Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BAD BLOOD a.k.a Coisa Ruim

BAD BLOOD a.k.a Coisa Ruim

Bad Blood

ocena:9
Rok prod.:2006
Reżyser:Tiago Guedes Frederico Serra
Kraj prod.:Portugalia
Obsada:José Afonso Pimentel, João Santos, Manuela Couto, Adriano Luz, José Pinto, Pedro Vaz, Miguel Borges
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:5
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Dla niejednego fana horroru, obeznanego na dodatek z konwencją kina grozy, projekcja portugalskiego filmu „Coisa Ruim” może być ciekawym doświadczeniem poznawczym. Wspomniany obraz wykorzystuje bowiem schematy i tematy od dziesiątek lat eksploatowane w anglosaskich produkcjach grozy. Mam tu na myśli przede wszystkim motyw nawiedzonego przez duchy domostwa, które na skutek tragicznych wydarzeń z przeszłości nie chce zaakceptować swoich nowych mieszkańców. Ktoś mógłby zaraz zapytać, co w tej materii można wymyślić jeszcze oryginalnego i nieszablonowego. Nie w sferze treści tkwi jednak ogromny potencjał obrazu Tiago Guedesa i Frederico Serry, a w środkach, jakie zostały użyte do jej przedstawienia. Zanim jednak przejdę do ich omówienia, zaprezentuję krótki zarys fabuły.

Familia Monteiro pragnie uciec od wielkomiejskiego zgiełku i przeprowadzić się na wieś. Postanowienie o wyjeździe zostaje podjęte pod wpływem decyzji jednego z członków dalszej rodziny Xaviera Monteiro, który przepisał mu piękną posiadłość. Co prawda nie wszyscy domownicy są entuzjastami wyjazdu, jednak za sprawą determinacji Xaviera dochodzi on do skutku. Na miejscu okazuje się, iż nowym mieszkaniem całej rodziny jest ogromna i piękna budowla, położona na terenie niewielkiego, lecz niezwykle uroczego parku. Po niedługim czasie jednak niesnaski między domownikami, mające swoje źródło jeszcze w scysjach z przeszłości, zaczynają nawarstwiać się, prowadząc tym samym do nieuniknionego wybuchu. Niepokój panujący w sercach mieszkańców podsyca jeszcze atmosfera domu, ciężka, z wyczuwalną obecnością kogoś, kogo w domu być nie powinno. Kiedy do posiadłości należącej w przeszłości do założyciela rodu, Godofredo Monteiro, przybywa najstarszy syn Xaviera, nagle wszystko wymyka się spod kontroli. W akcie desperacji Helena Monteiro zwraca się do miejscowego księdza, by ten za pomocą egzorcyzmów wypędził z domu złe moce.

Od razu muszę nadmienić, iż duet reżyserki z Portugalii konwencję horroru w „Coisa Ruim” potraktował jako pretekst do pokazania niezwykle dramatycznej stacji rodzinnej, w której mężczyzna uważający się za głowę rodziny zaczyna podejmować decyzje za wszystkich jej członków. Kiedy na scenie pojawia się świat nadprzyrodzony, ze swoją napiętnowaną cierpieniem historią oraz bezwzględnością w realizacji zamierzeń, strach zaczyna brać górę zarówno wśród dorosłych Monterio jak i ich dzieci. Wiele filmów traktujących o rodzinnych tragediach, w tym również horrorów, przedstawia sytuację, iż w obliczu ekstremalnej sytuacji najbliżsi sobie ludzie stają się jeszcze bardziej potrzebnymi i niezbędnymi. Guedes i Serra pokazują sytuację odwrotną. Xaviera Monteiro, mieszkaniec Lizbony, profesor na tamtejszym uniwersytecie, nagle postanawia wyjechać na odległą prowincję. Nie tłumaczy swojej decyzji przed resztą domowników, podejmuje ją za wszystkich. Helena próbuje zrozumieć męża, stara się także wyjaśniać jego postanowienia trójce dzieci. Żadne z nich nie emanuje optymizmem z powodu wyjazdu w odległe, zapomniane przez cywilizację góry. Najstarszy, Rui, studiuje i decyzję ojca uznaje za oznakę egoizmu i niedojrzałości. Córka jest skłócona z Xavierem, nie chce bowiem powiedzieć, kto jest ojcem jej malutkiego synka. Najmłodszy syn, Ricardo, jest zamkniętym w sobie chłopcem stale przesiadującym przed telewizorem i biernie przysłuchującym się coraz gorętszym dyskusjom i kłótniom. To on jako pierwszy dostrzega, iż nowy dom zamieszkany jest przez istoty pochodzące z innego świata. On także symbolizuje rozpad rodziny Monterio. Introwertyk, coraz bardziej pogrąża się we własnym świecie. Ten jednak nie chroni go przed podążającymi stale za nim istotami. Nie otrzymawszy wsparcia ani pomocy ze strony reszty najbliższych, decyduje się na dramatyczny krok.

Ale postępujący rozpad rodziny to nie jedyny niezwykły dla horroru problem, jaki poruszany jest w „Coisa Ruim”. Innym, równie ciekawym, jest konflikt między tym, co nienazwane, niezbadane, niedające się ująć „mędrca szkiełkiem i okiem”, a światopoglądem odrzucającym jakąkolwiek rzeczywistość nadprzyrodzoną, pozazmysłową. Antagonizm ów prowadzi bowiem do wątpliwości, które wstrząsają podwalinami sytemu przekonań budowanemu nieraz przez całe życie. Xavier Monteiro, biolog, profesor uniwersytecki, typ człowieka widzący w rzeczywistości tylko jego materialną warstwę, zetknąwszy się ze zjawiskiem niedającym się wytłumaczyć żadną z naukowych metod, zaczyna wątpić w to, co dotychczas wierzył. Traci pewność siebie, a rozmowy z miejscowym księdzem stają się dla niego swoistym kołem ratunkowym. Co prawda dalej poddaje w wątpliwość niezaprzeczalne akty ingerencji świata nadnaturalnego w jego rzeczywistość, nie wyśmiewa ich jednak, a z uwagą stara się zgłębić ich naturę. Jego żona w głębi ducha jest wierzącą osobą, zapewne styl miejskiego życia wyrugował w niej chęć poszukiwań sensu w wartościach chrześcijańskich. Zetknąwszy się jednak z czymś, czego nie potrafi wytłumaczyć, nie neguje tego, lecz szuka wyjaśnień u księży i medium. Z chęcią także przychodzi na Msze Święte do miejscowego kościółka, choć nie wie do końca, jak powinna się w nim zachować. Wreszcie finał sugeruje, iż w przyszłości jej życie jeszcze bardziej będzie podporządkowane regułom religijnym nie tylko po to, by odnaleźć w nich sens istnienia, lecz przede wszystkim, by zaspokoić potrzebę ukojenia i pocieszenia.

Mnie jednak zaintrygował jeszcze inny aspekt życia ludzkiego, który pod dyskusję poddany został w filmie „Coisa Ruim”. Od mieszkańców pobliskiej wsi Xavier Monteiro dowiaduje się wielu szczegółów o swoim przodku, Godofredo Monteiro. Jedna z opowieści traktuje o czynie, jaki został przez niego zainspirowany. Wskutek uknutej intrygi zabici zostali żona i troje dzieci jednego z mieszkających niedaleko chłopów. Zrozpaczony mężczyzna w szale poprzysiągł zemstę na okrutnym ziemianinie. Rzucone w skrajnej rozpaczy słowa stały się klątwą rzuconą na cały ród Monteiro. Guedes i Serra, kreśląc portret człowieka opętanego pragnieniem zemsty, pytają także, czy istnieje sytuacja, której vendetta będzie czynem słusznym, a przede wszystkim sprawiedliwym. Ismael na skutek chciwości Godofredo Monteiro w jednej chwili stracił wszystko, co kochał i na co bardzo ciężko pracował. Widząc ciała swoich najbliższych miał świadomości, iż przed śmiercią cierpieli oni niewyobrażalne męki. Czy zemsta więc nie mogła być dla niego jedyną słuszną drogą do obrania? Zarówno scenarzyści jak i reżyserzy nie odpowiadają na to pytanie, zostawiają to widzowi, który uwzględniwszy historię Ismaela oraz własne poglądy powinien sobie na nie odpowiedzieć.

Film reżyserskiego dutetu Guedes & Serra określiłbym mianem „oldschoolowy”. Nie próbuje on bowiem przypodobać się nastoletniemu widzowi feerią efektów specjalnych, nie epatuje także bezsensowną przemocą przyprawioną szczyptą taniej filozofii w celu zamaskowania intelektualnej pustki. Wreszcie „Coisa Ruim” nie sili się na tanie efekciarstwo, polegające na stosowaniu matematycznie zaplanowanych jump scenes, mających co kilka- kilkanaście minut pozbawić widza tchu. Nijak więc portugalski film przystaje do współczesnych produkcji grozy. Czym więc twórcy próbują nas zaskoczyć, zaintrygować i przykuć uwagę podczas projekcji „Coisa Ruim”? Odpowiedź na to pytanie jest prosta – szczegółami, detalami, konsekwentnie budowaną atmosferą oraz realistycznym przedstawieniem pełnej niedoskonałości rodziny, w egzystencję której znienacka wkracza nadprzyrodzony świat żądnych sprawiedliwości zjaw. Pojawiają się one tylko na chwilę, widoczne przez ułamek sekundy kątem oka, sieją jednak niepokój. Ich obecność wyczuwalna jest w pustych pokojach i przestronnych korytarzach. Między drzewami widać skrawek ich ubrań, zaś w szeleście liści pobrzmiewają obce dla natury tony. Realizatorzy nie skupiają się na pokazywaniu grozy, lecz przestawiają ją jakby mimochodem. Bo to nie ona jest najważniejsza, lecz niesamowity efekt, jaki z sobą niesie. Przestraszyć nas mają nie zjawy, a pogrążająca się w coraz bardziej w emocjonalnej destrukcji rodzina Monterio. Duchy stają się więc tylko katalizatorem uwalniającym prawdziwe demony z dusz ludzkich.

Nie wszystkim więc portugalski horror przypadnie do gustu. Fani wyczynów ekstremalnych w kinie grozy podczas seansu „Coisa Ruim” zanudzą się na śmierć. Dzieło to bowiem, niespiesznie opowiadające historię rodziny Monterio, budujące specyficzny klimat prowincjonalnego zamknięcia przed światem, nie szokuje, a zaprasza do refleksji nad rolą rodziny w życiu współczesnego człowieka. Po raz kolejny okazuje się bowiem, iż w porównaniu z niszczycielską mocą człowieka, infernalne katusze przedstawiane dotąd za pomocą najróżniejszych dzieł sztuki są tylko fraszką budzącą jedynie lekki dreszcz zamiast panicznego strachu.

Screeny

HO, BAD BLOOD a.k.a Coisa Ruim HO, BAD BLOOD a.k.a Coisa Ruim HO, BAD BLOOD a.k.a Coisa Ruim HO, BAD BLOOD a.k.a Coisa Ruim HO, BAD BLOOD a.k.a Coisa Ruim HO, BAD BLOOD a.k.a Coisa Ruim HO, BAD BLOOD a.k.a Coisa Ruim HO, BAD BLOOD a.k.a Coisa Ruim

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pięknie, niebanalnie opowiedziana historia
+ twórczo wykorzystane wydawałoby się już ograne motywy kina grozy
+ niesamowita atmosfera
+ odwołanie się twórców do naszej wyobraźni
+ straszenie za pomocą sugestii, a nie hektolitrów krwi czy jump scenes
+ ilość ważkich problemów zawartych w filmie
+ interesująca symbolika
+ frapujące dialogi
+ prawdopodobny i realistyczny zarys wielu sytuacji
+ świetne aktorstwo

Minusy:

- brak

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -