Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MYSTERIOUS WORLD, EP. 01: LOVE NEVER DIES

MYSTERIOUS WORLD, EP. 01: LOVE NEVER DIES

Tajemniczy świat Ep. 01: Miłość nigdy nie umiera

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Victor Vu
Kraj prod.:USA
Obsada:Phoebe Minh Thu, Thanh Tam, Catherine Thuy Ai, Dang Hung Son
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

A personal final wish would become the eternal consciousness of his soul.
/cytat z filmu/

Lan jest młodą mężatką, lecz jej małżeństwo nie jest szczęśliwe. Najważniejszą przyczyną zdaje się być brak dziecka, o które Lan oraz jej mąż Nam usilnie się starają. Niestety kobieta aż trzykrotnie poroniła, za trzecim razem popadając w rozpacz. Na dodatek Lan niedawno pochowała ojca, którego bardzo kochała, a Nam, lekarz, spędza więcej czasu poza domem, zarabiając na utrzymanie. Nawet matka, która wciąż nie pogodziła się ze stratą męża i rozmawia z nim jakby nadal żył, nie potrafi pomóc dziewczynie. Lan pogrąża się w depresji. Wkrótce zaczynają nawiedzać ją dziwne koszmary, w którym widzi grób nieznajomego starszego mężczyzny. Coraz częściej śni także o sobie (tylko, że w śnie ma na imię Han) a także o młodym mężczyźnie imieniem Tam, któremu ślubuje wierność nawet po śmierci. Lan stara się nie przejmować zbytnio dziwnymi snami. Lecz kiedy postacie ze snu – tajemniczy mężczyzna, łudząca podobna do bohaterki Han, z zakrwawionym brzuchem zaczynają pojawiać się na jawie, Lan jest przerażona. Na domiar złego podczas snu dziewczyna na głos wypowiada imię „Tam”, nazywając go swoją miłością. Nam, który przypadkowo usłyszała te słowa nabiera przekonań, że jego żona ma kochanka. Zaczyna także podejrzewać, że trzy poronienia nie mogły być przypadkowe – pewnie w ten sposób Lan chciała się pozbyć dzieci, które nie były Nama. Opuszczona przez męża, przerażona i zrozpaczona bohaterka może liczyć tylko na swą matkę. Tylko czy matka będzie w stanie jej pomóc?

„Tajemniczy świat” jest ( a raczej ma być) antologią godzinnych filmów grozy, którego celem jest umożliwienie młodym, zdolnym twórcom zaprezentowanie swojego talentu szerokiej amerykańskiej publiczności. Na pomysł nadnaturalnych historii wpadł wietnamski reżyser Victora Vu, znanym widzom z poetyckiej ghost story, „Dusze”. Jednym z moich ulubionych seriali – zdradza Vu w jednym z wywiadów – jest „The Twilight Zone”. I dodaje – „Tajemniczy świat” nie będzie tylko o duchach i demonach, ale o doświadczeniu i wydarzeniach z naszego życia, których nie można wyjaśnić ludzką logiką ani zrozumieć. Jednakże (…) mam zamiar włączyć do serii wietnamskie tematy i wierzenia dotyczące kultury. I trzeba przyznać, że słów nie rzuca na wiatr, o czym przekonuje pierwszy z planowanych filmów wyreżyserowany przez twórcę „Dusz”, „Miłość nigdy nie umiera”. Martwi jednak fakt, że od 2006 r. poza epizodem Vu nie nakręcono jeszcze żadnego innego filmu. Albo skończyły się pieniądze na zamierzoną antologię, albo producenci stracili zainteresowanie projektem.

Wróćmy jednak do filmu. „Miłość nigdy nie umiera” w tych wszystkich, którzy mieli okazję zobaczyć wcześniejsze o dwa lata, pełnometrażowe „Dusze”, wywołać może wrażenie deja vu. Wydaje się, że pierwszy z planowanych odcinków serii jest rozwinięciem jednego z wątków wcześniejszego kinowego horroru. Tak bardzo, zarówno pod względem wizualnym, stylistycznym i tematycznym przypomina „Dusze”. To dobrze i źle. Źle, bo widzowie wcześniejszego o dwa lata filmu nie zobaczą niczego nowego, nie zostaną zaskoczeni żadnym nowym rozwiązaniem dramaturgicznym czy technicznym. Dobrze zaś, bo „Dusze” to bardzo dobry film, pełen nostalgicznej, poetyckiej atmosfery, pięknie sfilmowany, z nastrojową muzyką. Bardzo niezwykła ghost story, w której ważniejsze od straszenia widzów są wzajemne, naznaczone cierpieniem i śmiercią relacje bohaterów. „W Duszach” twórcy filmu pięknie przedstawili też nieodzowny element każdej azjatyckiej opowieści o duchach - buddyjski motyw karmy i reinkarnacji. Jednak kinowy obraz Vu był – zdaniem samego reżysera – opowieścią o miłości, która nigdy nie umiera.

Poczynione uwagi w całości odnoszą się do pierwszego epizodu „Tajemniczego świata”. Ponownie otrzymujemy ghost story, w których duchy nie przybywają do świata zmarłych by wyrównać rachunki za doznane w przeszłości krzywdy, lecz dlatego, że coś zatrzymało ich w zaświatach. W filmie pada zdanie, które przytoczyłem na wstępie niniejszej recenzji. W wolnym tłumaczeniu brzmi ono tak: „Ostatnie osobiste życzenie może stać się wieczną świadomością duszy”. Jego treść a nawet sformułowanie przypomina bardzo zapisane przez Lafcadio Hearna słowa z „Kwaidanu, opowieści niezwykłych” oraz z motta otwierającego serię „Ju-on”. Hearn pisał: (…) ostatnia wola człowieka lub obietnica człowieka, który umiera w gniewie lub w gniewie popełnia samobójstwo, posiada moc nadprzyrodzoną. W obu zatem cytatach przypisuje się nadnaturalny skutek emocji, która towarzyszy chwili śmierci. Azjaci wierzą, że to właśnie ona może powstrzymać wędrówkę dusz w zaświatach. I z takimi też duchami mamy do czynienia w „Miłość nigdy nie umiera”. Duchy nie są jednak bezwolne, starają się skontaktować z żyjącymi osobami, których osobiste predyspozycje pozwalają ich dojrzeć. Dla naznaczonych darem osób widzących to czego nie widzą zwykli ludzie dar ów jest raczej przekleństwem, dopóki nie zorientują się czego do nich chcą zmarli. Widzieliśmy tego rodzaju sytuacje już wielu horrorach: w „Szóstym zmyśle”, „Oku” a nawet w pochodzącym z Singapuru „The Maid” Kelvina Tonga. W epizodzie wyreżyserowanym przez Vu duchy z jednej strony wyrażają poczucie winy (krwawiący sobowtór Lan), z drugiej zaś – pragną wymusić spełnienia obietnicy, ostatniej obietnicy umierającego. W filmie oznacza to wielkie niebezpieczeństwo dla bohaterki, która będąc kolejnym wcieleniem zmarłej podczas nieudanego zabiegu aborcji Han, nic nie wie o obietnicy wierności, która Han złożyła Tamowi, mężczyźnie prześladującym Lan.

W „Miłość nigdy nie umiera” jeszcze silniej zaakcentowano motyw reinkarnacji wedle, którego życie odradza się w kolejnych wcieleniach. To czy następne wcielenie przyniesie nam lepszą egzystencję zależy od naszej karmy, czyli najprościej mówiąc od dobrych i złych uczynków, które – w zależności od przyczyny – mogą zaowocować dobrym lub złym skutkiem. Inaczej mówiąc za każdy zły uczynek, choćby w następnym wcieleniu, trzeba będzie zapłacić. Lan będzie musiała ponieść karę za to co zrobiła w poprzednim życiu jako Han, czyli za pozbycie się nienarodzonego dziecka. I karę rzeczywiście ponosi trzykrotnie tracąc potomstwo, co w konsekwencji doprowadza do rozpadu jej małżeństwa.

To wszystko nie jest niczym odkrywczym w azjatyckim kinie grozy, ale Vu opowiadając niespiesznie, opowiada historię, która intryguje i wciąga. W gruncie rzeczy oglądamy dramat małżeński, w który wpleciono w sposób subtelnie podany elementy nadprzyrodzone. Sceny grozy, podobnie, jak w „Duszach” nie są zbyt liczne ani nazbyt straszne. Jest tylko jedna scena, która może zaniepokoić. To ta, gdy Lan nocy widzi kobietę, własne odbicie, z krwawiącym brzuchem i rękoma splamionymi krwią. „Miłość nigdy nie umiera” nie jest shockerem i o straszenie nie chodzi przede wszystkim, toteż nie oczekujmy mocnych wrażeń. Za to możemy spodziewać się sporej dawki subtelności, poetyckości i niemożliwej do podrobienia atmosfery, stanowiącej mieszankę nostalgii, zadumy i smutku. No i także pięknej aktorki w roli głównej, tym razem Phoebe Minh Thu. Dodajmy, że ten kameralny, spokojny i wyciszony film jest bardzo dobry pod względem aktorski. Bez problemu wierzymy bohaterom odtwarzającym filmowe postacie.

Niestety, choć takie filmy jak pierwsza część „Tajemniczego świata”, są niemal tak rzadkie w współczesnym kinie, jak zorza polarna czy deszcz Perseidów, to podobieństwa do „Dusz” nie pozwalają ocenić „Miłość nigdy nie umiera” równie wysoko, jak pełnometrażowy horror Vu. Mimo tego z nadzieją będę wyczekiwał kolejnych odcinków serii „Tajemniczy świat”. Bo ufam, że wietnamski twórca powróci do tej serii.

Screeny

HO, MYSTERIOUS WORLD, EP. 01: LOVE NEVER DIES HO, MYSTERIOUS WORLD, EP. 01: LOVE NEVER DIES HO, MYSTERIOUS WORLD, EP. 01: LOVE NEVER DIES HO, MYSTERIOUS WORLD, EP. 01: LOVE NEVER DIES HO, MYSTERIOUS WORLD, EP. 01: LOVE NEVER DIES HO, MYSTERIOUS WORLD, EP. 01: LOVE NEVER DIES

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nietypowa ghost story
+ na tle współczesnego kina grozy pozycja wyjątkowa
+ nastrój
+ realizacja
+ wątki obyczajowe
+ intrygująca fabuła
+ kilka niepokojących scen grozy
+ piękna Phoebe Minh Thu

Minusy:

- uderzające podobieństwo do „Dusz”
- nie straszy
- wielu może nie wytrzymać powolnego tempa
- tylko dla miłośników subtelnych nastrojowych filmów grozy, pozostali mogą się porządnie wynudzić

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -