz z nazwiskiem Villarongi, natrafiłem na przerażające filmy. Jednak widzowi, w odróżnieniu od ich bohaterów, nic nie zagraża.

Pewnego dnia Lara, dziennikarka, prowadząca program radiowy o zjawiskach paranormalnych otrzymuje dziwną przesyłkę pocztowa, zawierająca wycinki z gazet, których tematem jest zagadkowa śmierć jej byłego chłopaka. Kobieta odkrywa, że prowadził on tajemnicze doświadczenia, mające odkryć świat niematerialny. Lara wyrusza do małej, hiszpańskiej wioski, miejsca jego zgonu. Czy eksperymenty, które przeprowadzał, miały z tym coś wspólnego?

„99.9” to film mroczny i wciągający, pełen zalet, choć nie pozbawiony również pewnych mankamentów. Do jego podstawowych atutów należy zaliczyć fabułę i sposób narracji. Reżyser już na samym początku posłużył się hitchkockowską regułą – najpierw musi być trzęsienie ziemi, a potem napięcie musi narastać. Choć to nie do końca prawda. Pierwsze sceny ukazują sposób w jaki zginął Victor, były chłopak głównej bohaterki - nagi mężczyzna biegający nocą po kamiennych pomieszczeniach oraz jego śmierć. Czyżby zatem wszystko było wiadome od samego początku? Nic bardziej mylnego. Najpierw trzęsienie ziemi – owe pierwsze fragmenty nic nie wyjaśniają, a odwrotnie intrygują. W kolejnych scenach poznajemy Larę, to czym ona się zajmuje, choć tylko schematycznie. Następnie maniakalny zapał, z jakim próbuje odkryć tajemnicę śmierci Victora, lecz nie motywy, które nią kierują, bo wtedy nie znamy np. powodów ich rozstania. Pojawiają się zatem dwie możliwości, miłość do niego lub powód czysto zawodowy. W miarę rozwoju filmowych wypadków Villaronga jeszcze wiele razy postawi widza na rozstaju dróg, sporadycznie odpowiadając na niektóre ze wcześniej postawionych zagadek. Taki sposób narracji, w połączeniu z mroczną tajemnicą przypomina nieco procedurę budowy fabuły, jaką stosuje się w giallo.

Reżyser sprawnie manipuluje widzem, o czym wcześniej wspomniałem, stawiając mniej lub bardziej istotne pytania, stopniowo również odkrywa, czym właściwie zajmował się Victor, co motywuje Larę do działania, ale i tak przez cały seans zawsze pojawiają się nowe zagadki lub ludzie. Co ciekawe Lara sceptyczne podchodzi do nadprzyrodzonej śmierci mężczyzny, odkrywając dowody świadczące o prawdopodobnym morderstwie. Pojawiają się elementy typowo kryminalne, które Villaronga z rozmysłem wykorzystuje do manipulowania widzem. Odwraca uwagę od pierwszych podejrzanych, jacy mogą przyjść na myśl, słowami jednego z bohaterów, dezawuująco porównującego dziennikarkę do Sherlocka Holmesa. Każdy może być winny, bo osób posiadających motyw jest kilka.

Tak rozwijająca się fabuła i swoista zabawa widzem nie byłaby możliwa bez innych solidnych atutów „99.9”, do których zalicza się między innymi obsada aktorska, z dwiema kluczowymi postaciami – Marii Barranco jako Lary oraz Terele Pavez jako Dolores. Obie kobiety mają spore doświadczenie przede wszystkim serialowe. Ich kreacje są bardzo naturalne i charyzmatyczne. Choć są one gwiazdami w recenzowanym horrorze, to nie należy chwały odbierać innym aktorom, którzy zbudowali mozaikę osób o różnych charakterach, skrywających rozmaite tajemnice.

Na świetne kreacje wpłynął nie tylko talent aktorów, czy reżysera, lecz również obraz, manipulacja oświetleniem i praca kamer. Augusti Villaronga, o czym we wstępie wspomniałem, nie jest poza Hiszpanią szerzej znany. Jednak w ojczyźnie cieszy dużym uznaniem krytyki i światka filmowego. Świadczy o tym nie tylko niezliczona ilość nagród i nominacji na festiwalach filmowych, ale również bardzo znani współpracownicy. W „Szklanej pułapce” była to Marisa Paredes, występująca w rozlicznych w dziełach Pedro Almodóvara oraz Javier Navarrete, twórca muzyki do hiszpańskich produkcji Guillermo del Toro (m.in. „Labirynt Fauna”), który również w recenzowanym obrazie stworzył świetną oprawę dźwiękową. O czym później. W ''99.9” najbardziej popularnym współpracownikiem Villarongi był, odpowiedzialny za zdjęcia, Javier Aguirresarobe, którego kariera rozwinęła się dopiero w nowym milenium, pomimo iż za obiektywem kamery jest obecny już od przeszło trzydziestu lat. W XXI wieku brał udział przy powstawaniu wybitnych dzieł z tak wielkimi gigantami kina jak: Pedro Almodóvar („Porozmawiaj z nią”), Milos Forman („Duchy Goi”), Woody Allen („Vicky Cristina Barcelona”) oraz Alejandro Amenabar („W stronę morza”, „Inni”).

Wracając do filmu po dygresji poświęconej twórczości Javiera Aguirresarobe, obraz i dźwięk to niezmiernie istotne elementy recenzowanego horroru. „99.9” to film od strony wizualnej niezwykle bogaty i kompletny. Wystarczy wspomnieć sposób prowadzenia kamer, które często pokazują twarze bohaterów, po to by następnie zwrócić uwagę na to, co oni obserwują. Ich portretowanie często odbywa się również przy rożnym wykorzystaniu światła i cienia. Świat widziany okiem kamery zaskakuje. Początek filmu to miasto, ze sterylnie wyglądającym studiem radiowym, ładnymi mieszkaniami, coś znanego i bezpiecznego. Co innego wieś, z odrapanymi ścianami i murami, brakiem nowoczesności, zabobonami, czającym się niebezpieczeństwem. Warto zwrócić uwagę na ujęcia plenerów, nawet one budzą niepokój. Widok okolicznych gór nie jest wizualizacją piękna przyrody., która może wyglądałaby wspaniale, gdyby nie kilka drobnych szczegółów, takich jak zauważalne w kadrze budynki, czy wiecznie zachmurzone niebo. Czy zatem można dostrzec słońce?

Pracę, jaką wykonał Javier Aguirresarobe, można w pełni docenić, jeżeli powiąże się ją z muzyką, za którą był odpowiedzialny Javier Navarrete. Ścieżka dźwiękowa, podobnie jak twarze bohaterów, skrywające tajemnice, niepokojące ujęcia, znakomicie wpisuje się w filmowy splot wypadków, odpowiednio budując napięcie. Choć arsenał środków, którymi posłużył się kompozytor, nie jest bardzo bogaty. Do najbardziej uwydatnionych należą dark ambientowe przestrzenie, z pojawiającą się czasem rockową gitarą i swoistym niepokojącym, pulsującym rytmem, to również świetna melodia zagrana na wiolonczeli, czy skrzypce dynamizujące akcję. To tylko niektóre elementy faktury muzycznej. Villaronga zadbał w recenzowanym horrorze o wiele szczegółów. Warto zwracać uwagę na różne rekwizyty, ale również pojawiające się dźwięki, pozornie nie pasujące do sytuacji, czy miejsca, w którym je umieszczono. To choćby śpiew ptaków, który nie występuje w ujęciach plenerów, ale wtedy kiedy oko kamery spogląda na drzwi wejściowe do budynku. Takich ciekawostek można znaleźć więcej.

„99.9” nie jest pozbawiony mankamentów. W scenariusz wkradają się drobne nieścisłości. Do jednej z nich należy chociażby śmierć Victora. Sprawa wydaje się banalna, taka do rozwiązania przez policję, której to Lara powinna ją pozostawić. Postanawia jednak sprawę zbadać sama. Dlaczego? Nie ona jedyna zachowuje się nie do końca logicznie i nie zawsze rozwój wypadków daje uzasadnienie. Nie jest to jednak zbyt wielka wada, choć czasem irytująca. Innym mankamentem jest to, że reżyser postanowił nakręcić klasyczny horror. W tym celu wykorzystał sprawdzone patenty, wspomniane już wcześniej giallo, można odnaleźć również elementy gotyku, czy w końcu nawiązanie do „Odmiennych stanów świadomości” Kena Russella. Uważny widz zapewne odkryje więcej odniesień. Na szczęście reżyserowi do końca nie udało się nakręcić klasycznego dzieła, do wspomnianych elementów podszedł po prostu zbyt kreatywnie.

We wstępie przywołałem dwie pary horrorów, oddzielonych od siebie dekadą. W przypadku produkcji amerykańskich, na lata osiemdziesiąte ubiegłego stulecia przypada schyłek świetności, którego jednym z osiągnięć jest „Hellraiser”. Dziesięć lat później amerykańska groza była w kryzysie. W tym okresie zainteresowanie budzi „Zagubiona autostrada”, daleka jednak od typowego horroru. W Hiszpanii natomiast na odwrót, „W szklanej pułapce” to jedna z nielicznych ciekawych produkcji dekady, daleka od horroru, opisanego wampirami, duchami, etc. Dekadę później Villaronga kręci horror z duchami w tle. Jednak nawet jemu daleko do typowej klasyki. „99.9” nie jest typowym „ghost story”. Czy reżyser postawił człowieka przeciwko duchom? Może skonfrontował z innymi ludźmi lub samym sobą? Warto przekonać się samemu, choć seans nie będzie łatwą lekturą, a ciekawym wyzwaniem intelektualnym dla fanów grozy z drugim i trzecim dnem.

Screeny

HO, 99.9 HO, 99.9 HO, 99.9 HO, 99.9 HO, 99.9 HO, 99.9 HO, 99.9 HO, 99.9 HO, 99.9 HO, 99.9 HO, 99.9 HO, 99.9

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ fabuła
+ reżyseria
+ obraz
+ muzyka
+ scenografia
+ gra aktorska

Minusy:

- zbyt „klasyczna” groza
- pewne niedoskonałości scenariusza

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -