Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ATRIA MORTIS (RIGOR MORTIS 2)

ATRIA MORTIS (RIGOR MORTIS 2)

ATRIA MORTIS (RIGOR MORTIS 2)

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Patryk Jurek
Kraj prod.:Polska
Obsada:Patryk Jurek, Anna Totoń, Sebastian Szewczyk
Autor recenzji:Wolff
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Klika lat temu ze sporym szumem medialnym i przy współpracy z naszym serwisem ukazał się debiutancki horror Patryka Jurka „Rigor Mortis”. Rzeczywistość pokazała, że w zasadzie było to wiele hałasu o nic, no, może raczej znów zmarnowano nieco dobry potencjał przez amatorski aktorstwo. Mimo to, ciekaw byłem nowej odsłony na którą przyszło nam trochę poczekać. Bez szumu, bez zapowiedzi, oto jest „Atria Mortis” czyli sequel poprzednika.

Podobnie jak w przypadku pierwszej części mamy tu do czynienia z filmem składającym się z trzech noweli opartych na opowiadaniach z naszego serwisu. Tu także próbowano je spiąć klamrą fabularną i nawet połączyć z poprzednikiem. Wyszło to nieco lepiej, tym bardziej, że w rzeczywistości mamy do czynienia z prequelem, a więc filmem opowiadającym o wydarzeniach sprzed akcji „Rigor Mortis”.

Pierwsza nowela to „Jestem głodny” oparta na opowiadaniu Roberta Cichowlasa. Akcja zaczyna się w momencie, gdy policja znajduje zwłoki mężczyzny i na miejsce przestępstwa wzywa jego siostrę. Ta znajduje jego pamiętnik i odkrywa zagadkę jego straszliwej śmierci.
Fabuła opowiadania oscylowała wokół mrocznego thillera i horroru gore, tu otrzymaliśmy stertę świetnych ujęć i ciekawego kadrowania obrazu popartego dobrze wkomponowaną muzyką. Niestety, całość na łopatki rozkłada aktorstwo, szczególnie mężczyzna odgrywający główną rolę zaczyna drażnić już po kilku minutach, a w momencie zbyt długiej i niezwykle sztucznej rozmowy telefonicznej sprawił, że miałem ochotę wyłączyć film. Ponieważ jednak cechuję się świętą cierpliwością, oglądałem dalej wytrwale. Finał tej zbyt długiej historii choć niezły, nie jest w stanie uratować nudnego spektaklu, jaki jest nam serwowany przez ponad dwadzieścia minut.

Druga odsłona to króciutka opowieść „Pato” na motywach opowiadania „Cierpienie żłobi duszę” autorstwa Michała Talaśki. Prosta, ale mocna w wymowie opowiastka o znieczulicy, jaka spotyka napadniętego nocą chłopaka, z nieco zbyt mocnym jak dla mnie zabarwieniem dydaktycznym. Szkoda, że pozbawiono ekranizację elementów nadnaturalnych z opowiadania, przez co końcówka zdaje się być nieco uproszczona. Na szczęście, znów na uwagę zasługują zdjęcia i muzyka, aktorstwo jest tak znikome, że nie zdążyło mnie zrazić, a może po prostu po koszmarze poprzedniej nowelki, wszystko okazuje się być oskarową kreacją. Może za wyjątkiem scen mordobicia, które zamiast poruszyć rozbawiły mnie do łez.

Trzecia odsłona to „NekroZofia” na podstawie opowiadania pod tym samym tytułem autorstwa Łukasza Czerwińskiego. Historia czterech ziomali, którzy poszli dla zaznania mocnych wrażeń „wykopać sobie trupa”. Jak się okazuje jest to dopiero początek ich horroru. Nowelka ta okazuje się być najjaśniejszym punktem „Atria mortis”, ponieważ prócz znakomitych wręcz tym razem zdjęć i jeszcze lepiej dopasowanej muzyki (utwór „Grabarz” wstawiony w tą nowelkę pasuje idealnie) doszła naprawdę świetna historia i ludzie, którzy przynajmniej udają, że wiedzę co robią na planie, ze wskazaniem na odtwórcę roli nekrofila, który i aparycją i zachowaniem sprawdza się świetnie. Oczywiście, w konwencji filmów amatorskich i istotne, z lekkim zabarwieniem humorystycznym. Okazuje się bowiem, że „NekroZofia” sprawdziłaby się świetnie w klasie B lub jako kolejny wybryk Tromy. Film ten byłby znakomitą krótkometrażówką, tym bardziej, że poziomem wykonania bije na głowę niemal wszystkie odsłony wytwórni Kauffmana. Szkoda, że pojawia się jako ostatnia odsłona, większość może po prostu do niej nie doczekać.

Trudno jest mi więc ocenić film jako całość, obok świetnej (w swojej klasie) „Nekrozofii” mamy przeciętne „Pato” i nędzne „Jestem głodny”. Oczywiście, rozumiem półamatorską produkcję, niemniej żenady aktorstwa z pierwszej noweli wybaczyć nie mogę. Tak samo nie zdzierżę, jeśli w trzeciej części znów pojawi się pani o niezwykle irytującym głosie (pełniąca rolę łącznika wszystkich nowel w obu częściach w scenach w garażu). Patryk Jurek bowiem okazuje się być świetnym filmowcem, nie mam nic do zarzucenia zdjęciom, ujęciom, kadrowaniu, niektóre sceny z „Pato” czy z „Nekrozofii” zostały nakręcone z wielkim wyczuciem i świadczą o klasie twórcy, pokazując jednocześnie, że na wiele go jeszcze stać. Muzyka Łukasza Radeckiego nie jest tym razem tak nachalna jak poprzednio, jest jednak wszechobecna, często ratując klimat opowieści (znów nieszczęsne „Jestem głodny”). Ogólny rozrachunek wygląda więc tak: świetne zdjęcia, dobra muzyka, dobry montaż, „NekroZofia” i od biedy „Pato” – na plus. Na minus: bardzo amatorskie aktorstwo, w przypadku „Jestem głodny” osiągające wdzięk płyty chodnikowej, a w późniejszych etiudach po prostu marne. Do tego nuda wiejąca z ekranu przez ponad połowę trwania seansu i poza ostatnią historyjką brak możliwości wczucia się w przedstawiane wydarzenia. Czyli zadziwiająco wychodzi pół na pół. Szóstą czaszkę dodam za fakt, iż sequel jest wyraźnie lepszy od „Rigor mortis”, a Patryk Jurek pokazuje, że jeśli dostanie dobry scenariusz i zrezygnuje z amatorskich aktorów, może nas jeszcze pozytywnie zaskoczyć.

Screeny

HO, ATRIA MORTIS (RIGOR MORTIS 2) HO, ATRIA MORTIS (RIGOR MORTIS 2)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zdjęcia
+ muzyka
+ ostatnia etiuda „NekroZofia”

Minusy:

- aktorstwo
- pierwsza, za długa etiuda „Jestem głodny”

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -