Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEVILS, THE

DEVILS, THE

Diabły

ocena:8
Rok prod.:1971
Reżyser:Ken Russell
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Vanessa Redgrave, Oliver Reed, Dudley Sutton, Max Adrian, Gemma Jones, Murray Melvin, Michael Gothard
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:9.75
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Zapewne wielu jest widzów, którzy otrzymawszy od twórców filmu informację, iż ten oparty został na faktach, po seansie starają się zweryfikować obejrzaną opowieść za pomocą dostępnych źródeł historycznych. Weryfikacja staje się tym istotniejsza, jeśli obraz rości sobie prawo do bycia ambitnym dziełem kinowym traktującym o ważnych dla mniejszej lub większej społeczności wydarzeniach z jej przeszłości. Manipulowanie historią bowiem nie jest czymś szczególnie trudnym, tym bardziej kiedy ludzie o danym fakcie wiedzą mało czy zgoła nic. Jednak prawdziwy mistrz kinematografii, szanujący swego odbiorcę, nie tylko porwie się na przedstawienie oszałamiającej wizji zdarzeń sprzed wieków, lecz w miarę trzymając się faktów, nada im wymiar uniwersalny i ponadczasowy. Ken Russel, jeden z najbardziej kontrowersyjnych reżyserów kina brytyjskiego, fanom grozy znany z obrazów „Gotyk” czy „Odmienne stany świadomości”, w 1971 roku, zatrudniwszy takie gwiazdy jak Vanessa Redgrave czy Oliver Reed, nakręcił film „Diabły”, opowiadający o opętaniu przez siły nieczyste zakonnic z francuskiego miasta Loudun. Okazuje się, że film Russela nie był jedyną artystyczną manifestacją wydarzeń sprzed czterech wieków. Pierwszym, który postanowił je opisać był Aldous Huxley, którego powieść „Diabły z Loudun” ujrzała światło dzienne w 1952 roku. Następny był utwór sceniczny autorstwa Johna Whitinga. Jego „Demony” („The Devils”) wydane zostały w 1960 roku. Niezwykle ważny jest polski głos w sprawie rzekomego opętania Jeanne des Anges. Na podstawie dzieła Whitinga Krzysztof Penderecki w 1969 roku wystawił w Hamburgu operę "Diabły z Loudun", zaś Jarosław Iwaszkiewicz wykorzystał pomysł nawiedzenia sióstr zakonnych przez diabła w swoim genialnym opowiadaniu „Matka Joanna od Aniołów” (na podstawie tegoż utworu Jerzy Kawalerowicz nakręcił nagrodzony w Cannes film z Lucyną Winnicką).

Co takiego w XVII-wiecznej historii ujęło artystów tej miary co Huxley czy Penderecki? 18 sierpnia 1634 roku w Loudun (południowo-zachodnia Francja) na oczach kilku tysięcy widzów spalono księdza Urbana Grendiera, proboszcza parafii Saint-Pierre-du-Marche. Podczas śledztwa i tortur zarzucono mu opętanie diabłami mniszek z klasztoru sióstr urszulanek. Z winy księdza przełożona tego klasztoru, Jeanne des Anges, miała być nawiedzana przez najsłynniejszych mieszkańców piekielnego królestwa - Lewiatana, Asmodeusza, Zabulona, Behemota i Balaama. Tak naprawdę jednak sprawa opętania była tylko pretekstem do pozbycia się niewygodnego duchownego, który nie tylko piętnował instytucję celibatu w Kościele katolickim, lecz także nawoływał mieszkańców Loudun do sprzeniewierzenia się koronie francuskiej w sprawie samodzielnego decydowania o sposobach obrony miasta przed potencjalnymi najeźdźcami. Tym samym charyzmatyczny i obdarzony niecodziennym temperamentem ksiądz Grendier rzucił rękawicę zarówno kardynałowi Richelieu jak i królowi Ludwikowi XIII.

Kiedy Ken Russel postanowił przenieść na ekran historię opowiedzianą przez Huxley’a i Whitinga, wielu krytyków i znawców kina spodziewało się obrazu nie tylko wieloznacznego w swej płaszczyźnie semantycznej, lecz także bezkompromisowego w pokazywaniu okrucieństwa i wyuzdania seksualnego. Brytyjczyk bowiem w „Diabłach” postanowił obnażyć nie tylko brudne, mające na celu zaspokojenie chorych ambicji polityczne machinacje świeckich i kościelnych decydentów, lecz także wypowiedział się na temat natury ludzkiej seksualności tłumionej i deprecjonowanej przez ówczesnych ideologów Kościoła katolickiego. Jego film do wielkie, zrobione z ogromnych rozmachem widowisko historyczne, które porywa nie tylko swą wystawnością, lecz także zmusza do refleksji nad moralnością człowieka posiadającego władzę nad mniejszymi lub większymi społecznościami. Głównymi postaciami filmu są bowiem osoby sprawujące urzędy, cieszące się nie tylko należnym szacunkiem i respektem, lecz także mające prawo o decydowaniu niekiedy o życiu lub śmierci tysięcy ludzi. W Loudun po śmierci gubernatora Georgesa de Sainte-Marthe to Grendier został tymczasowym władcą. Wybuchową mieszanką talentu, urody, charyzmy, lecz także wolnomyślicielstwa i ogromnej pewności siebie uwiódł mieszkańców miasteczka, ale tym samym narobił sobie wrogów wśród największych możnych XVII-wiecznej Francji. Stanęli przeciwko niemu zarówno Ludwik XII, jak i kardynał Richelieu, widzący w każdym nieprzyjaznym mu indywiduum heretyckiego protestanta. Wśród występujących w filmie postaci posiadających władzę kluczową rolę pełni także siostra Jeanne des Agnes, przełożona niewielkiego konwentu urszulanek w Loudun. Ona to stała się narzędziem w rękach Inkwizycji i Richelieu, bez którego skazanie niepokornego Grendier byłoby niemożliwe. Ona także jako osoba sprawująca duchową i fizyczną władzę w zakonie pociągnęła za sobą pozostałe siostry w histerię i zbiorowe szaleństwo diabelskiego opętania. Oprócz wyżej wymienionych mamy wreszcie reprezentantów Świętej Inkwizycji, którzy niby niezależni, jednak pod przemożnym wpływem francuskiej szarej eminencji, kardynała Richelieu, oskarżają Grandiera oraz skazują go na tortury pierwszego i ostatniego stopnia, a następnie spalenie żywcem na stosie.

Jednak burzę wokół „Diabłów” Russela wywołało nie przedstawienie politycznych ambicji XVII-wiecznego kleru katolickiego, lecz przede wszystkim pokaz rozbuchanej seksualności, pod ogromnym wpływem której znaleźli się wszyscy „czcigodni” bohaterowie filmu. Według wielu wiarygodnych źródeł uroda Urbana Grediera wraz z jego magnetycznym wręcz wpływem na ludzi znajdywała upodobanie w wielu przedstawicielkach płci pięknej miasteczka Loudun. W filmie Russela duchownemu nie opierają się zarówno młode dziewczyny, córki miejscowych notabli, jak i rozmodlone matrony z wymyślonymi grzechami codziennie kajające się u jego stóp. Jednak największą jego miłośnicą, żyjącą wizjami erotycznych zbliżeń z Gradierem jest siostra Jeanne des Agnes, pragnąca uczynić z bohatera spowiednika wszystkich zakonnic. Kiedy ten jednak znajduje uosobienie kobiecego ideału w postaci prostej dziewczyny i odrzuca jawnie erotyczną propozycję bycia kochankiem dla sióstr, wtedy przełożona oskarża go o konszachty z diabłem. Reżyser stawia bardzo odważną tezę, udokumentowaną zresztą w materiałach źródłowych, iż graniczący z obłędem, nagły wybuch niekontrolowanej seksualnej aktywności wśród urszulanek był skutkiem nie opętania przez tajemniczą istotę z piekła rodem, a życia prowadzonego według systemu nakazów i zakazów nie mającego nic wspólnego z elementarnymi potrzebami organizmu ludzkiego. Uogólniając, ukazanie rozwiązłości seksualnej kleru, orgii, którym chętnie poddawały się członkinie zakonnego zgromadzenia, wreszcie hipokryzji i obłudy w sprawach płci oddanych członków kościoła katolickiego, według zamysłu Russela miało na celu wskazanie bardzo niejasnych, by nie powiedzieć chorobliwych, pobudek kościelnych decydentów odpowiedzialnych za wprowadzenie celibatu jako obowiązku. Film jest także oskarżeniem tych nurtów w nauce Kościoła katolickiego, które odpowiedzialne są za wskazywanie cielesnej sfery człowieka jako siedliska grzechu, nieczystości i zła. Brytyjski twórca, cytując późniejsze wypowiedzi papieskich urzędników badających sprawę Loundu, jak również interpretując dzieła Huxley’a i Whitinga, bardzo jasno daje do zrozumienia, iż według niego odrzucenie cielesnych potrzeb człowieka i doszukiwanie się w nich szatańskich inspiracji prowadzi do dewiacji, w najłagodniejszym przypadku szkodzących samym praktykantom fanatycznej wstrzemięźliwości, w najgorszym zaś, będących źródłem cierpień innych ludzi.

Czytający tę recenzję zapewne zadają sobie pytanie, co „Diabły” Russela mają wspólnego z horrorem. Oczywiście nie jest to kino grozy w czystej postaci, czyli opowieść, w której jako dominantę kompozycyjną wykorzystano konwencję horroru. Wiele jednak epizodów wskazuje, iż Brytyjczykowi nieobca jest ta poetyka. Mam tu na myśli przede wszystkim sceny przedstawiające egzorcyzmy nad opętanymi przez demony zakonnicami. Ich realizacja oraz siła wyrazu od razu budzi skojarzenia z najlepszymi obrazami satanistycznymi, w których za pomocą kapłańskich rytuałów wypędzano z nawiedzonych diabła. Zresztą cały film z występującymi w nim dziwacznymi, niekiedy strasznymi indywiduami, naturalizmem, wszechobecną śmiercią i reprezentującymi ją stosami zgniłych trupów przypomina wizje z infernalnych obrazów Hieronima Boscha. Podobnie jak w produkcji Russela, w nich również mamy do czynienia w wszechobecną zgnilizną moralną oraz wizjami sądu ostatecznego, który dla wielu śmiertelników oznacza wieczną agonię naznaczoną potwornymi cierpieniami. Inkwizycyjny sąd nad Urbanem Grendierem, jego kaźń podczas tortur oraz potworna śmierć na stosie ma w sobie coś z apokaliptycznych wizji Boscha, w których wykrzywieni w zwierzęcych pozach ludzcy świadkowie patrzą nie tylko na ból ofiary, lecz także na upadek świata. Odejście proboszcza parafii Saint-Pierre-du-Marche dla mieszkańców Loudun oznaczało koniec własnej polityki obronnej, a co za tym idzie zburzenie monumentalnych fortyfikacji skutecznie broniących ich przed agresorem.

„Diabły” Kena Russela to niełatwe kino, zdecydowanie wymykające się jednoznacznemu zakwalifikowaniu gatunkowemu. Jest w nim miejsce zarówno na historyczny rozmach, jak i na religijną refleksję. W filmie bestialstwo i okrucieństwo współistnieje ze szczerą i żarliwą wiarą bohaterów, zaś polityczne rozgrywki torpedują nieśmiałe reformy, mogące być zaczynem suwerennej samorządności. Nie sposób także w kilku słowach dokonać wyczerpującej interpretacji obrazu Russela. Jego wielowymiarowa konstrukcja wymagałaby nie tylko analizy kolejnych wątków samego filmu, lecz także nakreślenia kontekstu historycznego o wiele obszerniejszego, niż zrobiłem to ja kilka akapitów wyżej. Zdecydowanie jednak warto sięgnąć po ten film i przekonać się, dlaczego historia opętania zakonnic z Loudun zaintrygowała tylu znakomitych twórców i skłoniła do stworzenia wielu wybitnych dzieł kultury.

Screeny

HO, DEVILS, THE HO, DEVILS, THE HO, DEVILS, THE HO, DEVILS, THE HO, DEVILS, THE HO, DEVILS, THE HO, DEVILS, THE HO, DEVILS, THE HO, DEVILS, THE HO, DEVILS, THE HO, DEVILS, THE HO, DEVILS, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezwykle zajmująca historia
+ wieloznaczność i wielowymiarowość
+ interesujące przedstawienie wydarzeń historycznych
+ zmusza do refleksji nad wieloma problemami
+ ponadczasowa tematyka
+ odwaga i bezkompromisowość w pokazywaniu problemów do dzisiaj uchodzących za tabu
+ kapitalne role Vanessy Redgrave oraz Olivera Reeda
+ wiele zapadających w pamięć scen

Minusy:

- mało tu horroru, więc i straszy nie jump scenami, a tym, co może siedzieć w istocie ludzkiej

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -