Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8

SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8

Slaughernight

ocena:5
Rok prod.:2006
Reżyser:Frank van Geloven Edwin Visser
Kraj prod.:Belgia/Holandia
Obsada:Victoria Koblenko, Carolina Dijkhuizen, Jop Joris, Kurt Rogiers, Liz Snoyink, Emiel Sandtke
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zachęcony seansem świetnego „DoodEind” postanowiłem sięgnąć po kolejny holenderski horror zrealizowany po 2000 roku. Mój wybór padł na „Slaughernight” w reżyserii Franka van Gelovena i Edwina Vissera. Co prawda produkcja Erwina van den Eshofa powielała schematy fabularne zastosowane w niejednym obrazie anglosaskim, jednak zwracała uwagę kapitalną realizacją, niesamowitą scenografią oraz umiejętnym i bardzo konsekwentnym budowaniem klimatu permanentnego zagrożenia. Niestety, tego samego nie można powiedzieć o filmie w reżyserii duetu holendersko-belgijskiego. Ich film bowiem „zapożycza” z produkcji amerykańskich wszystko to, co najgorsze, a więc w imię mknącej do przodu akcji pomija elementarną logikę wydarzeń oraz jakiekolwiek prawdopodobieństwo zachowań bohaterów. W efekcie dostajemy co prawda bardzo krwawego filmowego kotleta, jednak ze względu na skład, z najwyższym trudem można go uznać za zjadliwego.

Holenderski obraz zaczyna się od hitchcockowskiego trzęsienia ziemi, bowiem z wypadku samochodowego cudem z życiem uchodzi główna bohaterka filmu, Kristel. Niestety, we wraku pojazdu umiera jej ukochany ojciec, z którym zawsze łączyły ją niezwykle bliskie i serdeczne stosunki. Po krótkotrwałym szoku dziewczyna postanawia stawić czoło bólowi i wraz z grupą przyjaciół jedzie do zamkniętej kopalni, by stamtąd odebrać materiały, nad którymi od lat pracował jej ojciec. Na miejscu Kristel dowiaduje się, iż zmarły w wielkim entuzjazmem zajmował się legendami dotyczącymi kopalni, a przede wszystkim jedną, traktującą o Andriesie Martiensie, XIX-wiecznym czarowniku, który w podziemnych korytarzach dokończył swojego żywota. Uwieńczeniem eskapady grupy przyjaciół staje się wycieczka z przewodnikiem po sztolniach dawno nieczynnej kopalni. Na skutek awarii windy wydostanie się z niej okazuje się niemożliwe. Czekając na ekipę techników, Kristel i jej towarzysze postanawiają zabawić się w wywoływanie duchów. Żart okazuje się tragiczny w skutkach, bowiem pomimo niewiary w świat niematerialny, młodym ludziom udaje się sprowadzić między nich jakiś byt. Chwilę później ginie pierwszy uczestnik wycieczki. Reszta w opuszczonym i niebezpiecznym labiryncie kopalnianych lochów będzie musiała stoczyć krwawą bitwę z demoniczną, a co najważniejsze prawie nieśmiertelną, istotą mającą wyjątkowo makabryczne zamiary.

Reżyserzy z Beneluksu w swoim filmie na „grę wstępną” poświęcają minimum czasu. Widać, iż od początku interesuje ich tylko i wyłącznie rzeź w opuszczonych korytarzach kopalni. Nie bawią się w kreowanie atmosfery ani stopniowanie napięcia. Bohaterów z rozbrajającą prostotą traktują jako materiał na efektowny odstrzał. Wiadomo z kim czarny charakter stoczy decydujący pojedynek, oczywistym jest także, kto stanie u boku głównego bohatera, by w ostatnim momencie pomóc mu wybrnąć z sytuacji prawie bez wyjścia. Nie ma tu więc mowy ani o łamaniu jakichkolwiek konwencji, ani o dodawaniu do niej czegoś, co wyróżniałoby „Slaughernight” spośród setek, jak nie tysięcy podobnych jemu produkcji. Z drugiej strony, zdecydowana większość widzów oczekuje od slaherów dokładnie tego, co postanowili zawrzeć w swoim filmie van Geloven & Visser, mianowicie mknącą do przodu akcję oraz gęsto i bardzo krwawo ścielący się trup. Jeśli ktoś od horroru oczekuje przede wszystkim wyżej wymienionych elementów, podczas seansu holenderskiej produkcji będzie bawił się znakomicie. Tym bardziej, że kilka ujęć ze „Slaughernight” to cytaty z najsłynniejszej serii slasherów, a więc „Friday the 13th”, rozpoczętej filmem w reżyserii Seana S. Cunninghama. Szkoda tylko, iż twórcy z bezbrzeżną wręcz nonszalancją podeszli do logiki wydarzeń czy zachowań poszczególnych bohaterów. I nie chodzi tu już o występujące w każdym chyba slasherze, wyśmiewane w wielu pastiszach horrorów, ułatwiające działanie mordercy, irracjonalne oddzielanie się kolejnych bohaterów od mającej większe szanse na przeżycie grupy. W tej produkcji są „kwiaty” o dużo większym kalibrze, które nawet mnie, patrzącego często przez palce na filmowe idiotyzmy, bardzo raziły.

Nie można jednak zarzucić twórcom holenderskiego „Slaughernight” dwóch rzeczy. Po pierwsze odrobili oni bardzo dobrze pracę domową ze sposobów prowadzenia filmowej narracji we współczesnym horrorze. Historia w wyżej wymienionej produkcji opowiedziana jest bardzo sprawnie. Praca kamery jest bardzo dynamiczna. Również montaż oraz stosowanie najróżniejszych, zsubiektywizowanych ujęć sprawiają, iż film ogląda się bardzo szybko, bez spoglądania co i rusz na zegarek. Drugą niewątpliwą zaletą „Slaughernight” jest scenografia. Tak naprawdę to dzięki niej, a nie fabule, można mówić o klimacie odosobnienia i izolacji, jaki można wyczuć patrząc na działania bohaterów uwięzionych w kopalnianych szybach. Widoczne jest, iż w kreowaniu atmosfery za pomocą sugestywnej scenografii brali udział profesjonaliści. Opuszczone korytarze, pokryte brudem i wilgocią szyby, wreszcie skąpe, stale szwankujące oświetlenie robią wrażenie bardzo realistycznego świata, w którym, niestety, papierowe postacie muszą stawić czoło mało strasznemu duchowi.

Należy mieć tylko żal do europejskich producentów, iż swoje pieniądze inwestują w kino podróbek, niczym nieróżniących się od obrazów grozy taśmowo produkowanych w Stanach Zjednoczonych. A biorąc pod uwagę bogactwo kulturalne Europy, budowane przecież na fundamentach antycznych, wystarczy tylko trochę kreatywności, by stworzyć scenariusz filmu rozrywkowego swoją niezwykłością i oryginalnością na głowę bijącego opowieści „made in Hollywood”. Doskonałym przykładem takiego podejścia, czyli filmu wykorzystującego zarówno elementy historyczne jak i regionalną mitologię jest fińsko-czeska „Sauna” Antti-Jussi Annila. Współcześnie rzadko który horror nie tylko intryguje jak wyżej wymieniony, ale zmusza także do refleksji, a co najważniejsze pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu projekcji.

Screeny

HO, SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8 HO, SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8 HO, SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8 HO, SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8 HO, SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8 HO, SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8 HO, SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8 HO, SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8 HO, SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8 HO, SLAUGHERNIGHT a.k.a Sl8n8

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ profesjonalna realizacja
+ fachowo wykonana scenografia
+ efekty gore
+ tempo akcji

Minusy:

- niezliczona ilość fabularnych idiotyzmów
- nieciekawe, sztampowe postacie
- słaba, mało ciekawa i głupawa historia
- słabe aktorstwo
- mało ciekawy czarny charakter

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -