Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BANSHEE GAVE BIRTH a.k.a Kuntilanak Beranak

BANSHEE GAVE BIRTH a.k.a Kuntilanak Beranak

Banshee Gave Birth

ocena:5
Rok prod.:2009
Reżyser:Ian Jacobs
Kraj prod.:Indonezja
Obsada:Garneta Harun, Monique Henry, Dion Wiyoko, Vikri Rahmat, Ismi Melinda
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Horror jak wiemy niejedno ma imię. Pośród wielu różnych jego odmian w ostatnich latach dużym powodzeniem o publiczności cieszy się „horror reporterski”. Nazwa jest umowna, ale dobrze oddaje specyfikę takich filmów jak “The Blair Witch Project”, „Project Monster”, „Diary of Dead” czy “[Rec]”. Obrazy te wyróżnia sposób realizacji. Główną role odgrywa ruchoma kamera i subiektywny punkt, w jaki pokazuje ona filmową rzeczywistość, bliską formie reporterskiej. Celem tej metody jest stworzenie wrażenia obcowania z nie zainscenizowanymi wydarzeniami, rozgrywającymi się „tu i teraz”. Realizm takiego horroru, przynajmniej w założeniu, ma wzmocnić grozę przedstawianych w filmie zdarzeń. Nie zawsze jednak, mimo formy sugerującej życie uchwycone „na gorąco”, udaje się w zadawalający sposób uzyskać wrażenie iluzji prawdziwej rzeczywistości. Zabieg ten nie powiódł się do końca w głośnym “[Rec]” i jeszcze gorzej wypadał w indonezyjskim „Banshee Gave Birth” w reżyserii Iana Jacobsa.

Grupka studentów zamierzających nakręcić niezależny horror udaje się do opuszczonego dworku, w którym niegdyś mieściła się siedziba zespołu tanecznego, specjalizującego się w wykonywaniu jednego z tradycyjnych tańców ludowych Indonezji, ronggeng. Tancerki zespołu zginęły w niewyjaśnionych okolicznościach, stając się lokalną złowieszczą legendą. Studenci filmując wnętrze budynku, w pewnym momencie natrafiają na kamerę wideo z nagranym filmem. Okazuje się, że kilka miesięcy przed studentami, inna grupa młodych ludzi uzbrojona w kamery postanowiła odwiedzić cieszącą się złą sławą siedzibę tancerek ronggeng. Aline, Mia i Dea oraz Bim i Bob pragną nakręcić film o zaginionych dziewczynach z zespołu tanecznego i przy okazji wyjaśnić przyczynę ich zniknięcia. Udają się do miejscowości, w której tancerki miały swą siedzibę. Okoliczni mieszkańcy nie chcą rozmawiać na temat zaginionych dziewcząt i odradzają młodym ludziom zagłębianie się w tę sprawę. Aline i jej znajomi nie zamierzają rezygnować. Wprawdzie dziewczyny zaczyna prześladować tajemnicza zjawa, lecz chłopaki przekonują panie, że nie powinny bać się jakiś dziwnych halucynacji. Grupa dostaje się więc do wnętrza opuszczonej siedziby tancerek i wkrótce gubi się w labiryncie mrocznych korytarzy. A złowroga kobieca postać podąża za nimi.

„Banshee Gave Birth” jest obrazem zmarnowanego potencjału. To nie szkodzi, że obraz Iana Jacobsa kojarzy się aż zanadto z amerykańskim “The Blair Witch Project” i hiszpańskim “[Rec]”, z których twórcy indonezyjskiego horroru bez skrupułów skopiowali całe sceny. To nie szkodzi, bo kino grozy z Indonezji i oryginalność, to zjawisko równie rzadkie jak deszcz meteorytów. Filmowi Jacobsa najbardziej szkodzi niekonsekwencja oraz słabiutki sztampowy scenariusz. Niekonsekwencja, bowiem twórcy „Banshee Gave Birth”, być może pragnąc uciec od konwencji „horroru reporterskiego”, wiele scen filmują kamerą „obiektywną”. Co więcej obok zdjęć pokazywanych obiektywnie, z punktu widzenia trzeciej osoby, oglądać możemy obraz z dwóch kamer „subiektywnych”. Zabieg ten pewnie miał, w założeniu, uatrakcyjnić film, lecz zamiast go uatrakcyjnić, wprowadził chaos. Trudno się zorientować, z której kamery akurat oglądamy obrazy. Często zmieniają się też osoby filmujące i filmowane, w rezultacie otrzymujemy wizualny rozgardiasz, z pewnością nie ułatwiający seansu. Efekt , zwłaszcza efekt grozy, pogarsza też filmowanie z pozycji obserwatora. A skoro wspomnieliśmy o grozie, to niestety, choć jest kilka momentów zaskakujących i budzących niepokój, większość patentów na straszenie jest nużąco wyprana z wszelkiej inwencji i elementu niespodzianki.

Kiepsko prezentuje się też scenariusz, który wprawdzie sięga po zawsze wzbudzający ciekawość, egzotyczny folklor, lecz pojawiający się w oryginalnym tytule kuntilanaka ma niewiele wspólnego z fabułą. Chyba, że w Indonezji zwykło się określać tym mianem każdą mściwą zjawę, nawet jeśli kobieta, która się nią staje, nie zmarła podczas porodu. Pretekstowo potraktowano także taniec ronggeng, charakteryzujący się specyficzną gestykulacją tancerek, bogato zdobionymi strojami oraz akompaniamentem w postaci skrzypiec i gongów. Folklor jest jedynie dodatkiem do sztampowej historii, której wyjaśnienie jest banalne i zajmuje reżyserowi ledwie kilka minut. Wadą scenariusza jest także niemal kompletny brak zaskoczenia oraz liczne nielogiczności (zwłaszcza finał). Bohaterowie również nie grzeszą rozumem, bowiem nie tylko pchają się tam gdzie nikt ich nie chce i wszyscy im odradzają, ale zaraz po wejściu do nawiedzonego budynku rozdzielają się i gubią. Na dodatek nawet w najbardziej dramatycznych momentach nie tracą zimnej krwi i filmują do końca niczym operator z “[Rec]”. Aktorki są wprawdzie urodziwe, ale poza tym, że się histerycznie wydzierają (nawet w chwilach nie uzasadniających paniki) niczym specjalnie się nie wyróżniają. Panowie są przystojni, ale giną w miarę szybko, wiec nawet nie ma czasu by przyjrzeć się ich grze.

Czy są jakieś plusy? Owszem, kilka momentów w nawiedzonym domu, gdy widz może poczuć niepokój i atmosferę wszechobecnego zagrożenia. Do plusów zaliczyłbym też scenerię siedziby tancerek oraz oszczędne używanie zjawy, którą twórcy nie szastają na prawo i lewo. Tylko tyle? I może jeszcze to, że na ekranie dzieje się całkiem sporo, więc na nudę narzekać nie można. „Banshee Gave Birth” nie jest obrazem, którego seans byłby dla nas nieodżałowaną stratą czasu, ale nie jest też horrorem, który dostarczy nam wielu niezapomnianych wrażeń.

Screeny

HO, BANSHEE GAVE BIRTH a.k.a Kuntilanak Beranak HO, BANSHEE GAVE BIRTH a.k.a Kuntilanak Beranak

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nie nudzi
+ kilka udanych momentów grozy
+ sceneria nawiedzonego domu
+ oszczędne straszenie zjawą
+ uroda aktorek

Minusy:

- sztampowa ghost story
- zamieszanie z wieloma punktami widzenia kamery
- sporo nielogiczności i idiotycznych zachowań bohaterów
- schematyczna groza
- finał
- wtórność

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -