Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:INVITATION ONLY a.k.a. Jue ming pai dui

INVITATION ONLY a.k.a. Jue ming pai dui

Zaproszenie

ocena:7
Rok prod.:2009
Reżyser:Kevin Ko
Kraj prod.:Tajwan
Obsada:Kristian Brodie, Bryant Chang, Julianne, Vivi Ho, Jerry Huang
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:5
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Kto by pomyślał, ze modny ostatnim czasy w kinie grozy nurt gorno (skrót wyrazów „gore” i „porno”) dotrze do dalekiego Tajwanu? „Invitation Only” w reżyserii Kevina Ko jest bowiem pierwszym tajwańskim slasherem zrealizowanym według reguł wspomnianej stylistyki. Jest zatem brutalnie, krwawo i szokująco. Niestety także wtórnie. Oglądając ten film nieodłącznie będą nam towarzyszyć wspomnienia ociekających krwią obrazów znanych z „Hosteli” Eli Rotha, kolejnych części „Pił” (ale tych od Darrena Lynna Bosmana) czy francuskiej „nowej fali”, reprezentowanej przez „Haute Tension” Alexandre`a Aji, „Frontier(s)” Xaviera Gens`a, „Inside” Alexandre Bustillo i Juliena Maury, czy „Martys” Pascala Laugiera.

Wade jest zatrudniony jako osobisty kierowca prezesa wielkiej handlowej korporacji, pana Yanga. Pewnego dnia otrzymuje od swego pracodawcy zaproszenie na ekskluzywne przyjęcie organizowane przez jego bogatych przyjaciół. Ponieważ prezes nie może się zjawić na party, proponuje Wade`owi by podając się za jego kuzyna, zastąpił go na przyjęciu. Młodzieniec z pewnymi oporami, ale jednak przystaje na propozycję szefa. Gdy po kilu dniach przybywa na imprezę zorganizowaną przez znajomych Yanga jest oszołomiony. Piękne elegancko ubrane kobiety, przystojni mężczyźni, zagraniczni goście z USA oraz potomkowie największych finałowych fortun w kraju. Gospodarz przyjęcia informuje zgromadzonych, że znajdują się na niezwykłym przyjęciu, na którym spełniają się najskrytsze marzenia. Wita także nowych uczestników party, wśród których jak się okazuje jest poza Wade`m, także atrakcyjna Hitomi, Lin, Richard oraz Holly. Zostają nie tylko serdecznie przyjęci do grona stałych bywalców tego rodzaju imprez, lecz także nagrodzeni bajecznymi prezentami (Wade otrzymuje najnowszy model ferrari). Nastrój sielanki i zabawy nie trwa jednak długo. Przerywa go brutalne morderstwo Richarda. Na jaw wychodzi także, że Wade i jego towarzysze otrzymali zaproszenia przez pomyłkę (czy aby na pewno?).Wszyscy nowicjusze okazują się zwyczajnymi ludźmi, którzy wykorzystują okazję by poobracać się trochę w wielkim świecie, do którego nigdy nie będą należeć. I za to marzenie będą musieli zapłacić niewyobrażalnym cierpieniem i bestialską śmiercią. Gwoździem przyjęcia okazują się bowiem pokazy straszliwych tortur na nowicjuszach, którzy podstępnie zostali zwabieni na imprezę. Tylko Wade i Hitomi nie dają się złapać psychopatom, ale w ślad zanim ruszyli już bezwzględni mordercy.

Streszczenie fabuły nie pozostawia złudzeń, że mamy do czynienia z tajwańską wersją „Hostelu”. W obu filmach mamy bowiem bohaterów nieświadomych zagrożenia, podstępnie zawabionych w śmiertelną pułapkę. W obu filmach mamy rozpasanych bogatych sadystów upajających się widokiem cierpiących torturowanych ludzi oraz – co najważniejsze- potężną dawkę efektów gore. A ta w tajwańskim horrorze, raczej niespecjalnie krwawym i drastycznym jest doprawdy zaskakująca. Oprócz „błahostek” w rodzaju podrzynanych gardeł czy dekapitacji, mamy w „Invitation Only” możliwość obejrzenia scen tak szokujących, że ćwiartowanie kobiety w okrytym złą sławą „Flowers of Flesh and Blond” Hideshi Hino z serii „Guiea Pig” jawi się nam jako zwykła amatorszczyzna. Naturalistyczne efekty gore sprawdzają się w scenie, gdy jeden z bohaterów roztrzaskuje głowę młotem mężczyźnie. Pod wpływem uderzenia czaszka się zapada a szczeka rozsypuje się w drobny mak. Trudne do zniesienia są także sceny tortur. Ale one też mogą budzić najwięcej kontrowersji. Kiedy oprawcy skalpują twarz kobiety, a następnie nakładają na otwartą ranę chustkę nasączoną w soli, którą przytwierdzają do okaleczonej twarzy pistoletem do gwoździ, to mamy do czynienia z sadyzmem w czystej postaci. I tak naprawdę trudno obronić tezy, że to filmowe postaci dokonują tych strasznych rzeczy, skoro twórcy dbają by z tego zwyrodniałego spektaklu bestialstwa nie umknął nam żaden szczegół. Wydaje się, że młody reżyser Kevin Ko w ambicji prześcignięcia Amerykanów ( a nawet Japończyków) w szokowaniu widzów zrobił o jeden krok za dużo. Nie mam nic przeciwko przytoczonej powyżej scenie, poza tym, że reżyser mógł nakręcić ją, darując sobie wiele makabrycznych szczegółów. Byłoby bardziej „artystycznie” i mniej cynicznie. Bo nie mam żadnych złudzeń, że naczelna zasada jaka przyświecała realizatorom „Invitation Only” brzmiała mniej więcej tak: „zaszokuj, zarób”.

Co jednak poza rozciętymi aortami, poćwiartowanymi zwłokami i spalaniem członka przez elektrody ma nam do zaoferowania tajwańska produkcja? Jeśli rozpatrywać obraz Ko jako film w ogólności, to niestety niewiele. Zwłaszcza jeśli by potraktować przedstawioną historię serio. Bo cóż się by wtedy okazało? Ano to, że Tajwan to najbardziej skorumpowane państwo na świecie, gdzie bogacze mogą nie tylko bezkarnie zabijać niewinnych ludzi, lecz że tego rodzaju praktyka jest codziennością życia w tym wyspiarskim kraju. A jakby popuścić interpretatorskie zapędy, to może się okazać, że „Invitation Only” to opowieść o współczesnych nazistach. Prezes Yang i jego przyjaciele traktują siebie jako nadludzi, o których pisał Fryderyk Nietzsche i którego koncepcję naziści w postaci zwulgaryzowanej przyjęli do swej ideologii. W filmie bowiem bogacze przypisują sobie prawo do decydowania o życiu i śmierci, a także wyznaczają mniej zamożnym lub wcale nie zamożnym rolę podludzi, tłuszczy, której jedyny celem jest dostarczanie sadystycznych przyjemności nadludziom, czyli najbogatszym. Żadna z tych interpretacji nie wydaje się jednak wiarygodna. Bo ani w Tajwanie prawo stosowane przez państwo nie jest tak bezradne, by nie mogło pochwycić w swe ręce krezusów. I na pewno na Tajwanie nie odradza się ruch nazistowski, choć przez wiele lat rządy sprawowali tam nacjonaliści skupieniu wokół generała Chain Kai-sheka. Zatem najtrafniejsze odczytanie „Invitation Only” wiąże się z potraktowaniem historii jako makabrycznej karykatury najbogatszej klasy tajwańskich przedsiębiorców. Tylko czy takie odczytanie nie brzmi zbyt…komunistycznie?

Na szczęście „Invitation Only” można rozpatrywać jako przedstawiciela specyficznie amerykańskiej odmiany horroru, czyli slashera. Na tej płaszczyźnie o filmie Ko można napisać znacznie więcej dobrego. Młody twórca udowadnia swym obrazem, że reguły slashera zna na pamięć. I nie tylko je zna, lecz potrafi w umiejętny sposób je wykorzystywać. Nie boi się więc zmieniać najważniejszego pytania w tym subgatunku, czyli „kto zabija”, na pytanie „jak przetrwać”. Dość szybko poznajemy czyja twarz skrywa się za białą maską, bo o wiele istotniejsze są kolejne coraz bardziej rozpaczliwe próby wydostania się z pułapki zastawionej na bohaterów. Ko nie pokazuje wprawdzie niczego szczególnie zaskakującego ani niczego co by mogło wywrócić konwencję slashera do góry nogami, lecz pochwały należą mu się za mistrzowską żonglerkę schematami tej odmiany horroru oraz za mądre korzystanie z najlepszych wzorców slashera. Jego film jest niezwykle energetyczny, dynamiczny, sprawnie zrealizowany i ma wszystko to co powinien mieć dobry przedstawiciel tego subgatunku. Są zatem niezwykle krwawe, brutalne sceny uśmiercania ofiar, bezwzględni, nieustępliwi mordercy, napięcie, atmosfera wszechobecnego osaczenia oraz seksowne aktorki (m.in. japońską gwiazdę filmów dla dorosłych, Maria Ozawa). Szkoda, że pod koniec filmu siła jego impetu ustępuje krwawej, bezsensownej jatce i popisom sadyzmu.

Jako film rozrywkowy „Invitation Only” ma do zaoferowanie wątpliwej jakości rozrywkę w postaci cynicznego szokowania za wszelką cenę. Lecz jako slasher, horror Ko dowodzi, że ta odmiana kina grozy przestaje powoli być specjalnością Amerykanów. Bo całkiem dobrze, ze slasherem mogą poradzić sobie nawet Azjaci. Ocena, którą zatem wystawiam temu filmowi jest oceną za to jak udanym slasherem jest „Invination Only”

Screeny

HO, INVITATION ONLY a.k.a. Jue ming pai dui HO, INVITATION ONLY a.k.a. Jue ming pai dui HO, INVITATION ONLY a.k.a. Jue ming pai dui HO, INVITATION ONLY a.k.a. Jue ming pai dui HO, INVITATION ONLY a.k.a. Jue ming pai dui HO, INVITATION ONLY a.k.a. Jue ming pai dui HO, INVITATION ONLY a.k.a. Jue ming pai dui HO, INVITATION ONLY a.k.a. Jue ming pai dui

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawnie zrealizowany
+ energetyczny, dynamiczny
+ niezwykle krwawy i brutalny
+ napięcie
+ naturalistyczne efekty gore
+ wszystko to co najlepsze w slasherze
+ umiejętna żonglerka konwencją slashera
+ seksowne Azjatki

Minusy:

- tajwańska wersja „Hostelu”
- sadystyczne sceny tortur
- cyniczne szokowanie za wszelką cenę
- pod koniec filmu zamiast napięcia krwawa jatka
- nie ma zbyt wiele do przekazania widzom

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -