Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HALLOWEEN II (remake)

HALLOWEEN II (remake)

Halloween 2

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Rob Zombie
Kraj prod.:USA
Obsada:Scout Taylor-Compton, Malcolm McDowell, Brad Dourif, Danielle Harris, Taylor Mane, Sheri Moon Zombie
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:4.38
Głosów:13
Inne oceny redakcji:

Wygląda na to, że amerykańskie kino grozy nie może (a może nie chce) obyć się bez jednego z najsłynniejszych filmowych morderców, Michaela Myers`a. Już w 1988 r. w czwartym filmie z serii „Halloween”, „Halloween 4: The Return of Michael Myers”, wydawało się, że postać zabójczego psychopaty w białej masce definitywnie zniknie z ekranu ustępując miejsca, jego filmowej siostrzenicy Jamie. Lecz Myers powrócił już w następnej części, „The The Revenge of Michael Myers”. Po raz drugi ostateczny koniec ekranowych losów słynnego mordercy wydawał się być bliski w „Halloween H20: 20 Years Later”, w którym starsza o dwadzieścia lat Jamie Lee Curtis odcinała głowę swemu demonicznemu braciszkowi. Ale i nawet z takiej kabały amerykańscy scenarzyści potrafili wyciągnąć Myers`a („Halloween: Resurrection” z 2004). Kiepsko przyjęta przez widzów i krytyków ósma odsłona „Halloween” świadczyła o tym, że publiczność poczuła się znużona postacią zabójcy w białej masce, co oznaczać mogło dla Michaela Myers`a zasłużoną emeryturą. Ale jak można pozwolić ikonie współczesnego horroru na nieróbstwo, skoro z lamusa wyciągnięto Leatherface`a, inną sławę amerykańskiego horroru, a moda na remake`i osiągała swoje apogeum. Idealnym twórcom na realizację nowej wersji kultowego „Halloween” Johna Carpentera okazał się być Rob Zombie, „modna” reżyserska gwiazda, mająca w swym dorobku dobrze się sprzedające horrory – „Dom 1000 trupów” (2003) oraz „Bękarty diabła” (2005). Zombie podszedł do remake`u legendarnego dzieła ambitnie, co zaowocowało zaskakująco udaną wersją oryginału. „Halloween” z 2007 r. to film nadspodziewanie złożony i to pod względem psychologicznym jak filmowym. Od względem psychologicznym, bo dowiadujemy się z niego, dlaczego Michael Myers stał się tym, kim się stał, a pod względem filmowym, bo fabuła pełna była inteligentnych aluzji do obrazu z 1978 r.. Sukces filmu zdeterminował decyzję o podjęciu realizacji sequela, który ponownie zgodził się wyreżyserować Rob Zombie.

Historia zaczyna się w momencie, w którym kończyła się fabuła poprzedniego „Halloween” Roba Zombie. Znajdująca się w szoku, zakrwawiona i rana Laurie Strode trafia do szpitala a razem z nią ciężko ranna przyjaciółka, Annie. Tymczasem zastrzelony Michael Myers zostaje zabrany przez ambulans. W trakcie jazdy dochodzi do wypadku. Ale o wiele gorszy od niego okazuje się fakt, że Michael Myers wraca do życia. I jakby na rozgrzewkę morduje sanitariuszy. Nie jest też zaskoczeniem, że swoje pierwsze kroki kieruje ku szpitalowi, w którym znajduje się Laurie. Przerażona dziewczyna wkrótce staje twarzą twarz z jej największym koszmarem – Michael`em Myers`em. Laurie ucieka z budynku i chroni się w budce strażnika, lecz mordercy w masce nic nie jest w stanie zatrzymać. I gdy wydaje się, że zabójca w końcu dorwie dziewczynę, ta budzi się z koszmaru. Rzeczywistość bynajmniej nie jest sielankowa. Po zamordowaniu rodziców Laurie mieszka z Annie i jej ojcem, szeryfem Brackettem. Dziewczyna uczęszcza na terapię psychologiczną, by pozbyć się złych wspomnień i śnionych niemal co noc koszmarów o Michaelu Myers`e. Jak tego dokonać skoro ciało zabójcy zniknęło a za dwa dni zbliża się kolejny Halloween? Laurie stara się przekonać samą siebie, że Myers jest martwy i z jego strony nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo. Podświadomie czuje jednak, że koszmar nie minął. I ma rację. Michael Myers rozpoczyna bowiem swoją, znaczoną brutalnie pomordowanymi ofiarami, wędrówkę ku Haddonfield. Prowadzony przez ducha matki i małego Michaela zmierza na spotkanie z Laurie.

Podejmując się reżyserii „Hallowen II” (2009), a więc sequela remake`u, „Hallowen”, Rob Zombie wkraczał na artystycznie ryzykowny obszar. Można go było posądzić o skok na kasę, bo wiadomo, że kontynuacje filmów, które odniosły sukces, powstają po to tylko by zdyskontować powodzenie poprzedniego obrazu. Po drugie o czym opowiedzieć w drugiej części, skoro aż siedem razy w najprzeróżniejszych wersjach przedstawiono historię zabójcy z Haddonfield, a na dodatek jak opowiedzieć by było na poziomie i sensownie? Ale widocznie w głowie Zombie`ego tkwił jakiś pomysł, skoro zgodził się podjąć ryzyko i po raz drugi wyreżyserować „nowy” „Halloween”.

Co zatem nowego wniósł twórca „Bękartów diabła”? W stosunku do pierwszego filmu przede wszystkim inaczej rozłożył akcenty. Tym razem w centrum zainteresowania reżysera nie jest Michael Myers, lecz Laurie Strode. Reżyser przygląda się z uwagą bohaterce, która nie może pozbierać się po konfrontacji z ucieleśnionym złem, czyli zamaskowanym zabójcą. Prześladują ją senne koszmary, terapia psychologiczna na niewiele się zdaje. A gdy Laurie odkrywa, dlaczego psychopata w …masce Michaela Myers (oryginalny, wieloznaczny pomysł Zombie`ego z poprzedniego „Halloween”) uwziął się na nią, jeszcze bardziej się załamuje, zadając sobie sprawę z fatalizmu swego losu. Ale właśnie dlatego, że nie może walczyć z przeznaczeniem, które nazywa się Michael Myers, przestaje się martwić o swój los. Co nie znaczy, że gdy dojdzie do bezpośredniej konfrontacji, nie rzuci się do rozpaczliwej ucieczki.

W „Halloween II” pojawia się interesujący trop. Otrzymujemy bowiem sugestię, że demoniczny zbrodniarz nie jest postacią do końca z krwi i kości. I bynajmniej nie chodzi o fakt, że przeżył postrzał z bliskiej odległości w twarz, lecz że jest wytworem umysłu Laurie. O takiej możliwości świadczy wiele elementów: prolog, koszmary Laurie, finał w opuszczonej chacie, i ostatnie ujęcie ukazujące bohaterkę w pokoju bez klamek, do którego trafiła po kolejnym, zakończonym dla niej traumą spotkaniu z Michael`em Myers`em. Ale czy rzeczywiście po kolejnym? Kuszącym wydaje się być interpretacja, wedle której ostatnie ujęcie nie jest wcale ostatnim. Może do zakładu dla obłąkanych Laurie trafiła po pierwszej konfrontacji z pierwszego „Hallooween” Zombie`ego? A wtedy wszystkie wydarzenia ukazane w drugiej części tak naprawdę rozegrałby się w jej głowie. Niestety taką psychopatologiczną interpretacją nie można przyjąć, bowiem w filmie wiele zabójstw Myersa jest ukazanych obiektywnie. Gdy w finale, na autostradzie ginie chłopak, który chciał pomóc Laurie, dowiadujemy się o jego śmierci od jednego z policjantów szeryfa Bracketta. Mamy zatem obiektywnie potwierdzony fakt, którego wcześniej byliśmy świadkami.

Zombie nie rezygnuje jednak z „psychologizowania”. Wprowadza bowiem do świata przedstawionego postać ducha, matki małego Michaela oraz …białego konia. Z cytatu umieszczonego na początku filmu dowiadujemy się, że symbolika białego konia pojawiającego się w snach (śnił o nim mały Michael) wiąże się z instynktem i dążeniem do fizycznego wyzwolenia ciała, co pociąga ze sobą chaos i zniszczenie. Ponieważ w ciąg całej wędrówki biały koń towarzyszy zmarłej matce i Myers`owi-dziecku, nie wątpliwie cytat z prologu odnosi się do dorosłego Michaela. Co wyraża? Być może ducha Myersa, który okazuje się być bardzo rodzinnym człowiekiem, głęboko związanym z matką a także po części siostrą, choć ta nie pojawia się w jego wizjach. Zarówno matka i siostra był w jego dawnym życiu jedynymi osobami, które otaczały go miłością i ciepłem. Jednak duch matki oraz mały Michael wyrażają nie tylko podświadomą tęsknotę za dobrem i dawnym, jeszcze normalnym bohaterem. Ukazujące się Myersowi postacie stanowią przede wszystkim ekwiwalent jego duszy. Pokazują go jako będącego w głębi duszy dzieckiem (spotkanie z chłopczykiem, przypominające słynną sceną z „Frankensteina”), a jednocześnie jako demona zniszczenia. Chaos jest bowiem ceną, jaką płaci się za wyzwolenie się z fizycznych ograniczeń ciała. W pierwszej części „Halloween” motyw przemiany, ucieczki od własnej osoby, m.in. poprzez zakładania masek był jeszcze bardziej widoczny, lecz i w drugiej części także się pojawia. Choć w tej części oglądamy raczej tragiczne skutki tej przemiany dla otoczenia.

Za te próbę uczynienia z Michaela Myersa istoty ludzkiej, a nie chodzącej marionetki należą się pochwały reżyserowi. Nie jestem jednak pewien, czy fani Myersa-enigmy, który przerażał dlatego, że był demonem, wiecznie się odradzającym, niezniszczalnym, z którego wnętrza wyzierała kulturowo i moralna pustka, kupią Myersa uczłowieczonego. Ja niestety nie mogę się do końca przekonać, bo widzę w tym sprzeczność. Zombie podsuwa widzom psychoanalityczne tropy i próbuje nadać symbolowi zła, choćby prymitywną, ale jednak, psychikę. Stara się umotywować psychologicznie jego zło (związek z matką, dzieciństwo), a równocześnie ukazuje Myersa jak bezduszną maszynę do zabijania, niszczącą każdego kto stanie mu na drodze.

Ciekawą przemianę, zwłaszcza w kontekście starej serii „Halloween”, przechodzi dr Sam Loomis, który z filmu na film stawał się coraz bardziej zaciekłym wrogiem swego byłego pacjenta, Michaela Myersa. W „nowym” „Halloween II” znakomicie zagrany przez Malcolma McDowella, dr Loomis, staje się cynikiem, starającym się zarobić na historii morderstw w Haddonfield i na dawnej znajomości z ich sprawcą. Wydaje kolejną książkę, opisującą losy rodziny Myersa i jego samego. Organizuje prelekcje, konferencje prasowe, udziela się w telewizyjnych show, spotyka się z czytelnikami, rozdaje autografy – słowem dzięki nieszczęściu ofiar Myers`a staje się medialną gwiazdą. Fakt ten wypominają mu rodzice (jeden z nich próbuje nawet zastrzelić doktora), a dr Loomis tłumaczy swojej asystentce, że to „biznes”. Na szczęście bohater grany przez McDowlla w porę zrozumie swój moralny upadek i w finale odpokutuje za swoje grzechy.

Poświeciłem tak wiele uwagi fabule tego filmu, bo choć jest to obraz mniej udany niż „Halloween” z 2007 r., to i tak pozostaje jednym z najbardziej interesujących przedstawicieli slashera. Można by go nawet określić mianem „ambitnego slashera”, bo nie liczą się tylko efektowne i krwawe sceny uśmiercania ofiar, lecz także próba wniknięcia w psychikę mordercy i jego ofiar. Bynajmniej nie znaczy to, że sceny morderstw są potraktowane po macoszemu. Michael Myers jest jeszcze brutalniejszy a wielki nóż w jego rękach jest niemal bez przerwy w użytku. Zbrutalizowanie postaci mordercy najlepiej oddaje stwierdzenie, że o ile w pierwszej części Myers zabijał, to w drugiej szlachtuje swoje ofiary, zadając im niezliczoną ilość ciosów. Na szczęście Zombie nie traci z oczu także głębszych treści.

Jak zatem ocenić drugą część „nowego” „Halloween”? Widać w nim ambicje reżysera, widać próbę ubogacenia schematu slashera i postaci slasherowego zabójcy. Nie można też niczego zarzucić znakomitej realizacji: niektóre sceny, zwłaszcza surrealistycznych koszmarów nawiedzających Laurie to kino grozy najwyższej próby. Bez zarzutu spisali się aktorzy, o których Zombie zadbał by mieli co grać (przy okazji zadbał też o swą małżonkę Sherii Moon Zombie, której przypadła dość pretekstowa rola matki-zjawy). Fani serii mogą narzekać tylko na to, że tym razem na ścieżce dźwiękowej nie rozbrzmiewa słynny Carpenterowski motyw muzyczny. Nawet jednak bez niego muzyka spełnia swoje zadanie. Dobrym posunięciem było umieszczenie wśród sountracku pięknej ballady The Moody Blues, „Nights in White Satin”, która nabiera w filmie nowego, zaskakującego kontekstu.

Przy całej znakomitej realizacji, przy tych w większości udanych fabularnych pomysłach oraz treści pozwalającej na bogactwo interpretacji, co w przypadku slashera jest ewenementem, nie da się ukryć, że historia, którą przedstawia nam Zombie jest tylko jeszcze jedną wariacją na temat schematu „zabili go i uciekł”. Reżyser filmu starał się jak mógł, by „Halloween II” nie wydał się banalną opowiastką o niezniszczalnym psychopacie polującym na Bogu ducha winną bohaterkę. I prawie mu się udało. Choć z drugiej strony wiemy, że „prawie” robi różnicę.

Screeny

HO, HALLOWEEN II (remake) HO, HALLOWEEN II (remake) HO, HALLOWEEN II (remake) HO, HALLOWEEN II (remake) HO, HALLOWEEN II (remake) HO, HALLOWEEN II (remake) HO, HALLOWEEN II (remake) HO, HALLOWEEN II (remake) HO, HALLOWEEN II (remake) HO, HALLOWEEN II (remake) HO, HALLOWEEN II (remake) HO, HALLOWEEN II (remake)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ „ambitny slasher”
+ bezbłędna realizacja
+ tempo
+ nie nudzi
+ aranżacja scen, zwłaszcza sennych koszmarów Laurie
+ brutalniejszy niż cześć pierwsza
+ aktorzy, którzy mają co grać
+ próba psychologicznego pogłębienia postaci Michaela Myersa i Laurie Strode
+ możliwych kilka interpretacji
+ prawie udana próba ubogacenia schematu slashera i postaci slasherowego mordercy

Minusy:

- motyw z duchem matki, małym Myeres`em i koniem może się dla wielu widzów wydać pretensjonalny
- brak konsekwencji w kreowaniu postaci Michaela Myersa
- w gruncie rzeczy to tylko jeszcze jedna wersja schematu „zabili go i uciekł”

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -