Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FORBIDDEN SIREN a.k.a Sairen

FORBIDDEN SIREN a.k.a Sairen

Zakazana syrena

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Yukihiko Tsutsumi
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Yui Ichikawa, Reo Morimoto, Naoki Tanaka, Hiroshi Abe
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:7.5
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Wedle jednej z najsłynniejszych legend dotyczących japońskich syren zwanych ningyo pewien rybak złowił któregoś dnia niezwykłą rybą. Ucieszonym tym faktem zaprosił sąsiadów na ucztę, którą zamierzał przyrządzić z tego dziwnego stworzenia. Jeden z sąsiadów zauważył jednak, że ryba ma ludzką twarz. Ostrzegł pozostałych by nie jedli mięsa tej dziwnej ryby. Wszyscy, by nie urazić gospodarza, dyskretnie wypluli kawałki posiłku, zawijając w papier, którego następnie po cichu się pozbyli. Ale jeden z zaproszonych gości, odurzony sake, zapomniał o tajemniczym pochodzeniu ryby i kawałek jej zapakował dla córki. Córka tego mężczyzny zjadła kęs, lecz wbrew przypuszczeniom nic złego jej się nie stało. Rok później dziewczyna wyszła za mąż, lecz po jej wyglądzie nie było można poznać, że postarzała się o rok. Wkrótce okazało się, że jej mąż stawał się coraz bardziej stary, a ona wciąż była młoda. W końcu zmarł, a kobieta ponownie wyszła za mąż. Historia znowu się powtórzyła i powtarzała się tak wiele razy. W końcu kobieta powróciła do rodzinnych stron, Wakasu, gdzie w wieku 800 lat zmarła. Tyle legenda. W horrorze Yukihiko Tsutsumi mięso zabitej syreny nie przynosi jednak (prawie) wiecznej młodości. Syrena z japońskiego filmu nie jest zresztą żywą istotą, lecz urządzeniem, które – jak niegdyś greckie syreny – wydawanym przez siebie dźwiękiem zwiastuje nieszczęście.

Yuki jest młodą dziewczyną, która wraz z młodszym bratem, Hideo oraz ojcem przybywa na wyspę Yamajime. Na wyspie, przebywając z dala od miejskiego gwaru, w otoczeniu najbliższych, chłopiec ma dojść do siebie po tajemniczej chorobie, na którą zachorował. Na miejscu szybko okazuje się, ze będzie to trudne. Wyspa jest piękna, ale jej mieszkańcy zachowują się dziwnie: całymi godzinami trwają w jednej pozycji, oddają się tajemniczym religijnym rytuałom i opowiadają przerażające legendy o syrenie, której wycie rozbrzmiewa nocą. Podobno nie można wtedy upuszczać domu, bo można stracić życie. Yuki oraz doktor z miejscowego szpitala starają się pomóc Hideo w odzyskaniu zdrowia; ojciec Yuki zwiedza i fotografuje okolice. Wszystko, zdaje się, doskonale układać. Ale pewnego razu ojciec nie wraca z wieczornej wyprawy po wyspie. Gdy się w końcu odnajduje, zachowuje się dziwnie: całymi godzinami trwa w jednej pozycji, zdaje się być nieobecny ani ciałem i ani duchem. Znika, także Hideo, którego Yuki odnajduje w towarzystwie ubranej na czerwono tajemniczej kobiety, sprawiając wrażenie nieobecnego. Tymczasem zbliża się noc i w powietrzu rozbrzmiewa przejmujący głos syreny alarmowej umieszczonej na wysokiej wieży. To czas, kiedy zło wypełza na powierzchnie wyspy. Ojciec Yuki atakuje w nocy córkę oraz Hideo. Dziewczynie udaje się wydostać z domu, lecz na zewnątrz wkrótce dopadają ją i chłopca ogarnięci morderczym szałem mieszkańcy wyspy. Yuki wraz z Hideo ucieka na wieże…U jej podnóża zbiera się tłum mieszkańców…

„Sairen” Yukihiko Tsutsumiego (twórca m.in. horroru „2LDK”) to dziwny film. Z pozoru wydaje się być kolejnym przedstawicielem horroru „wyspowego”- strasznych historii rozgrywających się na malowniczych, ale kryjących w sobie grozę, wyspach („Isle of Dead”, „The Wicker Man” czy „Who Could Killed The Baby”). Bez trudu rozpoznajemy w filmie Japończyka znajome elementy tego rodzaju opowieści: idylla spowijająca wyspę jako fasada koszmaru czekającego na bohaterów przebywających z zewnątrz, mieszkańcy wrogo nastawieni do przybyszów, strzegący tajemnicy wyspy oraz zło pod różną postacią, zamieszkujące wyspę i władające nią niepodzielnie.

Obraz Tsutsumiego korzysta ze schematu „horroru wyspowego”, ale jednocześnie ten schemat podważa. Podważenia można dopatrzyć się już w tytule filmu. Wbrew bowiem jemu, nie zobaczymy w „Sairen” ani jednej legendarnej syreny. Jedyna syrena, która pojawia się w filmie, to urządzenie alarmowe zwane… „syreną”. To jej dźwięk sprawia, że mieszkańcy wyspy Yamajima, z zastygłych, milczących figur przemieniają się w ślepych (dosłownie) morderców. Odstępstwo od schematu historii znanych choćby z „Zombie Flesh Eater” Lucio Fulciego czy serialu „The Lost” pojawia się jednak przede wszystkim w finale. Reżyser filmu właśnie w finale ucieka się do chytrej, choć nieoryginalnej sztuczki dramaturgicznej – fabuła wykonuje fikołka, a cała historia (wydarzenia, osoby) przedstawiona do finalnego momentu zostaje przeniesiona na inny poziom fabularny. Okazuje się, że „Sairen” nie jest wcale „horrorem wyspowym”, lecz horrorem psychologicznym (czy raczej psychopatologicznym), wykorzystującym elementy tego pierwszego.

Film Tsutsumiego to opowieść na jeden z ulubionych tematów azjatyckiego kina w wersji ghost story: straty bliskiej osoby, z którą nie można się pogodzić. Za interesujące ujęcie tego nieco już zgranego tematu należą się reżyserowi największe brawa.
Na brawa, ale już mniejsze, zasłużyli sobie także pozostali twórcy filmu – scenarzysta, Naoya Takayama oraz ekipa techniczna (zwłaszcza autor zdjęć, który potrafił wydobyć grozę z malowniczej scenerii wyspy). Ale tak naprawdę wartość ich pracy, zwłaszcza Takayamy podnosi finałowa puenta. Gdyby jej zabrakło opowieść o wyspie, na której rozbrzmiewający głos syreny, zwiastuje śmierć, byłaby niestraszną, mało emocjonującą, bełkotliwą historią o „strasznych skutkach wycia okrętowej syreny” (czy dlatego, że opartą na grze PS2?). Końcówka wiele usprawiedliwia: dziury logiczne wielkości Tokio w fabule, dziwaczne (idiotyczne) zachowanie bohaterów i ogólny chaos.

Niestety finał nie usprawiedliwia wtórności „Sairen”. Bo choć nie oglądamy ani typowej ghost story (co niewątpliwie można zaliczyć na plus) ani typowego „horroru wyspowego” (co jest kolejnym plusem), to nie ulega wątpliwości, że obraz Tsutsumiego to jeszcze jeden J-Horror, czyli kolejna uwspółcześniona mityczna postać, wywodząca się z japońskiego folkloru w opowieść o zemście (tym razem syreny). Elementem wtórności są też mieszkańcy złowrogiej wyspy, zachowujący się jak zombie. Nie przeszkadzają, ale też ani charakteryzacji, ani samego pomysłu na ich wykorzystanie nie można uznać za udany. Nie przerażają, ani nawet nie niepokoją swoim „zombiastycznym” zachowaniem.

Niestety, najsłabszym ogniwem filmu jest obecna w niej groza. Reżyser stara się straszyć subtelnie, lecz dlaczego czyni to w sposób niedorzeczny? Owszem wytłumaczenie przynosi zaskakujący finał, tyle że nawet nim nie można załatać wszystkich fabularnych dziur. Nie ratują filmu Tsutsumiego także ostatnie sceny, które natychmiast psują efekt zaskoczenia uzyskany dzięki finałowej puencie, ponieważ umieszczają historię nawiedzonej wyspy w ramach dobrze znanej konwencji konwencjonalnego horroru. Nie wykorzystana pozostaje także posępna sceneria wyspy ani kilka innych pomysłów. Trudno zatem wyróżnić jakąkolwiek scenę grozy, bo żadna nie wywołuje większych emocji.

„Sairen” jest horrorem psychologicznym, który wprawdzie niczym szczególnym nie zaskakuje, to mimo wspomnianych zastrzeżeń, wart jest uwagi. Głównie z powodu możliwości interpretacji przedstawionej w nim historii w duchu Freudowskiej psychoanalizy. Czy to wystarczy by wysoko ocenić obraz Tsutsumiego? Problem z tym filmem jest taki, że nie można go ani pokochać ani znienawidzieć. Niestraszna fabuła sprawia wrażenie nazbyt niedbałej, ale jako całość „Saren” wypada całkiem interesująco. A zatem nieco więcej niż przeciętnie. W sam raz na sześć „czaszek”.

Screeny

HO, FORBIDDEN SIREN a.k.a Sairen HO, FORBIDDEN SIREN a.k.a Sairen HO, FORBIDDEN SIREN a.k.a Sairen HO, FORBIDDEN SIREN a.k.a Sairen HO, FORBIDDEN SIREN a.k.a Sairen HO, FORBIDDEN SIREN a.k.a Sairen

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ interesująca reinterpretacja tematu utraty bliskiej osoby
+ nietypowa ghost story
+ zaskakujący finał
+ sceneria wyspy
+ ambicja subtelnego, nastrojowego straszenia

Minusy:

- mimo pewnych odstępstw od konwencji, to kolejny konwencjonalny J-Horror
- dziurawy scenariusz
- mało emocji
- niestraszny
- dla wielu może być nudny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -