Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DOLAN'S CADILLAC

DOLAN'S CADILLAC

Cadillac Dolana

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Jeff Beesley
Kraj prod.:USA / Wielka Brytania
Obsada:Christian Slater, Emmanuelle Vaugier, Wes Bentley, Greg Bryk
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:4.75
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Twórcy filmowi reżyserujący ekranizacje dzieł literackich muszą się liczyć z tym, iż ich dzieła zawsze będą porównywane ze swymi papierowymi pierwowzorami. Dla filmowców proces ów może być niezwykle ciekawym doświadczeniem prezentującym ogromną ilość opinii, niekiedy niezwykle trafnych, oryginalnych oraz inspirujących. Dla widzów i czytelników zestawianie ze sobą adaptacji filmowych z utworami literackimi może być ciekawą przygodą intelektualną, polegającą nie tylko na wyszukiwaniu różnic w obu dziełach, lecz przede wszystkim na próbie znalezienia klucza interpretacyjnego, którym posłużył się reżyser w realizacji swojego obrazu. Większość badaczy kina wierność filmowców tekstowi literackiemu traktuje jako mało istotną, trzeciorzędną kwestię. Reżyser, zachowując postawę niezależną wobec powieści czy opowiadania, zmuszony jest do „twórczej zdrady”, czyli takiego przeniesienia literatury na ekran, aby zainteresować widza filmową fabułą. Tak więc idąc tym tropem można dojść do konkluzji, iż pozbawionemu artystycznych okowów adaptatorowi troska o oryginał literacki nie powinna zaprzątać uwagi.

Rynek filmowy w Stanach Zjednoczonych jest bezlitosny. Kino skupione na głębi oraz niezwykłej nieraz komplikacji uczuć i emocji bohaterów nikogo nie interesuje. Dzieło filmowe musi być przede wszystkim efektowne, bo tylko akcja, zdecydowane działania postaci oraz efekty specjalne mogą wygenerować zyski, a co za tym, idzie sukces filmu. Jeff Beesley adaptując jedno z ciekawszych opowiadań Stephena Kinga stanął przed niezwykle trudnym zadaniem. Musiał bowiem w oparciu o tekst świadomie pozbawiony akcji i składających się na nią dynamicznych wydarzeń nakręcić film, który przyciągnąłby do kin żadną wrażeń amerykańską publiczność. Jak wyszło mu to godzenie ognia z wodą?

Siła historii Kinga opiera się na dwóch filarach – fabularnej prostocie i sugestywnej narracji. Literacki „Dolan's Cadillac” opowiada o mężczyźnie, nauczycielu w szkole podstawowej zatracającym się w zemście na gangsterze, który zamordował jego ukochaną żonę. Robinson podporządkowuje każdy aspekt swojego życia jednemu celowi - by dorwać wreszcie pieczołowicie strzeżonego i niezwykle ostrożnego Dolana. Odwet na przestępcy staje się jego idee fixe, obsesją, która motywuje go do nadludzkich wysiłków. Życie bowiem straciło dla niego jakikolwiek sens. Stało się puste i pozbawione znaczenia. Tylko krwawa, wymyślna i dająca satysfakcję zemsta mogłaby wreszcie pozwolić na pokonanie traumy tragedii i dać szansę na ułożenie sobie życia od nowa. Dość szybko dowiadujemy się tego, co chce zrobić bohater i, co najistotniejsze, kibicujemy mu we wszystkim, co robi. Pragniemy tak samo jak on, by gangster cierpiał okrutne katusze. To znowu nadaje opowiadaniu Kinga wymiar filozoficzny. Czy istnieją takie sytuacje, w których prawo przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, a perory o moralności człowieka zakrawają o kpinę? King w swoim tekście daje jasno do zrozumienia, iż nawet we współczesnym świecie, funkcjonującym przecież na fundamencie chrześcijańskiego humanizmu, życie wymaga od nas czasami walki, w której obowiązuje tylko jedna zasada – zabić, by nie zostać uśmierconym wcześniej.

Beesley zrezygnował ze wszystkiego, co nadawało literackiej wersji „Dolan's Cadillac” nimb wyjątkowości i przenosząc ją na ekran, „pożyczył” sobie tylko fabularny szkielet opowiadania, czyli historię młodego człowieka pragnącego zemścić się na gangsterze, z rozkazu którego unicestwiono jego żonę. W literackim pierwowzorze o Dolanie dowiadujemy się wszystkiego tylko i wyłącznie z relacji narratora będącego jednocześnie głównym bohaterem. Ten widzi w gangsterze wcielone zło, diabła, prawdziwego demona posiadającego nadnaturalną moc zdobywania władzy i pieniędzy. Kiedy w scenie finałowej spotykają się „oko w oko”, budowane przez cały tekst napięcie sięga zenitu. Pomimo przewagi naszego bohatera, drżymy o jego los. W wersji filmowej Jimmy Dolan jest zwykłym gangsterem, który trudni się handlem kobiet. Dokładnie poznajemy jego nawyki oraz sposób prowadzenia interesów. W filmie nie ma więc miejsca na niedomówienia, które w opowiadaniu Kinga kreowały atmosferę tajemniczości i stanowiły pożywkę dla wyobraźni czytelnika. Dolan w bardzo przeciętnej kreacji Christiana Slatera właściwie nie budzi żadnych emocji. Tego typu bohaterów w kinie amerykańskim jest mnóstwo. Scenarzyści, tworząc jego postać, poszli po najkrótszej linii oporu, bowiem jego potęga mafiosa nie wynika z wyróżniających go ponad innych cech charakteru, ani z posiadania daru instynktownego działania, niezbędnego wszystkim drapieżnikom. Dolan jest po prostu cynicznym i brutalnym prostakiem trzymającym swą świtę za mordę dzięki posiadanym pieniądzom. Nie budzi grozy jak jego literacki odpowiednik, ani szacunku i respektu jak choćby Michael Corleone z „Ojca chrzestnego”.

Bardziej interesującą postacią jest główny bohater filmu, Robinson, zagrany przez Wesa Bentley’a, aktora fanom horroru znanego z niezłej produkcji „Poziom -2”. To dzięki jego kreacji pozbawiony literackiej formy wyrażania myśli za pomocą monologu wewnętrznego filmowy protagonista intryguje i przykuwa uwagę podczas seansu. Na jego barkach spoczywa także cała scena finałowa, ponieważ jak wcześniej wspomniałem zbyt chłopięcy i pozbawiony polotu Christian Slater nie nadaje się jako odtwórca czarnego charakteru. Szkoda tylko, iż scenarzysta, Richard Dooling, nie nadał działaniom Robinsona wymiaru etycznego i filozoficznego, tak przecież istotnego w literackim pierwowzorze. Zabrakło w sferze znaczeniowej filmu zwrócenia uwagi na istotę poświęcenia w osiągnięciu celu. Filmowy bohater nie cierpi, nie znajduje w bólu i zatraceniu się w nim jedynego sposobu na choćby chwilowe zapomnienie o śmierci żony. Czy Wes Bentley poradziłby sobie z taką rolą? Z powodu artystycznej zachowawczości twórców filmu nigdy się tego nie dowiemy.

Z wybijającego się wysoko ponad przeciętność opowiadania Stephena Kinga Jeff Beesley zrobił przeciętny film, momentami interesujący, momentami irytujący, który jednak jako całość nie zasługuje na szczególną uwagę. Filmowy „Dolan's Cadillac” to przykład braku oryginalnego pomysłu na adaptację tekstu literackiego oraz odwagi na twórcze odczytanie dzieła, nawet za cenę anatemy ze strony Kinga (casus „Lśnienia” Stanley’a Kubricka). Bliżej mu do rażących sztampą telewizyjnych produkcji niż do dzieł pokroju wspominanego „Lśnienia” czy też niebanalnych „Christine” Johna Carpentera oraz „Dead Zone” Davida Cronenberga.

Screeny

HO, DOLAN'S CADILLAC HO, DOLAN'S CADILLAC HO, DOLAN'S CADILLAC HO, DOLAN'S CADILLAC HO, DOLAN'S CADILLAC HO, DOLAN'S CADILLAC HO, DOLAN'S CADILLAC HO, DOLAN'S CADILLAC

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawna realizacja
+ rola Wesa Bentley’a
+ intrygujący i przykuwający uwagę finał

Minusy:

- brak konsekwencji i logiki w kilku scenach
- brak oryginalnego pomysłu na ciekawą adaptację
- Christian Slater nie nadający się do roli bezwzględnego gangstera
- mało elementów budzących autentyczną grozę

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -