Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TRAIN

TRAIN

Pociąg

ocena:4
Rok prod.:2008
Reżyser:Gideon Raff
Kraj prod.:USA
Obsada:Gideon Emery, Kavan Reece, Derek Magyar, Gloria Votsis, Todd Jensen
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:4.5
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Fani gore znowu będą zachwyceni. Na ekranach kin bowiem pojawił się film, w którym kamera skrupulatnie śledzi każdy szczegół kaźni urządzanej ofiarom przez ich katów. Znowu w ruch idą haki, łańcuchy, topory oraz szerokie instrumentarium niezbędne w przeprowadzaniu sekcji zwłok. I znowu także żywi ludzie są torturowani, rozrywani, pozbawiani głów oraz innych członków, wreszcie patroszeni i filetowani. Tę „wysublimowaną ucztę” zaserwował nam niejaki Gideon Raff w filmie „Train”.

Jak bywa w tego typu obrazach, fabuła dzieła amerykańskiego reżysera nie przedstawia się nadzwyczaj oryginalnie. Grupka czworga amerykańskich, młodych zapaśników pod opieką trenera i jego asystenta udaje się do Rosji na zawody sportowe. Chcąc jak najszybciej dostać się na kolejne, tym razem zorganizowane w Odessie na Ukrainie, postanawiają skorzystać z prywatnych linii kolejowych. Nie trzeba być wielkiej klasy myślicielem, by wpaść na to, iż za chwilę w kolejowych wagonach będą działy się dantejskie sceny. Pociąg bowiem prowadzony jest przez rzeźników, którzy mordując swe ofiary, realizują przemyślany i dający im dużą satysfakcję plan.

Nie będę owijał w bawełnę i od razu napiszę, że „Train” to po porostu stek bzdur podlany ogromną ilością posoki i flaków, wylewających się z ludzkich brzuchów. Ilość idiotyzmów przypadających na każdą minutę filmu jest tak ogromna, iż skomentowanie wszystkich przyczyniłoby się zapewne do stworzenia długaśnego elaboratu. Dałbym sobie rękę uciąć, niekoniecznie nawet wysterylizowanym narzędziem, iż robota przy scenariuszu do „Train” nie wyszła poza fazę tworzenia treatmentu. Nie tylko bowiem szwankują dialogi, psychologiczna wiarygodność bohaterów, lecz przede wszystkim absurdalne pomysły oraz nie mające nic wspólnego z prawdopodobieństwem sytuacje, mające pozwolić w łatwy sposób przejść z jednej krwawej sceny do następnej. Pal ich w czapkę (twórców, oczywiście), gdyby „Train” był masakrą na wesoło, coś w stylu nieśmiertelnej „Martwicy mózgu” czy norweskiego „Dead Snow”. Wtedy sącząc jakiś alkohol można by pośmiać się nie tylko z krwawej komedii, lecz także na luzie pobabrać się w ludzkich truchłach, ekskrementach i parujących wnętrznościach.

Czytając streszczenie „Train” średnio obeznany z gatunkiem widz od razu skojarzy sobie film Gideona Raffa z „Hostelami” Eli Rotha. I asocjacja ta będzie jak najbardziej trafna. Nie ma bowiem wątpliwości, iż opisywany przez mnie film to klon żerujący na ogromnej popularności (zasłużonej lub nie) filmów kumpla Quentina Tarantino. W obu obrazach mamy do czynienia z rozwydrzoną, mającą o sobie bardzo wysokie mniemanie amerykańską młodzieżą, która podczas pobytu w Europie Wschodniej z pogardą odnosi się do wszystkich napotkanych autochtonów. Na szczęście (lub nieszczęście, zależy od punktu widzenia), zgodnie z zasadą „trafiła kosa na kamień”, szybko dostają się w ręce miejscowych zwyrodnialców, dla których młode ciała mogą być szansą na niezły zarobek. Dalej, zarówno w filmie Raffa jak i „dziełach” Rotha, mamy do czynienia z festiwalem krwawych tortur przerywanych próbami ucieczki bohaterów.

Jednak największą wadą „Train” nie jest ani jego bardzo słaby scenariusz, ani niczym nie wyróżniająca się realizacja, lecz nuda wiejąca z ekranu. Kiedy jeden nonsens goni drugi, żaden z bohaterów nie wzbudza naszego zainteresowania, a akcja jest do bólu przewidywalna, wtedy z minuty na minutę rośnie irytacja spowodowana brakiem jakiegokolwiek elementu, na którym można by skupić uwagę. Podczas seansu więc jest sporo czasu, aby przy wykorzystaniu podzielności uwagi pomyśleć nad czymś innym. Choćby o tym, iż całkiem niezłym horrorem byłaby produkcja w rodzaju „Hostelu” à rebours. Wydarzenia filmu pokazane byłyby z perspektywy mieszkańców Europy Wschodniej, którzy nie mogąc znieść buty panoszących się młodych Amerykanów, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i rozprawić się z nastoletnimi bufonami. Z jednej strony film „na żywca” kopiowałby zarówno bohaterów współczesnych filmów grozy „made in USA” jak i sposoby czynienia z nich padliny, z drugiej zaś wnosiłby specyficzny nastrój rodem z najlepszych czeskich produkcji, np. „Jazdy” Jana Svěráka. Dla mnie byłaby to prawdziwa bomba, która mogłaby nieźle wstrząsnąć światkiem fanów lubujących się w kinie grozy.

Screeny

HO, TRAIN HO, TRAIN HO, TRAIN HO, TRAIN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dużo gore
+ wnętrza pociągu
+ fizjonomie członków rosyjskiej obsługi pociągu

Minusy:

- durny ponad wszelką miarę
- nudny
- bardzo słabe aktorstwo
- kompletnie niewiarygodne zachowania bohaterów
- niezamierzone absurdy
- wykorzystywanie chwytu „zabili go i uciekł”
- brak dystansu twórców do pokazywanych wydarzeń
- bezczelne kopiowanie z innych utworów tego typu („Hostel”)

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -