Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ULTIMATE DEGENERATE, THE a.k.a The Degenerate

ULTIMATE DEGENERATE, THE a.k.a The Degenerate

Ostateczny degenerat

ocena:2
Rok prod.:1969
Reżyser:Michael Findlay
Kraj prod.:USA
Obsada:Uta Erickson, Michael Findlay, Earl Hindman, Janet Benzet
Autor recenzji:Przemo Mieszkowski.
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Seks, pokręcona fabuła, wymyślne okrucieństwo, a to wszystko zarzucone jeszcze dodatkową szczyptą seksu – to przepis na standardowy film z nurtu exploitation. Te taśmowo kręcone produkcje, spośród których niewiele pozostało zapamiętanych w świadomości dzisiejszych widzów, jak każdy nurt mają również swoich sztandarowych twórców. Jednym z nich jest Michael Findlay znany z obrazów takich jak ‘Touch of her flesh’, ‘Kiss of her flesh’ oraz (tak dla odmiany) ‘Curse of her flesh’. I nie ma się co oszukiwać, jest to jeden z najgorszych reżyserów jakich ‘dziełka’ dane mi było oglądać. A nie widziałem ich wcale tak mało...

Namiętna i rozwiązła Maria mieszka ze swoją kochanką Tammy na obrzeżach miasta. Znudzona towarzyszką, Maria odnajduje w erotycznej gazecie zaproszenie do tajemniczej willi, której właściciel – niejaki Spencer oferuje spełnienie najbardziej wyuzdanych fantazji erotycznych. Na miejscu okazuje się, że mężczyzna wraz ze swym pomocnikiem Borysem częstuje kobiety narkotycznymi afrodyzjakami i odurzone zmusza do urządzania perwersyjnych pokazów, które mają zadowolić jego vouyerystyczne upodobania. Spencer jednak szybko się nudzi, wciąż przekraczając kolejne granice dziwactwa w swoich ‘zabawach’, zmierzając ku ostatecznemu środkowi do osiągnięcia wyżyn podniecenia. Środkiem tym może być tylko morderstwo...

W Stanach Zjednoczonych lat 60tych, świeżo uwolnionych ze sztywnego gorsetu purytańskiej obyczajowości, filmy z nurtu exploitation pełniły rolę dzisiejszych shockerów w rodzaju „Piły” lub „Hostelu” – specjalizowały się w przekraczaniu pewnych granic, co biorąc pod uwagę mierne aktorstwo i płyciznę fabularną było w większości przypadków jedynym powodem, dla którego ludzie chadzali na te seanse do obskurnych, małych kin często umieszczonych na tyłach sex-shopów. Zazwyczaj tymi pikantnymi smaczkami wzbudzającymi ciekawość kinomanów była duża dawka seksu oraz coraz dziwaczniejsze sceny okrucieństwa ocierającego się o sadomasochizm (czasem tak absurdalne jak duszenie ogromnymi kobiecymi piersiami w filmie „Deadly weapons”). W schemat ten wpisuje się także „The Ultimate degenerate”.

Spotkałem się z dwiema opiniami dotyczącymi tego filmu i obydwie są według mnie błędne. Opinia nr.1 – że to najlepszy film gatunku z exploitation. Niestety, o ile niektóre filmy zaliczane do tego specyficznego stylu mogą czasem zaciekawić (jak np. tytuły „Faster, Pussycat, kill kill!” czy „Confessions of the Psycho Cat”) to „Ostateczny degenerat” nie prezentuje sobą nic, co mogłoby przyciągnąć widza. Akcja przyśpiesza w naprawdę niewielu momentach oraz w (całkiem dobrej) końcówce, lecz cała reszta filmu spowita jest gęstą zasłoną męczącej nudy. Nawet dziewczyny, które w teorii powinny zaciekawić większość facetów (a i niektóre kobiety:) ) nie są na tyle ładne aby sprostać temu karkołomnemu zadaniu. Drugą ze wspomnianych opinii, która o wiele bardziej mnie zawiodła była ta mówiąca, iż jest to horror. Znów błąd. Praktycznie brak elementów charakterystycznych dla tego gatunku takich jak: 1. napięcie (chociaż Findlay bardzo silił się na ukazanie psychicznych cierpień kobiet molestowanych przez Spencera. Jak zwykle mu nie wyszło) oraz 2. gore (nieliczne zgony w filmie są dokonywane zazwyczaj przez uduszenie). Dodaj do tego kompletnie nieciekawy scenariusz i typowe dla niskiego budżetu, amatorskie aktorstwo i otrzymasz film idealny do przewinięcia na podglądzie i szybkiego zastąpienia czymś ciekawszym.

Czemu więc nie 1/10? Otóż dałem temu koszmarkowi jedną czaszeczkę za muzykę – klimatyczne, reprezentatywne dla filmów z tamtej epoki melodie z przewagą szybkiego saksofonu. Małym plusikiem jest również parę ładnych zdjęć w czerni i bieli; pośród masy nieudanych zabiegów reżyserskich i operatorskich jest kilka dobrze wykonanych ujęć.

W ramach słów końcowych napiszę, że „Ultimate degenerate” niestety zawodzi na całej linii – zarówno jako thriller erotyczny oraz jako (może przede wszystkim) horror. Radzę trzymać się do niego z daleka, nawet jeśli chcesz usilnie zaliczyć jakiegoś dobrego przedstawiciela nurtu exploitation. No cóż. Michael Findlay po raz kolejny w typowej dla siebie formie.

Screeny

HO, ULTIMATE DEGENERATE, THE a.k.a The Degenerate HO, ULTIMATE DEGENERATE, THE a.k.a The Degenerate HO, ULTIMATE DEGENERATE, THE a.k.a The Degenerate HO, ULTIMATE DEGENERATE, THE a.k.a The Degenerate HO, ULTIMATE DEGENERATE, THE a.k.a The Degenerate HO, ULTIMATE DEGENERATE, THE a.k.a The Degenerate HO, ULTIMATE DEGENERATE, THE a.k.a The Degenerate

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ muzyka
+ niektóre czarno-białe ujęcia

Minusy:

- brak grozy
- brak gore
- brak klimatu
- średnie dziewczyny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -