Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WALLED IN

WALLED IN

Walled In

ocena:5
Rok prod.:2009
Reżyser:Gilles Paquet-Brenner
Kraj prod.:Francja/ Kanada
Obsada:Mischa Barton, Cameron Bright, Deborah Kara Unger, Pascal Greggory, Noam Jenkins, Jane Redlyon, Eugene Clark
Autor recenzji:Radosław Mazurek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:6.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Bardzo trudno obecnie o dobry horror. Producenci zalewają nas falą odgrzewanych pozycji, oprócz pojedynczych klasyków sięgając nawet po kultowe serie. Skala tego zjawiska jest niepokojąca. Odświeżone zostały lub wkrótce będą: „Halloween”, "Piątek Trzynastego”, „Hellraiser” i "Koszmar z Ulicy Wiązów”. Z jednej strony to dobrze, ponieważ dostajemy ulubione pozycje w nowej wersji – z drugiej natomiast otrzymujemy często dzieło raczej mało oryginalne. Dzieje się to też kosztem innych filmów, które mogłyby powstać, gdyby przeznaczyć na nie środki włożone w produkcje remake’ów. Chociaż patrząc na „pomysłowość” niektórych twórców kina grozy, może to i lepiej.

Sam Walczak ma dość nietypową, jak na kobietę, pracę – zajmuje się wyburzaniem domów. W dniu 25 urodzin, będąc jedyną osobą w rodzinie, która ukończyła studia inżynierskie, otrzymuje od swojego ojca-pracodawcy swoje pierwsze wielkie zlecenie. Celem okazuje się budynek legendarnego francuskiego architekta Josepha Malestrazzy. Liczący sobie 8 pięter gmach, położony jest na odległych bagiennych terenach, w pobliżu niemalże wymarłego robotniczego miasteczka. Okazuje się, że ma on jeszcze swoich lokatorów. Opiekuje się nim Mary oraz jej syn Jimmy. Oprócz nich w budynku mieszkają jeszcze schorowany Burnett i, mająca problemy z postrzeganiem rzeczywistości, Denise. Szybko wychodzi na jaw, że konstrukcja skrywa w sobie mroczną tajemnicę. 15 lat temu w murach budynku odkryto zamurowane żywcem ciała 16 osób, w tym męża Mary. Zidentyfikowano również zwłoki Josepha Malestrazzy. Podejrzany o dokonanie tej zbrodni Tom Sullivan nigdy nie został złapany. Badając budynek Sam odkrywa, że znajdują się w nim pomieszczenia nie zaznaczone na planach. Kobietę zaczynają prześladować dziwne dźwięki wydobywające się ze ścian budowli. Zauważa również, że Jimmy zaczyna się w niej podkochiwać.

„Walled In“ Gillesa Paquet-Brennera to niestety kolejny film, który równie dobrze mógłby nie istnieć. Zaczyna się nawet ciekawie, mimo że historia poznawania mrożącej krew w żyłach przeszłości budynku i jego mieszkańców, należy do utartego schematu gatunku. Miejscem akcji jest duża betonowa konstrukcja, oczko w głowie swego twórcy, jego ukochane dziecko i dzieło życia. To twór odpychający swoją surowością, ale jednocześnie trochę fascynujący. Umiejscowiony na skraju jeziora, jest z założenia jednym z bohaterów filmu – nie tylko tłem wydarzeń, ale również ich uczestnikiem. Jego dziwaczna konstrukcja z lekko ściętymi u podstawy bokami, za sprawą charakterystycznie wkomponowanych okien, przypomina z zewnątrz, jak się okazuje nie bez przyczyny, odwróconą piramidę. Niestety czar szybko pryska i początkowe zaciekawienie przeradza się w znużenie, bo oprócz kilku ciekawych lokacji (hol, korytarze, wreszcie ukryte centrum budynku), jak na funkcję jaką pełni w filmie, budowla Malestrazzy ma niewiele do zaoferowania.

Mało wiarygodnie wypadają relacje Sam (Mischa Barton) i Jimmy’ego (Cameron Bright), będące motorem napędowym fabuły filmu. Nastolatek, wychowywany jedynie przez matkę i pozbawiony towarzystwa rówieśników, zaczyna darzyć silnym uczuciem kobietę, której praktycznie nie zna. Niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zaskakuje prostota z jaką pokazano na ekranie ewoluujące uczucia młodzieńca. Widzimy więc pamiętnik Jimmy’ego, w którym opisuje swą fascynację, pożądanie, kiedy opatruje dziewczynie zranioną nogę, oraz łzy, gdy ona oddaje się innemu. Całości dopełnia rozmowa chłopaka z matką, od której dowiaduje się, że nie ma wielkiej miłości, jeśli człowiek nie jest w stanie poświęcić wszystkiego dla drugiej osoby. Ta trwająca niecałą minutę scena będzie miała kluczowe znaczenie dla zakończenia całej historii. Wspomniana wada filmu nie jest bynajmniej winą pary aktorskiej Barton – Bright, którzy zagrali na przyzwoitym poziomie, lecz scenariusza. Słabo wypada natomiast Deborah Kara Unger (matka Jimmy’ego), którą można było zobaczyć w słynnym filmie Davida Cronenberga „Crash”, elektryzującym thrillerze „Gra” Davida Finchera oraz horrorze „Silent Hill”.

Z galerii nieciekawych bohaterów wybija się postać grana przez Pascala Greggory’ego. Uduchowiona, opętana marzeniem o nieśmiertelności i konsekwentnie dążąca do realizacji swojego celu, jest elementem, który ma nadać obrazowi metafizyczny wydźwięk. Metafizyka to jednak niskich lotów i pozbawiona tajemnicy. Filozofia przedstawiona w filmie sprowadza się praktycznie do krótkiego monologu zdradzającego motywację mężczyzny. Odwieczne dążenie człowieka do nieśmiertelności stało się tu jedynie pretekstem do skonstruowania banalnej historii. Szkoda, bo temat to ciekawy. Widać to na przykładzie trochę niedocenianego (nawet wygwizdanego) dzieła Darrena Aronofsky’ego „Źródło”. Desperackie próby ratowania śmiertelnie chorej ukochanej stają się tu punktem wyjścia do rozważań na temat śmiertelności człowieka i miłości do drugiej osoby, a sposób w jaki reżyser przedstawia drogę głównego bohatera do oświecenia, może zachwycić. Oczywiście są to różne filmy już z założenia. W przypadku „Walled In” zdecydowano się na kino grozy a głębia jest tu tylko pozorna. Problem w tym, że grozy tu niewiele a powodów do refleksji prawie wcale.

Daleki jestem od przypinania łatek gatunkowych filmom. Na pierwszym miejscu stawiam przede wszystkim historię, a nie ramy w jakich się mieści. Ta opowiedziana w filmie Gillesa Paquet-Brennera nie dość, że naiwna, to jeszcze do tego nudnawa. Szkoda, bo z tych samych elementów, można było stworzyć dużo lepsze dzieło.

Screeny

HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN HO, WALLED IN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ postać grana przez Pascala Greggory’ego
+ momentami ciekawe zdjęcia

Minusy:

- mało realistyczny wątek miłosny
- szablonowa metafizyka
- momentami wieje nudą
- nieciekawa Deborah Kara Unger
- liczne nielogiczności
- nie ma ani grozy, ani powodów do głębszych refleksji

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -