Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana

HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana

Piekielna ziemia

ocena:4
Rok prod.:2007
Reżyser:Omar Khan
Kraj prod.:Pakistan
Obsada:Kunwar Ali Roshan, Rooshanie Ejaz, Rubya Chaudhry, Haider Raza, Osman Khalid Butt
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Film to coś magicznego, coś urzekającego. To inny świat, w który możemy się zagłębić, dzięki niemu możemy oderwać się od rzeczywistości nas otaczającej. Kino to również rozmaite odmiany – komedia, kryminał, czy w końcu horror oraz różne oblicza – ambitniejsze lub czysto rozrywkowe, i to wszystko, co pomiędzy nimi. Filmy urozmaica również miejsce, w którym powstały. Przyznam, że nierzadko jest to dla mnie kryterium doboru tego co chcę obejrzeć. Właśnie odmienność kulturowa, wpływająca na schematy, na których opiera się kino. Horror powstaje właściwie na całym świecie, także w krajach dla nas często bardzo egzotycznych. Jeszcze do niedawna była to np. Tajlandia, choć przecież horrorografia tego państwa jest już dzisiaj niezmiernie bogata, rozwijająca się w dynamicznym tempie już od prawie dwudziestu lat. Nie koniec na tym. Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że groza powstaje również w państwach islamskich. W Indonezji, największym państwie muzułmańskim, kręci się rocznie więcej niż piętnaście horrorów. W nowym milenium zainteresowanie produkcją tego typu obrazów wzrosło również w Turcji, choć daleko jeszcze do eskalacji filmowej grozy. Recenzowana „Piekielna ziemia” pochodzi z Pakistanu, państwa, które nie może się pochwalić zbyt wieloma produkcjami tego typu. Zachodni widz zapewne przypomni sobie „Drakulę w Pakistanie” („Zinda Laash”) z 1967 roku. Nie był to pierwszy horror w tym kraju, ale na przeszło dwie dekady ostatni. Przynajmniej jeżeli wierzyć bazie imdb. W nowym milenium filmowa groza również nie wzbudza zbyt wielkiego zainteresowania tamtejszych twórców, powstaje jednak m.in. recenzowany obraz, reklamowany jako „pierwszy pakistański film gore”. Brzmi zachęcająco?

Pięcioro przyjaciół, nie zważając na obowiązki szkolne i domowe, postanawia wybrać się do odległej miejscowości na koncert rockowy. Zaplanowana podróż nie jest jednak tak prosta, jak mogłoby się wydawać, a skróty niekoniecznie najszybciej prowadzą do celu. Młodzież gubi się na odludziu, na dodatek kończy im się paliwo. To jednak dopiero początek ich problemów, do których przyczyniają się nie tylko wcześniej spotkane zombie, ale również tajemniczy wieśniacy, dziwny i przerażający autostopowicz, czy w końcu choroba jednego z nastolatków. Kłopoty podróżników okazują się na tyle duże, że nie tylko dotarcie na koncert będzie zagrożone, ale również ich życie.


Fabuła recenzowanego horroru nie jest ani nowatorska, ani skomplikowana. „Zibahkhana” pełnymi garściami czerpie z dokonań „Teksańskiej masakry piłą łańcuchową”. Grupa nastolatków, której na odludziu przydarzy się nieszczęście. Oczywiście filmów powielających tę koncepcję jest całe mnóstwo, w tym wypadku chodzi jednak o grozę z odległego nam kręgu kulturowego. Świadomy tego reżyser nie uciekał od odpowiednich nawiązań. Na początku podróży nastolatkowie rozmawiają również m.in. o sytuacji społecznej Pakistanu. Oczywiście tego typu dialogów nie ma zbyt wielu, dodatkowo pojawiają się obok przekleństw. Ze względu na owe dialogi początek seansu jest stosunkowo ciekawy, gdyż bohaterowie poruszają różne tematy, obok wspomnianych poważnych, również typowe dla młodzieży, takie jak muzyka, czy używki. Niestety całość jest zbyt zwulgaryzowana, dostosowana do wymogów wyznaczonych przez amerykańską grozę lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, dzięki czemu zagubiony zostaje pierwiastek kulturowy. Im dalej tym niestety fabuła jest co raz bardziej szablonowa. Spada ilość dialogów na rzecz stosunkowo wartkiej akcji. Nie jest to duży atut. Filmowa historia po prostu nie jest zbyt przekonująca. Z jednej strony ze względu na wspomniany wcześniej oklepany schemat, z drugiej, reżyser chciał złożyć hołd również grozie z żywymi trupami w roli głównej, spod znaku Romero, czy Fulci'ego. Po drodze nastolatkowie muszą spotkać zombie. Po co? Cóż może pakistańska publiczność będzie zachwycona, ale reszta świata raczej nie. Różnego typu niekonsekwencji, czy też dziwnych zachowań bohaterów w obliczu niebezpieczeństwa jest więcej.


„Piekielna ziemia” nie posiada zbyt wielu atutów. Jednym z nich jest stosunkowo szybki rozwój wypadków, dzięki któremu obraz nie nuży, dodatkowo doprawiony licznymi żartami, które jednak nie zawsze będą zauważone przez widza z naszego kręgu kulturowego. Niestety pozostałe elementy filmowego rzemiosła chluby raczej nie przynoszą. Twórcy stworzyli postacie dosyć szablonowe. Właściwie nie wiele można o nich powiedzieć, co powoduje, że ich los raczej nie intryguje, zwłaszcza że również gra aktorska nie stoi na zbyt wysokim poziomie. Dodatkowo fabuła jest przewidywalna. Irytować może również wspomniana na początku recenzji reklama pierwszego pakistańskiego filmu gore, a raczej nie ona sama, ale to, że delikatnie mówiąc mija się z prawdą. Odpowiednich tego typu scen jest bardzo mało. Niestety ich wykonanie również budzi zastrzeżenia. Podobnie zresztą jak całokształt efektów specjalnych. Choć można na całość spojrzeć również z nieco innej perspektywy. Nie należy Omarowi Khanowi odmówić pewnej konsekwencji w kręceniu „Piekielnej ziemi”, za sprawą nie tyle oczywistego nawiązania do dzieła Tobe Hoopera, co w całokształcie recenzowanego obrazu, jakby żywcem wyciągniętego z lat siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych XX wieku, choć akcja „Hell's Ground” toczy się współcześnie. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie ze wszystkimi tego typu konsekwencjami dotyczącymi horrorów klasy b – marne aktorstwo, kiepskie efekty specjalne, niezbyt przekonujący scenariusz i wiele innych, za to z jednym atutem ciekawym klimatem, jaki tego typu filmy wytwarzały oraz często wspaniałymi lokacjami.

„Zibahkhana” to horror pełen wad i niedociągnięć, ale czego można było się spodziewać po filmie o niskim budżecie i to w dodatku powstałym w kraju, niemającym tradycji w kinie grozy. Mimo tego fabuła może wciągnąć, choć raczej nie zapadnie zbyt długo w pamięć. Reżyser właściwie w całości wyciągnął niewielki potencjał, jaki niósł ze sobą scenariusz. Horror z pewnością wielu horroromaniakom nie przypadnie do gustu. Warto czasem, choćby ze względów poznawczych, obejrzeć film, który być może jest pierwszą jaskółką rodzącego się pakistańskiego kina grozy. Czy tak będzie w rzeczywistości?

Screeny

HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana HO, HELL'S GROUND a.k.a Zibahkhana

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ tło społeczne
+ wartka akcja
+ reżyseria
+ klimat lat 70tych XX wieku

Minusy:

- scenariusz
- fabuła
- wtórność
- efekty specjalne
- nastolatki

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -